Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science fiction. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 maja 2017

Więzy krwi, Patricia Briggs (Mercedes Thompson, tom II)

Więzy krwi, Patricia Briggs (Mercedes Thompson, tom II)
Więzy krwi - Patricia Briggs (Mercedes Thompson, tom II)


Tytuł: Więzy krwi
Tytuł oryginalny: Blood bound
Autor: Patricia Briggs
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera na świecie: 2007 r.
Premiera w Polsce: 15 października 2010 r.; 
wznowienie serii - 12 kwietnia 2017 r.
Seria/cykl: Mercedes Thompson, tom II

Moja ocena: 8/10 (rewelacyjna)

Napiszę krótko - ta część jest co najmniej tak samo świetna, jak pierwszy tom! W sumie to nie mogę się zdecydować, który podobał mi się bardziej :) Moją opinię na temat "Zewu księżyca" znajdziecie tutaj (klik), a teraz postaram się napisać Wam kilka sensownych słów na temat "Więzów krwi" ;)

Mercedes Thompson, znana i lubiana wszem i wobec mechanik samochodowy, nie pocieszyła się zbyt długo spokojem po wydarzeniach, jakie mały miejsce w "Zewie księżyca". Oto pojawia się Stefan - znany już nam wampir, przyjaciel Mercy - i prosi główną bohaterkę o przysługę. Ma ona towarzyszyć mu w spotkaniu, które (czego jeszcze żaden z bohaterów nie może jeszcze nawet podejrzewać) pociągnie za sobą bardzo niemiłe konsekwencje. Chcąc nie chcąc, Mercy zostaje wciągnięta w sam środek wampirzych rozgrywek i wychodzi na to, że dziwnym trafem tylko ona może rozwiązać wampirzy problem. Okazuje się, że siła, z jaką przyjdzie się jej zmierzyć, jak dotychczas nie była nikomu znana...

Niezmiernie się cieszę, że drugi tom przygód Mercedes Thompson otworzył przed czytelnikami szerzej drzwi do wykreowanego przez autorkę świata. Tak, jak w "Zewie księżyca" został nam bardzo dokładnie przedstawiony cały wilkołaczy świat, tak w "Więzach krwi" możemy przyjrzeć się szczegółowo wampirzej rzeczywistości. Patricia Briggs z niesamowitą dokładnością opisuje wampirze zwyczaje, "odkładając" na bok wątek watahy Adama. Na szczęście moje ulubione wilkołaki, czyli Adam właśnie i Samuel, pojawiają się w tej części z taką samą intensywnością, co w pierwszym tomie :) Bardzo jestem ciekawa, jaki wątek zostanie rozbudowany w trzeciej części cyklu o Mercedes Thompson, a o tym przekonam się bodajże w sierpniu, kiedy wyjdzie trzeci tom wznowionej serii, czyli "Pocałunek żelaza".

Główna bohaterka na szczęście pozostała sobą, dzięki czemu nie straciła mojej sympatii. Mercy jest kobietą z krwi i kości, myślącą i działającą racjonalnie, co niesamowicie cieszy w zalewie rozchwianych emocjonalnie bohaterek-nastolatek. W świecie wykreowanym przez Patricię Briggs króluje instynkt i nie znajdziemy tutaj sercowych rozterek bohaterów, o nie. Relacja, która nawiązała (nawiązuje się?) między Mercy a Adamem i Samuelem jest fascynująco pierwotna, bez konwenansów, być może dla niektórych zbyt drapieżna. Ale to jest właśnie kreacja Patricii Briggs i ja ją przyjmuję w całości, bez żadnych "ale" i zastrzeżeń.

Cieszę się bardzo, że dalej mogę, opisując "Więzy krwi", użyć sformułowania, że ta książka opisuje dorosłych i jest pisana dla dorosłych. Styl autorki, jak również sposób poprowadzenia akcji, nic a nic nie straciły na wartości i trzymają poziom "Zewu księżyca". Właściwie mogłabym tutaj przekopiować część, o ile nie większość, fragmentów posta dotyczącego pierwszego tomu :) 




Chyba nie będą pierwszą osobą, która twierdzi, że kolejne tomy danej serii ciężko się opisuje. No bo fabuła - trzeba uważać na spoilery, więc właściwie można ocenić tyle, czy cykl dalej nam się podoba, czy bohaterowie nie stracili na wyrazistości, czy wątki zostały pociągnięte w satysfakcjonujący nas sposób? I powiem tak - ja jestem w 100% usatysfakcjonowana kontynuacją losów Mercedes Thompson w całej rozciągłości i niecierpliwie czekam na kolejny tom :)

A jakie są Wasze odczucia na temat "Więzów krwi"? Znacie w ogóle serię o Mercedes Thompson? Dajcie znać!


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Fabryka Słów.


środa, 5 kwietnia 2017

Zew księżyca, Patricia Briggs (Mercedes Thompson, tom I)

Zew księżyca, Patricia Briggs (Mercedes Thompson, tom I)
Zew księżyca - Patricia Briggs
(Mercedes Thompson,tom I)


Tytuł: Zew księżyca
Tytuł oryginalny: Moon called
Autor: Patricia Briggs
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Premiera na świecie: 2006 r.
Premiera w Polsce: 8 października 2010 r.; wznowienie
serii - 10 kwietnia 2017 r.
Seria/cykl: Mercedes Thompson, tom I

Moja ocena: 8/10 (rewelacyjna)

Okej, nie oszukujmy się (tak na początek warto postawić sprawę jasno) - swego czasu zostaliśmy zalani książkami traktującymi o wampirach, wilkołakach i innych nadprzyrodzonych stworach. Ostatnio chyba coraz mniej słychać o "nadnaturalnych" premierach, a po fali "Zmierzchu" już nawet piany nie widać. Tymczasem "Zew księżyca" traktuje głównie o... wilkołakach, a w tle pojawiają się wampiry, gremliny, nieludzie i zmiennokształtni. Wydawać by się mogło, że już nic ciekawego na ich temat nie może zostać napisane - już na pierwszy rzut oka fabuła wygląda na banalną i schematyczną. Jednak w książce Patricii Briggs jest coś mrocznego, tajemniczego i fascynującego tak bardzo, że od pierwszych stron nie mogłam oderwać się od lektury i chciałam jak najszybciej poznać losy Mercy i jej kompanów.

Mercedes Thompson ma niemalże trzydzieści lat, mieszka sama w przyczepie, a na życie zarabia naprawiając samochody i to cale nie jest najdziwniejsze (no bo nie ukrywajmy, ale kobieta-mechanik to nie jest zbyt często spotykane zjawisko).  Przejęła zakład samochodowy po gremlinie, jej sąsiad jest wilkołakiem i Alfą miejscowego stada, wampir Stefan to jej częsty klient, a sama jest zmiennokształtną - kojotem. Dostatecznie intrygująco? Nie? To lecimy dalej.


Pewnego dnia w warsztacie Mercy zjawia się młody chłopak (Mac) i prosi o pracę - Mercy od razu wyczuwa, że młody jest wilkołakiem i to najprawdopodobniej dość "świeżym" i nie do końca zdającym sobie sprawę z tego, co się z nim dzieje. Jako że potrzebna jest jej pomoc, postanawia pomóc chłopakowi - nie tylko dając mu pracę, ale i oddając go pod opiekę miejscowego Alfy - Adama, który (tak się składa), jest jej sąsiadem. Już jedna z pierwszych nocy przynosi jednak pewne komplikacje - chłopakiem interesują się obcy ludzie i wilkołaki spoza stada Adama, co doprowadza do nieszczęśliwych i krwawych wydarzeń. Na jaw wychodzi, że Mac jest jednym z elementów jakiegoś większego planu - a Mercy zupełnie bezwiednie zostaje wciągnięta w sam środek jego wydarzeń. Niestety kolejne dni nie obfitują w pozytywne zdarzenia, jednak Mercy to twarda dziewczyna i wraz z Adamem oraz jego stadem próbuje dojść po nitce do kłębka problemu. Jak się później okazuje - wszystko ma drugie dno, a Mercy stanie przed wieloma trudnymi zadaniami do wykonania.

Pierwsze, co odczułam niczym siarczysty policzek - ta książka opisuje dorosłych i jest pisana dla dorosłych. To nie jest literatura młodzieżowa, tutaj nic nie jest słodko-przerażające (wiecie, że bohater jest niby przerażający, ale np. tak bardzo się kontroluje, że jest pociągający i wszyscy do niego wzdychają), lecz po prostu dziko przerażające. Patricia Briggs wykreowała świat, w którym żądzą instynkty, pierwotne i nieokiełznane, które początkowo ciężko było mi pojąć. W sumie nic dziwnego, skoro właściwie zostaliśmy zarzuceni pozycjami, w których istoty nadnaturalne zostały uczłowieczone i posiadają niemalże wyłącznie ludzkie cechy. No tutaj tego nie znajdziemy, jak również na próżno nam szukać miłosnych rozterek głównych bohaterów, pierwszych szaleńczych miłości, zakazanych uczuć i wewnętrznej walki z samym sobą. Bohaterowie "Zewu księżyca" nie patrzą na otaczający ich świat przez pryzmat uczuć, nie analizują wydarzeń, w których uczestniczą, w powiązaniu z ich miłostkami. Nie. Tutaj na pierwszym miejscu jest instynkt i pierwotna żądza (posiadania, krwi, dopiszcie sobie cokolwiek). Pod tym kątem jest to dla mnie nowość i miłe oderwanie od po-zmierzchowej wampiro-wilkołaczej fali bohaterów.


Początkowo ciężko mi było "wgryźć się" w wykreowany przez Briggs świat - czasem miałam wrażenie, że autorka opisuje coś oczywistego dla siebie, nie dzieląc się tym z czytelnikiem. Jednak z każdą przewróconą kartką coraz lepiej poznawałam rzeczywistość Mercy oraz jej historię. Autorka poświęciła wiele miejsca wyjaśnieniom, kim jest główna bohaterka, skąd pochodzi, gdzie i jak została wychowana oraz dlaczego znalazła się tam, gdzie aktualnie się znajduje. Powoli i dokładnie wkraczamy w świat wilkołaków, poznajemy ich zwyczaje i zachowania - wielu możemy się dziwić, ale taka chyba właśnie jest Briggs - bezkompromisowa, szokująca i dość drastyczna.

Akcja została poprowadzona przez autorkę idealnie - dzieje się wystarczająco dużo, by zaintrygować czytelnika, ale nie na tyle dużo, by poczuł się on zmęczony kierunkiem, w jakim zmierza fabuła książki. Czasem czas jakby zwalniał, jednak jak wspomniałam wyżej - autorka bardzo wnikliwie starała się przedstawić rzeczywistość, do jakiej nas przeniosła, stąd czasem można odnieść wrażenie, że fabuła się jakby wlecze. Nie jest to jednak na tyle przeszkadzająca kwestia, by "zaburzała" odbiór całej książki.

A sama Mercy... To mocny charakter, logicznie i rozsądnie myśląca dziewczyna, mająca odpowiedź na każdą swoją decyzję. Nie jest irracjonalnie postępującą nastolatką, którą ma się ochotę walnąć w głowę i krzyknąć, że jest durna. Nie - Mercy się kibicuje i spokojnie czeka na rozwój wypadków. Mercedes jest tym bardziej pociągająca, że ma przy swoim boku potężne wilki, a dominujące osobniki wariują, gdy  ich pobliżu znajdzie się samica... 

No i jest jeszcze Adam - samiec Alfa, wokół którego koncentrują się wydarzenia pierwszego tomu serii o Mercedes Thompson. Muszę przyznać, że polubiłam również i tę postać i jestem niezmiernie ciekawa, jak w kolejnych tomach zostanie pociągnięty wątek przystojnego wilka - tym bardziej, że na jego terytorium zadomowił się inny dominujący wilk, czwarty w stadzie, w którym wychowana została Mercy... Na pewno będzie ciekawie... :) 




Podsumowując - "Zewu księżyca" z pewnością nie można zaliczyć do literatury młodzieżowej, gdzie na pierwszy plan wysuwają się uczucia głównych bohaterów. Briggs serwuje czytelnikom świat, w którym wiele wątków zgrywa się w zgrabną całość, a bohaterowie są wyraziści i charakterystyczni. Fabuła - interesująca i po lekturze pierwszej części przygód Mercedes Thompson mam zdecydowanie ochotę na więcej i już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z charyzmatyczną mechanik samochodową.

Znacie Mercedes Thompson? Jeśli nie, to mam nadzieję, że tym wpisem zachęciłam Was do sięgnięcia po "Zew księżyca" i zapoznania się z niesamowitym światem, jaki wykreowała Patricia Briggs :)



Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Fabryka Słów.

środa, 18 stycznia 2017

Harry Potter i przeklęte dziecko - J.K. Rowling i inni

Harry Potter i przeklęte dziecko - J.K. Rowling i inni
Harry Potter i przeklęte dziecko - J.K. Rowling i inni


Tytuł: Harry Potter i przeklęte dziecko
Tytuł oryginalny: Harry Potter and the Cursed Child
Autor: J.K. Rowling, Jack Thorne i inni
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Harry Potter, tom 8
Data premiery: 22 października 2016 r.

Moja ocena: 6/10 (dobra)

Wszyscy słyszeli o kontrowersyjnym ósmym tomie kultowej już serii o młodym czarodzieju - jedni go kochają, inni nienawidzą. Cóż, na sam początek wiedzcie, że ja jestem w tym pierwszym obozie i Harry'ego Pottera kocham miłością głęboką - przede wszystkim książki, a zaraz potem ich ekranizacje (które mogłabym ciągle oglądać, a tvn sprawia mi co pół roku niesamowitą przyjemność, emitując wszystkie części :)). Oficjalne przedstawienie mamy więc za sobą, zarysu historii przedstawiać nie trzeba, czas przejść do rzeczy...

Najwięcej kontrowersji wobec wydania ósmego tomu wzbudził fakt, iż jest on w formie scenariusza sztuki teatralnej, napisanej przez Jacka Thorne'a na podstawie historii wykreowanej przez J.K. Rowling. Z dużą obawą podeszłam do lektury tak wydanej książki i przyznać muszę, że ta forma bardzo przypadła mi do gustu! Niesamowite było to, że czytając kwestie poszczególnych postaci, mogłam w dowolny, wybrany przeze mnie sposób modulować ich głosy (tak dobrze mi znane z ekranizacji) - niemalże słyszałam je w głowie. Opisom do poszczególnych scen również towarzyszyła mi melodia charakterystyczna dla universum Harry'ego Pottera (a pominę już zupełnie, że mam tę melodię na dźwięk smsa...), co tylko uprzyjemniało lekturę :) Forma scenariusza sprawia również, że pozycję czyta się szybko, naprawdę szybko, co dla niektórych może być jej atutem, a dla innych wadą.

Odnośnie do samej fabuły - sam jej zarys jest do bólu przewidywalny, choć tytuł można interpretować w dwojaki, a nawet trojaki sposób, biorąc pod uwagę fakt, że wydarzenia koncentrują się wokół syna Harry'ego - Albusa. Jest on jedną z niewielu nowych postaci w świecie znanym nam dotychczas z książek J.K. Rowling - drugim głównym nieznanym nam bohaterem jest Scorpius Malfoy. Nie potrafię się jednoznacznie określić co do moich odczuć względem Albusa i Scorpiusa - J.K. Rowling wykreowała dotychczas wiele doskonałych postaci, charakterystycznych na swój sposób, a wielokrotnie odnosiłam wrażenie, że kreacja głównych bohaterów "Harry'ego Pottera i przeklętego dziecka" jest tylko mieszanką znanych nam charakterów, bez choćby cienia polotu czy oryginalności.

"Poziom trudności" zadania "do wykonania" (nie wiem, jak inaczej to nazwać, ale mam nadzieję, że wiecie, o co mi chodzi) w porównaniu do wcześniejszych siedmiu tomów jest wręcz banalny. Może inaczej - nie odczuwałam strachu o życie głównych bohaterów, jak to było podczas lektury wcześniejszych tomów. Tak jakby cała historia była napisana po łebkach, pewne wątki zostały potraktowane po macoszemu, co wręcz sprzeciwia się temu, do czego przyzwyczaiła nas J.K. Rowling, która stworzyła niesamowicie spójny świat. No ale trzeba pamiętać, że scenariusz nie został przez nią napisany, więc zapewne to tutaj jest pies pogrzebany. Gdyby powstała zwykła książka, prawdopodobnie rzecz miałaby się inaczej, a tak po prostu czegoś zabrakło. 

Wydanie ósmego tomu musiało się wiązać z powrotem do naszych ulubionych bohaterów - Harry'ego, Hermiony i Rona. Super jest wiedzieć, co się u nich działo przez ostatnie lata, jak sobie poradzili po bitwie o Hogwart i przede wszystkim - jak teraz wygląda ich świat. Są również powroty do przeszłości, znanej nam z "Harry'ego Pottera i Czary Ognia", jak również poznawanej wraz z lekturą każdego kolejnego tomu, a dotyczącej początków życia Harry'ego. 

Podsumowując - jestem przekonana, że większość fanów Harry'ego Pottera mogło poczuć zawód, czytając ósmy tom ich ulubionej serii, ze wskazanych przeze mnie powyżej względów. Ja jednak nie skreśliłam tej pozycji i cieszę się, że stoi na półce obok pozostałych tomów serii. Być może dla niektórych historia została dopowiedziana na siłę i nie mogę się z tym w sumie nie zgodzić, jednak mleko się rozlało i książka została wydana. Teraz pewnie pozostaje nam czekać na ekranizację :)

Jak oceniacie kontynuację losów opisywanych przez J.K. Rowling w serii o Harrym Potterze? Co się Wam podobało, a co nie? Proszę o Wasze opinie!


wtorek, 26 stycznia 2016

"Onyks" - Jennifer L. Armentrout

"Onyks" - Jennifer L. Armentrout
"Onyks" - Jennifer L. Armentrout

źródło

Tytuł: Onyks
Tytuł oryginalny: Onyx
Autor: Jennifer L. Armentrout
Cykl: Lux, tom II
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 17 września 2014 r.

Moja ocena: doba (6/10)




Opis:


Departament Obrony przysłał swoich ludzi. Jeśli tylko dowiedzą się co potrafi Daemon i że jesteśmy połączeni, już jest po mnie. Podobnie jak i po nim. I jeszcze jest ten nowy chłopak w szkole, który ma własną tajemnicę. Wie co mi się przydarzyło i może pomóc, ale żeby to zrobić muszę okłamać Daemona i trzymać się od niego z daleka. Tak jakby to było w ogóle możliwe.

Ale wtedy wszystko się zmienia...

Widziałam kogoś kto nie powinien żyć. I muszę o tym powiedzieć Daemonowi, nawet jeśli wiem, że nie zaprzestanie poszukiwań, dopóki nie dotrze do prawdy. Co stało się z jego bratem? Kto go zdradził? I czego chce Departament Obrony od nich i ode mnie?

Nikt nie jest tym na kogo wygląda. I nie każdy wyjdzie żywy z pajęczyny kłamstw...


Moja opinia:


Po przeczytaniu drugiej części serii "Lux" nie jestem przekonana, czy tą historię można zakwalifikować do tych, które mają głębszy sens, traktują o miłości ponad wszystko itp. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie można. Ale? No właśnie, jest ale...

Daemon robi wszystko, żeby osiągnąć swój cel - a jest nim Katy. Jednak czy to jest prawdziwe uczucie, czy efekt uboczny więzi, jaka ich łączy, odkąd Daemon uleczył swoją sąsiadkę? Na to pytanie Wam nie odpowiem, ale wiem jedno - ta dwójka nic nie traci na swoim charakterze w drugiej części. Dalej są zadziorni, zbuntowani względem siebie, a przyciąganie między nimi jest tak silne, że wręcz niewyobrażalne. Z kilku opinii wyczytałam, że Katy może się wydawać nieco denerwująca tym swoim ciągłym niezdecydowaniem się. Na szczęście ja tego zupełnie nie odczułam, pałam do niej taką samą sympatią, co wcześniej. Za to Daemona lubię coraz bardziej - ten chłopak naprawdę ma coś w sobie. Za jego kreację autorka powinna otrzymać ode mnie gorące brawa.

Co do samej fabuły - przy okazji recenzji pierwszej części pisałam, że nie odczuwałam w Arum prawdziwych wrogów. No cóż, teraz już wiem czemu. To nie Arum są realnym zagrożeniem, lecz ludzie, którzy pierwotnie mieli za zadanie chronić Luxen...

Akcja poprowadzona jest ciekawie - ani przez chwilę się nie nudziłam podczas lektury "Onyxa". Kilka zwrotów akcji jest nieprzewidywalnych, jednak książkę cechuje "typowość" tego gatunku. Pojawia się nowy bohater, który nieźle miesza w relacji Daemon-Katy. Pozostali utrzymują poziom z pierwszej części.

Odnośnie "ale" z początku mojej opinii - "Onyx" wydaje się być dość... płytką powieścią o miłości. Jednak nie można dać się zwieść pozorom. Uczucia w tej książce aż kipią i to nie tylko pomiędzy głównymi bohaterami. Luxen są społecznością, która naprawdę wiele by poświęciła, żeby chronić siebie nawzajem. Nawet, jeżeli można oczekiwać ostateczności... 

Fani pierwszego tomu z pewnością nie będą zawiedzeni "Onyxem". 

PS Jestem ciekawa, jakimi właściwościami wykaże się tytułowy kamień trzeciej części.

wtorek, 19 stycznia 2016

"Obsydian", Jennifer L. Armentrout

"Obsydian", Jennifer L. Armentrout
"Obsydian" - Jennifer L. Armentrout

źródło

Tytuł: Obsydian
Tytuł oryginału: Obsidian
Autor: Jennifer L. Armentrout
Cykl: Lux, tom I
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 21 maja 2014 r.

Moja ocena: 6/10 (dobra)

Opis: Oni nie są tacy jak my…

Kiedy przeprowadziliśmy się do Zachodniej Wirginii, zanim zaczęłam mój ostatni rok w szkole, musiałam przyzwyczaić się do dziwacznego akcentu, rwącego się łącza internetowego i całego morza otaczającej mnie nudy... Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego nowego, wysokiego sąsiada o niesamowitych, zielonych oczach. Wtedy sprawy zaczęły obierać zupełnie inny kierunek... 
Ale kiedy zaczęłam z nim rozmawiać zrozumiałam, że Daemon jest wyniosły, arogancki i doprowadza mnie do szału. Zupełnie nam nie po drodze. Zupełnie. Jednak kiedy prawie nie zginęłam, a Daemon dosłownie zamroził czas, cóż... stało się coś zupełnie niespodziewanego…
Wpadłam w kłopoty, groziło mi śmiertelne niebezpieczeństwo. Jedyną szansą, żebym wyszła z tego cało, było trzymanie się blisko Daemona, aż przygaśnie blask…Jeśli oczywiście sama go wcześniej nie zabiję.

Moja opinia:

I sprawdza się prawda stara jak świat - kto się czubi...

Daemon Black. Kolejny literacki obiekt damskich westchnień. Arogancki, pewny się, tajemniczy, opryskliwy - te cechy wystarczą, by Kat, która dopiero co przeprowadziła się do miasteczka z Zachodniej Wirginii, nie mogła wyrzucić go ze swojej głowy. Daemon jest sprzecznością - wprost mówi Kat, że jej nie lubi, że przyniesie jego rodzinie same kłopoty, ale jego zachowanie świadczy o czymś całkiem innym. Po pewnym czasie Kat odkrywa tajemnicę rodziny mieszkającej na przeciwko - i ta wiedza jest niestety dla niej ogromnym zagrożeniem.

Głównej bohaterki nie sposób nie lubić. Jest siedemnastolatką o "zdrowych" odruchach, na dodatek cechuje ją zdrowy rozsądek i odwaga (czasem zakrawająca na głupotę, no ale nie oszukujmy się, to jest paranormal romance). Jej kreacja jest błyskotliwa i z humorem - humor cechuje też zresztą Daemona. A sam Daemon - cóż, został stworzony, by do niego wzdychać. Podoba mi się relacja, jaka połączyła tych dwojga - nie jest to uczucie po kres świata, śmiertelnie poważne, wybuchające niczym bomba. Owszem, emocji pomiędzy nimi nie brakuje, ale Kat i Daemon droczą się ze sobą i to czyta się bardzo dobrze. Ani jedno, ani drugie nie chce (a może nie potrafi?) przyznać się do tego, co siedzi w ich głowach. I to jest właśnie takie "inne" w porównaniu do większości książek należących do tego gatunku.

"Obsydiana" czyta się dobrze - wydarzenia toczą się jedno za drugim, wszystko jest logiczne i spójne. Mam tylko jedno "ale" - Arum. W ogóle nie jawią się w mojej głowie jako śmiertelnie niebezpieczny wróg. Zupełnie nie odczuwałam grozy, jaką te postacie miały za zadanie wywołać u czytelnika, przez co nie mogłam zdawać sobie sprawy z "powagi" sytuacji. I nie mam pojęcia, z czego może to wynikać. Jak już do tego dojdę, z pewnością się tym podzielę ;)

Podsumowując - "Obsydian" jest ciekawą pozycją. Do tej pory nie miałam do czynienia z kosmitami w paranormal romance, stąd można odczuć pewien powiew świeżości. Nie jest to lektura ambitna, ale nikt chyba tego nie oczekuje od tego typu książek. Polecam na odmóżdżający wieczór przy kawie.

środa, 6 stycznia 2016

Nieskończoność, Holly-Jane Rahlens

Nieskończoność, Holly-Jane Rahlens
"Nieskończoność" - Holly-Jane Rahlens


źródło

Tytuł: Nieskończoność
Tytuł oryginalny: Infinitissimo
Autor: Holly-Jane Rahlens
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 6 listopada 2013 r.
Seria: Poza czasem

Moja ocena: rewelacyjna (8/10)

Opis: Jest rok 2264. Mroczna Zima już minęła. Średnia długość życia to sto pięćdziesiąt lat. Większość prac wykonują roboty. Ludzie posługują się mózgołączem, które pozwala im na zapisywanie wspomnień w globalnej bazie danych. Zaimek osobowy „ja” wyszedł z użycia. W tym stechnokratyzowanym społeczeństwie miłość jest czymś niepożądanym. Finn Nordstrom, dwudziestosześcioletni historyk i tłumacz martwego języka niemieckiego zostaje poproszony o zbadanie tajemniczego znaleziska – dziennika dziewczyny z XXI wieku. Tymczasem w innej czasoprzestrzeni Eliana odwiedza ulubioną berlińską księgarnię. Spotka w niej przystojnego mężczyznę, który nie wie… do czego służy guma do żucia. Co połączy tych dwoje? Niezwykła opowieść o uczuciu rodzącym się wbrew rozumowi.


Moja opinia:


"Wyobrażać sobie życie bez niego, to jakby wyobrażać sobie życie, którego się nie przeżyło."

Wyobraźcie sobie, że żyjecie w świecie, w którym przetrwanie społeczeństwa jest stawiane ponad przetrwanie jednostki. W którym "ja" już nie ma. W którym każdy mówi o sobie w trzeciej osobie. W którym pragmatyzm przedkłada się ponad wszystko, a ludzie nie wiedzą, co to miłość. Rzeczywistość jest poukładana według praktycznego klucza w każdej dziedzinie życia, bez wyjątku. Ludzie nie wiedzą, co to emocje. 

Potraficie wyobrazić sobie coś takiego? Bo ja nie. Natomiast główny bohater - Finn, żyje w takiej rzeczywistości. I pewnego dnia dostaje polecenie - "słuchaj głosu swojego serca". Tylko co to znaczy? Nie mógł tego pojąć - przecież całe życie wpajano mu (i poprzednim pokoleniom), że miłość to coś niepraktycznego. Po co miałby to robić, skoro miłości nie ma na liście potrzeb? I wtedy poznaje Elianę. Najpierw nie osobiście - czyta jej pamiętniki. Dopiero po jakimś czasie, gdy zdążyła zawładnąć jego umysłem, poznaje ją w rzeczywistości. I ta dziewczyna powoli wywraca jego dotychczasowe postrzeganie życia do góry nogami. Budzą się w nim emocje - i to jakie! Wypełniają go całego i powoli dociera do niego, co to znaczy słuchać głosu swojego serca.


"Nieskończoność" to piękna powieść o miłości. O miłości tak silnej, że przy niej wszystko wydaje się możliwe, mimo przeszkód niemożliwych do pokonania. Jest to również powieść o przyjaźni, w której przyjaciele potrafią przygotować niezwykły plan po to, by jeden z nich mógł być szczęśliwy. O tym, że upływający czas wcale nie jest wrogiem - wręcz przeciwnie. I o tym, że warto walczyć o siebie.

Początkowo książkę czytało mi się... dziwnie. Tak, dziwnie to właściwe słowo. Nie wiedziałam co, ale coś było nie tak. Dopiero w połowie lektury zdałam sobie sprawę, co. I to dowodzi geniusza autorki. Dopóki Finn nie zaczął odczuwać emocji, książka była bezpłciowa, nijaka. Zwykłe opisy rzeczywistości, nawet tej widzianej oczyma Finna. Nie powiem - autorka bardzo ciekawie przedstawiła przyszłość cywilizacji, ale była ona po prostu pusta. I potem nastąpił zwrot - emocje w Finnie szaleją, a ja z niecierpliwością przewracałam kolejne kartki. Genialny zabieg! Oklaski dla autorki!

Książkę polecam. Z czystym sumieniem.

"Jak inaczej powiedziałbyś, że kogoś kochasz? <<Kocham cię>> to <<kocham cię>>. Jak możesz być z kimś bez <<ja>>? Dlatego nawet, gdyby ludzie nie wiedzieli, że słowo <<ja>> istnieje, brakowałoby im go. Stworzyliby je, ponieważ byłoby im potrzebne."

niedziela, 2 listopada 2014

"Delirium", Lauren Oliver ("Delirium" tom I)

"Delirium", Lauren Oliver ("Delirium" tom I)
"Delirium" - Lauren Oliver 

źródło

Tytuł: Delirium
Tytuł oryginalny: Delirium
Autor: Lauren Oliver
Cykl: Delirium, tom I
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania na świecie: 2011
Data wydania w Polsce: 18.04.2012 r.

Moja ocena: bardzo dobra (7/10)










Na trylogię „Delirium” autorstwa Lauren Oliver miałam ochotę od dłuższego czasu – w miejskiej bibliotece niestety nie  była przez długi czas dostępna żadna jej część, a do zakupu nie zachęcała mnie cena (no cóż, każdy, kto zaczyna żyć na własny rachunek zrozumie, o czym mówię). Aż wreszcie jest! W świetnej promocji na stronie wydawnictwa. Pierwszy i drugi tom natychmiast wylądowały w wirtualnym koszyku i szybko weszły w moje posiadanie. Mimo mojej przeogromnej chęci przeczytania pierwszego tomu, do samej lektury podeszłam z rezerwą – to nie było moje pierwsze spotkanie z twórczością Lauren Oliver. Wcześniej przeczytałam jej „7 razy dziś” i muszę przyznać, że było to w moim odczuciu nic spektakularnego, a według czytelników, teraz trzymałam w ręku prawdziwą bombę. Z informacji, jakie udało mi się wygooglać na temat autorki wywnioskowałam, że nie posiada ona jakiegoś szczególnego dorobku literackiego, a sławę przyniosła jej właśnie trylogia „Delirium”.

Jest coś, co sprawia, że po kilku pierwszych stronach czytelnikowi jeży się włos na głowie. Co to takiego?  Remedium - "lek" na miłość i inne uczucia. Całkowita rezygnacja z życia emocjonalnego. Wyrzeczenie się wszystkiego, co nierozerwalnie łączy się z człowieczeństwem. Po co? Żeby lepiej kontrolować ludzi żyjących w danym społeczeństwie. Wszelakie objawy delirii i sympatyzowanie z Odmieńcami (czyli ludźmi, którzy nie ulegli systemowi) jest natychmiast niszczone w zarodku. Ludzie ślepo wierzą w to, co jest im wpajane przez rząd od dzieciństwa. Każdy obowiązkowo musi przejść zabieg, który zapobiega zarażeniu się chorobą, jaką jest MIŁOŚĆ. Tylko że zabieg nie zawsze skończy się powodzeniem, no ale o tym się nie mówi… Nie mówi się również o Odmieńcach żyjących w Głuszy - ludziach, którzy nie podporządkowali się władzy, nie poddali się zabiegowi, uciekli z miasta i żyją w spartańskich warunkach - wolą to, niż stracić na zawsze uczucia. Według władzy wszystko układa się pięknie, ludzie są wyleczeni, deliria nie ma prawa zaatakować.

Kilkunastoletnia Lena wierzy w system, w to, że miłość to śmiertelna choroba, która poprzez szaleństwo prowadzi do unicestwienia Odkąd jej matka popełniła samobójstwo po nieudanym zabiegu, nie chce się sprzeciwiać - woli płynąc z prądem, w kierunku, który narzuca władza. Jej przyjaciółka Hana nie jest już taka ostrożna - ją pociągają nielegalne imprezy na obrzeżach miasta, bliskie kontakty z niewyleczonymi jeszcze chłopcami, ryzyko jakie niesie głośnie wypowiadanie się w sposób niewłaściwy o systemie. Obie dziewczyny poznają pewnego dnia Alexa - strażnika, pracującego w ochronie głównego budynku w mieście. W Lenie budzą się nieznane jej do tej pory uczucia - dziewczynie powoli otwierają się oczy. Alex uświadamia jej rzeczy, o których do tej pory nie miała pojęcia. Lena wreszcie uzyskuje wszystkie niezbędne informacje, by wyrobić sobie rzeczywisty pogląd na sytuację, w jakiej znajduje się ona i reszta mieszkańców miasta. Od tej pory jej życie wywraca się do góry nogami, jej piramida wartości chwieje się w posadach, a Lena musi zweryfikować priorytety. Do jej świadomości dochodzi straszna prawda, którą władza próbuje zatuszować.

“Delirium” to powieść skierowana przede wszystkim do młodzieży. Takim książkom zarzuca się przewidywalność, schematyzm i happy end. W przypadku “Delirium” zgodzę się z tym,, że występuje tutaj doza przewidywalności i schematyzmu, ale happy endu tutaj nie sposób się doszukać. Dlatego proszę, drogi Czytelniku, nie daj się zwieść - szczęśliwe zakończenia to z pewnością nie domena twórczości Lauren Oliver, przynajmniej nie w pierwszej części trylogii. Autorka akcję poprowadziła ciekawie - książkę czyta się szybko i z zainteresowaniem, bohaterowie nie są nudni ani irytujący. Okładka zachęca do przeczytania zawartości, jaką skrywa, sam tytuł jest tak tajemniczy, że natychmiast chce się poznać choćby opis książki. “Delirium” będę polecać każdemu, gdyż uważam, że to jest niesamowita historia - o miłości, o tym, jak zmienia nasze postrzeganie świata, jak potrafi dodać nam sił w najtrudniejszych momentach. O woli walki o lepsze "ja". O tym, jak ważne są własne wybory. I o tym, że warto walczyć. Do końca.
Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger