Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Adult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Adult. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 listopada 2019

Najcenniejszy podarunek - Klaudia Bianek

Najcenniejszy podarunek - Klaudia Bianek
Najcenniejszy podarunek - Klaudia Bianek



Tytuł: Najcenniejszy podarunek
Autor: Klaudia Bianek
Wydawnictwo: We Need Ya
Premiera: 30 października 2019 r.

Moja ocena: 10/10

Twórczość Klaudii to dla mnie jakiś fenomen - jej pierwsza książka (Jedne takie miejsce - klik) wywołała we mnie tyle emocji, jak żadna książka w ostatnim czasie. Nie bez znaczenia pozostaje też fakt, że autorka zagrała na najczulszych strunach mojej duszy - trafiła w takie wspomnienia i uczucia, które wciąż pozostają żywe i bolesne.

"Najcenniejszy podarunek" nie był dla mnie aż tak wzruszający, jak debiut autorki, co nie zmienia faktu, że ta książka jest po prostu świetna. 

Oliwia nie ma lekko w życiu. Jej mama wyjechała za granicę do pracy i już od kilku lat nie przyjeżdża do swojej rodziny. Tata praktycznie cały czas pije i to na Oliwii spoczął obowiązek utrzymania rodziny i opieki nad młodszą, coraz bardziej buntującą się siostrą. Jedynym wsparciem Oliwii jest właściwie jej przyjaciółka. Oliwia pracuje w piekarni, której właścicielami są jej sąsiedzi - ludzie, z którymi jako dziecko utrzymywała bardzo zażyły kontakt i przyjaźniła się z ich synem. Z biegiem czasu jednak ta przyjaźń odeszła w zapomnienie, po pewnym niezbyt przyjemnym dla Oliwii incydencie.

Oskar to właśnie ten przyjaciel z dzieciństwa Oliwii. Tak się życie potoczyło, że z Oliwią stracił zupełnie kontakt, ale za to jest on jak starszy brat dla jej młodszej siostry. Od czasów szkolnych Oliwii zdecydowanie wyprzystojniał i jak się okazuje - skrzętnie wykorzystuje ten fakt w kontaktach z dziewczynami. Pewne wydarzenia powodują, że Oliwia i Oskar zaczynają spędzać więcej czasu w swoim towarzystwie. Nadchodzą Święta i Oliwia za wszelką cenę pragnie zorganizować je w domu - pomimo ciągle pijanego ojca, który stracił właśnie pracę, buntującej się młodszej siostry i matki, która nie odpowiada na jej telefony...

Autorka kolejny raz udowadnia, że można stworzyć piękną historię z nurtu New Adult, świetnie wykorzystując schematy w odświeżonej wersji. Łatwo się domyślić całej relacji Oliwii i Oskara, jednak sposób ukazania jej rozwoju, motywacji działań tych bohaterów zasługuje na ogromne brawa. Klaudia Bianek pisze prosto o sprawach trudnych - nie znajdziecie tutaj pokątnie tłumaczonych zachowań postaci występujących w książce, nielogicznych wątków, czy nieprawdopodobnych zwrotów wydarzeń. Tutaj wszystko jest po prostu jak trzeba. Po prostu i aż. W dzisiejszych czasach ciężko znaleźć książkę, która tak wprost potrafi sięgnąć do najgłębszych zakamarków serca czytelnika - jednocześnie tak jasno rozwijając wątki fabuły. Wszystkie traktowane są z taką samą dbałością i autorka poświęca każdemu należytą uwagę, co wprowadza niezwykłą harmonię w treść. Klaudia Bianek ma niezwykłą lekkość w formułowaniu myśli i przekazywania istoty wątku, który jest aktualnie poruszany. Jestem pod ogromnym wrażeniem jej talentu.

Pomijając te wszystkie jakby techniczne kwestie... Historia Oliwii i Oskara jest jak ciepły plaster miodu na zbolałe własnymi problemami serce. I bardzo, ale to bardzo wprowadza w świąteczną atmosferę - nie tylko z uwagi na czas, w którym toczy się akcja (grudzień), ale i przez nadzieję, którą daje i otula niczym koc w mroźne wieczory.

"Najcenniejszy podarunek".

Jedyny taki podarunek.

Na nadchodzące Święta.

Podarujcie sobie tę historię.


środa, 5 czerwca 2019

[PREMIERA] Więcej, niż pocałunek - Helen Hoang

[PREMIERA] Więcej, niż pocałunek - Helen Hoang
Więcej, niż pocałunek - Helen Hoang




Tytuł: Więcej, niż pocałunek
Tytuł oryginalny: The Kiss Quotient
Autor: Helen Hoang
Wydawnictwo: Muza S.A.
Data premiery: 5 czerwca 2019 r.

Moja ocena: 6/10


Wokół tej książki jest taki szum, że chyba każdy już słyszał ten tytuł. Jakiś czas temu ruszyła ciekawa akcja promocyjna - można było zapoznać się z trzema pierwszymi rozdziałami książki. Moje wrażenia po tym pierwszym kontakcie z "Więcej, niż pocałunek" możecie znaleźć tutaj - klik. Dla niewtajemniczonych w fabułę krótko streszczę - Stella ma 30 lat, zespół Aspargera i jest geniuszem ekonometrii. Jej relacje społeczne w zasadzie opierają się na kontakcie z ludźmi z pracy i rodziną, natomiast jej życie seksualne właściwie nie istnieje.  Wizja bliskości budzi w niej niechęć, a na myśl o całowaniu robi jej się niedobrze. Trochę pod wpływem matki, trochę dla samej siebie postanawia to zmienić - robi to w dość nietypowy sposób. Jej założeniem jest "nauczyć się współżyć", a kto lepiej ją tego nauczy, jak nie wynajęty mężczyzna do towarzystwa? W ten sposób Stella poznaje Michaela, który jest młodszy od niej o 2 lata i ma swoje powody, by zarabiać na życie w ten sposób. Chłopak podchodzi do zadania poważnie, lecz w pewnym momencie relacja naszych bohaterów wymyka się z ram początkowo ustalonego planu.

Jest to romans na pograniczu New Adult - a może sam romans? Albo New Adult? Ciężko w sumie stwierdzić, tyle się porobiło tych nurtów. Niemniej jednak można się spodziewać, jak potoczą się losy bohaterów i że będzie tutaj mnóstwo uniesień (czasem seksualnych bohaterów, czasem brwi czytelnika ze zdziwienia). Autorka miała bardzo ciekawy pomysł na fabułę, lecz niestety w moim odczuciu ta książka nie różni się od innych romansów. O ile bohaterowie zostali wykreowani w ciekawy sposób, o tyle wątek romantyczny już nie do końca. Stella i Michael to trzydziestolatkowie, a ich zachowanie i niezrozumienie wysyłanych sygnałów i wypowiadanych słów było często na poziomie nastolatków. Niektóre sytuacje były wręcz absurdalne, jak zachowanie Stelli i sióstr Michaela podczas pierwszej wizyty głównej bohaterki w domu chłopaka. Miałam czasem wrażenie, że czytam o 15-latkach, a nie dojrzałych ludziach. Polubiłam jednak głównych bohaterów, a zwłaszcza Michaela i kibicowałam ich relacji, choć obydwoje często mnie wkurzali swoim zachowaniem. Na szczęście nie irytowali, irytacja to chyba najgorsze z możliwych odczuć w odniesieniu do głównego bohatera ;) 

Co do akcji - nie jest ona specjalnie wartka. Ot, mamy faceta, który uczy kobietę seksu, więc łatwo można się domyślić, na czym skupia się większość książki. Opisy tych sytuacji wyszły autorce całkiem dobrze, lecz gorzej sobie radziła w zwykłych codziennych sytuacjach, jak przykładowo wspomniana przeze nie wyżej pierwsza wizyta Stelli w domu Michaela. Raczej można się domyślić, w którą stronę zmierzy fabuła, nie znajdziemy tutaj niczego odkrywczego.

Autorka ma lekkie pióro, dobrze i szybko mi się ją czytało. W ogólnym rozrachunku "Więcej, niż pocałunek" mogę określić lekkim, niezobowiązującym czytadłem. Po pierwszych trzech rozdziałach spodziewałam się czegoś więcej po tej książce, szerszego przedstawienia zespołu Aspargera, niekonwencjonalnych rozwiązań fabularnych, a dostałam to, co w każdym romansie. Może gdyby nie ten cały szum, książkę odebrałabym znacznie lepiej? No ale tego się już nie dowiem.

Macie w planach tę książkę? Od dzisiaj można znaleźć ją w księgarniach. Dajcie znać, jak Wasze wrażenia po lekturze.



Za książkę dziękuję Wydawnictwu Muza S.A.

niedziela, 2 czerwca 2019

Jedyne takie miejsce - Klaudia Bianek

Jedyne takie miejsce - Klaudia Bianek
Jedyne takie miejsce - Klaudia Bianek






Tytuł: Jedyne takie miejsce
Autor: Klaudia Bianek
Wydawnictwo: We Need Ya
Premiera: 15 maja 2019 r.

Moja ocena: 10/10


Co mogę napisać o książce, która wywołała we mnie tyle emocji i wspomnień, że nie mogłam opanować płaczu przez dobre pół godziny po skończeniu książki (dobrze, że małżu ucinał sobie popołudniową drzemkę, bo nawet nie byłabym w stanie wyartykułować wówczas, co się dzieje), by następnego dnia chodzić z podpuchniętymi oczami? Czytałam wiele bardzo pozytywnych opinii o "Jedynym takim miejscu", więc spodziewałam się wzruszenia, ale nie tego, co faktycznie nastąpiło... W moim przypadku istotny jest fakt, że jedna z postaci tej książki przypomina bardzo bliską mi osobę, która odeszła 7 lat temu. I to ona, a właściwie wydarzenia z jej udziałem z ostatnich stron książki spowodowały, że odżyły we mnie wszystkie emocje, które ostatnio ucichły, a związane były z moim dziadkiem.

Zacznę jednak od fabuły. Jak na New Adult przystało, głównymi bohaterami są młodzi ludzie - w tym przypadku 18-letnia Lena i 20-letni Alan. Lena w wieku 16 lat urodziła syna Marcela, lecz nikomu nie wyjawiła, kto jest jego ojcem - nawet babci Teresie i żyjącemu po sąsiedzku panu Tadkowi, który był właściwie członkiem ich rodziny. Z kolei Alan jest wnukiem pana Tadeusza i przyjacielem z dzieciństwa Leny - 10 lat temu przestał przyjeżdżać na wakacje do dziadka na wieś - nie z własnej woli, lecz przez ojca. Teraz Alan znowu wraca na wieś - chłopak próbuje poradzić sobie z pewnymi wydarzeniami ze swojego życia, a wieś, w której spędzał wakacje w dzieciństwie, wydaje mu się najlepszym do tego miejscem. Przeżywa szok, gdy znowu widzi Lenę - nie tylko przez dwuletniego chłopca, uczepionego jej nogi... W naszych bohaterach odżywają dziecięce wspomnienia, lecz życie poszło do przodu i wiele się zmieniło. Lena i Alan muszą poradzić sobie ze swoimi uczuciami i zdecydować, co jest dla nich najlepsze. 

Autorka została obdarowana umiejętnością pięknego malowania słowem. Obrazy przez nią zmalowane są tak realne, że aż ma się wrażenie, że się przebywa z bohaterami na wsi. Prawdziwy popis swoich umiejętności Klaudia pokazała jednak przy opisywaniu uczuć i emocji, jakie odczuwają nasi bohaterowie. Czytając "Jedyne takie miejsce" miałam wrażenie, że jestem albo Leną, albo Alanem - to było tak rzeczywiste, że każdą emocję odczuwałam razem z nimi. Czułam gdzieś z tyłu głowy takie "mrowienie", zapowiedź zbliżających się wydarzeń, ale nie spodziewałam się, że autorka wplecie w wątek miłosny jeszcze inny wątek, tak bardzo mi bliski i tak bardzo emocjonalny.

Bohaterowie zostali wykreowani w bardzo naturalny sposób. Alan i Lena równie dobrze mogliby być naszymi sąsiadami. Obydwoje, pomimo młodego wieku, są już poharatani życiem i próbują wszystkiego, by nic znowu ich nie zraniło. Jest to oczywiście trudna droga, zwłaszcza, gdy serce i rozum nie chcą ze sobą współpracować. Autorka bardzo logicznie i konsekwentnie poprowadziła obie postacie, ma się wrażenie, że przyszło jej to niezwykle łatwo. 

A to, co przeżyłam na końcu, miało miejsce tylko przy jednej książce. Nie wiedziałam zupełnie, co ze sobą zrobić, wspomnienia wróciły, serce znowu zaczęło boleć, łzy nie chciały przestać płynąć. Klaudia zakończyła tę historię w jakże piękny, lecz jednocześnie bardzo bolesny dla mnie sposób. Pisząc te słowa mam zaszklone oczy  i znowu wszystko wraca. Nie znajdziecie w tej książce akcji pędzącej na łeb na szyję, zbijających z pantałyków zwrotów akcji, czy nie wiadomo jeszcze jakich wymyślnych trików. Nie. Ta książka to idealny przykład New Adult, które chwyta za serce i trzyma je w garści jeszcze przez długi czas. 

"Jedyne takie miejsce".

Jedyny taki debiut.

Sprawdźcie.

Szkoda, by ominęło Was coś tak wartościowego.



środa, 20 lutego 2019

Sponsor - K.N. Haner (tom II)

Sponsor - K.N. Haner (tom II)
Sponsor - K.N. Haner (tom II)


Tytuł: Sponsor, tom II
Autor: K.N. Haner
Wydawnictwo: Editio Red
Data premiery: 13 lutego 2019 r.

Moja ocena: 7/10


Po przeczytaniu pierwszego tomu tej serii (opinia tutaj - klik) czułam ogromny niedosyt. Przeczytałam go jeszcze w grudniu i załapał się na moją topkę książek przeczytanych w 2018 r. - tylu emocji nie dostarczyło mi chyba zakończenie żadnej książki, jaką przeczytałam w ubiegłym roku. Z niecierpliwością wyczekiwałam drugiej części - autorka nie kazała mi na szczęście długo czekać, bo już w lutym ukazał się kolejny tom. Czy spełnił moje oczekiwania? Zdecydowanie tak, jednak więcej emocji odczuwałam przy lekturze pierwszej części.

Uprzedzam, że niniejszy post może zawierać spoilery - jeśli nie czytałaś/eś pierwszej części, to dalej czytasz na własną odpowiedzialność (choć postaram się pisać jak najbardziej oględnie ;))

Kalina dochodzi do siebie po wydarzeniach z końcówki poprzedniego tomu. Nie ma w ogóle kontaktu z Nathanem, cierpi po zawodzie miłosnym. Musi jednak skupić się na dojściu do siebie i na swojej młodszej siostrze przede wszystkim. Dziewczyny przypadkiem trafiają na Nathana podczas zakupów i oczywiście uradowana Sabrina nieświadomie aranżuje spotkanie. Między byłymi kochankami jest mur, Kalina na początku nie potrafi wejść w kolejną relację z Nathanem. Mur jednak powoli kruszeje, lecz są pewne osoby, które nie chcą doprowadzić do szczęśliwego finału między tą dwójką. Okazuje się też, że czarne charaktery wcale nie są takie czarne, jak wydawało się w pierwszym tomie i sprzyjają Kalinie i Nathanowi. Młodzi muszą stawić czoła wielu problemom, przy czym jeden z nich wynika z niefrasobliwości Nathana... 

Historia toczy się rytmem właściwym dla tego typu literatury, a ja wiedziałam, czego oczekuję, czytając drugą część Sponsora ;) I o ile pierwsza część skupiała się bardziej na relacji głównych bohaterów, tak tutaj mamy bardziej do czynienia z ich zmaganiami z przeciwnościami losu - być może dlatego tych emocji odczuwałam mniej. Oczywiście kibicowałam Kalinie i Nathanowi, by wreszcie odnaleźli szczęście i spokój, denerwowałam się, gdy życie rzucało im kłody pod nogi, jednak właśnie relacja tej dwójki wzbudzała we mnie więcej emocji (co jest oczywiście kwestią indywidualną). 

Pierwszą część Sponsora uważam za najlepszą książkę w dorobku autorki (z tych, które przeczytałam oczywiście) i po lekturze drugiego tomu rozszerzam moją tezę na obie części ;) Styl K.N. Haner jest bardzo przystępny i lekki, książkę czyta się rytmicznie, czytelnik się nie zacina podczas lektury, tylko przyjemnie przez nią płynie. Wątki są poprowadzone logicznie i w sumie można się od początku domyślać pewnych zwrotów akcji i wyjaśnienia historii. Niektóre wątki mogą się wydawać nieco melodramatyczne, ale cóż - królowa dramatów jest tylko jedna ;) Jednak i takie pasują do tej historii. Podoba mi się przemiana, jaka zaszła w Nathanie, szło mu to dość opornie, ale w końcu się ogarnął chłopak ;) Największym jednak światełkiem w Sponsorze jest mała Sabrina, której postać wręcz topi serce - ta kreacja jest moim zdaniem najlepszą w tej historii. 

Ja czuję usatysfakcjonowana tym, co zaserwowała autorka w drugiej części Sponsora. Lubię takie przerywniki w rzece kryminałów i thrillerów, w których się zaczytuję ;) Sięgając po New Adult świadomie, wiedząc mniej więcej, jaką treść znajdę w środku, a to, co znalazłam w Sponsorze jest warte szumu, jaki tak książka wokół siebie wywołuje.

Czytaliście Sponsora? A może jest przed Wami jeszcze? Dajcie znać ;)



Za książkę dziękuję EditioRed.


środa, 9 stycznia 2019

Sponsor - K.N. Haner (tom I)

Sponsor - K.N. Haner (tom I)
Sponsor - K.N. Haner





Tytuł: Sponsor
Autor: K.N. Haner
Wydawnictwo: Editio Red
Data premiery: 14 listopada 2018 r.

Moja ocena: 8/10


Napiszę Wam coś.

Są różne książki.

Odkrywcze, prawda?

Często dobieramy sobie lekturę pod nastrój, ochotę na dany gatunek; by wyłączyć się, nie myśleć, zostać wchłoniętym przez fabułę.

Często także okazuje się, że pozory mogą mylić.

I tak też miałam z tą książką. Po kilku pierwszych scenach pomyślałam sobie, że inspiracje Greyem aż kłują w oczy - i szczerze mówiąc zdenerwowało mnie to. No bo jak - kolejna książka o tym samym, facecie z zapędami do kontrolowania, mającym konkretny plan na swoje życie erotyczne, szukający konkretnego typu kobiet. I ona, wpadająca na niego oczywiście przypadkiem, zbulwersowana propozycją, jak śmiał jej ją złożyć?! Tylko okazuje się później, że powyższe to tylko zalążek historii, a prawdziwe emocje zaczynają się później - w moim przypadku te pozytywne ;)

I chyba raczej nie znajdziecie tutaj opisu fabuły. To jest książka z rodzaju New Adult, zatem wiecie, czego się spodziewać. Jeśli jesteście miłośnikami tego typu literatury to jestem przekonana, że przypadnie Wam do gustu. Jak dla mnie to jest najlepsza książka w tym nurcie, jaką przeczytałam w zeszłym roku. A może w ogóle? Mam wrażenie, że autorka bardzo się rozwinęła, także porównując jej ostatnią książkę "Zapomnij o mnie". "Sponsor" jest jakby delikatniejszy, bardziej życiowy i - co może Was zachęcić - mniej wulgarny. Sceny erotyczne są opisane ze smakiem i nie ma ich zbyt wiele. Styl pisania autorki jest w tej książce bardzo przystępny i przez lekturę naprawdę się płynie. Zwroty akcji też są takie naturalne - czytelnik nie dostaje kopniaka w brzuch znienacka. Oczywiście pewne wydarzenia mogą być ogromnym zaskoczeniem, jednak są one logiczne. Sądząc po wstępie - nie pomyślałabym, że ta książka tak mi się spodoba. Dużą zasługę tutaj przypisuję bohaterom tej historii. Nic mnie w nich nie irytowało, no nic - ich kreacje przypadły mi do gustu. Mam wrażenie, że autorka zadbała o każdy szczegół przy tworzeniu tych postaci, przez co nie ma tutaj nawet nutki fałszywości.

Same ochy i achy, prawda?

Bo ważne jest, by wiedzieć, po jaką książkę się sięga i czego można się po niej spodziewać. 

Ja wiedziałam i przez to jestem naprawdę zadowolona z lektury, a trochę już przeczytałam pozycji w podobnym klimacie.

Jeśli najdzie Was ochota na New Adult (czy Young Adult? gubię się w tych nazwach; a może to coś jeszcze innego?) - śmiało sięgajcie po "Sponsora" ;)



Za książkę dziękuję autorce i Wydawnictwu Editio.






czwartek, 11 października 2018

Zapomnij o mnie - K.N. Haner

Zapomnij o mnie - K.N. Haner
Zapomnij o mnie - K.N. Haner


Tytuł: Zapomnij o mnie
Autor: K.N. Haner
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 30 sierpnia 2018 r.

Moja ocena: 7/10 


"Zapomnij o mnie" to moje kolejne spotkanie z autorką. Pierwsze było z serią mafijną, a "Piekielną miłość" oceniłam naprawdę wysoko (tutaj dla przypomnienia moja opinia na jej temat - klik). Autorka zmieniła nieco kierunek i tym razem postanowiła spróbować swoich sił w nowym dla siebie gatunku, czyli New Adult. Czy autorka poradziła sobie z wyzwaniem? Generalnie uważam, że tak, gdyż książka miała wszystko, co cechuje typowe NA, jednak - jak w każdej historii - istnieją pewne kwestie typowo subiektywne, które mi do gustu nie przypadły.

Wracając jednak do meritum - fabuła skupia się początkowo wokół Marshalla i Sary. Chłopak przyjeżdża do Nowego Jorku, by odciąć się od przeszłości i rozpocząć nowe życie. Zostaje współlokatorem pewnego rodzeństwa studentów i w ten sposób właśnie poznaje Sarę. Tych dwoje od razu do siebie ciągnie, lecz pewne zachowania dziewczyny wzbudzają u chłopaka niepokój. Gdy dowiaduje się, co jest na rzeczy, zaczyna się prawdziwa karuzela emocji u bohaterów, a zwłaszcza u Marshalla. Sytuacja zaczyna się komplikować, gdy pojawia się Emily, a serce głównego bohatera musi zdecydować, czy wejść w bagno Sary, czy podążyć za światłem Emily. Nie mogę zdradzić, jak zakończy się ta historia, lecz napiszę jedno - fani nurtu na pewno będą usatysfakcjonowani, gdyż ta książka wręcz przesiąknięta jest emocjami - bólem, cierpieniem, żalem, tęsknotą, czyli wszystkim, czego potrzebuje dobre New Adult. 

Książkę czyta się rewelacyjnie - kartki wręcz przewracają się same, a emocje wybuchają niemal na każdej stronie. Przyznać jednak muszę, że bardzo irytowała mnie Sara. Nie mogę do tej pory pojąć, co kierowało tą dziewczyną, że tak leciała jak ćma do ognia - jej zachowanie w mojej ocenie nie do końca jest jednoznaczne, bowiem z różnych źródeł czytelnik otrzymywał inny jej obraz. Nie wiem, czy taki był zamysł autorki na tę postać, ale zdecydowanie to właśnie ona jakby przejęła całą tę historię. Nie rozumiem natury tej dziewczyny, z jednej strony prowokującej,  drugiej uległej, a z każdej - jednak budzącej u czytelnika współczucie. Co do Marshalla - autorka realistycznie przedstawiła jego historię oraz przekonała mnie co do motywacji pewnych jego zachowań, mimo że nie do końca się z nimi zgadzałam, a Emily... Emily jest po prostu cudowna. Polubiłam tę dziewczynę całym sercem, o wiele bardziej od Sary :) I teraz, jak to piszę, dochodzę do wniosku, że autorka po prostu umie grać czytelnikowi na emocjach - w końcu wykreowała trójkę bohaterów, z których każdy jest jakiś, każdy budzi inne emocje i żaden nie jest bezpłciowy. Nie lubię, gdy muszę się domyślać, który bohater akurat wypowiada daną kwestię, bo każdy jest taki sam - tutaj na szczęście tego zabrakło ;)

Co do zakończenia - postawiło ono w zupełnie innym świetle Sarę. Naprawdę nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy - wzbudziło ono mój wewnętrzny sprzeciw i ścisnęło za serce. Tak, autorka jest zdecydowanie mistrzynią TAKICH zakończeń, jeśli wiecie, co mam na myśli :) Zmusza do refleksji, do zastanowienia się nad postępowaniem głównych bohaterów, nad oceną ich zachowań, a jednocześnie w głowie kołacze się wielkie TO NIESPRAWIEDLIWE. Czy to zakończenie jest szczęśliwe? Nie. Czy smutne? Nie. Jest wielowymiarowe i za to należą się autorce gratulacje.

Podsumowując - cieszę się, że w moje ręce trafiło "Zapomnij o mnie" i jestem ciekawa, co autorka zaserwuje swoim czytelnikom w "Sponsorze", a wkrótce premiera :)

Znacie tę pozycję? Jeśli nie, mam nadzieję, że zachęciłam Was do wpisania jej na swoją listę do przeczytania. Jeśli tak - chętnie się dowiem, co o niej sądzicie, dajcie znać w komentarzach!



Za książkę dziękuję autorce i Wydawnictwu Kobiecemu.


poniedziałek, 5 marca 2018

Wszystkie twoje marzenia - Agata Czykierda-Grabowska

Wszystkie twoje marzenia - Agata Czykierda-Grabowska
Wszystkie twoje marzenia
Agata Czykierda-Grabowska

źródło
Tytuł: Wszystkie twoje marzenia
Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Wydawnictwo: OMG Books
Data premiery: 10 maja 2017 r.

Moja ocena: 8/10 (rewelacyjna)


"Wszystkie twoje marzenia" to moje drugie spotkanie z twórczością Agaty Czykierdy-Grabowskiej. Pierwsze - "Jak powietrze" - wspominam bardzo dobrze (klik) i całkiem spokojnie zasiadłam do kolejnej lektury książki, która wyszła spod pióra autorki. I przyznać Wam muszę, że spotkanie to wypadło jeszcze lepiej, niż z "Jak powietrze".

Maja i Kamil to studenciaki, mieszkający w tym samym akademiku, tyle że na różnych piętrach. Kamil poznaje Maję, gdy ta pastwi się nad swoim samochodem, który w ulewie, tuż pod kampusem, nagle odmawia posłuszeństwa. Nie chce wikłać się w żadne "romanse" i wstępnie ma o dziewczynie zapomnieć, jednak coś go do niej ciągnie. Dziewczyna go fascynuje i widać, że i on nie jest jej obojętny, jednak Maja twierdzi, że nie może się wiązać. Prosi Kamila, żeby jej obiecał, że się w niej nie zakocha - chłopak składa tę obietnicę, jednak po tym przyrzeczeniu nic nie idzie tak, jak powinno...

Maja ma za sobą bardzo trudne doświadczenia. Tak trudne, że teraz próbuje żyć pełną piersią - tak, jakby jutra miało nigdy nie być. Przeszłość jednak nie do końca chce odpuścić i przypomina jej o niej Dawid, nie dając zapomnieć o tym, co zostawiła w rodzinnym domu. Mamy zatem dwójkę młodych ludzi, za którymi jak cień podąża ten trzeci, tajemnice z Mai przeszłości i obietnicę niezakochania się. To wszystko sprawia, że "Wszystkie twoje marzenia" wręcz kipią emocjami, a iskry napięcia wręcz przeskakują pomiędzy kolejnymi kartkami. Autorka opisuje historię naszych bohaterów w taki sposób, że czasem włoski na karku stawały mi dęba - miałam zwyczajnie ciarki. Rzeczywistość wykreowana przez Agatę Czykierdę-Grabowską bardzo przypadła mi do gustu - nie dość, że splot wydarzeń nie pozwolił mi właściwie odłożyć książki ani na chwilę, to jeszcze styl pisania autorki jest tak przystępny, że przez lekturę właściwie przepłynęłam.

Bohaterowie są wyraziści i ani przez moment nie powodują u czytelnika irytacji (co często jest mankamentem książek z serii New/Young Adult). Co więcej - Kamil prezentował poczucie humoru, które jest mi bliskie i często uśmiechałam się pod nosem, czytając "Wszystkie twoje marzenia". Co jak co, ale humoru w tej książce nie brak, jednak nie można zapominać, że autorka porusza też kilka ciężkich tematów. Nie chcę tutaj zdradzać zbyt wiele, ale to, że Majka żyje pełnią życia, nie wzięło się znikąd. Niestety, ale i w prawdziwym życiu wielu ludzi - bardzo młodych ludzi - życie doświadcza bardzo ciężko, a autorka nie boi się poruszać tej tematyki. Co istotne - robi to w bardzo mądry i inteligentny sposób, przez co jej książki dostarczają nie tylko świetnej rozrywki, ale także refleksji. 

We "Wszystkich twoich marzeniach" znajdują się sceny erotyczne - w końcu ta książka prezentuje pewien nurt literacki i nie mogło ich zabraknąć. Jednak - nie jest ich nachalnie dużo, zostały napisane w sposób bardzo smaczny i wywołujący czasem gęsią skórkę ;)

W ogólnym rozrachunku ta pozycja podobała mi się bardziej, niż "Jak powietrze" - co pewnie wynika z samej fabuły i sposobu poprowadzenia akcji oraz przedstawionych wydarzeń. Na pewno jeszcze nie raz sięgnę po książki autorki, bo po prostu mi się one podobają ;) Lubię sięgać po książkę, gdy mam gwarancję dobrze spędzonego przy niej czasu, a Agata Czykierda-Grabowska właśnie taką gwarancję mi daje.

Znacie "Wszystkie twoje marzenia" i książki autorki? Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o książce i twórczości Agaty Czykierdy-Grabowskiej ;)




Książkę przeczytałam w ramach Book Tour, który zorganizowała Kasia z bloga Poligon Domowy. Już wkrótce książka powędruje dalej i mam nadzieję, że kolejnej czytelniczce przyniesie tyle samo mile spędzonych chwil, co mnie ;)


Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, bo polskie.



poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Doskonała - Cecelia Ahern (Skaza, tom II)

Doskonała - Cecelia Ahern (Skaza, tom II)
Doskonała - Cecelia Ahern
(Skaza, tom II)


Tytuł: Doskonała
Tytuł oryginalny: Perfect
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Akurat
Data premiery: 19 lipca 2017 r.
Seria/cykl: Skaza, tom II

Moja ocena: 7/10 (bardzo dobra)

"Doskonała" jest świetną kontynuacją "Skazy", o której pisałam Wam ostatnim razem (klik). Jak dla mnie, wydarzenia w niej przedstawione są idealnym ukoronowaniem historii rozpoczętej w pierwszym tomie. Drugiemu dałam o jedną gwiazdkę mniej wyłącznie dlatego, że osobiście wolę pierwsze części wszelakich cykli - gdzie autor przedstawia całą koncepcję, jaka przyszła mu do głowy w związku z wymyśloną rzeczywistością i tak naprawdę czytelnik zaczyna się z nią dopiero zaznajamiać.

Tylko co by Wam tutaj napisać, żeby nie zaspoilerować w żaden sposób?

Historia zaczyna się w momencie, w którym kończy się "Skaza" - Celestine ucieka i musi się ukrywać. Najpierw z pomocą przychodzi jej dziadek - później Carrick. Okazuje się, że nasza bohaterka swoim zachowaniem poruszyła więcej strun, niż była na początku w stanie nawet przypuszczać. Akcja właściwie nie stopuje - Celestine z farmy dziadka trafia w inne miejsce, gdzie jest mnóstwo naznaczonych - i ci skażeni chcą działać. Jednak Bosco nie ustaje w działalniach, by odnaleźć Celestine i nie dopuścić do ujawnienia pewnego materiału, który skompromitowałby go nie tylko jako człowieka, ale przede wszystkim - przewodniczącego Trybunału. Posuwa się do wielu paskudnych czynów, byle tylko dopiąć swego... Okazuje się, że nic nie jest ani białe, ani czarne, a nasza bohaterka musi sama rozstrzygnąć, w którą stronę pójść.

Bohaterowie, znani z pierwszego tomu, ewoluują. Choćby Juniper, czy Art - to nie są te same postacie, co w "Skazie", co powinno spodobać się czytelnikom, którzy czuli do nich niechęć. Pomiędzy Celestine i Carrickiem rozwija się wątek miłosny i muszę przyznać, że jest to chyba moja ulubiona para z przeczytanych dotychczas książek młodzieżowych. Ogromnie żałuję, że postać dziadka Celestine nie została przez autorkę bardziej wykorzystana w "Doskonałej" - widziałam tutaj ogromny potencjał, no ale jak widać Cecelia Ahern postanowiła nie szaleć zbytnio w kreacji tej postaci. Bosco coraz bardziej traci kontrolę nad sobą i raczej wątpię, by w jakimkolwiek czytelniku wzbudził chociaż cień sympatii. W "Doskonałej" pojawiają się też nowi bohaterowie i jak się okazuje - pojawia się także przedstawiciele skażonych, którym odpowiada ten status... Nie do pomyślenia, prawda?

Autorka konsekwentnie posługuje się stylem, jaki zaprezentowała w "Skazie" - czyta się lekko i płynnie, z łatwością przewracając kolejne kartki. Świat stworzony przez Cecelię Ahern jest kompletny i spójny, a zakończenie mnie usatysfakcjonowało. Ogromnie żałuję, że "Doskonała" jest zakończeniem historii Celestine, gdyż historia ta to kawał naprawdę dobrej roboty. Mam nadzieję, że autorka wróci do nas jeszcze z książką należącą do literatury młodzieżowej, bo naprawdę dobrze jej to wychodzi :)

Czytaliście "Doskonałą"? Co sądzicie o całej historii? Czekam na Wasze komentarze :)



Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Akurat.


poniedziałek, 16 stycznia 2017

Never, never - Colleen Hoover, Tarryn Fisher

Never, never - Colleen Hoover, Tarryn Fisher
Never, never - Colleen Hoover, Tarryn Fisher


Tytuł: Never never
Autor: Colleen Hoover, Tarryn Fisher

Wydawnictwo: Moondrive
Data premiery: 3 sierpnia 2016 r.

Moja ocena: 8/10 (rewelacyjna)



Znacie to porzekadło, że należy uważać, czego sobie życzysz, bo życzenie to może się spełnić? 

Charlie i Silas to główni bohaterowie książki "Never, never" - chodzą do tej samej szkoły i mieszkają w jednym mieście. Poznajemy ich w dość nietypowej sytuacji - tego samego dnia o tej samej godzinie... Tracą pamięć. Pierwszą relację przekazuje nam Charlie - nie wie, kim jest, gdzie jest, jak wygląda. Nie wie, co się wokół niej dzieje, ale na przykład pamięta słowa piosenek, ale już nie zna drogi do domu. Podobnie dzieje się z Silasem i również z jego perspektywy obserwujemy jego próbę odnalezienia się w "nowej" rzeczywistości.

Wraz z upływem kartek czytelnik poznaje losy głównych bohaterów - na równi z nimi samymi. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie, bowiem mamy okazję jakby "wejść" w głowy Charlie i Silasa, właściwie stać się naszymi bohaterami. Narracja płynie gładko i bez żadnych zacięć, co powoduje, że książkę czyta się wręcz jednym tchem. 

No i historia... Przede wszystkim historia.

Autorki wykreowały niesamowitą fabułę, a jej istota zasługuje na owacje na stojąco. No i niestety nie mogę już nic więcej napisać na ten temat, bo zdradziłabym Wam zbyt dużo, a chciałabym tego uniknąć - w końcu poznajemy przeszłość bohaterów wraz z nimi, więc jaki byłby sens, gdybym choć trochę zdradziła Wam na temat Charlie i Silasa? Ponadto książka zawiera swego rodzaju baśniowość, a ja uwielbiam, gdy ta baśniowość przenika się ze światem realnym, a lektura zostawia czytelnika z pewną nutą refleksji. 

Czy to, jak żyjemy, ma sens?

Czy czyny innych ludzi mogą determinować naszą postawę i zachowanie?

Co jest ważniejsze - prawda, czy konieczność chronienia bliskich?

Na te pytania znajdziecie odpowiedzi w "Never, never".

I naprawdę okazuje się, że należy uważać, czego sobie człowiek życzy. Przez to Charlie i Silas stracili pamięć...

Bardzo się cieszę, że mogłam wreszcie mieć przyjemność przeczytania tej książki. Czekałam na nią dość długo w bibliotece, ale zdecydowanie było warto. Tego rodzaju powieści na długo pozostają w pamięci czytelnika i sprawiają, że aż chce się sięgać po kolejne pozycje danego autora. To z pewnością więc nie jest moja ostatnia przygoda z Colleen Hoover.


Jakie jest Wasze zdanie na temat tej pozycji? Podobne do mojego, czy może zupełnie odwrotne?





Książka bierze udział w wyzwaniu WyPożyczone.


Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger