piątek, 15 lutego 2019

Nie jestem potworem - Carme Chaparro

Nie jestem potworem - Carme Chaparro
Nie jestem potworem - Carme Chaparro


Tytuł: Nie jestem potworem
Tytuł oryginalny: No soy un monstruo
Autor: Carme Chaparro
Wydawnictwo: Muza
Data premiery: 30 stycznia 2019 r.

Moja ocena: 7/10


Mam ostatnio szczęście do hiszpańskich kryminałów. Najpierw genialna "Cisza białego miasta" (premiera już wkrótce, 27 lutego!), a teraz "Nie jestem potworem", która swoją premierę miała 30 tycznia. Obie książki ukazują się nakładem wydawnictwa Muza - ma ono nosa do książek, trzeba im przyznać ;) 

"Nie jestem potworem" koncentruje się wokół sprawy Slendermana - tak zostało nazwane zniknięcie przed dwoma laty 4-letniego Nicolasa w centrum handlowym, a sprawca zniknięcia został ochrzczony Slendermanem właśnie. Jednak... do tej pory chłopca nie znaleziono - ani żywego, ani martwego. Tymczasem w tym samym centrum handlowym znika kolejny 4-letni chłopiec, bardzo podobny do Nicolasa. Media natychmiast podchwytują sensację i łączą ze sobą te dwie sprawy, czym niezwykle utrudniają pracę policji. Nadinspektor Ana Aren prowadzi sprawy obu zaginionych chłopców i stawia sobie za cel doprowadzenie ich do szczęśliwego finału, jednak czy można o takim mówić w przypadku Nicolasa? W końcu minęły już dwa lata. Sprawa się tym bardziej komplikuje, że znika 4-letni syn jej przyjaciółki - dziennikarki Ines Grau, która zarówno dwa lata temu, jak i teraz, aktywnie relacjonowała w mediach szczegóły związane ze śledztwami w sprawie zaginionych czterolatków...

Narracja w tej książce poprowadzona jest kilkutorowo, jednak główne skrzypce grają Ana i Ines. W sposób niezwykle interesujący zostało przedstawione śledztwo z punktu widzenia policjantki oraz dziennikarki, jak również studium psychiki człowieka, który zderza się z takim dramatem. Obie kobiety mają silną osobowość, nie cofną się przed niczym, by osiągnąć zamierzony cel, czy to w życiu prywatnym, czy zawodowym. Moją większą sympatię wzbudziła chyba jednak Ana - Ines została przedstawiona jako rasowa dziennikarka, która potrafi wiele zrobić, by zdobyć najświeższe i najciekawsze informacje, które może przekazać swoim widzom, co nie do końca wpisuje się w moje standardy, jednak rozumiem, że może wymagał od niej tego jej zawód i pozycja celebrytki.

Autorka ukazuje nam nie tylko życie zawodowe głównych bohaterek, ale także odsłania ich życie prywatne, dzięki czemu możemy je lepiej poznać i się z nimi zżyć. Robi to w sposób niezwykle udany - nie odnosi się wrażenia, że są to zbędne informacje, lecz że pozwalają na pełniejsze zrozumienie sytuacji Any i Ines, co jest dość istotne w tej całej historii, ale o czym czytelnik dowiaduje się dopiero na końcu. 

Akcja została poprowadzona tak, że nie sposób jest się nudzić. Być może nie ma tutaj takiej atmosfery, jak w "Ciszy białego miasta", gdzie autorka malowała wręcz słowem obrazy, ale "Nie jestem potworem" wciąga od pierwszych stron. Wydarzenia płyną wartko jedno za drugim, nie pozwalając czytelnikowi się nudzić. Autorka ma przystępny styl pisania, a ja nie gubiłam rytmu przy lekturze, co znacznie podnosiło jej komfort. I powiadam Wam, przeczytałam w swoim życiu już naprawdę sporo kryminałów i thrillerów i nie spodziewałam się TAKIEGO zakończenia! Wielkie brawa dla autorki! Jestem pod ogromnym wrażeniem sposobu poprowadzenia historii i jej finału, no nigdy w życiu bym nie powiedziała, że tak się ona zakończy... Jak bardzo to jest przerażające, do czego zdolny jest człowiek... Zakończenie rozwala system, jest logiczne i kompletne - dopiero po skończeniu książki zwróciłam uwagę, jak nienachalnie (ale jednak!) autorka podrzucała tropy i sugerowała, o co chodzi w tej historii.

Jestem pod ogromnym wrażeniem "Nie jestem potworem". Z jednej strony ta historia się w głowie nie mieści (przerażające są i te zniknięcia dzieci, a jeszcze bardziej wyjaśnienie tych zaginięć), ale z drugiej - człowiek zdaje sobie sprawę, że rzeczywiście mogła mieć miejsce... I potwierdza się znana prawda - najbardziej przerażające jest to, co jeden człowiek potrafi zrobić drugiemu...

Jeśli jesteście miłośnikami thrillerów - ta pozycja koniecznie musi się znaleźć na Waszej liście do przeczytania ;) A jeśli już czytaliście - dajcie znać w komentarzach, czy podobała się Wam tak bardzo, jak mnie ;)



Za książkę dziękuję Wydawnictwu MUZA.


środa, 13 lutego 2019

[PREMIERA] Randka z Hugo Bosym - Agnieszka Lingas-Łoniewska

[PREMIERA] Randka z Hugo Bosym - Agnieszka Lingas-Łoniewska
Randka z Hugo Bosym - 
Agnieszka Lingas-Łoniewska


Tytuł: Randka z Hugo Bosym
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Burda Książki
Data premiery: 13 lutego 2019 r.

Moja ocena: 6/10


"Randka z Hugo Bosym" to nie moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Jej seria "Zakręty losu" zrobiła na mnie ogromne wrażenie i choć czytałam ją już dość dawno, nadal pamiętam emocje, które towarzyszyły mi tej lekturze. Ciekawe, czy teraz odebrałabym ją tak samo :) Mając zatem w pamięci te emocje, czytając opis "Randki z Hugo Bosym", jednocześnie chciałam otrzymać takie same, jednak domyślałam się, że mogą być inne, bowiem ta książka to zdecydowanie bardziej komedia, niż romans - przynajmniej dla mnie. Nie pomyliłam się za wiele, bowiem w "Randce..." jest zdecydowanie mniej trzymających w napięciu zwrotów akcji, ale to wynika z zupełnie różnych gatunków, w jakich te książki są napisane. Nie zmienia to jednak faktu, że i "Randkę..." oceniam pozytywnie ;)

Zaczynając jednak od początku - główna bohaterka Jagoda Borówko to 32-letnia singielka, pracująca we wrocławskiej firmie, zajmującej się już-nie-pamiętam-czym-ale-dla-mnie-czymś-skomplikowanym, mająca za sobą 9-miesięczny związek z Janem Andrzejem Kosem. Poznajemy ją w momencie, gdy wyjeżdża nad morze na ślub swojej przyjaciółki. Spotykamy wówczas po raz pierwszy Huga Bosego, który chce jej podprowadzić taksówkę, gdy Jagoda spieszy się na uroczystość. Hugo to oczywiście bardzo przystojny mężczyzna, który (oczywiście ;)) okazuje się być jednym z gości weselnych, więc chcąc nie chcąc, Jagoda poniekąd jest skazana na jego towarzystwo. Ich wspólne chwile kończą się dość gwałtownie - dziewczyna panikuj i ucieka, dosłownie, mając nadzieję, że już więcej nie spotka przystojnego Huga i nie będzie musiała mu się tłumaczyć, Jakież jest jej zdziwienie, gdy okazuje się, że Hugo zaczyna pracę w jej firmie we Wrocławiu... Jak się możecie domyślić, pomiędzy tą dwójką iskrzy tak, że można próbować rozpalić ognisko, jednak i jedno i drugie jest hamowane przez ich wewnętrzne rozterki i przeszłość. Jak potoczy się ta historia? Wiecie, że tego nie zdradzę, ale mogę Wam podpowiedzieć, że bez kilku burz się nie obędzie ;)

Jeśli chodzi o bohaterów, to najbardziej polubiłam... Maćka, przyjaciela Jagody. Naprawdę świetnie wykreowana postać, dodająca ogromu kolorytu historii, powinien zdecydowanie więcej pojawiać się na kartkach tej książki. Nie oznacza to, że mam jakieś "ale" do głównych bohaterów, co to, to nie ;) Zarówno Jagoda, jak i Hugo, także zyskali moją sympatię, choćby z uwagi na ich podkopane poczucie własnej wartości - kibicowałam im, żeby w końcu odnaleźli w życiu szczęście (a nie, że lubiłam ich, bo nie byli świadomi własnej wartości, nie zrozumcie mnie źle ;)). Każdy zasługuje na szczęście, a tym bardziej ktoś, kto całe życie się gimnastykuje, bym dogodzić innym, a nie sobie. Bardziej widoczne to było chyba nawet u Huga, mężczyzna sam ze sobą nie mógł dojść ładu i składu, na szczęście Jagoda w końcu mu uświadomiła, co w życiu jest ważne.

Książkę czyta się fenomenalnie lekko - autorka ma bardzo przystępny styl pisania, czytelnik nie wypada z rytmu, nie gubi się, wszystko jest ładnie poprowadzone ciągiem przyczynowo-skutkowym. Zwroty akcji są właściwe dla romansu - trochę niedomówień, trochę wracającej przeszłości, a i humoru nie brak, zwłaszcza, jak pojawia się Maciek ;) 

"Randka z Hugo Bosym" to miła odskocznia od thrillerów, w których się zaczytuję. Być może nie jest aż tak poruszająca, jak głosi to okładka, ale z pewnością chwytająca za serce. Z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom polskiej literatury obyczajowej i romansu. Lubię od czasu do czasu przeczytać i książkę z tego gatunku - one przypominają, co jest w życiu istotne ( i nie jest to czcza gadanina). 

Premiera tej książki już dzisiaj, także wypatrujcie jej w księgarniach ;)

Znacie twórczość autorki? Dajcie znać w komentarzach ;)



Za książkę dziękuję wydawnictwu Burda Książki.


sobota, 9 lutego 2019

Marzenia z terminem ważności - Agnieszka Dydycz

Marzenia z terminem ważności - Agnieszka Dydycz
Marzenia z terminem ważności - Agnieszka Dydycz


Tytuł: Marzenia z terminem ważności
Autor: Agnieszka Dydycz
Wydawnictwo: Muza
Data premiery: 13 czerwca 2018 r.

Moja ocena: 6/10


Jak to jest z marzeniami? Myślicie, że mają swój termin ważności? A może nie warto ich odkładać, tylko trzeba je spełniać tu u teraz, bo nigdy nie wiadomo, co będzie jutro? A może jednak niektóre z nich muszą swoje odczekać, "nabrać mocy", bo jeszcze nie jesteśmy gotowi, by je spełnić? A co, jeśli to, co wydawało nam się marzeniem, jednak wcale nim nie jest?...

Do sięgnięcia po "Marzenia z terminem ważności" zachęcił mnie jej opis. "Czytajcie, śmiejcie się, wzruszajcie, inspirujcie, a przede wszystkim korzystajcie, bo to nie jest zwykła książka". I przyznam, że miałam ochotę na odpoczynek od thrillerów, którymi namiętnie się zaczytuję ;)

Książka opowiada o wielopokoleniowej rodzinie. Jej trzonem jest Apolonia - babcia i prababcia, która musi trzymać rękę na pulsie, dość charakterna i niby trzymająca na dystans swojego aktualnego partnera - Stefana, pragnąca jednak jego bliskości i jak się okazuje - posiadająca tajemnicę z przeszłości. Antonina - córka Apolonii, matka Anny, Alicji i Aleksa, wraz z mężem Andrzejem tworzą wzór małżeństwa do naśladowania, jednak potrafią zaskoczyć swoich najbliższych, którzy myślą, że znają tę dwójkę, jak własną kieszeń. Alicja - żona Jana (obcesowego prezesa dużej firmy, mającego w sumie swoją żonę w poważaniu), matka Grzesia i Leosia, rezolutnych kilkulatków. Anna - żona Miśka (którego osobowość opisuje właśnie to słowo), matka nastolatki Hani i kilkulatka Henia. Aleks - singiel, pilot, model (którego zdjęcie bielizny wisi na wieżowcu na przeciwko mieszkania Apolonii, swoją drogą). 

Narratorami tej książki są wszyscy jej bohaterowie, dzięki czemu czytelnik może poznać pragnienia i marzenia każdego z nich nie tylko z jego perspektywy, ale także z punktu widzenia pozostałych członków rodziny. Wiecie na pewno, że z marzeniami zwykle bywa tak, że jak się ma kręcone włosy, to chce się proste (i na odwrót) i zwykle nie docenia się tego, co się ma i nie dba się o to wystarczająco mocno. I tak mamy Annę, która pragnie wyrwać się ze wsi do Warszawy i Alicję, która ma dość stolicy i pragnie zaznać ciszy i spokoju na wsi. Jak łatwo się domyślić - wpadają na szalony pomysł zamiany, który o dziwo przypada do gustu ich mężom i dzieciom. Okazuje się, że o ile niektórym z nich ta zmiana wyszła na dobre, tak innym... Niekoniecznie. W książce pojawia się wiele wątków, być może trochę za dużo, gdyż w pewnym momencie poczułam się przytłoczona. Jest i zdrada, i homoseksualizm, i bezrobocie, i choroba, i wiele więcej. Wszystkie jednak prowadzą do jednego - refleksji. Często trzeba zrewidować swoje pragnienia, bo ich zrealizowanie nie zawsze przynosi spełnienie, a wręcz przeciwnie - poczucie winy. Trzeba bowiem umieć postawić na szali to, co już mamy i do czego doszliśmy z tym, co nam się wydaje, że powinniśmy mieć. Często dążenie do drugiego nie jest warte utratą pierwszego, ale zwykle człowiek sobie zdaje z tego sprawę już po fakcie. Pół biedy, jeśli można to naprawić, lub chociaż odwrócić skutki, jednak zdarza się, że jest już za późno.

Bardzo polubiłam wszystkich bohaterów. A najbardziej chyba seniorkę rodu ;) Postacie prezentują różne wartości, możemy się zgadzać z nimi lub nie, ale na pewno nie możemy stwierdzić, że są przerysowane. Ot, takie jest życie. Książka napisana jest przyjemnym w odbiorze językiem, dzięki czemu czyta się ją szybko i płynnie, co jest niewątpliwie atutem tej pozycji. Nie ma niepotrzebnych opisów, zbędnych dialogów - każdy akapit jest po coś (co bardzo doceniam). 

Przy "Marzeniach z terminem ważności" spędziłam naprawdę miło czas. Wprawdzie nie jest to książka, która odmieniła moje życie na lepsze (jak głosi okładka), ale z pewnością zmusiła do zatrzymania się i refleksji. Jeśli macie ochotę na obyczajówkę polskiej autorki, to ta pozycja jest z pewnością dla Was ;)

Czytaliście tę pozycję> Dajcie znać, co o niej sądzicie i czy macie ją w planach ;)






Za książkę dziękuję Wydawnictwu Muza.



Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger