Pokazywanie postów oznaczonych etykietą James Dashner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą James Dashner. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 marca 2016

W sieci umysłów - James Dashner (Doktryna śmiertelności, tom I)

W sieci umysłów - James Dashner (Doktryna śmiertelności, tom I)
W sieci umysłów - James Dashner 
(Doktryna śmiertelności, tom I)

Tytuł: W sieci umysłów
Tytuł oryginalny: The Eye Of Minds
Autor: James Dashner
Wydawnictwo: Albatros
Cykl: Doktryna śmiertelności, tom I
Data wydania w Polsce: wrzesień 2015 r.
Moja ocena: 4/10 (może być)

Opis:  Aby schwytać hakera, potrzebujesz hakera.

„The Eye of Minds”rozpoczyna serię Mortality Doctrine, której akcja dzieje się w świecie hiperrozwiniętej technologii, cyberterrorystów i gier tak doskonałych, że przerastają najdziksze marzenia… albo najgorsze koszmary.

We wrześniu 2015 roku na ekrany kin wchodzi film nakręcony na podstawie książki Jamesa Dashnera.
Michael jest graczem. I – jak większość graczy – więcej czasu niż w realnym świecie spędza w wirtualnej rzeczywistości VirtNet. Do VirtNetu można wejść i umysłem, i ciałem, a jeśli jesteś hakerem, czeka cię jeszcze więcej zabawy. Bo przecież najfajniej jest łamać zasady, prawda?
Ale pewne reguły powstały nie bez powodu… Kiedy jeden z hakerów zaczyna seryjnie mordować, rząd wie, że aby go schwytać, potrzebny będzie równie dobry haker. I to właśnie Michael wygląda na osobę, która może włamać się do najbardziej skomplikowanego systemu na świecie. Jeśli zgodzi się podjąć tej misji, będzie musiał wejść do VirtNetu nigdy nieodkrytymi ścieżkami. I uważać, aby nie stracić z oczu bardzo cienkiej granicy między grą a rzeczywistością… 

Moja opinia:
Zasiadając do lektury "W sieci umysłów" byłam pewna świetnie zapowiadającej się przygody. Mam za sobą genialną trylogię "Więźnia labiryntu" tego autora, którą jestem zachwycona, więc byłam przekonana, że z tą pozycją będzie tak samo.  Niestety - w ogólnym rozrachunku jestem delikatnie mówiąc rozczarowana tą książką i nie wiem, czy w przyszłości sięgnę po kolejne tomy.
A zapowiadało się naprawdę ciekawie. Od pierwszych kartek Dashner przedstawia nam intrygujące wydarzenia, które powodują, że aż chce się czytać dalej. Poznajemy głównego bohatera - Michaela, świetnego gracza i hakera - oraz powoli zanurzamy się w jego świat - świat Snu oraz Jawy. Technologia jest tak zaawansowana, że ludzie mogą wręcz zatopić się w wirtualnej przestrzeni, w rzeczywistości, jaką tylko są w stanie sobie wyobrazić. Kiedy się nią znudzą, bądź też kiedy po prostu stracą w niej życie - wracają na Jawę, by iść spokojnie do szkoły czy pracy - by móc zajmować się swoim "rzeczywistym" życiem. Czytając "W sieci umysłów" w pewnym momencie straciłam rachubę, co jest Jawą, a co Snem - jest to tym bardziej przerażające, gdyż zdałam sobie sprawę, że świat, w którym przyszło mi żyć, właśnie do tego zmierza - do wszechobecnej cyberprzestrzeni, od której coraz więcej aspektów naszego życia staje się zależnych. Dlaczego wirtualne życie jest tak pociągające? Bo jest ciekawsze od naszego prawdziwego - nie bójmy się tego powiedzieć. Michael też tak uważa - spędza w nim więcej czasu, niż w realnym świecie - ma tam przyjaciół, swoje ulubione miejsca, lepsze doznania. Okej, pisałam, że od samego początku lektury autor rzuca nas w wir wydarzeń, więc do tego wrócę - czytelnik nie ma właściwie czasu, żeby złapać oddech, jest atakowany zewsząd informacjami na temat wykreowanej przez Dashnera rzeczywistości. Pomyślałam sobie - jest chaos, ale w "Więźniu labiryntu" też początkowo był, potem wszystko się powoli usystematyzowało, powskakiwało na swoje miejsca i czytelnik czuł się komfortowo w nowym świecie.  Dałam więc sobie czas, przewracałam kolejne kartki, aż się skończyły, a ja dalej miałam w głowie chaos. Nie umiałam połączyć wykreowanych przez autora elementów, przedstawiony przez niego świat po prostu do mnie nie trafił. 

Generalnie sam zamysł na książkę jest standardowy - główny bohater niby taki zwykły, a jednak niezwykły. Michael dowiaduje się, że jest bardzo potrzebny, by odnaleźć "czarny charakter" - on oraz dwójka jego przyjaciół. Posiadają umiejętności hakerskie, które są ponadprzeciętne - i rzeczywiście, podczas swojej wędrówki w poszukiwaniu "tego złego" okazuje się, że faktycznie są geniuszami programowania. Tylko co z tego, skoro ja - zwykły czytelnik - w ogóle tego nie doświadczyłam? To wszystko - cała ich misja, trudy, które muszą pokonać - było dla mnie takie... płytkie. W żaden sposób nie odczułam trwogi oraz przerażenia, jakie pewnie w zamyśle autora czytelnik winien był poczuć. Nie drżałam o życie bohaterów, nie byłam przerażona, gdy coś szło nie po ich myśli. Chciałam jedynie, by ta książka jak najszybciej się skończyła.

Narracja w moim odczuciu była dość... toporna. Krótkie zdania, krótkie rozdziały, oczywiste sformułowania, zero błyskotliwości w dialogach bohaterów. Zdecydowanie to nie było to, czego oczekiwałam, mając w pamięci poprzednie książki Jamesa Dashnera. Samo zakończenie przewidywalne, ale dające nadzieję na ciekawą kontynuację.

Jak widać "W sieci umysłów" niezbyt przypadła mi do gustu. A przerwałam dla niej czytanie "Mrocznych przypływów Tamizy"... Z pewnością szybko o niej zapomnę i nie wiem, czy sięgnę kiedykolwiek po kolejne tomy.

piątek, 2 stycznia 2015

"Więzień Labiryntu", James Dashner ("Więzień Labiryntu", tom I)

"Więzień Labiryntu", James Dashner ("Więzień Labiryntu", tom I)
Więzień Labiryntu - James Dashner
(seria "Więzień Labiryntu", tom I)
 
 
źródło: ja :)
Tytuł: Więzień Labiryntu
Tytuł oryginalny: The Maze Runner
Autor: James Dashner
Cykl: Więzień Labiryntu, tom I
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania na świecie: 2009 r.
Data wydania w Polsce: 09.11.2011 r.
Ekranizacja: Więzień Labiryntu (The Maze Runner), reż. Wess Ball, obsada: Dylan O'Brien, Aml Ameen, Ki Hong Lee, Blake Cooper, Thomas Brodie-Sangster
 
Moja ocena: 9/10 (wybitna)


Drogi Czytelniku!

Przedstawiam Ci książkę wartą uwagi. Nie. Przedstawiam Ci książkę, którą musisz przeczytać. Tak tak - musisz. Nie lubisz książek dedykowanych młodzieży, dystopii tym bardziej? Ależ nic nie szkodzi! Przeczytaj choćby pierwsze dwadzieścia stron a gwarantuję Ci, że nie oderwiesz się od lektury.

Pierwsza część książki wywoła u Ciebie dezorientację - nowe słownictwo nieźle miesza w głowie (przynajmniej w moim przypadku tak było). Początek to oczywiście wprowadzenie do historii - poznasz nowe osoby (grupę kilkunastoletnich chłopców), sposób ich funkcjonowania (podział na podgrupy, obowiązki), cele i zasady. Dowiesz się kilku strasznych rzeczy. No tak, strasznych - przecież to dystopia! Chłopcy funkcjonują w tzw. Strefie, którą otaczają wysokie (do "samego nieba") mury, z kilkoma szczelinami, które na noc się zamykają. Czemu się zamykają, zapytasz? Żeby chronić chłopców przed obrzydliwymi stworzeniami, które mieszkają za murami - w Labiryncie. Ich jad zabija - jedynym ratunkiem jest Serum, które należy wstrzyknąć jak najszybciej po użądleniu. Co miesiąc następuje dostawa nowego chłopca (aha, chłopca), co tydzień przychodzi zaopatrzenie. I tutaj przychodzi moment, w którym wyrzucasz sobie, że tak późno sięgnąłeś po tę pozycję. Zaczniesz się zastanawiać, o co w tym wszystkim chodzi? Wygląda na to, że ktoś to wszystko kontroluje - tylko w jakim celu? No cóż, tego już nie zdradzę, gdyż musiałabym opowiedzieć Ci całą fabułę, a nie o to tutaj chodzi, prawda? A nie, w sumie mogę chyba coś zdradzić - chłopcy muszą znaleźć wyjście z Labiryntu.

Wydaje się być proste?

 Aha, wydaje się.

"Więzień Labiryntu" jest świetnie skonstruowaną lekturą - postacie są wyraziste i inteligentne - wielokrotnie musiałam sobie przypominać, iż czytam o nastoletnich chłopcach! Co więcej - język, jakim napisana jest ta książka, jest genialny. Niesamowicie podobały mi się zamienniki przekleństw, jakimi posłużył się autor (tak nawiasem mówiąc, chętnie sprawdzę, jak brzmiało to w oryginale) - przez ten zabieg postacie stały się tak bardzo realne, tak bardzo autentyczne i emocjonalne - nie ugrzecznione czy wręcz wyidealizowane.Akcja płynie szybko i nie sposób jest się nudzić. Nie znajdzie się tutaj zbędnych opisów rzeczywistości i rozwodzenia się zbyt długo nad jednym wątkiem, by szybko "przelecieć" kolejny - wszystko stanowi jedną spójną całość. "Więzień Labiryntu" ukazuje wiele wartości, o których często się zapomina we współczesnym świecie (ale to chyba można powiedzieć o każdej dystopii).

Braterstwo. Odpowiedzialność. Odwaga.

A przetrwają tylko najlepsi.
 
PS Zaczęłam oglądać ekranizację. W połowie wyłączyłam, jak po raz enty dość istotnie została zmieniona fabuła. Tak, wiem, że ekranizacje rządzą się innymi prawami, ale nie, no po prostu nie.
Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger