Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Nerkowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Nerkowski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 grudnia 2022

Everest. Poruszę niebo i ziemię - Wojciech Nerkowski

Everest. Poruszę niebo i ziemię - Wojciech Nerkowski

Everest. Poruszę niebo i ziemię - Wojciech Nerkowski




Tytuł: Everest. Poruszę niebo i ziemię
Autor: Wojciech Nerkowski
Wydawnictwo: Lira
Premiera: 9 listopada 2022 r.

Moja ocena: 9/10


Są tu zwolennicy górskich wędrówek?

Jeśli chodzi o góry to stawiałabym na relaks w górskiej chatce przed kominkiem ;)  górskie wędrówki nie są dla mnie ;)

Ale zdecydowanie dla mnie jest najnowsza książka Wojciecha Nerkowskiego.

Kris i Julia przebywają w Katmandu - czekają, aż ich drugie połówki wrócą z Everestu. Niestety dochodzi do załamania pogody i radosne oczekiwanie zmienia się w walkę o przetrwanie. Rozpoczyna się wyścig z czasem, a Julia i Kris będą musieli walczyć z przeciwnościami losu, których nigdy by się nie spodziewali...

Ta książka jest nieodkladalna. Po prostu. Jak się zaczyna czytać, nie odkłada się jej, póki nie zostanie przewrócona ostatnia kartka. Autor jest mistrzem budowania napięcia, kreowania świetnych i niejednoznacznych bohaterów oraz konstruowania wręcz filmowej fabuły. Historia opisana w książce mogłaby być fikcją, ale dobrze wiemy, że i w naszej polskiej historii znajdziemy podobne wydarzenia, niejednokrotnie beż szczęśliwego zakończenia. Czy tu takie jest? Nie mogę tego oczywiście zdradzic, o tym musicie przekonać się sami. Historia jest opowiedziana z perspektywy osób, które organizują akcję ratunkową i sama aż czułam te emocje, sama chciałam wręcz wziąć udział w organizowaniu pomocy.

Gorąco Was zachęcam do sięgnięcia po Everest. Autor świetnie pisze i warto poznać jego twórczość. Jego historie pochłaniają bez reszty!


We współpracy z Wydawnictwem Lira.

poniedziałek, 4 października 2021

Infantka - Wojciech Nerkowski

Infantka - Wojciech Nerkowski

Infantka - Wojciech Nerkowski




Tytuł: Infantka
Autor: Wojciech Nerkowski
Wydawnictwo: Lira
Premiera: 20 września 2021 r.

Moja ocena: 8/10


Lubicie latać samolotami? A może jak ja, nie jesteście zbytnio fanami tego środka transportu?

 

Hania jest stwardessą, stąd moje pytanie o latanie :) Na co dzień obcuje z czymś, co we mnie wyzwala ogromny lęk. Pewnego dnia, podczas zwiedzania zabytkowego pałacyku, jej partner zauważa uderzające podobieństwo Hani do kobiety ze starego obrazu. Tak zaczyna się podróż naszej bohaterki do odkrycia siebie i własnej tożsamości. Hania wychowała się bowiem w domu dziecka, stąd możliwość, że jest potomkinią pewnego szlachcica jest dalece prawdopodobna...

 

Bardzo lubię sięgać po książki autora. Właściwie mogę już rzec, że spokojnie nie muszę czytać nawet opisu, bo wiem, że po prostu dobrze spędzę czas z jego twórczością. Od Infantki wręcz nie mogłam się oderwać, pochłonęłam ją właściwie na raz, jedynie z przerwą na sen. Autor umiejętnie tak prowadzi akcję, jakby oglądało się dobry film sensacyjny. Świetnie tworzy i prowadzi wątki, wciąga czytelnika w wykreowany przez siebie świat i kompletnie nie nudzi. Tutaj nie ma dłużyzn, zbędnych opisów - akcja płynie wartko i interesująco. Bohaterowie są wykreowani wielowymiarowo, w pewnym momencie można naprawdę się pogubić, kto jest tym dobrym, a kto złym. Do tego dochodzi ciekawa fabuła i mamy książkę idealną na wieczór i odstresowanie po długim dniu. Przy tym tytule naprawdę można zapomnieć o otaczającym nas świecie :)


Dodatkowo bardzo spodobało mi się to, że autor jako główną bohaterkę uczynił stewardessę właśnie. Przez to w książce znajdziemy dużo smaczków z pracy w chmurach, co - przynajmniej mnie - pozwoliło nieco oswoić temat latania. Po Infantce stwierdziłam, że muszę zgłębić ten temat, żeby nie bać się wsiadać do samolotu. Niby rozum wie, że to najbezpieczniejszy środek transportu, ale... No właśnie ;)


Dodam jeszcze, że po sposobie, w jaki autor buduje swoje historie, widać, że jest scenarzystą filmowym i telewizyjnym. Tego nie da się opisać, jego książki trzeba po prostu przeczytać.

 

Jednym słowem - polecam! Ja już nie mogę się doczekać kolejnej książki autora.



niedziela, 18 kwietnia 2021

Kryptonim Romeo - Wojciech Nerkowski

Kryptonim Romeo - Wojciech Nerkowski

 Kryptonim Romeo - Wojciech Nerkowski



Tytuł: Kryptonim Romeo
Autor: Wojciech Nerkowski
Wydawnictwo: Lira
Premiera: 30 marca 2021 r.
Seria/cykl: Robert Kidd, tom II

Moja ocena: 8/10


Lubicie filmy akcji? Takie typu Uprowadzona, albo Tożsamość? Ja lubię od czasu do czasu tak wsiąknąć w akcję, nie mieć chwili na zastanowienie się, po prostu rzucić się w wir wydarzeń. Rzadko jednak sięgam po takie książki. A tu nadarzyła się okazja - czyli najnowsza książka od Wojciecha Nerkowskiego, która końcem marca miała swoją premierę. I powiem Wam tak - niby można czytać ją niezależnie od pierwszego tomu, czyli Przecięcia, ale ja polecam zapoznać się najpierw właśnie z poprzedniczką Kryptonimu Romeo. Dzięki temu, że przeczytałam najpierw Przecięcie, ta historia byłaa dla mnie osadzona w pewnych realiach, pełniejsza, a bohaterowie pełnowymiarowi (no i zdążyłam się z nimi zżyć). Pewne wydarzenia nie wyskoczyły jak Filip z konopi i wszystko po prostu miało ręce i nogi ;)

Tym razem nasz główny bohater, czyli Robert Kidd, otrzymuje wiadomość, że jego żona, która przed trzema laty zginęła w wypadku samochodowym, była widziana na drugim krańcu świata. Budzi to konsternację nie tylko Roberta, ale także jego pracodawców - wszyscy chcą rozwikłać tę zagadkę. Im jednak dalej w las, tym pojawia się więcej znaków zapytania w sprawie, a nic nie jest tutaj oczywiste... Robert nie umie usiedzieć na miejscu i pomimo osobistego zaangażowania w sprawę, próbuje wziąć ją w swoje ręce, wykorzystując stare kontakty. Musicie bowiem wiedzieć, że profesja Roberta jest dość osobliwa i niebezpieczna...

Powiem Wam, że bawiłam się przy tej historii świetnie. Dostałam dokładnie to, czego  oczekiwałam, czyli dobrą rozrywkę na poziomie filmów sensacyjnych, o których pisałam na początku. Twórczość autora nie była mi obca, ale ta historia to jej inna odsłona, równie przyjemna w odbiorze. Zżyłam się z bohaterami, zwłaszcza z Kaśką (tak tak, jest tak też wątek romantyczny), a przez te rozterki w sferze uczuciowo-moralnej ta część podobała mi się ciut bardziej, niż Przecięcie. Nie było tutaj wątku, który by mi nie przypadł do gustu - wszystkie są ciekawie nakreślone, splatają się zgrabnie w jedną całość, tworząc po prostu interesującą rzeczywistość - dzięki umiejętnie scharakteryzowanym bohaterom ta historia nabiera pełni i ma to coś, co powoduje, że książkę aż chce się czytać.

Nie wiem, czy wiece, ale autor jest autorem scenariuszy wielu seriali, w tym "Brzyduli" - w jego książkach widać, że umie budować wątki, bohaterów, prowadzić akcję w taki sposób, żeby wciągnąć czytelnika w wir wydarzeń, by ten mógł czerpać z tego przyjemność. Do tego dochodzi bardzo przystępny język, dobry styl i po raz kolejny przekonałam się, że lubię twórczość pana Nerkowskiego ;)

Mam nadzieję, że ta historia doczeka się kolejnego tomu, bo to nie godzi się tak zostawiać czytelnika w takim momencie! Także autorze apeluję o pociągnięcie wątku Roberta i Kaśki! 

A może znacie już Kryptonim Romeo albo inne książki autora?




poniedziałek, 9 listopada 2020

Okrutnie piękny - Wojciech Nerkowski

Okrutnie piękny - Wojciech Nerkowski

 Okrutnie piękny - Wojciech Nerkowski




Tytuł: Okrutnie piękny
Autor: Wojciech Nerkowski
Wydawnictwo: Lira
Premiera: 21 październik 2020 r.

Moja ocena: 8/10

"Okrutnie piękny" to nie jest moje pierwsze spotkanie z twórczością autora. Za mną "Koniec scenarzystów", który miał wydźwięk mocno humorystyczny i mocno przypadł mi do gustu. Myślałam więc, że wiem, z czym się mierze, sięgając po najnowszą książkę Wojciecha Nerkowskiego, ale cóż - byłam w błędzie ;) Otrzymałam coś, czego zupełnie się nie spodziewałam, ale zacznijmy od początku.

Książka zaczyna się dość specyficznie - sceną, po której dopiero cofamy się rok i poznajemy wydarzenia, które do niej doprowadziły. Z ósmego piętra hotelu na Sri Lance wypada młody mężczyzna i ginie na miejscu. Nie wiadomo, czy było to morderstwo, samobójstwo, czy może nieszczęśliwy wypadek. Potem dopiero poznajemy bohaterów tej historii. Do lekarskiej paczki przyjaciół, która powstała jeszcze na studiach, dołącza Tomasz. Wchodzi w towarzystwo poprzez awans na chłopaka jednej z jego członkiń - Marty. Do paczki należy także Konrad - przystojny lekarz, w którym podobno kochały się wszystkie dziewczyny na roku. Tomasz jest bardzo spostrzegawczym człowiekiem i szybko dostrzega, jakie są relacje pomiędzy członkami paczki. Pewnego wieczoru zaś słyszy rozmowę, od której zaczyna się jego niezdrowa fascynacja Konradem. Czy podejrzenia Tomasza są słuszne, a może to jedynie wytwór jego ukierunkowanej już wyobraźni?

Zacznę może od mankamentów, albo inaczej - czegoś, co akurat ja za mankament postrzegam. Początkowo miałam problem z odróżnieniem bohaterów, a zwłaszcza bohaterek. Jest ich tam sporo, poznajemy ich w jednym momencie, więc potrzebowałam trochę czasu, by połapać się, kto jest kto. Czasem dywagacje, które czynił główny bohater z biologicznego punktu widzenia były monotonne, choć potrzebne w kontekście całej historii - ale to wszystko nic w porównaniu do całości książki, która wypada w ogólnym rozrachunku naprawdę bardzo dobrze. 

Autor wziął na tapet temat, który w społeczeństwie jest dość dyskusyjny, ale też postrzegany stereotypami. Uroda - jaki jest jej wpływ na życie tego urodziwego i jego otoczenia? Czy faktycznie otwiera wiele drzwi? A może przysparza samych kłopotów? Jak pięknych ludzi postrzegają inni? Główny bohater nie może się odciąć od stereotypowego myślenia o Konradzie, a sposób, w jaki Wojciech Nerkowski ukazuje fiksację Tomasza na punkcie tego pięknego jest wręcz mistrzowski. Autor świetnie uchwycił relacje między bohaterami "Okrutnie pięknego", których notabene ciekawie wykreował, zwłaszcza Tomasza. Siedzimy w jego głowie i obserwujemy, w jaki sposób dochodzi o wielu wniosków i czyni spostrzeżenia na temat swojej dziewczyny i nowych znajomych. Czy słuszne? Taki jest właśnie urok narracji pierwszoosobowych. Widzimy świat oczami głównego bohatera i razem z nim próbujemy odnaleźć się w otaczającej go rzeczywistości, dzięki czemu ma się wrażenie, że wręcz siedzi się w jego głowie. 

Akcja płynie wartko, raczej bez zacięć, choć czasem te "biologiczne" wstawki wytrącały mnie z rytmu. Pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał, jak również sposób jej przedstawienia. A zakończenie... No tego się totalnie nie spodziewałam! Świetnie rozegrane, zmieniające postrzeganie całej historii, zostawiające czytelnika z gorzką refleksją na temat świata. Brawo, panie Nerkowski!

Zastanawiałam się, do jakiej kategorii zaliczyć tę książkę. Thriller psychologiczny? Obyczajówka? Sensacja? Do tej pory nie wiem, ale jedno jest pewne - mieszanka, jaką zaserwował autor jest naprawdę dobra i warta uwagi. Jest tutaj wszystko, czego szukam w książkach - emocje, tajemnice, niebanalne zakończenie i interesująca fabuła. 

Po raz olejny nie zawiodłam się na książce autora i niecierpliwie wyczekuję kolejnych historii, które wyjdą spod jego pióra.

Znacie autora? Może macie w planach tę książkę? Dajcie znać ;)


 

sobota, 9 marca 2019

Koniec scenarzystów - Wojciech Nerkowski

Koniec scenarzystów - Wojciech Nerkowski
Koniec scenarzystów - Wojciech Nerkowski



Tytuł: Koniec scenarzystów
Autor: Wojciech Nerkowski
Wydawnictwo: Czwarta strona
Data premiery: 13 lutego 2019 r.

Moja ocena: 7/10


"Koniec scenarzystów" to trzeci - ostatni tom przygód scenarzystów - rodzeństwa Leśniewskich (nie mylić z braćmi, rodzeństwem, a potem siostrami Wachowskimi ;)) - Sylwii i Kuby. Wprawdzie nie czytałam pierwszych dwóch części, jednak zupełnie nie odebrało mi to przyjemności z lektury, gdyż autor umiejętnie i dość szybko przypomina czytelnikowi (mnie wprowadza), co działo się wcześniej. Na tylnej okładce możemy znaleźć polecajkę Alka Rogozińskiego, głoszącą, że znajdziemy tutaj wartką akcję, wyraziste postaci i sporo humoru, a do tego, że będzie lekko i ironicznie. Ja generalnie średnio wierzę w okładkowe polecajki, ale kurczę (tak sobie myślałam), tutaj poleca mój ulubiony autor komedii kryminalnych, więc chyba faktycznie coś jest na rzeczy... I na szczęście (dla mnie i Alka oczywiście) się nie zawiodłam ;)

Sylwia i Kuba lecą do Los Angeles, by ziścić swoje marzenie - napisać scenariusz dla hollywoodzkiego producenta. Szybko dostają jednak przysłowiowym obuchem w głowę - wprawdzie pertraktacje przyniosły satysfakcjonujący obie strony efekt, jednak umowa już ich go nie odzwierciedlała. W międzyczasie rodzeństwo poznaje Adama - jednego z informatyków, zatrudnionych w firmie producenta, który jest odpowiedzialny także za tworzenie gier komputerowych. Adam zwierza się Sylwii, że nie ma od kilku dni kontaktu ze swoją dziewczyną - jej komórka nie odpowiada. Sylwia namawia chłopaka, by zgłosił zaginięcie na policji i jednocześnie próbuje mu pomóc znaleźć Mandy. Niestety niedojście do porozumienia w zakresie warunków współpracy z producentem powoduje, że rodzeństwo musi wracać do kraju, co Sylwia przyjmuje z jednej strony z ulgą, a z drugiej jednak nie chce zostawiać Adama samego. Sytuacja się jednak zmienia, rodzeństwo zostaje w Los Angeles (no bez tego nie byłoby przecież tej historii ;)), a sprawa z Mandy zaczyna przybierać dość niepokojący obrót... Do tego dochodzi użeranie się ze zmanierowanym reżyserem, rozterki dziewczyny dotyczące jej związku (partner Sylwii jest aktorem, gra główną rolę w serialu, do którego ona pisze scenariusz i cóż... nie popisał się w przeszłości), tajemnicza organizacja, a i zaczyna w tle ścielić się trup...

Czy Mandy naprawdę zaginęła? Jaki to ma związek z tajemniczą organizacją? A może tutaj chodzi o coś więcej? Na te pytania - drogi czytelniku - musisz odpowiedzieć sobie sam ;)




Jeśli chodzi o fabułę - może ona wydawać się w pewnych momentach trochę przerysowana, ale nie bez przyczyny mówi się, że najlepsze scenariusze pisze życie. Jak dla mnie - świetny pomysł z umiejscowieniem właśnie scenarzystów w samym centrum zdarzeń - czytelnik może poznać smaczki z filmowego światka, wejść niejako za jego kulisy. Autor sam jest scenarzystą, więc mamy pewność, że to, co opisuje w swojej książce, jest poparte wiedzą i doświadczeniem, zatem oczy nam nie mydli ;) Spodobał mi się też zabieg, jaki Wojciech Nerkowski zaserwował na sam koniec tej książki, z której zrobił fragment scenariusza - chodzi mi zarówno o samą formę, jak i treść - czytelnik sam musi sobie dopowiedzieć kilka rzeczy i to od niego samego zależy, w którą stronę pójdzie, a i zostaje w nim rozbudzona ciekawość co do niejako "prawdziwej" strony tej historii i poznania dalszych losów bohaterów. 

Bohaterowie to ogromny plus tej książki. Każda z postaci jest bardzo charakterystyczna, z krwi i kości, łatwo można sobie je wyobrazić. Rodzeństwo jest bardzo od siebie różne - Sylwia to raczej twardo stąpająca po ziemi kobieta, racjonalnie i wręcz analitycznie podchodząca do życia, z kolei Kuba goni za marzeniami i mam wrażenie, że gdyby nie Sylwia, to wielokrotnie by się w tej gonitwie potknął. Oni oczywiście grają główne skrzypce w tej orkiestrze, mamy tutaj jednak całą paletę osobowości, z których chyba najbardziej w pamięć zapadnie mi Dżolanta (czytając jej kwestie słyszałam którąś z "żon Hollywood" :)) oraz Dante, reżyser. 

Całą historia została zgrabnie ubrana w słowa - autor ma niebywale lekki styl pisania, a przez lekturę płynie się bez żadnych podtopień. Jest też obiecywany humor - inteligentny, niezbyt nachalny, i sytuacyjny, i słowny. Autor sprytnie rozwija i łączy różne wątki, jednak nie ma się wrażenia chaosu, którego w książkach nie lubię. Jest sporo wydarzeń, jednak czytelnik nie jest zalewany informacjami, których nie może przetworzyć w czasie czytania. Wszystko jest logiczne i zgrabnie łączy się w całość. Jest też zaskakująco, autor bowiem nie od razu rozkłada wszystkie karty, co na końcu u niektórych może wywołać szok ;) Wojciech Nerkowski jawi się w moich oczach jako bystry obserwator rzeczywistości, umiejętnie wykorzystujący ten atut w swojej pracy (czy to scenarzysty, czy pisarza).

Podsumowując, bardzo się cieszę, że miałam przyjemność przeczytać "Koniec scenarzystów". Trochę żałuję, że nie poznałam wcześniejszych losów rodzeństwa Leśniewskich, ale skoro przeczytałam ostatni tom ich przygód, już nie będę się wracać do "Spisku scenarzystów" i "Zdrady scenarzystów". Wiem, że sięgnę po kolejne książki, jakie wyjdą spod pióra autora (jeśli oczywiście nie zaniecha on przelewania historii, które kłębią mu się w głowie, na papier ;)).

Czytaliście tę serię? Jak ją oceniacie? Czekam na Wasze komentarze ;)



Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger