Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 kwietnia 2026

Do trzech razy szczęście - Krystyna Mirek

Do trzech razy szczęście - Krystyna Mirek

 


Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Harde


Czy wiosna zostanie już z nami na dłużej? Tak do lata? 

Mam ogromną nadzieję, że tak. Dni są coraz dłuższe i to ten moment w roku, który zapowiada jakąś taką nadzieję, że wreszcie będzie po prostu ogólnie lepiej.

Książka ze zdjęcia też jest takim promyczkiem. To trzeci tom serii, którą pokochałam całym sercem. Wracamy do Bobrówki i Krakowa - Klara, najmłodsza z bohaterek, usiłuje znaleźć swoją drogę w życiu i rozstrzygnąć, czy możliwym jest, by Maks faktycznie się zmienił. Łucja, seniorka rodu, także próbuje złapać szczęście, które zdaje się dawać jej Wiktor. Wydaje się, że u Anny wszystko się ułożyło i jest szczęśliwa w stabilnym związku.

Mam nadzieję, że autorka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa jeśli chodzi o tę historię - zwłaszcza wątek Klary wymaga domknięcia. Szczególnie cieszy mnie skupienie większej uwagi na Damianie i Oldze - ich historia pokazuje, że życie naprawdę daje kolejne szanse, a błędy są po to, by je naprawiać i już nie popełniać.

Autorka z dużą wrażliwością sięga po trudne tematy, pokazując je w wielu odcieniach. Każda z bohaterek mierzy się z życiowymi zakrętami, odkrywając w sobie odwagę do zmian i ucząc się siebie na nowo. Znajdziemy tutaj lekkość stylu w zadumie nad niejednoznacznością losu, z puentą o potrzebie zawalczenia o siebie i własne szczęście. Ta historia może być o każdym z nas. O naszych mamach, babciach, siostrach, koleżankach. Bo każdy z nas mierzy się często z poczuciem "nie należy mi się", "to nie dla mnie". A zasługujemy na szczęście, bo nikt nie przeżyje życia za nas, niezależnie od tego, co ludzie powiedzą.

Bardzo polecam Wam te serię. Koniecznie trzeba zacząć od pierwszego tomu 😊


Malwina

wtorek, 5 lipca 2022

Leśniczanka - Klaudia Duszyńska

Leśniczanka - Klaudia Duszyńska

 Leśniczanka - Klaudia Duszyńska




Tytuł: Leśniczanka
Autor: Klaudia Duszyńska
Wydawnictwo: Lira
Premiera: 27.06.2022 r.

Moja ocena: 6/10

Byliście kiedyś na Mazurach? A może macie w planach?

Ja za dzieciaka byłam na koloniach i za bardzo nie pamiętam, więc chętnie bym pojechała jeszcze raz. 

Joannę los rzuca na Pojezierze Brodnickie, gdzie otwiera filię galerii, którą prowadzi wraz z przyjaciółką w Krakowie. Chce na nowo poukładać życie po wydarzeniach, które los zafundował jej w pierwszym tomie. Musi nabrać dystansu i przemyśleć wiele rzeczy. Wszechświat ma jednak dla Joanny inne plany. Jej losy splatają się z historią Idy, studentki weterynarii, która wróciła w rodzinne strony, uciekając przed pewnymi wydarzeniami z Poznania...

Leśniczanka to niewymagająca obyczajówka, która pomoże złapać oddech i dystans, a jednocześnie zaangażuje czytelnika w losy bohaterów. Czają się w niech schematy, ale przez to, że właśnie mocno zaangażowałam się w przedstawione wątki, kompletnie mi to nie przeszkadzało i czytałam z zainteresowaniem. Żeby jednak dobrze zrozumieć zachowanie Joanny i Tomka, dobrze jest znać pierwszy tom, wtedy historia jest pełniejsza. Co prawda wszystko jest dobrze wyjaśnione i można się odnaleźć w etapie życia bohaterów i autorka nie zostawia czytelnika z dziurą w pamięci albo niewyjaśnionymi kwestiami z pierwszej części, jednak dobrze jest wiedzieć, co w trawie piszczy.

Pierwszy tom odebrałam bardziej emocjonalnie, niż Leśniczankę, choć muszę przyznać, że historia Idy też mnie przejęła, choć mniej, niż wątek poboczny w Beskidzkim aniele. Leśniczankę czytałam też zaraz po Królestwie ciała i ognia, które to zawładnęło mną doszczętnie, więc może też przez to miałam nieco inny odbiór tej powieści.

Ciekawa jestem, jakie wyzwania postawi autorka przed Joanną i Tomkiem w kolejnym tomie. Mam nadzieję, że niedługo się przekonam ;)



We współpracy z Wydawnictwem Lira.

piątek, 6 maja 2022

Pilot - Emilia Szelest

Pilot - Emilia Szelest

 Pilot - Emilia Szelest



Tytuł: Pilot. Podniebne doznania
Autor: Emilia Szelest
Wydawnictwo: Niegrzeczne Książki
Seria: Faceci do wynajęcia (6 tom)
Premiera: 18.04.2022 r.

Moja ocena: 9/10

Jaka jest Wasza relacja z lataniem i samolotami? Lubicie? Boicie się? A może podniebna podróż jeszcze przed Wami?

Ja jestem z tych lękliwych. Nie lubię, stres mnie zżera na długo przed lotem, stresuje mnie ta cała otoczka - odprawa, kilka godzin czekania itp. Jak już jestem w samolocie to nieco się uspokajam, choć przy starcie nie raz i nie dwa prawie zniszczyłam małżowi rękę... No bo jak ta kupa złomu to robi? JAK?!

Ida i Artur to piloci. Studiowali razem, byli parą, potem ich drogi się rozeszły. Spotykają się znów po 5 latach, wspomnienia odzywają, rany się otwierają. Los sprawia, że będą musieli spędzić trochę czasu razem. Co przyniesie? Tego dowiecie się czytając tę książkę ;)

Pilot ładuje do mojej topki tej serii, obok Ogrodnika i Trenera. Znam twórczość Emilii i wiedziałam, że historia po prostu przypadnie mi do gustu, że zaangażuje się i będę mocno kibicować bohaterom, ale nie spodziewałam się, że wzruszę się przy lekturze, a na końcu wręcz spłynie mi po policzku łza. Pilot to nie tylko bowiem historia głównych bohaterów, to także świetnie wykreowane postacie drugoplanowe. Relację Idy z jedną z nich odebrałam wręcz bardzo osobiście, może stąd taka reakcja... Nie spodziewałam się, że "niegrzeczna" książka może przynieść również takie emocje...

Niby lektura miała należeć do tych lekkich i łatwych, ale nie do końca taka była. Znajdziemy tu oczywiście sporo pasji i namiętności, ale jest też taka warstwa, która łapie za serce i powoduje naprawdę duże wzruszenie. Przynajmniej u mnie tak było... Zżyłam się z bohaterami, nie tylko z Idą i Arturem, ale (chyba przede wszystkim) z postaciami drugoplanowymi.

Emilio, świetnie spędziłam czas z idą i Arturem, pomimo Twoich obaw, które wyraziłaś pod jednym ze swoich postów. Już nie mogę się doczekać Twojej kolejnej książki;)

A Pilota polecam Waszej uwadze ;)




We współpracy z Niegrzecznymi Książkami.


poniedziałek, 5 lipca 2021

Utrata kontroli - Ewelina Dobosz

Utrata kontroli - Ewelina Dobosz

Utrata kontroli - Ewelina Dobosz



 Tytuł: Utrata kontroli

Autor: Ewelina Dobosz
Wydawnictwo: Niegrzeczne książki
Premiera: 16 czerwca 2021 r.
Seria: Zakazane relacje, tom I


Moja ocena: 7/10


Lubicie czytać romanse/erotyki/książki z pieprzykiem?

 

Ja lubię, ale też nie zawsze. Taka książka jest dla mnie idealna na reset po kryminalnym ciągu albo po ciężkim dniu, na rozluźnienie przy lampce wina. Często przeczytanie takiej historii nie zajmuje mi zbyt wiele czasu i nie inaczej było w przypadku "Utraty kontroli" ;)

 

Czy bawiłam się przy niej dobrze? Owszem. Spełniła moje wszystkie wymagania, jakie stawiam tzw. niegrzecznym książkom :)

 

Rafał to urzędnik skarbowy, zaś Agata to adwokatka, u której kontrolę przeprowadza nasz główny bohater. Oprócz kancelarii Agata prowadzi także inny biznes, który właśnie został wzięty na tapet przez organ. Szybko pomiędzy naszą dwójką dochodzi do nawiązania relacji, która może dla nich skończyć się bardzo źle. Na jaw wychodzą skrywane i przez Rafała i przez Agatę tajemnice, zaś relacja naszych bohaterów to tylko jeden z wielu wątków poruszanych w tej historii.




Cóż mogę napisać, no podobało mi się :) Autorka ma bardzo lekki i przystępny styl, co powoduje, że od książki nie można się oderwać i pochłania się ją niemalże na raz. Bohaterowie są ciekawie wykreowani, dużo się dzieje, sceny są (a i owszem), napisane zostały jednak smacznie i nie powodowały u mnie uczucia zażenowania. Jak to bywa w tego typu książkach, jest kilka grubszych wątków, nic nie jest takie, jakim wydaje się być, a namiętność bucha spomiędzy kartek. Są emocje, ale do tego historia, która autentycznie ciekawi.


Można spodziewać się schematów, gdyż gatunek ten rządzi się swoimi prawami, ale jak są one podane w taki sposób, jak w tej książce, to kompletnie to nie przeszkadza. Akcji jest w sam raz - nie za dużo, żeby czytelnik nie odczuł jakiegokolwiek chaosu, ale też nie za mało, by się nudzić. Tutaj po prostu wszystkiego jest w sam raz.

 

Ja jestem usatysfakcjonowana lekturą i na pewno sięgnę po kolejne książki autorki.

 



czwartek, 17 czerwca 2021

Beskidzki anioł - Klaudia Duszyńska

Beskidzki anioł - Klaudia Duszyńska

 Beskidzki anioł, Klaudia Duszyńska



Tytuł: Beskidzki anioł

Autor: Klaudia Duszyńska
Wydawnictwo: Lira
Premiera: 7 czerwca 2021 r.
Seria/cykl: Wędrówki po miłość, tom I

Moja ocena: 6/10

Jesteście team morze czy team góry?

 

Ja zdecydowanie team morze, aczkolwiek mam za sobą górski "epizod" i uczestnictwo w festiwalu Bieszczadzkie anioły jakoś w 2005 roku chyba, spanie pod namiotem i w aucie, śpiewanie piosenek Starego Dobrego Małżeństwa do białego rana - zespołu, którego twórczość towarzyszy mi do teraz. Z sentymentem wracam wspomnieniami do tamtych czasów. I Beskidzki anioł pozwolił tym emocjom odżyć.

 

Joanna znajduje się na życiowym zakręcie. Postanawia jednak wziąć je za rogi i splotem wydarzeń ląduje w Beskidzie, gdzie poznaje Tomka. Być może ten wyjazd jest odpowiedzią na jej ukryte pragnienia? Joanna poddaje się urokowi lasu, a czy podda się urokowi chłopaka?




 

Powiem Wam, że bardzo przyjemnie czytało się tę książkę, pomimo czających się w niej schematów. Jak już wyżej wspomniałam, miała ona dla mnie wydźwięk nieco sentymentalny, dlatego sama uległam urokowi Beskidu. Główny wątek, który zapowiada już opis z okładki, nie był jednak jedynym dominującym wątkiem - na drodze Joanny staje bowiem pewna szukająca pomocy dziewczyna. Ten wątek kompletnie mnie rozwalił, serce mnie fizycznie bolało. Podobał mi się sposób, w jaki autorka przedstawiła problemy bohaterów oraz to, jak poprowadziła ich losy. Zaangażowałam się w tę historię i ciekawa jestem, jak autorka poprowadzi drugi tom tej trylogii, czy będą to losy powiązanych bohaterów, a może tym razem powędrujemy z innymi postaciami w inną część Polski?

 

Jeśli szukacie lektury na letni wieczór, niewymagającej, gdzie z jednej strony czuć swoistą sielskość, ale historia stanowić może też pewien drogowskaz, jak postępować i co w życiu jest ważne - myślę, że dobrze trafiliście. Ja się nie zawiodłam 😊




poniedziałek, 17 maja 2021

Infolinia złudzeń - Ewa Zdunek

Infolinia złudzeń - Ewa Zdunek

 Infolinia złudzeń, Ewa Zdunek



 Tytuł: Infolinia złudzeń

Autor: Ewa Zdunek
Wydawnictwo: Lira
Premiera: 5 maja 2021 r.

Moja ocena: 7/10


Nie wiem, jak Wy, ale ja nie miałam (wątpliwej?) przyjemności pracować w call center albo w korporacji.


A po przeczytaniu Infolinii złudzeń cieszę się, że nie musiałam przechodzić przez to, co główna bohaterka Weronika. Dziewczyna dostała pracę w banku, na początek na jego infolinii. Miała nadzieję na szybką karierę, a tu minęły dwa lata i dalej jest w tym samym miejscu. Weronika opisuje swoje życie, które sprowadza się właściwe wyłącznie do pracy. Wyścig szczurów trwa, a ona zaczyna mieć tego dość...

Infolinia złudzeń to początek nowej serii i po tej książce to widać - nie ma tu jednej zamkniętej historii, lecz jest to wstęp do czegoś większego. Ta historia opisuje głównie to, jak wygląda praca naszej bohaterki i jakie ma w związku z tym przemyślenia. I niestety moi drodzy - nie jest to fikcja literacka.

I dlatego ta książka mnie wręcz fizycznie bolała. Autorka ukazała pracę w korporacji bez ściemy i złudzeń, a historia Weroniki spowodowała, że wręcz dziękowałam losowi, że nie musiałam szukać tam pracy. Niestety znam przypadek, kiedy osoba po takiej pracy leczyła się z ciężkiej depresji. Historia opisana w książce nie jest wydumana i przerysowana, dlatego boli i smuci tym bardziej.

Mamy tutaj cały przekrój bohaterów, z krwi i kości, każdy ma zupełnie inny charakter, inne priorytety i... inne rzeczy za uszami. Ewa Zdunek opisuje bezwzględny świat - tak, świat, bo ta korporacja z książki to tylko jego wycinek i przykład, jak potrafi funkcjonować jakakolwiek społeczność. Tutaj akurat jest to korporacja. 

Paradoksalnie autorka przedstawiła ją w sposób bardzo lekki i czasem wręcz zabawny, ukazując przypadki niezadowolonych klientów. Jest to jednak taki śmiech przez łzy. Ciekawa jestem bardzo, jak potoczą się dalej losy Weroniki, bo kibicuję jej bardzo mocno, żeby odnalazła wreszcie swoją drogę w życiu, nie tylko zawodowym. Autorka pokazała naszej bohaterce ciekawą alternatywę - wydawałoby się, że jest to wybawienie od jej koszmarnej pracy, choć w wielu aspektach rządzi się podobnymi zasadami. A gdy przeczyta się całą książkę i przypomni prolog, tym bardziej nie można doczekać się i kontynuacji i finału tej historii.

Książkę wręcz się pochłania, więc jest idealna na jeden wieczór.  Ja jestem na tak i jeśli zapytacie mnie, czy polecam, odpowiem, że oczywiście. Ta historia jest zdecydowanie warta poznania.

Słyszeliście o autorce albo Infolinii złudzeń?



piątek, 7 maja 2021

Dama Kier - Monika Godlewska

Dama Kier - Monika Godlewska

Dama Kier - Monika Godlewska




 Tytuł: Dama Kier

Autor: Monika Godlewska
Wydawnictwo: Lira
Premiera: 17 marca 2021 r.

Moja ocena: 7/10

Sięgacie po debiuty polskich autorów, czy raczej podchodzicie do nich ostrożnie?

 

Wiecie, że jestem łasa na debiuty. Moja czytelnicza intuicja mnie nie zawiodła  i tym razem - dostałam to, czego oczekiwałam i jak najszybciej chcę więcej! Jeśli lubicie literaturę obyczajową, dodatkowo "kostiumową" (stosując terminologię filmową) z nutką romansu - to Dama Kier powinna Wam przypaść do gustu.

 

Co my tu mamy? Początek XX wieku, Londyn i młodziutką Norę - wdowę, matkę 2-letniego chłopca - bohaterka próbuje ustawić się w jak najlepszej pozycji po śmierci męża. Okazało się bowiem, że jego testament zawiera dość niefortunne postanowienie. Konwenanse, intrygi i skandale mogą jej równie dobrze pomoc, co zaszkodzić. Pewne wydarzenia z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć, a w tym wszystkim Nora chce być również szczęśliwa.

 

Ta historia została rewelacyjnie opisana - czytało się ją lekko, z zainteresowaniem, co też ta nasza Eleonora wymyśli, by postawić siebie i syna w lepszym położeniu. Do tego dochodzi kilka ciekawych wątków pobocznych, które razem tworzą zgrabną całość, w sam raz na scenariusz filmowy. Jeśli jednak spodziewacie się tyle momentów, co w Bridgertonach, to w tej książce ich nie znajdziecie. One są zdecydowanie subtelniejsze. Niezmiennie zadziwia mnie swoista teatralność tamtych czasów, to, że każdy najmniejszy gest, skinięcie głową, udanie się w dane miejsce miało niebagatelne znaczenie w ocenie danej osoby oraz jej pozycji w lokalnej socjecie. Narzucone zostały sztywne ramy i każde odstępstwo nie dość, że jest oceniane bardzo surowo, to na dodatek jest szeroko komentowane w towarzystwie. Wystarczy byle bzdura, żeby być na językach. Obecnie takie "skandale" giną w natłoku informacji i innych "skandali" - kiedyś żyło tym całe miasto przez długi czas. 

 

Główna bohaterka zdobyła moją sympatię, mocno jej kibicowałam, mimo że nie pochwalałam wszystkich podejmowanych przez nią decyzji. Pomimo młodego wieku wiele przeszła i na dodatek obecnie znalazła się w bardzo nieciekawym położeniu. Wszystko, co dotychczas mogła brać za dobrą monetę, w każdej chwili może się odwrócić przeciwko niej, a echa przeszłości na dodatek nie pozwalają o sobie zapomnieć. Nora w bardzo nieciekawych okolicznościach musiała "wydorośleć" i chronić swojego syna oraz jego przyszłość. Spodobało mi się jej podejście do życia i obrana droga - pod prąd, po swojemu, mimo że jej sytuacja naprawdę była nie do pozazdroszczenia. Ciekawa jestem, jak potoczy się dalej jej historia, bo zakończenie książki jest obiecujące :) Mam nadzieję, że autorka nie próżnuje i już są jakieś plany wydawnicze co do kontynuacji.

Jeśli chodzi zaś o warstwę tekstową książki - autorka posługuje się bardzo zgrabnie polszczyzną, Damę Kier czyta się dobrze, lekko i z zainteresowaniem. Ja jestem usatysfakcjonowana, bo dostałam to, czego oczekiwałam, czyli lekkiej dobrze napisanej książki, która pozwoliła mi oderwać się od rzeczywistości i zanurzyć się w wykreowanym przez autorkę świecie. 

Słyszeliście o tym debiucie?



czwartek, 18 lutego 2021

Północna zmiana - Hanna Greń

Północna zmiana - Hanna Greń

 Północna zmiana - Hanna Greń



Tytuł: Północna zmiana
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Premiera: 10 luty 2021 r.

Moja ocena: 9/10

Hanna Greń ma na swoim koncie sporą ilość książek. Ja znam autorkę z serii kryminalnej o Dionizie Remańskiej i już od pierwszego tomu polubiłam jej twórczość. Podoba mi się sposób, w jaki autorka kreuje bohaterów i rzeczywistość, wymyślane przez nią wątki kryminalne i sposób ich rozwiązania. Byłam niezmiernie ciekawa, jaka jest bardziej obyczajowa odsłona Hanny Greń i miałam okazję się o tym przekonać czytając "Północną zmianę". Na pewno jesteście spostrzegawczy i zobaczyliście moją ocenę tej książki :) Nie będę ukrywać - czułam, że ta historia będzie dobra, ale nie spodziewałam się, że aż tak we mnie wsiąknie, że nie będę chciała się z nią rozstawać. 

Zacznijmy jednak od początku. Mamy rok 1980 - przemiany społeczne i polityczne w Polsce, a wśród nich nasza główna bohaterka - 19-letnia Inga Piątkowska. Charyzmatyczna dziewczyna, która traktowana jest przez najbliższą rodzinę jak piąte koło u wozu, zawsze w cieniu starszej siostry Kingi, zostawiona przez swojego najbliższego przyjaciela po jego samobójczej śmierci. Inga pracuje jako księgowa i próbuje znaleźć swoje miejsce w pracowniczej i partyjnej hierarchii. Pewne wydarzenia w rodzinie Ingi powodują, że dziewczyna zaczyna odkrywać swoją przeszłość, a jak się okazuje - ta w sposób bardzo znaczący wpływa na jej teraźniejszość, a jak się później okaże - i przyszłość. Do tego dochodzi wątek podróżującego po Polsce Kanadyjczyka, który poszukuje pewnej rodzinnej pamiątki... No dzieje się i to sporo ;)




Historia Ingi mocno mnie zaintrygowała. Autorka w ciekawy sposób połączyła interesujące wątki z przeszłości głównej bohaterki z jej teraźniejszością i przemianami społeczno-gospodarczymi, jakie zachodziły w latach osiemdziesiątych. Nie jestem fanką polityki, nie zajmuję się tym i nie zagłębiam się w jej tajniki, a sposób, w jaki Hanna Greń przedstawiła tę część polskiej historii był dla mnie przystępny, nie odbierał mi frajdy z czytania, a co więcej - pozwolił zrozumieć mechanizmy funkcjonowania w ówczesnym świecie i to z różnych perspektyw. 

Sama akcja dzieje się na przestrzeni 6 lat (do roku 1986). Można więc powiedzieć, że obserwujemy rozwój głównej bohaterki, która jednak od samego początku jest osobą twardo stąpającą po ziemi, trzeźwo patrzącą na otaczający ją świat, ukierunkowaną na siebie, a nie na zadowolenie ludzi wokół. Bardzo polubiłam Ingę, można wręcz stwierdzić, że się z nią zżyłam - mocno przeżywałam jej sytuację rodzinną, tajemnicę, która jej towarzyszyła - i tę z przeszłości i tę z teraźniejszości. Tak naprawdę to wszyscy wykreowani przez bohaterkę bohaterowie zostali nakreśleni po prostu dobrze - nie dość, że w sposób charakterystyczny, to jeszcze na dodatek wobec każdego miałam jakieś inne odczucia. Autorka pod tym kątem funduje nam cały przekrój społeczeństwa i robi to w świetny sposób.

To, co zasługuje na specjalne uznanie, to sposób, w jaki autorka połączyła wszystkie wątki, które nakreśliła w "Północnej zmianie". Niby niektóre się ze sobą nie łączą, niby niektóre idą sobie bokiem, a tu na końcu pyk! I wszystko wskakuje na swoje tory. No powiem Wam, że sporo się tutaj dzieje, bo mamy i wątki obyczajowe, i polityczne, i historyczne, i kryminalne (tak tak, autorka chyba nie byłaby sobą, gdyby nie dorzuciła jakiegoś trupa w gratisie, a swoją drogą mocno mi szkoda, że padło akurat na tę postać :() - jest tego dość sporo, ale nie obawiajcie się! W ogólnie nie można się w tym pogubić i to nie jest sarkazm ;) 

"Północna zmiana" była dla mnie tego typu książką, którą chciałam dalej czytać i nie chciałam - tak dobrze płynął mi czas przy jej lekturze, że chciałam wiedzieć, co się dzieje z bohaterami i jednocześnie nie wyobrażałam sobie kończyć tę historię. No ale jednak koniec nadszedł i byłam taka niepocieszona, że do tej pory rozmyślam, jak losy bohaterów potoczyły się dalej. Bo wiecie, ja jestem z tych, co lubią wiedzieć, co się dzieje dalej... A tam jest kilka takich wątków, które by można dalej pociągnąć, dodając oczywiście nowe ;) Jednak wielki napis KONIEC na ostatniej stronie chyba nie pozostawia złudzeń :(

To, co także podobało mi się w "Północnej zmianie" to możliwość poczucia ducha Polski z lat osiemdziesiątych. Dorastając w latach dziewięćdziesiątych jeszcze mogłam poczuć jego resztki, a na pewno na świeżo z opowiadań rodziców i dziadków. To jest niesamowite, jak ogromny skok technologiczny mamy na przestrzeni tych choćby kilkunastu lat, jak bardzo zmieniło się społeczeństwo, ówczesna i dzisiejsza młodzież itp. Ciekawa jestem, jak książkę osadzoną w tych latach odebrałby czytelnik, który urodził się po roku dwutysięcznym ;) 

Podsumowując - jako czytelnik jestem bardzo usatysfakcjonowana najnowszą książką Hanny Greń. Jest to dobrze napisana, wciągająca historia, z interesującymi bohaterami i logicznie połapanymi wątkami. A tak w ogóle to po prostu bardzo mi się spodobała, bez żadnej większej filozofii ;) Jeśli szukacie wielowątkowej powieści, która wciągnie Was od pierwszej strony, to "Północna zmiana" jest dla Was ;) 

Znacie twórczość autorki? A może macie "Północną zmianę" w planach? Dajcie znać ;)



poniedziałek, 19 października 2020

Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc - Weronika Tomala

Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc - Weronika Tomala

 Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc - Weronika Tomala



Tytuł: Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc
Autor: Weronika Tomala
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Premiera: 11 luty 2020 r.

Moja ocena: 8/10


Ta książka to moje największe zaskoczenie 2020 roku! Że też wcześniej po nią nie sięgnęłam! Ona ma wszystko, czego potrzebuje dobra obyczajówka/romans - ciekawych bohaterów, odpowiednie zawirowania losowe oraz łapiące za serce zakończenie. 

Zacznijmy jednak od początku.

Główna bohaterka Daria to prawdziwa kobieta sukcesu - narzeczony, świetna praca, własne mieszkanie. Wszystko wydaje się układać wyśmienicie - do momentu, gdy szef wysyła swoją najlepszą pracownicę na Śląsk na półroczną delegację. Darii wydaje się, że jej poukładany świat wywraca się do góry nogami. Tym bardziej, że na jej drodze staje przystojny górnik Artur...

Wiecie co, myślałam, że już nie można napisać dobrego romansu - w tym sensie, że nic mnie już nie zaskoczy. A tu proszę, wchodzi Weronika Tomala, cała umorusana pyłem z kopalni i daje mi historię taką, że czytałam ją z zapartym tchem, nie mogąc się oderwać! Autorka postawiła na sprawdzony schemat, ale za to jak go zaserwowała!

Przede wszystkim w tej historii znajdziemy dobrze wykreowanych bohaterów. Nie żadne ciepłe kluchy, tylko postacie z krwi i kości, charakterne, ludzkie. No Artur mógłby spokojnie stanowić za wzór książkowego męża :) Daria jak na kobiecą główną postać nie jest irytującą rozmemłaną babą, tylko normalną zwykłą dziewczyną, która próbuje się odnaleźć w nowej rzeczywistości i stawić czoła swoim emocjom. Postacie drugoplanowe to wisienka na torcie - wszystkie są jakieś, nie zlewają się w jedną pulpę, no miodzio. Dalej - cały czas coś się dzieje, nie ma zbędnych przegadanych opisów, rozciągniętych tylko po to, by książka miała objętość. Wydarzenia są przewidywalne, jak to w tym gatunku bywa, ale akurat w tej historii to zupełnie nie przeszkadza, napiszę więcej - autorka nie przekombinowała w żadną stronę. Wszystkiego tutaj jest w sam raz. Razem z bohaterami przeżywałam ich rozterki, emocjonowałam się wydarzeniami, zastanawiałam nad przyszłością. Wsiąknęłam w historię i nim się obejrzałam, był już koniec! I niech o emocjach podczas czytania świadczą łzy, które popłynęły z moich oczu w kulminacyjnych momentach. Tak, popłakałam się. Autorko, świetna robota ;)

Podsumowując - jeśli szukacie miłej odskoczni od codzienności, dobrego romansu i szczypty emocji - ta książka będzie idealna ;)

Znacie? Czytaliście? A może macie w planach? Dajcie znać ;)



poniedziałek, 9 grudnia 2019

Wigilijny pech - Magdalena Kubasiewicz

Wigilijny pech - Magdalena Kubasiewicz
Wigilijny pech - Magdalena Kubasiewicz




Tytuł: Wigilijny Pech
Autor: Magdalena Kubasiewicz
Wydawnictwo: W.A.B.
Premiera: 27 listopada 2019 r.

Moja ocena: 7/10


Ostatnio na naszym rodzimym rynku wydawniczym można zaobserwować wzrost liczby książek świątecznych. Jak dla mnie - super sprawa, uwielbiam świąteczne klimaty, także należę do osób które absolutnie nie oburzają się na premiery świąteczne pod koniec października ;) Jedną z propozycji wydawniczych w tym roku jest Wigilijny pech Magdaleny Kubasiewcz - i o ile opis może sugerować, że jest to komedia, to w moim odczuciu absolutnie tak nie jest, ale o tym za chwilę.

Diana Dąbrowska wierzy w to, że prześladuje ją wigilijny pech - wszystkie największe nieszczęścia w jej życiu wydarzyły się właśnie w tym okresie. Nie ma się więc co dziwić, że Diana (zwana DiDi) nienawidzi okresu świątecznego - zdecydowanie jej niechęć pogłębia atmosfera, jaką w tym czasie tworzą jej mama i babcia (wszystko wysprzątane na błysk, zero odpoczynku, zero spokoju). Babcia jest jeszcze dodatkowo osobą dość apodyktyczną i przekonaną, że z racji wieku wolno jej niemalże wszystko i wcale nie uważa się za wścibską czy chamską. DiDi miała niecny plan, by w tym roku czmychnąć w okresie świątecznym do ciepłych krajów, jednak jej najmłodsza siostra nieco pokrzyżowała jej plany, oświadczając, że w Boże Narodzenie bierze ślub z Witoldem, a Diana będzie najlepszą świadkową. Chcąc nie chcąc, Diana przyjeżdża na Święta do rodzinnego domu pod Krakowem, gdzie musi zmierzyć się nie tylko z własnymi problemami, ale i całej swojej rodziny.




I właśnie nagromadzenie tych problemów powoduje, że nie nazwałabym tej książki komedią. Owszem, główna bohaterka ma duże poczucie humoru, ale w sumie... cóż jej pozostało? :) Babcia postawiła sobie za życiowy cel dobrze wydać za mąż wszystkie wnuczki (tylko Diana jakoś nie chce współpracować) i jej przytyki wcale nie pomagają uporać się Dianie z własnym mętlikiem w głowie, a tutaj trzeba zgasić kilka rodzinnych pożarów. Ta ilość problemów niektórym może wydawać się przytłaczająca, ale powiem Wam, że nie wydaje mi się, by istniała jakakolwiek osoba, która nie miałaby obok siebie walizki pełnej własnych zmartwień. A DiDi jest niestety (dla niej) takim typem osobowości, na którym wszyscy polegają, a siebie stawia na samym końcu. 

Wigilijny pech wywołał we mnie dość silne emocje - wraz z główną bohaterką i jej siostrami odczuwałam niesprawiedliwość, złość, zaciskałam zęby na zachowanie otaczających je ludzi (a niby rodzina!), denerwowałam się, martwiłam o przyszłość. O tak, autorka zadbała o to, by czytelnik wczuł się w położenie głównych bohaterek i z nimi zżył. Co więcej - ma taki styl pisania, że te wszystkie wydarzenia wydają się być autentyczne, bez cienia przesady, naturalne. Bardzo mi przypadł do gustu, bo przez to książkę czyta się naprawdę szybko, ale z zaangażowaniem i zainteresowaniem.

Jak to przystało na świąteczne historie - w Wigilijnym pechu znajdziecie przesłanie i naprawdę świetne, przemyślane zakończenie - a przynajmniej mnie ono usatysfakcjonowało ;) Święta to czas, który sprzyja podsumowaniom, rozliczeniom i przemyśleniom - i ta książka zdecydowanie nakłania do zastanowienia się nad własnym życiem.

Polecam Waszej uwadze tę właśnie książkę. To ciekawa propozycja obyczajowa, nie tylko na Święta. Mam nadzieję, że dostrzeżecie w niej to, co ja ;)

A może czytaliście? Dajcie znać, jakie są Wasze wrażenia ;)


środa, 11 września 2019

[PRZEDPREMIEROWO] - Galopem po szczęście - Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska

[PRZEDPREMIEROWO] - Galopem po szczęście - Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska
Galopem po szczęście - 
Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska





Tytuł: Galopem po szczęście
Autor: Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska
Wydawnictwo: W.A.B.
Data premiery: 18 września 2019 r.

Moja ocena: 9/10


Rzadko czytam obyczajówki, choć lubię ten gatunek. Na swojej czytelniczej drodze spotkałam sporo dobrych książek z tego gatunku, ale "Galopem po szczęście" bije je wszystkie na głowę! Przeczytałam ją niemalże jednym tchem, chłonąc każde słowo napisane przez autorki. Ta książka jest tak prawdziwa, tak do bólu prawdziwa...

Ale po kolei. 

Baśka z dnia na dzień pakuje siebie, swoją nastoletnią córkę Karolinę i kota - wraca z Warszawy do rodziców, do rodzinnego Jędrzejowa Podlaskiego, z którego kilkanaście lat temu uciekła. Dosłownie uciekła, zostawiając za sobą ukochaną stadninę koni, którą zarządzał (i zarządza dalej) jej ojciec, plotki i zdruzgotaną rodzinę. Nie wiadomo, co takiego wydarzyło się w tej Warszawie, dość czytelnikowi wiedzieć, że Baśka była zmuszona zrezygnować z całkiem wystawnego życia i męża. Powrót Baśki jest bolesny nie tylko dla niej samej, ale właściwie dla całej rodziny, a zwłaszcza siostry naszej bohaterki, która zawsze czuła się tą gorszą z rodzeństwa. Przyjazdu do Jędrzejowa Podlaskiego nie ułatwia Baśce także córka, która jest na matkę wściekła, że przez jej widzimisię musiała zrezygnować z wielu rzeczy. Dziewczyny próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości, jednak powracają bolesne sprawy sprzed lat, jeszcze sprzed wyjazdu Baśki do Warszawy.

Tak w dużym skrócie wygląda fabuła "Galopem po szczęście". Jak wskazuje sam tytuł - spodziewajcie się, że w książce będzie przewijać się sporo konnego motywu, ale to tylko atut tej historii, dodający jej swoistej magiczności i wiatru we włosy ;)

W pierwszej kolejności chciałabym napisać Wam o bohaterach najnowszej książki Justyny Bednarek i Jagny Kaczanowskiej. Ileż my tutaj mamy charakterów! Baśka - kariera w Warszawie, kiedyś oczko w głowie taty, który pokładał w niej nadzieje (jeździectwo), nieco zagubiona na kilku etapach swojego życia, jednak pewna siebie i swojej wartości. Anka - siostra Baśki, wzorowa pani domu, matka dwójki chłopców, pod presją siebie samej, z którą jednak sobie nie radzi, która zawsze czuła się gorsza od siostry. Ojciec Basi - surowy i wymagający, nie tylko względem swoich pracowników, mający słabość do starszej córki, czasem zaściankowy. Matka Basi - stanowcza w swoich decyzjach, jednak z klapkami na oczach, udająca, że problemy nie istnieją, dość kategoryczna. Karolina - córka Basi, zbuntowana 15-latka, której z dnia na dzień odebrano wszystko, czym żyła do tej pory, jednak świetnie zdająca sobie sprawę z tego, co się dzieje dookoła, niemogąca wybaczyć matce wyjazdu z Warszawy. Musicie przyznać, że jak na jedną rodzinę to mieszanka jest nieźle wybuchowa. I tak faktycznie jest - wystarczy niewielka iskra, by zapłonęło wiele uśpionych problemów...

Obok naszych głównych bohaterów, mamy tutaj także szereg barwnych postaci drugoplanowych, z czego dość wspomnieć, że jedna bohaterka jest moją imienniczką :) Razem wszyscy tworzą małą społeczność Jędrzejowa Podlaskiego, a autorki rozbierają ją czytelnikom na czynniki pierwsze i w sposób bardzo malowniczy i wyrazisty opisują jej funkcjonowanie. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Baśka z jej tajemniczym powrotem w rodzinne strony. Nie będę zbytnio opisywać pozostałych, bo zakrawałoby to już na spoilerowanie. Zdradzę Wam jedynie, że autorki nie boją się trudnych tematów, a i poruszają je w sposób bardzo naturalny i niewymuszony. Wielokrotnie śmiałam się wraz z bohaterami, ale i zaszkliły mi się też oczy... Akcja, jak to w obyczajówce, nie jest zapierająca dech w piersiach, ale to nie o to w tego typu książkach przecież chodzi. Tutaj mamy ukazanie pewnych problemów, ukierunkowanie na ich rozwiązanie, pokazanie najlepszej drogi. Niejednokrotnie różni bohaterowie mieli różne spojrzenia na to samo wydarzenie, co dobitnie pokazuje, jak ważna w naszym życiu jest rozmowa z drugim człowiekiem, bo niezrozumienie to najgorsze, co może nas spotkać...

"Galopem po szczęście" czytałam z zapartym tchem. Historia wydaje się być taką, jakich wiele, ale sposób, w jaki autorki ją przedstawiają, jest naprawdę z wyższej półki. To słodko-gorzkie przedstawienie rzeczywistości wielu ludzi, z teoretycznie zagojonymi ranami z przeszłości. Gdy jednak emocje dochodzą do głosu... oj dzieją się różne rzeczy. A autorki potrafią o tym pisać. I to jest właśnie to, co zachwyciło mnie w tej książce. Łatwość pisania o rzeczach trudnych, uwierających, a i otwieranie oczu na kwestie bolesne, które jednak można załagodzić.

I właśnie dlatego uważam, że ta książka jest warta, by polecać ją dalej. Jeśli lubicie obyczajówki, a szukacie książki, która na długo zapadnie Wam w pamięć - "Galopem po szczęście" jest właśnie taką książką. I mam nadzieję, że dostrzeże to wielu czytelników i dzięki temu autorki napiszą kolejny tom tej historii ;)

Mam nadzieję, że przekonałam Was do sięgnięcia po tę książkę. Jej okłada jest tak piękna, że na pewno przykuje Waszą uwagę w księgarni, a wtedy przypomnicie sobie, co ja tutaj napisałam i ją po prostu włożycie do koszyka ;)


Za książkę dziękuję wydawnictwu W.A.B.

niedziela, 26 maja 2019

Dogonić miłość - Anna Sakowicz

Dogonić miłość - Anna Sakowicz
Dogonić miłość - Anna Sakowicz


Tytuł: Dogonić miłość
Autor: Anna Sakowicz
Wydawnictwo: Edipresse
Premiera: 24 kwietnia 2019 r.

Moja ocena: 7/10 


Muszę przyznać, że potrzebowałam takiego przerywnika w niekończącej się fali kryminałów i thrillerów, jaka od dłuższego czasu przechodzi przez mój umysł. Najnowsza książka Anny Sakowicz dostarczyła mi dużo dobrej rozrywki i humoru, a jednocześnie pozwoliła oderwać się troszkę od rzeczywistości.

Jest to drugi tom serii o Agacie Żółtaszek, jednak nie martwcie się, jeśli nie czytaliście pierwszego - jego nieznajomość zupełnie nie stoi na przeszkodzie czytaniu "Dogonić miłość". Autorka bardzo sprawnie opisuje rzeczywistość, w jakiej znajduje się główna bohaterka, subtelnie wyjaśnia czytelnikowi jej położenie i streszcza mu to, co wydarzyło się w pierwszym tomie. Od razu można zorientować się co i jak ;) Za to duży plus dla autorki, bo niestety znam takie przypadki, gdzie nawet, gdy czytało się pierwszy tom, autor w ogóle nie pomaga czytelnikowi w kolejnej części przypomnieć sobie, co działo się wcześniej.

Wracając jednak do naszej Agaty - nie tylko ona gra tutaj ona główne skrzypce. Na pierwszy plan wysuwa się także jej młodsza siostra Pola - 30latka na wózku inwalidzkim. Siostry Żółtaszek próbują stawić czoła otaczającemu je światu. Agata musi poradzić sobie z trzema mężczyznami, którzy uderzają do niej w konkury, a na dodatek okazuje się, że z jednym z nich jest w ciąży (i nie, o nie jest spoiler, tę informację można znaleźć na okładce ;)), natomiast Pola postanawia wyrwać się z opiekuńczych ramion matki (bo ojciec już dawno przestał wątpić, że córka sobie poradzi) i usamodzielnić się, co w jej przypadku oznacza kupno mieszkania i wyprowadzkę. Obie dziewczyny pracują i mają się pod tym kątem nieźle, ale za to w sferze miłosnej życie rzuca im kłody pod nogi. No i wózek oczywiście.



Autorka ma dar bardzo lekkiego opowiadania o rzeczach ciężkich. Sprawnie ukazuje nam nie tylko dylematy dojrzałej kobiety, będącej w swojej pierwszej ciąży, ale także jej niepełnosprawnej siostry. Nie dość, że robi to w sposób bardzo przystępny, to jeszcze z dużym poczuciem humoru, który mi niezwykle przypadł do gustu ;) Obie bohaterki cechują się niezwykłą pogodą ducha, jest mi ona, jak i humorystyczne podejście do życia, niezmiernie bliska - czasem inaczej się po prostu nie da ;) Ta książka jest niezwykle życiowa pod tym kątem ;)

Bardzo polubiłam nasze bohaterki. Jeśli chodzi o akcję, wydarzenia - nie jest to sensacja ani kryminał, by miała pędzić na łeb na szyję. Ot, życie, ukazane bardzo prawdziwie i tak, jak ono wygląda.

Ja jestem bardzo zadowolona z lektury tej książki i jestem pewna, że sięgnę w przyszłości po kolejne książki autorki. Mam nadzieję, że nic nie stracą na swoim uroku i humorze ;)

Znacie twórczość autorki? Dajcie znać! :)



Za książkę dziękuję wydawnictwu Edipresse.


Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger