środa, 16 sierpnia 2017

[PREMIERA] Przeczucie - Tetsuya Honda (Reiko Himekawa, tom I)

[PREMIERA] Przeczucie - Tetsuya Honda (Reiko Himekawa, tom I)
Przeczucie - Tetsuya Honda
(Reiko Himekawa, tom I)


Tytuł: Przeczucie
Tytuł oryginalny: The Silent Dead
Autor: Tetsuya Honda
Data premiery: 16 sierpnia 2017 r.
Wydawnictwo: Znak Literanova
Seria/cykl: Reiko Himekawa, tom I

Moja ocena: rewelacyjna (8/10)

Uwielbiam kryminały i uwielbiam Japonię, mimo że tam nigdy nie byłam. Jaka była więc moja reakcja, gdy na skrzynkę mailową otrzymałam propozycję przeczytania i zrecenzowania tej oto pozycji? TAK TAK TAK TAK! I na szczęście się nie zawiodłam! Moje oczekiwania względem tej pozycji były tak wysokie, że ogromnie bałam się rozczarowania, ale na szczęście zostało mi to oszczędzone :)

"Przeczucie" to pierwsza część cyklu o młodej komisarz Reiko Himekawie. W samej tylko Japonii sprzedały się ponad 4 miliony egzemplarzy serii. Stała się ona podstawą dwóch seriali, filmu telewizyjnego i kinowego hitu (muszę poszperać, bo w ogóle nie słyszałam o nim...).
Reiko Himekawa to 28-letnia komisarz tokijskiej policji. Jest kobietą i to determinuje większość jej problemów - nie tylko w życiu zawodowym, ale i prywatnym. Zawodowym - bo w policji pracują sami mężczyźni, którzy niechętnie widzą w swoim zawodzie kobiety, na dodatek piękne i inteligentne kobiety. Prywatnym - bo wciąż jest singielką, ku ogromnej rozpaczy swojej matki. 

Reiko pnie się po szczeblach kariery dzięki ciężkiej pracy i... przeczuciu. Nasza bohaterka ma intuicję, bardzo pożądaną w wykonywanym przez nią zawodzie, która już nie raz pomogła jej rozwikłać prowadzoną sprawę. 

Ta, przy której poznajemy naszą główną bohaterkę, ma oczywiście trupa na pierwszym planie. Dość nietypowo znalezionego pod żywopłotem i zapakowanego w niebieski worek, z mnóstwem ran, z których część zadano już pośmiertnie. A dzięki niesamowitej intuicji Reiko pojawia się więcej trupów w niebieskich workach. Po nitce do kłębka Reiko powoli rozwiązuje tajemnicę morderstw, jednak nie bez kłód rzucanych pod nogi - jedna z nich jest dość duża i nie znosi Reiko... A karty odkrywane przez tokijską policję odsłaniają coraz bardziej przerażającą zbrodnię...

Uwielbiam pierwsze tomy cykli. To wtedy poznajemy głównych bohaterów od zera, zagłębiamy się w ich historię, skanujemy otoczenie i kulturę,  jakiej się wychowują. Nie inaczej jest w przypadku "Przeczucia" - poznajemy Reiko, jej przeszłość (dość drastyczną, jak się okazuje) a przede wszystkim, co dla mnie jest niezwykłym plusem tej pozycji, zagłębiamy się w kulturę Japonii. Niestety, tę obyczajową część autor traktuje nieco po macoszemu, jednak z niesamowitym oddaniem opisuje pracę tokijskiej policji i animozje, jakie w niej panują. 

Jeżeli chodzi o bohaterów - bardzo polubiłam główną bohaterkę, znielubiłam Katsumatę (tę kłodę, o której pisałam wyżej), a reszta postaci niestety właściwie zlała mi się w jedną wielką masę (z wyjątkiem może dwóch policjantów) - ich imiona i nazwiska obco dla nas tylko się do tego przyczyniły. Dobrze, że na początku książki autor zrobił małą rozpiskę, kto jest kim, bo inaczej czytelnik łatwo by się pogubił. Całą lekturę kibicowałam Reiko - również dlatego, że wzbudziła mój szacunek. Pojawiają się oczywiście czarne charaktery - w końcu to kryminał! - i przyznać muszę, że wzbudziły one we mnie strach. Taki prawdziwy strach. Zamysł autora na fabułę jest właściwie taki, jak w "Behawioryście" Mroza (Remik, czyżby Honda był Twoją inspiracją?) jednak jeśli myślałam, że przy "Behawioryście" czułam strach, to byłam w błędzie. Po "Przeczuciu" miałam po prostu koszmary - autor w tak przerażający sposób nakreślił portret(y) mordercy(ów) (a bo nie powiem Wam, czy był jeden, czy kilku). To było po prostu genialne.

Narracja - prowadzona jest z dwóch perspektyw - w formie pierwszoosobowej i trzecioosobowej. Prawda jest taka, że długo nie mogłam dojść do tego, kim jest ten pierwszoosobowy narrator, ale mimo że już wiem - nie odkryję wszystkich kart - to jeden z elementów, który wzbudza w czytelniku niepokój i podtrzymuje ciągłe napięcie towarzyszące lekturze. Styl autora - bardzo przystępny i powodujący, że chce czytać się dalej. W ogóle nie męczyłam się podczas czytania "Przeczucia" - kartki przewracały się wręcz same. Zakończenie i rozwikłanie zagadki - od połowy książki domyślałam się jednego z jej elementów, ale autor i tak mnie zaskoczył, oczywiście na plus :)

Jak widzicie - moje pierwsze spotkanie z japońskim kryminałem wypadło bardzo dobrze. "Przeczucie" to obowiązkowa pozycja dla fanów gatunku, a jeszcze w połączeniu z japońską kulturą... Dla mnie jest to połączenie genialne. Mam nadzieję, że kolejne tomy opisujące przygody Reiko również ujrzą w Polsce światło dzienne. I to w niedalekiej przyszłości! Samo zakończenie jest co prawda zamknięte i autor nie pozostawia niedomkniętych furtek, ale zżyłam się z główną bohaterką i zwyczajnie chciałabym poznać jej dalsze losy.

Polecam Wam "Przeczucie" z czystym sumieniem. Dajcie znać, jak będziecie już po lekturze tej książki i zostawcie proszę komentarz ze swoją oceną. Jestem bardzo ciekawa, jak inni czytelnicy odbiorą japoński kryminał :)



Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak.


poniedziałek, 14 sierpnia 2017

[PRZEDPREMIEROWO] Na linii świata - Manuela Gretkowska

[PRZEDPREMIEROWO] Na linii świata - Manuela Gretkowska
Na linii świata - Manuela Gretkowska

źródło
Tytuł: Na linii świata
Autor: Manuela Gretkowska
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data premiery: 16 sierpnia 2017 r.

Moja ocena: 3/10 (słaba)

Piszę te słowa chwilę po tym, jak skończyłam czytać "Na linii świata" Manueli Gretkowskiej. I jest mi bardzo źle na sercu, bo dla mnie ta książka była po prostu... dziwna. Jakby autorka kreowała świat w swojej najnowszej książce na ciężkim haju. A czemu jest mi źle z moimi własnymi odczuciami? Bo wydawnictwo zorganizowało naprawdę świetną kampanię promocyjną. 

Książkę otrzymałam jakoś w połowie lipca - wyglądała jak na załączonym po lewej stronie obrazku. Nie wiedziałam jeszcze wówczas, że jest to "Na linii świata". Właściwie to nic nie wiedziałam - poza datą premiery. Czarna okłada, brak wiedzy o tytule i autorze, nawet informacji, czy jest to thriller czy erotyk. W połowie lektury nie wytrzymałam i sprawdziłam zapowiedzi na stronie wydawnictwa - zanim to zrobiłam podejrzewałam autora o polskie pochodzenie. Wtedy dowiedziałam się, że jest to właśnie "Na linii świata" Manueli Gretkowskiej. A czemu nie wytrzymałam i poszperałam w Internecie? Bo się zacięłam podczas czytania. Nie spotkałam się z żadnym polskim autorem, który (dla mnie oczywiście) pisałby tak ciężko - co mam na myśli? Krótkie zdania, które często do siebie nawet nie nawiązują, mimo że występują jedno po drugim. Jakiś taki brak ciągu przyczynowo-skutkowego i opisy rzeczywistości, które zupełnie nie pasują do kontekstu. Możliwe, że to jest właśnie specyficzny styl autorki, ale do mnie on nie przemawia. 

A książka zapowiadała się tak interesująco. Poznajemy Nataszę, która pracuje na współczesnym sekstelefonie - rozbiera się za pośrednictwem strony internetowej, a równolegle (:)) studiuje psychologię. Za pośrednictwem portalu poznaje Amerykanina Toma - ich relacja ewoluuje w ten sposób, że Natasza wylatuje do USA i zamieszkuje u Toma, zajmuje się jego kilkuletnim autystycznym synem Ethanem. Tom jest fizykiem - właściwie nie umiem opisać, czym się konkretnie zajmuje, jednak ma to związek z fizyką kwantową. To wokół Nataszy i Toma kręci się cała fabuła "Na linii świata" - postaciami drugoplanowymi są Enzo (współpracownik Toma i jego sąsiad), Simone (żona Enza) oraz Peter - pracownik fizyczny, zatrudniony początkowo przez Toma do prac przy basenie.

Nagle wokół bohaterów zaczynają się dziać dziwne rzeczy - pojawiają się zdjęcia scen z ich życia, których nikt nie miał fizycznej możliwości zrobić, rozbija się samolot, którym Natasza miała lecieć do Polski, Tom prawie umiera, dławiąc się kawałkiem jedzenia... Okazuje się, że kontrolę nad ich życiem zaczyna przejmować pewna siła zewnętrzna, a Tom jest jednym z kluczowych elementów pewnej układanki.

Wydarzenia, które wlokły się niemiłosiernie przez pierwszą połowę książki, później przyspieszają, by mogły eksplodować naprawdę totalnym "odjechaniem" na zakończenie. Ja nie wiem, "co autor miał na myśli", ale możliwe, że książka ma jakieś głębsze przesłanie, którego ja nie dostrzegam, albo tego typu literatura po prostu nie jest dla mnie... Ostatnie sceny książki są tak odrealnione, że zastanawiałam się, czy już mi samej nie mąci się w głowie. Nie rozumiem zamysłu na postać Petera, który nagle okazuje się ekspertem w dziedzinie tej siły, o której pisałam w poprzednim akapicie, jak również nagłej akceptacji przez społeczeństwo zmian, które zaszły w życiu ludzi z dnia na dzień i o których nie mogło im się nawet śnić. Nie rozumiem UWAGA SPOILER dlaczego sieć chce unicestwić Toma, który ma w głowie klucz do nowej rzeczywistości, a sama twierdzi, że społeczeństwo nie jest na nią jeszcze gotowe, po czym (pomimo unieszkodliwienia Toma) zagnieżdża się na Ziemi. KONIEC SPOILERU. Wszystko jest w tej książce odrealnione. 

Jednak tak, jak zasygnalizowałam wcześniej - możliwe, że książka jest po prostu nie dla mnie. Oceniam według własnych subiektywnych odczuć i niestety, ale nie sięgnę już więcej po książki, które wyszły lub wyjdą spod pióra Manueli Gretkowskiej. Może jest z tą autorką jak z Gombrowiczem... Trzeba to po prostu lubić i doceniać? 

Na zakończenie zacytuję Wam kilka fragmentów - nie chcę być gołosłowna. Sami oceńcie, czy jest coś na rzeczy.

- A wiesz, że podczas pierwszej wojny światowej żołnierze jeździli taksówkami na front? Francuzi z Paryża na pole bitwy.- U moich dziadków pod Przemyślem była linia frontu. Ale Amerykanie nie znają takich rzeczy, skąd wiesz o tych taksówkach?- Interesowały mnie przeszczepy. Pierwsze badania prowadzono wtedy na okaleczonych z frontu. Oglądałem dokumentację, dosztukowane nosy z wołowiny i takie tam. Na jednej fotografii był chłopak podobny do mnie, to znaczy z tego, co mu zostało z twarzy. Zaciekawiło mnie, przejrzałem książki.- I co, dowiedziałeś się czegoś? - z niedowierzaniem mruknęła oparta o jego ramię Natasza.- O tych taksówkach, był z Paryża, ranny pod Marną. Inni mieli gorzej, lata w okopach. To też znam. Moi rodzice okopali się po dwóch stronach frontu, nie rozmawiali jak ludzie. Wypuszczali na siebie gazy bojowe.- Dlatego chowasz się w górach?Pod jego spodniami wyczuła erekcję. Rozpięła je.- Brudny. - Próbował ją odsunąć.- Zdezynfekuję. - Szarpnęła zawleczkę puszki.

Sczepieni przeturlali się po mchu. Natasza krzyczała mu w usta. Jej wagina była korytarzem orgazmów.
Przestała się bać. Przestała patrzeć na siebie cudzym spojrzeniem.  

A sama historia miała potencjał - jej zarys jest intrygujący.  Co z tego, skoro została podana w niezbyt przystępny sposób...

Znacie twórczość Manueli Gretkowskiej? Podzielcie się swoją opinią na jej temat! Jestem bardzo ciekawa, jak ją odbieracie - a może jestem w mniejszości?





Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, bo polskie.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Skaza - Cecelia Ahern (Skaza, tom I)

Skaza - Cecelia Ahern (Skaza, tom I)
Skaza - Cecelia Ahern
(Skaza, tom I)


Tytuł: Skaza
Tytuł oryginalny: Flawed
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Akurat
Data premiery: 26 października 2016 r.
Seria/cykl: Skaza, tom I

Moja ocena: 8/10 (rewelacyjna)

Ta książka jest tak genialna, że chyba braknie mi słów, żeby oddać w pełni jej genialność. Jak dla mnie, autorka w tej właśnie książce ukazała swój geniusz w pełnej okazałości. O ile ostatnia jej książka - "Lirogon" - bardzo przypadła mi do gustu, o tyle ta historia po prostu wryła mi się w mózg i raczej szybko o niej nie zapomnę.

Celestine North to poukładana, idealna wręcz 17-latka, która mocno wierzy w system i w Trybunał. Żyje w państwie, w którym ów Trybunał stoi na straży moralności i pilnuje, aby każda skażona moralnie jednostka została wyłapana ze społeczeństwa i skazana. Nie jest to jednak takie typowe, znane nam skazanie, lecz napiętnowanie. Za posiadanie Skazy na charakterze nie trafia się do więzienia, lecz Skażony dostaje znacznie gorszą karę - jest napiętnowany przez społeczeństwo. Ma to doprowadzić do jego oczyszczenia tak, by ostatecznie zarządzali nim jedynie prawi ludzie. Trybunał został powołany po tym, jak złe decyzje przywódców doprowadziły do chaosu i niemal upadku Highlandii. Postanowiono, że nic podobnego nie może mieć ponownie miejsca, dlatego wszelkie skazy moralne muszą zostać jak najszybciej ujawnione, a skażone jednostki będą poddane ścisłemu dozorowi. Za każde przewinienie moralne na ciele Skażonego, w odpowiednim miejscu, wypalana jest litera S, a ponadto każdy z nich jest obowiązany do noszenia specjalnej opaski na ramieniu. Obok siebie nie może przebywać więcej, jak dwóch Skażonych. Każdy Skażony może oddać się tylko jednej przyjemności w tygodniu. Pomoc Skażonym zagrożona jest karą więzienia. Skażonych obowiązuje godzina policyjna. To i wiele wiele więcej. Celestine upatruje w Trybunale jedynej słusznej instytucji i z całego serca popiera jego działanie. 

Przewodniczącym Trybunału jest Bosco Crevan - sąsiad Celestine i ojciec jej chłopaka Arta. Bohaterka zna go więc właściwie wyłącznie z prywatnej strony, choć wie, że większość społeczeństwa się go boi. Celestine nie do końca zdaje sobie sprawę, dlaczego tak się dzieje, jednak wydarzenia jednego dnia sprawiają, że jej czarno-biały świat zaczyna drżeć w posadach. Celestine, wraz z dwojgiem rodzeństwa, rodzicami, Bosco, Artem i rodziną Tinderów co roku wspólnie obchodzą Dzień Ziemi. Jednak w tym roku nie jest im to dane - na oczach naszej bohaterki demaskatorzy wywlekają wręcz z domu Angelinę Tinder. Okazuje się, że jest ona podejrzewana o skazę na charakterze. Celestine zaczyna powoli dostrzegać, że świat nie jest wyłącznie czarno-biały, lecz posiada wiele różnych odcieni, w zależności od punktu widzenia...

Niepewność bohaterki pojawia się w nieszczęśliwym dla niej momencie - sędzia Crevan postanawia uczynić z Celestine idealny przykład swojej władzy. Bezduszny system osacza naszą bohaterkę, która zaczyna dostrzegać coraz więcej jego wad - nie tylko systemu, ale również sędziego Crevana, którego dotychczas miała właściwie za przyjaciela. Okazuje się, że w świecie, w którym moralna skaza jest społecznie napiętnowana, pożądanym jest, by kłamać, aby osiągnąć zamierzony rezultat. Że Angelina została naznaczona dla przykładu, gdyż jej mąż Bob zaczął być niewygodny. Że Bosco władza dosłownie uderzyła do głowy i nie umie nad sobą zapanować, gdy chodzi o jego autorytet.

Celestine mimowolnie staje się symbolem rewolucji. Czy jest w stanie podołać temu zadaniu?

"Skaza" jest pozycją, której wydarzenia czytelnik przeżywa w takim samym stopniu, jakby znalazł się w ich centrum. Z niecierpliwością przerzucałam kolejne strony książki, żeby jak najszybciej poznać dalsze losy Celestine. Razem z nią odczuwałam dotykającą ją niesprawiedliwość i czułam potrzebę zrobienia czegokolwiek, by ową niesprawiedliwość poczuło również społeczeństwo. Świat wykreowany przez Cecelię Ahern jest kompletny, spójny, fascynujący i intrygujący. Zamysł autorki na uczynienie z ludzkiej moralności swoistej karty przetargowej zasługuje na ogromne brawa. Mamy tutaj do czynienia z pochodną "Igrzysk śmierci" czy "Niezgodnej", jednak kraj, w którym żyje nasza bohaterka, równie dobrze mógłby znajdować się na aktualnej mapie świata. Nie znajdziemy tutaj żadnych elementów fantastyki - Cecelia Ahern bazuje wyłącznie na tym, co już jest nam znane, dlatego tym bardziej jest to przerażające. Przerażające, gdyż w świetle aktualnych wydarzeń wcale nie niemożliwe... 

Wszyscy bohaterowie zostali genialnie wykreowani - wyraziści, z charakterem, nie do pomylenia, idealni do roli, jakie przypisała im autorka. Bieg wydarzeń - wciągający, nie pozwalający właściwie odłożyć książki na bok. Kierunek, w jakim zmierza fabuła - przewidywalny, aczkolwiek skrywa ona mnóstwo niuansów i coś czuję, że drugi tom, który już na mnie czeka, będzie jeszcze lepszy, od pierwszego. Zakończenie jest wstępem do "Doskonałej", zatem ciężko jest je oceniać, lecz wiem jedno - daje zapowiedź niezłych emocji ;)

W mojej ocenie Cecelia Ahern świetnie sprawdziła się w literaturze młodzieżowej. Kibicuję jej mocno, by poszła w tym kierunku, gdyż "Skaza" wypadła w moich oczach naprawdę rewelacyjnie. Ogromnie się cieszę, że od razu mogę poznać dalsze losy Celestine, bo chyba bym nie wytrzymała czekania...

Znacie "Skazę"? Co sądzicie o takiej odsłonie Cecelii? Czekam na Wasze komentarze!



Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Akurat.


sobota, 29 lipca 2017

Nie zapomnij mnie - Anna Bellon (The Last Regret, tom II)

Nie zapomnij mnie - Anna Bellon (The Last Regret, tom II)
Nie zapomnij mnie - Anna Bellon
(The Last Regret, tom II)


Tytuł: Nie zapomnij mnie
Autor: Anna Bellon
Wydawnictwo: OMGBooks/Znak Literanova
Seria/cykl: The Last Regret, tom II
Data premiery: 19 lipca 2017 r.

Moja ocena: 5/10 (przeciętna)

Niestety, ale moje odczucia znacznie odbiegają od ogólnych zachwytów na temat tej książki, gdyż w mojej ocenie "Nie zapomnij mnie" jest po prostu... Nijaka. I słabsza od swojej poprzedniczki, tj. "Uratuj mnie" (tutaj możecie przeczytać kilka zdań na temat pierwszej części serii The Last Regret - klik). Zanim jednak przejdę do opisania owych odczuć - kilka zdań na temat samej fabuły.

The Last Regret opowiada o losach grupy przyjaciół, których skupia wspólna pasja do muzyki - ich zespół zdobył już popularność, na koncertach są tłumy ludzi, a każdy z nich jest już rozpoznawalny. Jednym z członków jest Ollie - gitarzysta z trudną przeszłością. Ollie wychowywał się w domu dziecka razem z Niną, jego wielką młodzieńczą miłością. Sęk w tym, że 5 lat temu Nina powiedziała "żegnaj", nie zdradzając powodu swojego odejścia. Ollie już właściwie ułożył sobie życie, ale nie jest szczęśliwy - właśnie przez tę zadrę z przeszłości. Dla naszego bohatera ciągle liczy się bowiem tylko Nina. Akcja z początkowych rozdziałów książki toczy się z perspektywy Olliego, jednak później - jak nie jest trudno zgadnąć - jego pozornie poukładane życie burzy pojawienie się dawnej miłości. Okazuje się, że Nina powraca ze sporym bagażem... Czy Ollie to udźwignie? O tym czytelniku musisz przekonać się sam.

Fabuła wydaje się być banalna, jednak wiele "schematycznych" książek broni się poprowadzoną akcją, bohaterami, czy stylem pisania autora. O ile do tego ostatniego nie mam żadnych zastrzeżeń, bowiem "Nie zapomnij mnie" czyta się lekko i bez zacięć (mimo że Anna Bellon powtórzyła jednak "błędy" z pierwszej części, tj. umieściła ciekawe i głębokie przemyśleń obok dialogów, które nic nie wnoszą do samej historii). Odnośnie do bohaterów -  najbardziej spodobało mi się to, że poznajemy dalsze losy Mai i Kylera, którzy grali pierwsze skrzypce w "Uratuj mnie". Ollie i Nina są dla mnie bez charakteru, dość mdli i tacy... ugrzecznieni. Zbyt idealni do otaczającej ich rzeczywistości, mimo choćby próby kreacji Olliego na lowelasa. A co do fabuły... Gdy już wypadnie główny "trup z szafy", czyli mniej więcej w połowie książki, można dojść do wniosku, że lektura mogłaby się skończyć. Autorka po prostu opisuje dalsze losy bohaterów, w których życiu nie dzieje się zupełnie nic. I to dla mnie stanowi o przeciętności tej pozycji - brakowało mi emocji, przeżywania wraz z bohaterami, karuzeli uczuć. I ten wspomniany "trup z szafy" był dla mnie oczywisty od momentu, w którym pojawiła się Nina. Nie umiałam zupełnie wczuć się w sytuację bohaterów - nie chcę tutaj stawiać zdecydowanych zarzutów autorce, ale... Ta historia jest zbyt cukierkowa, zbyt wyidealizowana, nie do końca mnie przekonująca. Być może przyczyną jest młodziutki wiek autorki? 

Pewnym jest, że zamysł Ani Bellon na kontynuację "Uratuj mnie" był ciekawy, jednak chyba po prostu ją przerósł. 

"Nie zapomnij mnie" jest pozycją zupełnie niewymagającą, do połknięcia na jeden-dwa razy, w moim odczuciu jakby próbującą nieść głębszy przekaz, jednak bez powodzenia. Mimo niezbyt pozytywnych odczuć na temat tej pozycji, raczej sięgnę po kolejną historię, jaka wyjdzie spod pióra Ani Bellon - jestem ciekawa, w jaką stronę pójdzie autorka i czy nabierze doświadczenia.

Znacie serię The Last Regret? Jakie są Wasze odczucia na temat "Nie zapomnij mnie"? Dajcie znać!

No i czekam na atak ze strony zadeklarowanych fanek autorki ;)


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu OMGBooks.




Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, bo polskie.



czwartek, 20 lipca 2017

Dziedzictwo - Ann Patchett

Dziedzictwo - Ann Patchett
Dziedzictwo - Ann Patchett


Tytuł: Dziedzictwo
Tytuł oryginalny: Commonwealth
Autor: Ann Patchett
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data premiery: 14 czerwca 2017 r.

Moja ocena: 5/10 (przeciętna)

W połowie lektury "Dziedzictwa" Ann Patchett powiedziałam do męża - "Nie umiem czytać tej książki. Ona jest dziwna".

Ale dlaczego?

Przecież opis jest tak zachęcający!

Chrzciny, znajomy z pracy, pocałunek, butelka ginu i Bóg raczy wiedzieć, ile pomarańczy. Tyle wystarczy, by dwie rodziny trafił szlag.

A mnie trafiał szlag podczas czytania.

Fabuła została tak pogmatwana, że nawet nie jestem w stanie napisać Wam, czego dotyczyła ta książka. Jedno jest pewne - zaczyna się od chrzcin, na których zjawia się Bert Cousin, którego de facto nikt nie zapraszał i którego de facto nikt nie zna. Jego obecność zmienia życie dwóch rodzin o 180 stopni. "Dziedzictwo" jest swego rodzaju przeglądem życia poszczególnych członków tych rodzin i jako taka typowa saga byłaby super, gdyby nie nagłe przeskoki w czasie, które nie są w żaden sposób zasygnalizowane i czytelnik dopiero czasem po wielu przeczytanych zdaniach zdaje sobie sprawę, że znalazł się w innym przedziale czasowym. To jedno. Dwa - mnogość postaci. Ja nawet nie próbowałam zapamiętać kto jest czyim dzieckiem, kto był czyim małżonkiem, kto z kim i kiedy. Tego się po prostu nie da spamiętać - jeden wielki galimatias. Trzy - superhiperekstra szczegółowe rozpisywanie się na każdy możliwy szczegół, które w pewnym momencie było po prostu męczące.

Z pozytywnych aspektów tej książki - bardzo podoba mi się jej przesłanie. Kim byśmy byli, gdyby nie pewne wydarzenia z przeszłości? Gdyby nie decyzje, które podjęły kiedyś najbliższe nam osoby? Gdyby nie nasze własne decyzje, a czasem poddanie się prądowi? Autorka pokazuje, że wszystko ma swoje konsekwencje. Dosłownie wszystko.

I to jest nasze dziedzictwo. Dziedzictwo, które często jest od nas zupełnie niezależne.

Nie umiem Wam napisać nic więcej na temat tej książki, no choćbym nawet bardzo chciała. W ogólnym rozrachunku jest dla mnie nijaka i z pewnością szybko o niej zapomnę. Męczyłam się z lekturą ponad tydzień i dochodzę do wniosku, że twórczość Ann Patchett nie jest po prostu dla mnie. Przynajmniej przekonałam się o tym na własnej skórze ;)

Znacie twórczość Ann Patchett? Może jestem w ogromnym błędzie i po prostu trafiłam na najsłabszą książkę tej autorki? Napiszcie w komentarzach, co sądzicie o "Dziedzictwie" i innych pozycjach autorki!



Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

środa, 19 lipca 2017

[ZAPOWIEDŹ] Przeczucie - Tetsuya Honda

[ZAPOWIEDŹ] Przeczucie - Tetsuya Honda
źródło
Czy japoński kryminał ma szansę przyćmić skandynawski?

Już niedługo się o tym przekonamy! 16 sierpnia nakładem Wydawnictwa Znak Literanova ukaże się książka "cesarza japońskiego kryminału - Tetsuyi (dobrze to odmieniłam?) Hoondy.

"Przeczucie"  to pierwsza część cyklu o młodej komisarz Reiko Himekawie. W samej tylko Japonii sprzedało się ponad 4 miliony egzemplarzy serii. Stała się ona podstawą dwóch seriali, filmu telewizyjnego i kinowego hitu.

Reiko to bohaterka nietypowa, młoda, piękna i – co najgorsze – kobieta, która w konserwatywnej Japonii stoi wysoko w policyjnej hierarchii. Ten właśnie fakt, na tle wielu elementów charakterystycznych dla japońskiej kultury, jednocześnie dziwi i zachwyca. Czytelnik wyraźnie widzi inną niż w znanej mu kulturze rolę kobiety jako szefa. Zauważa ogromne przywiązanie do hierarchii, wymóg okazywania szacunku czy to, jak bardzo wychodzenie przed szereg jest nieakceptowane w pracy zespołowej. Tematy tabu, anegdoty i symbole.

A wszystko zaczyna się od zwłok podrzuconych pod żywopłotem. Jak śmieci. I to w Tokio, gdzie nikt nie wyrzuci na ulicę nawet papierka.

Komisarz Reiko czuła, że to szczególna sprawa. Tym bardziej że do śledztwa dołączył Katsumata. Jakże on jej nienawidził. Nie dość, że kobieta, to jeszcze młoda i piękna. I te jej przeczucia. Bardziej widział ją w roli gejszy niż komisarza w tokijskiej policji.

Teraz muszą pracować razem. A Reiko coraz częściej ma przeczucie, że tym razem stawką jest nie tylko odnalezienie mordercy, ale i jej przyszłość.

Niedługo będę miała okazję zapoznać się z twórczością pana Hondy i niezwłocznie podzielę się z Wami moimi odczuciami ;)

A może ktoś czytał jego książki w oryginale i podzieli się tutaj wrażeniami? :)


środa, 12 lipca 2017

[ZAPOWIEDŹ] Nie zapomnij mnie - Anna Bellon (The Last Regret, tom II)

[ZAPOWIEDŹ] Nie zapomnij mnie - Anna Bellon (The Last Regret, tom II)
źródło
19 lipca 2017 r. to data kolejnej zapowiadanej tutaj pozycji. "Nie zapomnij mnie" jest kontynuacją dość głośnego debiutu Anny Bellon - "Uratuj mnie". Moje odczucia na temat pierwszego tomu serii The Last Regret możecie poczytać tutaj (klik). Miałam kilka zastrzeżeń do tamtej powieści, jednak nie mogłabym sobie odmówić przeczytania kolejnej części, gdyż jestem bardzo ciekawa, czy autorka "poprawiła" się względem swojej pierwszej książki ;)

Opis "Nie zapomnij mnie" przedstawia się następująco:

The Last Regret są na szczycie: wyprzedana trasa koncertowa, nominacje do Grammy, uwielbienie fanów, świetna zabawa z paczką najlepszych przyjaciół. Ale Ollie nie jest tak naprawdę szczęśliwy: ma apartament, którego nie może nazwać domem i dziewczynę, która nie jest jego wielką miłością. Bo Ollie nie zapomniał o Ninie, pierwszej i jedynej, którą naprawdę kochał. Którą chciał mieć w sercu na zawsze. I która zniknęła z jego życia. Aż do dziś…
Dlaczego Nina odeszła bez słowa? Czy kiedykolwiek kochała Olivera? I dlaczego skrywana przez nią tajemnica nieodwracalnie zmieni życie Olliego?


Poprzednia powieść Anny Bellon, "Uratuj mnie", trafiła na listy bestsellerów Empiku. A opowieści o losach przyjaciół, których połączyła miłość do muzyki były jednymi z najchętniej czytanych polskich utworów w Wattpadzie.

Czytaliście pierwszy tom "The Last Regret"? Jakie są Wasze odczucia? Czekacie na kontynuację? Dajcie znać!


poniedziałek, 10 lipca 2017

[ZAPOWIEDŹ] Doskonała - Cecelia Ahern

[ZAPOWIEDŹ] Doskonała - Cecelia Ahern
Już 19 lipca nakładem Wydawnictwa Akurat ukaże się "Doskonała" Cecelii Ahern. "Doskonała" jest kontynuacją bestsellerowej "Skazy", pierwszej powieści irlandzkiej pisarki skierowanej do fanów literatury Young Adult. 

Rok temu Cecelia Ahern, znana do tej pory z książek obyczajowych, pokazała się w całkiem nowej literackiej odsłonie. „Skaza”, jej debiutancka powieść Young Adult, została nazwana przez „The Guardian” jedną z najlepiej napisanych dystopijnych historii naszych czasów. „Doskonała”, kontynuacja bestsellera irlandzkiej pisarki, w księgarniach od 19 lipca.

Niepokojąca dystopijna rzeczywistość. Celestine żyje w społeczeństwie, w którym bycie idealnym jest moralnym obowiązkiem obywateli. Po tym, jak zaczęła buntować się przeciw niesprawiedliwemu systemowi i Trybunał uznał ją za Naznaczoną, jej świat legł w gruzach - odebrano jej wolność i normalne życie. Została uznana przez sędziego Crevana za wroga publicznego i od tamtej pory musiała się ukrywać. Nieustanna ucieczka sprawiła, że życie dziewczyny przypominało koszmar. Jedyną osobą, której może zaufać, jest Carrick - także Naznaczony, z którym zaczyna łączyć ją wyjątkowe uczucie.

Sędzia Crevan śledzi każdy ruch Celestine. Istnieje tylko jeden sposób, by dziewczyna mogła sprzeciwić się niesprawiedliwemu wyrokowi – musi zdobyć nagranie kompromitujące nie tylko Crevana, ale poddające w wątpliwość funkcjonowanie całego Trybunału. Gdy prawda wyjdzie na jaw, uporządkowany świat tysięcy ludzi całkowicie się zmieni. Celestine stanie wkrótce przed poważnym wyborem: uratować siebie albo zaryzykować życie dla ocalenia innych Naznaczonych.

„Doskonała” to kontynuacja wydanej w ubiegłym roku „Skazy”, pierwszej powieści Cecelii Ahern skierowanej do fanów literatury Young Adult. W całkiem nowej literackiej odsłonie autorka po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzynią emocji. Pisarka znakomicie przedstawia cały wachlarz skomplikowanych uczuć – złość, bunt, poczucie niesprawiedliwości, niepokój, ale też nadzieję i miłość. Trwają pracę nad ekranizacją książki. Za produkcję filmu odpowiadają Wendy Finerman i Michelle Chydzik, autorzy ekranizacji m. in. jednego z wcześniejszych bestsellerów autorki –„PS Kocham Cię”.

Znacie "Skazę"? Ja mam zamiar w niedługim czasie zapoznać się z tą stroną Cecelii - nie mogłabym sobie tego odpuścić, zwłaszcza po "Lirogonie" :) Dajcie znać, jakie macie odczucia po pierwszym tomie i czy czekacie na drugi ;)



poniedziałek, 3 lipca 2017

Krawcowa z Madrytu - Maria Dueñas

Krawcowa z Madrytu - Maria Dueñas
Krawcowa z Madrytu - María Dueñas


Tytuł: Krawcowa z Madrytu
Tytuł oryginalny: El Tiempo entre costuras
Autor: María Dueñas
Wydawnictwo: Muza
Data premiery: 2009 r.
Data premiery w Polsce: 14 czerwca 2017 r. (wznowienie)

Moja ocena: rewelacyjna (8/10)


Jeśli macie ochotę na kawał dobrej, rzetelnej i wciągającej lektury, to "Krawcowa z Madrytu" jest idealnym kandydatem. Nie zniechęcajcie się, gdy zobaczycie gabaryty tej książki - jest większa, niż jej "standardowe" koleżanki, a i ilość stron jest całkiem słuszna - na szczęście dla tej pozycji, bowiem historia zapisana na jej kartach jest niezwykle wciągająca i poruszająca.

Ale od początku. Akcja dzieje się w latach 30-50 XX wieku. Sira - główna bohaterka - jest młodziutką dziewczyną, mieszkającą w Madrycie, uczącą się krawiectwa, mającą lada dzień poślubić swojego wybranka Ingacia. Przypadek sprawia jednak, że porzuca go i wraz ze swoim kochankiem, tuż przed wybuchem wojny domowej, wyjeżdża do Maroka, gdzie, jak się później okazuje, żyje w mydlanej bańce, która lada moment ma pęknąć. Oszukana Sira zostaje sama, w obcym mieście, z ogromnym długiem, bez możliwości powrotu do domu. Lituje się nad nią komisarz, prowadzący sprawę jej kochanka-oszusta i umieszcza w pensjonacie, który prowadzi kobieta z bardzo szemraną przeszłością (i nie tylko z przeszłością). Sira odnajduje ukojenie pośród igieł i nici. Na jej szczęście (lub też nieszczęście) te właśnie igły i nici zupełnie wywrócą jej świat do góry nogami i spowodują, że główna bohaterka zapisze się grubą czcionką na kartach historii.

"Krawcowa z Madrytu" opowiadana jest z perspektywy Siry, jednak autorka w sposób bardzo rozbudowany wplata do jej relacji historie innych bohaterów, którzy odgrywają w życiu naszej krawcowej większe i mniejsze role. María Dueñas dość obszernie opisuje kulisy wojny domowej w Hiszpanii oraz II wojny światowej, rzetelnie przedstawiając postacie, biorące udział w politycznych rozgrywkach. W moim odczuciu bardzo rzetelnie podeszła do tematu, który wzięła na warsztat i jako czytelnik jestem usatysfakcjonowana tym, co przeczytałam. Nie czuję się tematami historycznymi w żaden sposób zmęczona (a generalnie książki stricte historyczne omijam z daleka), bowiem wątek obyczajowy równoważy ten historyczny. Mamy bowiem do czynienia ze świetnie ukazaną ewolucją głównej bohaterki, która z zahukanej i cichej dziewczyny stała się pewną siebie kobietą, której umiejętności (nie tylko krawieckie!) zostały docenione przez wiele osób. Sira zdobyła moją sympatię i mocno jej kibicowałam przez całą lekturę (autorka jej zbytnio nie oszczędzała...). Nie tylko charakter głównej bohaterki został mocno zarysowany - również pozostałe postacie "Krawcowej z Madrytu" są wyraziste i interesujące. Moją "drugą" sympatię (po Sirze) zdobyła Rosalinda Fox - Angielka, która wdarła się w życie Siry w sumie bez jej przyzwolenia, a została już na zawsze jej drogą przyjaciółką. Męskie postacie zostały zakreślone bardzo charyzmatycznie i tak hmmm... jakby to ująć... no męsko ;) Także pod kątem "osobowościowym" przy lekturze nie sposób się nudzić :)

Książkę czyta się tak, jakby oglądało się dobry serial. Wciąga niesamowicie już od pierwszych stron. Autorka pięknie maluje słowem i barwnie przedstawia rzeczywistość otaczającą główną bohaterkę. Wydarzenia, w jakich brała udział, mnie przyprawiały o palpitacje serca, a Sirę po prostu hartowały i nie pozwalały oglądać się za siebie. Akcja wciąga, a przedstawiona w książce historia nie pozwala o sobie zapomnieć, póki nie skończy się jej czytać.

"Krawcową z Madrytu" będę wspominać długo i myślę, że kiedyś jeszcze wrócę do lektury tej powieści. Ta książka mnie po prostu urzekła, właściwie wszystkim i nie umiem doszukać się w niej jakichkolwiek mankamentów. Bardzo przypadła mi do gustu i jestem ciekawa, czy jest w ogóle ktoś, kto ma zupełnie przeciwne do mnie odczucia. Jak jest z Wami? Podzielcie się proszę opinią na temat tej pozycji!



Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza.


wtorek, 27 czerwca 2017

Do trzech razy śmierć - Alek Rogoziński

Do trzech razy śmierć - Alek Rogoziński
Do trzech razy śmierć - Alek Rogoziński


Tytuł: Do trzech razy śmierć
Autor: Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Data premiery: 1 luty 2017 r.
Seria/cykl: Róża Krull na tropie

Moja ocena: 8/10 (rewelacyjna)

Gdy usłyszałam, że Alek Rogoziński wydaje kolejną książkę wiedziałam, że muszę ją przeczytać. JUŻ ZARAZ NATYCHMIAST. I tak oto, niemalże pół roku po premierze, jestem po lekturze "Do trzech razy śmierć" (niech Was nie zwiedzie informacja, że we wrześniu ukaże się jej kontynuacja, przecież nie dlatego zmobilizowałam się do złożenia stosownego zamówienia w bibliotece). "Jak Cię zabić, kochanie?" (wrażenia tutaj - klik) było moją pierwszą przygodą z twórczością tego autora i wówczas dowiedziałam się, że jego styl pisania, jak również kreowanie fabuły i bohaterów humor (przede wszystkim humor) są mi niesamowicie bliskie. Jeśli jeszcze nie znacie Alka, a chcielibyście go poznać - polecam Wam obserwować jego fanpage na Facebooku - każdy jego wpis "robi mi dzień", jak to się teraz mówi. 

No ale wracając do meritum - bo to o książce tutaj mowa - zarys fabuły pewnie każdemu z Was obił się o uszy, ale tak pokrótce napiszę, że autorka poczytnych kryminałów - Róża Krull (super imię, prawda? Od jakiegoś czasu jest w mojej i męża topce imienia dla naszej kiedyśtam córki) zostaje zaproszona na sabat czarownic zjazd pisarek, który ma się odbyć we dworku pod Krakowem (dookoła którego znajdują się same bagna i lasy, ale o tym Róża na razie nie musi wiedzieć). Już pierwszego wieczoru jej koleżanka po piórze zostaje w dość odtwórczy sposób otruta, wobec czego zatrwożyła się cała kobieca śmietanka polskich pisarek. Róża z niepokojem zdaje sobie sprawę, że sposób, w jaki dokonywa się zbrodnia, jest zaczerpnięty z jednej z jej powieści, w której w sumie dochodzi do trzech morderstw. Nie trzeba długo czekać na dalszy rozwój wypadków - już następnego dnia urzeczywistnia się fantazja literacka naszej głównej bohaterki. Co to oznacza? Ano że Róża nie ucieka, gdzie pieprz rośnie, lecz posłusznie na polecenie komisarza wyglądającego jak Matt Bomer (Alku - duży plus ode mnie za Matta <3 Aż żal, że nie przekazuje dalej swoich genów...) pozostaje we dworku (i nie ma to związku z okolicznością, że Róża to po prostu ciekawskie babsko i chce przeprowadzić swoje własne śledztwo). Smaczku dodaje okoliczność, że każda z pisarek ma coś za uszami, a jest takie jedno indywiduum, które już niejednej osobie zaszło za skórę...

Mega są te okładki, nie? :)

Sięgając po "Do trzech razy śmierć" wiedziałam, że się nie zawiodę. Autor konsekwentnie z ogromną dawką humoru tworzy swoich bohaterów i prowadzi fabułę, a niektóre dialogi zasługują na nagrodę, którą przyznaje się za super dialogi. W rozróżnianiu niektórych postaci początkowo się gubiłam (jak dobrze, że autor na początku książki umieścił słowniczek!), lecz szybko porzuciłam uczucie zdezorientowania na rzecz czasem utożsamiania się z niektórymi z nich. Główna bohaterka jest super i niech nikt nie wmówi Wam, że jest inaczej! A jeszcze fajniejszy jest Pepe, tzn. Paweł, pałający ogromną miłością do Magdy Gessler, a jednocześnie menager naszej pisarki. Odnośnie do finału książki - można się domyślać, co i jak, jednak nie poczytuję tego jako minusa tej powieści - wszystko logicznie składa się w jedną całość i pięknie zamyka historię, wprowadzając czytelnika powoli w kolejny tom przygód Róży Krull.

Ciekawym i miłym akcentem jest wprowadzenie do katalogu bohaterów blogerek książkowych. Autor (mam nadzieję!) pokazuje w ten sposób, że jednak cośtam wnosimy w życie pisarzy i odgrywamy w ich twórczości choćby nieznaczną, ale jednak rolę ;) Książka jawi się też jako przestroga dla pisarzy, by nie kalać własnego gniazda. Czemu wysnuwam taki wniosek? Weź drogi czytelniku "Do trzech razy śmierć" do ręki i przekonaj się o tym sam! Naprawdę warto poświęcić ze dwa/trzy wieczory na lekturę tej książki ;) Dobra zabawa i relaks gwarantowany!

O ile "Jak cię zabić, kochanie?" nazwać można z czystym sumieniem komedią pomyłek, tak o "Do trzech razy śmierć" raczej nie da się tego powiedzieć - to jest po prostu humor zbudowany na postaciach i dialogach, jakie się pomiędzy nimi toczą. Bardzo mi odpowiada taka forma lektury i bardzo się cieszę, że opisywana książka jest dopiero pierwszą częścią serii "Róża Krull na trupie tropie". Kolejna ukazać się ma dopiero (!) 27 września, ale pocieszenie jest takie, że to już w tym roku ;)

Znacie autora i jego twórczość? Co sądzicie o jego książkach? Dajcie znać w komentarzach!



Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, bo polskie.



środa, 21 czerwca 2017

[PRZEDPREMIEROWO] Trzecia - Magda Stachula

[PRZEDPREMIEROWO] Trzecia - Magda Stachula
Trzecia - Magda Stachula


Tytuł: Idealna
Autor: Magda Stachula
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data premiery: 5 lipca 2017 r.

Moja ocena: 8/10 (rewelacyjna)

To niesamowita radość dla czytelnika, jeżeli może przeczytać książkę cenionego przez siebie autora/ki, jeszcze przed jej premierą. Niemalże rok temu swoją premierę miała debiutancka powieść Magdy Stachuli - "Idealna", która zrobiła na mnie niesamowite wrażenie (moją opinię na jej temat możecie przeczytać tutaj - klik, a tutaj znajdziecie zapowiedź "Trzeciej" - klik). Już wówczas miałam przyjemność przeczytać książkę tej autorki jeszcze przed jej premierą, dlatego ogromnie się ucieszyłam, gdy okazało się, że historia ma się powtórzyć. Oczekiwałam co najmniej tak dobrej lektury, jak za pierwszym razem i nie zawiodłam się :)

Historię poznajemy z trzech perspektyw - Elizy (28-letniej pani psycholog), Lilianny (ponadczterdziestoletniej bizneswoman) oraz Antona (ponadtrzydziestoletniego mężczyzny, wokół którego istnieje w tej książce najwięcej niewiadomych).  Fabuła ukazywana jest w odniesieniu do konkretnych dni pomiędzy kwietniem a wrześniem 2016 r., a akcja dzieje się co do zasady w Krakowie, Warszawie i Sankt Petersburgu. Od pierwszych zdań książki autorka otacza czytelnika aurą tajemniczości - niby poznajemy bohaterów, jednak nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, jak wyglądała ich przeszłość i jaki ona ma wpływ na ich obecne kreacje. Trochę możemy się tego domyślać, jednak autorka cały czas miesza w tym kociołku, przez co nie pozwala oderwać się od lektury. Fabuła pełna jest niedomówień i znaków zapytania - czyż właśnie nie taki zabieg napędza do nerwowego przewracania kolejnych kartek książki, w oczekiwaniu na rozwiązanie zagdki? 

Autorka po raz kolejny pokazuje, jak w łatwy sposób człowiek sam może wpędzić siebie w swoisty obłęd - coś sobie uroi, coś dopowie, coś utwierdzi go w "słusznym" przekonaniu... I w  ten właśnie sposób rodzą się katastrofy, a my sami jesteśmy winni swojego nieszczęścia, choć zawsze upatrujemy go w otaczającym nas świecie. Przeszłość, choćbyśmy często sobie tego nie życzyli, depcze nam po piętach i kreuje aktualne postrzeganie świata, a często sprawia, że mylnie go postrzegamy.

W takim właśnie klimacie została poprowadzona "Trzecia", bezapelacyjnie utrzymując poziom "Idealnej" i sprawiając, że znowu mam ochotę na więcej.

Książkę czyta się jednym tchem, a styl pisania Magdy Stachuli jest bardzo przystępny - lekki i płynny, nie sposób "zaciąć się" przy lekturze. Gwarantuję Ci, drogi czytelniku, że właściwie nie odłożysz książki, póki jej nie przeczytasz. Tajemnica krążąca wokół głównych bohaterów, chęć poznania ich wzajemnych relacji oraz fenomenalne zakończenie sprawią, że zapamiętasz nazwisko autorki i z niecierpliwością będziesz wypatrywał jej kolejnych książek.

Podsumowując, mogę z czystym sumieniem napisać to samo, co w przypadku "Idealnej" - "Trzecia" to świetny thriller, który z czystym sumieniem mogę polecić miłośnikom gatunku i polskiej literatury. Trzyma w napięciu do ostatniej przewróconej niecierpliwie strony i ukazuje niezwykłe zawiłości ludzkiej natury. "Trzecia" to fantastyczna lektura, (znowu się powtarzam) która wyszła spod pióra utalentowanej osoby. Autorko - kolejny raz gratuluję i czekam na więcej!

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po "Trzecią" Magdy Stachuli. Jeżeli nie znacie jeszcze jej "Idealnej", rekomenduję jak najszybsze nadrobienie zaległości. A może jesteście w gronie szczęśliwców, jak ja, i lektura jest już za Wami? Podzielcie się proszę wrażeniami! :)






Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.



Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam bo polskie.




Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger