wtorek, 22 października 2019

Znak kukułki - Anna Bichalska

Znak kukułki - Anna Bichalska
Znak kukułki - Anna Bichalska


Tytuł: Znak kukułki
Autor: Anna Bichalska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Premiera: 20 maja 2019 r.

Moja ocena: 3/10 


Kilka słów ode mnie o tej książce powinno się pojawić tutaj już dawno temu. Przyznać jednak muszę, że zupełnie nie szło mi jej czytanie, przez co zaczęłam ją czytać w maju, a skończyłam w październiku...

Przede wszystkim opis na okładce raczej nie oddaje tego, co zastaniemy w środku. Główną bohaterką jest Alina, która została adoptowana jako dziecko - jej przybrany ojciec przed śmiercią zostawia jej list i wycinki z gazet związane z jej odnalezieniem dwadzieścia lat temu (tak swoją drogą to nie do końca ogarniam, czemu nie mogli o tym porozmawiać jak dorośli ludzie, jak Mateusz jeszcze żył). Ponadto Alina cierpi na zaburzenia snu - dziewczyna ma przeczucie, że jej sny coś znaczą, dlatego zapisuje je, dzieląc na odpowiednie kategorie. Co więcej - ojciec Aliny przed laty jako dziennikarz zajmował się sprawą niewyjaśnionych zaginięć dzieci. Alina próbuje rozwiązać zagadkę własnej przeszłości, w czym towarzyszy jej nowa współlokatorka - Greta. I tyle mniej więcej dowiadujemy się z opisu na okładce...

... a w rzeczywistości mamy jeszcze do czynienia m.in. z Marią, Wilczą Dziewczynką, Myszą, Zjawą, Panią Przedsionków... i o ile historię samej Aliny czytało mi się dobrze, tak narracje pozostałych postaci (oprócz Marii) sprawiły mi duży problem. Chyba przede wszystkim miałam problem z wciągnięciem się w opisywane przez nie historie, ale też rozwlekanie przez autorkę fabuły tutaj mi nie pomogło za bardzo... Ponadto te nazwy - jest ich więcej w książce, mających zapewne oddać charakter postaci, czy miejsca, ale ciężko było mi je zidentyfikować, czy odnieść do czegokolwiek mi znanego, żeby choć trochę się wciągnąć w lekturę.

"Znak kukułki" to książka, o której ciężko w sumie cokolwiek sensownego napisać. Nie do końca nawet wiem, jaka była puenta, co autorka chciała nam przekazać. Jest tutaj wiele elementów baśniowych, ale także dla mnie nie do końca zrozumiałych. To znaczy wiem, jakie jest połączenie wszystkich wątków i postaci, ale sposób ich podania... No dla mnie było to nudne i chyba zbyt "doniosłe", egzaltowane. Zupełnie mnie nie wciągnęła ta historia, nie czułam żadnych emocji, a wręcz odczułam ulgę, gdy przewróciłam ostatnią kartkę. 

Oczywiście nie twierdzę, że książka jest zła, ale ona totalnie do mnie nie przemówiła. Może wśród Was są osoby, którym się spodobała? Dajcie znać w komentarzach ;)


sobota, 19 października 2019

Kryształowi. Polowanie - Joanna Opiat-Bojarska

Kryształowi. Polowanie - Joanna Opiat-Bojarska
Kryształowi. Polowanie - Joanna Opiat-Bojarska


Tytuł: Łatwy hajs
Autor: Joanna Opiat-Bojarska
Wydawnictwo: MUZA
Cykl/seria: Kryształowi, tom III
Premiera: 2 października 2019 r.

Moja ocena: 9/10 

Kryształowi. Świeża krew - klik
Kryształowi. Łatwy hajs - klik


"Kryształowi" to seria, którą uwielbiam całym swoim serduszkiem. Nie mogłam się doczekać trzeciego, ostatniego tomu, by dowiedzieć się, co się stało z Driverem i powiem Wam, że żałuję, że przeczytałam "Polowanie". Żałuję, bo autorka zapowiedziała, że "Kryształowi" to trylogia i kontynuacji tej historii nie będzie... A moje zbolałe serce do tej pory nie może dojść do siebie po zakończeniu...

Tym razem Driver bierze "na tapet" sprawę czwórki policjantów, którzy uczestniczyli w pościgu za podejrzanym za zabicie Barbary Kruk. Ich zeznania są nad wyraz spójne, aż do momentu, gdy... (nie powiem co, bo to już według mnie za duży spoiler). Driver zmaga się nie tylko ze sprawą tych policjantów, ale także nasyłanych na niego anonimów w BSWP - ktoś ewidentnie chce mu zaszkodzić. Do tego dochodzi wątek Hubiego, dobrze nam znanego z poprzednich części oraz Zośki, która zajęła najwyższy szczebel hierarchii w poznańskim BSWP. Wszystkie zawirowania i zwroty akcji w fabule się w pewien sposób łączą, a tempo wydarzeń nie pozwala nawet zbyt dobrze się nad tym wszystkim zastanowić (co oceniam na plus, bo na końcu jest zaskoczenie ;)).

To, za co cenię tę serię, to autentyczność, bezkompromisowość, wyrazistość bohaterów, logiczność, świetny styl i język... Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Autorka świetnie ukazuje wszelkie nastroje i zależności panujące w Policji (aż strach się nad tym tak porządnie zastanowić...). Spokojnie mogę podtrzymać wszystko to, co napisałam przy okazji poprzednich części. O ile przy pierwszym tomie zrobiłam mały research, tak przy drugim i trzecim już go sobie darowałam - autorka ma moje pełne zaufanie i jestem spokojna, że to, co opisuje w swojej najnowszej książce, jest poparte rzetelną dawką wiedzy bezpośrednio u źródeł. Akcja pędzi brawurowo na łeb na szyję i nie pozwala wręcz na odłożenie książki. Bohaterowie - policjanci z krwi i kości, autorka świetnie oddaje ich charakter, często podwójną naturę, reakcje na pewne bodźce. Nie znajdziecie tutaj ugładzonej rzeczywistości - rzucają mięsem na lewo i prawo, często ich odzywki mogą wydawać się wręcz ordynarne, ale taka natura tej pracy. Autorka nie owija w bawełnę i daje czytelnikom kolejny raz pełnokrwisty thriller sensacyjny. Narracja została poprowadzona kilkutorowo, dzięki czemu dostajemy wgląd w całość życia bohaterów - nie tylko w tę, którą sami chcą nam pokazywać. Jak można się domyślić, często inne twarze bohaterów są dość dyskusyjne, jednak kto z nas nie ma słabości, nie dąży do znalezienia się jak najwyżej hierarchii czy to zarabiania grubych pieniędzy? Policjanci mają lepsze warunki, by powiedzmy - przeskoczyć pewne bariery. Część z nich to wykorzystuje, inaczej nie powstałaby jednostka odpowiedzialna za wyłapywanie takich funkcjonariuszy.




Moim ulubieńcem oczywiście jest Driver. Świetnie wykreowana postać (choć innym też nie można niczego odmówić) - chyba każda z nas chciałaby mieć takiego Drivera na podorędziu ;) Zośka to taka klasyczna sucz, a Hubi to chyba najbardziej obojętna mi postać. No wszystkie kolory tęczy w tych naszych bohaterach, a każdy wywołuje inne emocje.

Bardzo spodobał mi się pomysł autorki na połączenie wszystkich trzech tomów historią Drivera - pisałam też już o tym przy okazji drugiego tomu. Mamy tutaj do czynienia ze swoistą klamrą - kluczem są tutaj pierwsze i ostatnie sceny z tych książek. Fabuła całej trylogii toczy się pomiędzy nimi (sceny te są tożsame, podobnie zaczynają i kończą każdą książkę). Genialny zabieg, z którym się jeszcze nie spotkałam. 

Jest mi niezmiernie smutno, że moja przygoda z poznańskimi kryształowymi, zwłaszcza z Driverem, już się zakończyła. Autorka jest twarda i ciągle twierdzi, że nie powstanie kontynuacja tej historii, ale kto wie? Może kiedyś pójdzie po rozum do głowy? Daj jej Panie Boże :D

"Polowanie" to świetne uwieńczenie "Kryształowych". Ja się nie zawiodłam i jestem dziwnie spokojna, że Wy też się nie zawiedziecie. Autorka trzyma poziom poprzednich tomów i zasługuje na owację na stojąco za temat, którego się podjęła. Ja jestem pod wrażeniem.

Znacie książki autorki? Będziecie czytać tę serię, a może już jest za Wami? Podzielcie się wrażeniami w komentarzach ;)


środa, 16 października 2019

[PREMIERA] Sitwa - Paulina Świst

[PREMIERA] Sitwa - Paulina Świst
Sitwa - Paulina Świst


Tytuł: Sitwa
Autor: Paulina Świst
Wydawnictwo: Akurat
Cykl/seria: tom II
Premiera: 16 października 2019 r.

Moja ocena: 6/10 

Karuzela - klik


Dobra, Świście, kazałeś nam czekać prawie rok na swoją kolejną książkę - no to teraz ja mówię "sprawdzam"! Nie ma, że same ochy i achy, bo w końcu łaskawie raczyłeś coś napisać, co to, to nie. Ja nie z tych ;) No, to lecimy od początku...

Tak, jak się spodziewałam - "Sitwa" opowiada niejako kontynuację historii z "Karuzeli", lecz autorka na tapetę bierze innych bohaterów i to z ich perspektywy ją poznajemy. Akcja dzieje się rok po wydarzeniach opisanych w poprzednim tomie, a głównymi bohaterami są Lilka (dobrze nam znana w sprawie przyjaciółka i uprzednio wspólniczka Kingi Błońskiej) oraz Michał - wrocławski funkcjonariusz CBŚ. Ich drogi się przecięły już rok temu, ale teraz zaczynają kroczyć wspólną ścieżką - wydaje się, że Lilka komuś bardzo mocno zaszła za skórę (w sumie nie dziwię się, z takim pyskowaniem?), natomiast Michał pod przykrywką rozpracowuje pewną grupę na Śląsku - Lilka pojawiła się niestety w jego materiałach operacyjnych. Tak dobrze mu się udało zbudować swoją przykrywkę, że zostaje zgarnięty wraz z ludźmi, których rozpracowywał przez dobrze nam już znanych Zimnego i Wyrwę. W międzyczasie dochodzi do wielu zwrotów wydarzeń i okazuje się, że karuzela, która (wydaje się) przestała się kręcić wraz z końcem pierwszego tomu tej historii i wraz z ucieczką Olki i Orła z kraju, ma swoje inne oblicze.

Jak można było przewidzieć - autorka także tym razem postawiła na bardzo wyrazistych bohaterów i odnoszę wrażenie, że w pewnych momentach już lekko przeszarżowała, zwłaszcza z butnością, hardością, uszczypliwością i pyskówkami Michała. Czasem musiałam dwa razy przeczytać dialog, by nadążyć za jego tokiem myślenia, a i czasem jego błyskotliwość już nią nie była, lecz trąciła tandetą. No przykro mi to pisać, ale początek książki daje właśnie takiego Michała - na szczęście później jest już dużo lepiej. Na szczęście także Lilka nie miała takich słabszych momentów i cały czas trzymała wysoki poziom ;) Wcześniej mogliśmy ją poznać właściwie tylko pobieżnie i cieszę się, że autorka dała tym razem jej więcej głosu i uczyniła główną bohaterką "Sitwy". Napiszę to też, no muszę - ja lubię ten ostry humor i inteligentne (choć już coraz mniej) pyskówki, ale! To już było Świście! Potrzebuję świeżości! Zmiany kierunku! Nie wszyscy bohaterowie muszą być tacy sami! Apeluję o odrobinę urozmaicenia, żeby te historie nie zrobiły się po prostu nudne i powtarzalne. Na razie jeszcze nudy nie odczuwam, ale boję się, że może być blisko...

Co do fabuły - tutaj nie mam zastrzeżeń, wszystko wydaje się być logiczne i niezbyt oczywiste. To, co typowałam, jako clue całej historii i czarny charakter niestety się nie sprawdziło, więc jestem usatysfakcjonowana ;) Wydarzenia pędzą, jak na Śwista przystało, gdzieniegdzie mamy trupy, a gdzieniegdzie seks, ale nie, żeby było to minusem tej książki - Świst jakoś tak umie pisać o "momentach" :) Nie jest to ani żenujące, ani śmiesznie patetyczne, taki Świst w dobrej formie. Zakończenie idealnie otwiera możliwości do kolejnego tomu i jestem bardzo ciekawa, jak nasza autorka z tego wybrnie, bo zapowiada się niezła jazda ;)

'Site" przeczytałam w jeden dzień, autorka nie straciła swojego lekkiego stylu, co z jednej strony może być minusem, a z drugiej plusem - zależy, czy lubicie delektować się lekturą, czy wręcz przelecieć książkę. A i tutaj, podobnie, jak w "Karuzeli" mamy bardziej do czynienia z kryminalno-sensacyjnym tłem z podtekstem erotycznym, niż thrillerem prawniczym. 

Generalnie jestem zadowolona z lektury "Sitwy", pomimo tych mankamentów, o których pisałam wyżej. Dalej będę czytać Śwista, ale trochę mi już mało i trochę schematów nam się tutaj wkradło. Ciekawa jestem, czy autorka trochę chociaż wyjdzie poza to, co zaprezentowała nam dotychczas i mam cichą nadzieję, że tak.

Dajcie znać, czy czytacie Śwista! Lubicie jej książki? Sięgniecie po "Sitwę"? Czekam na Wasze komentarze ;)


Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger