poniedziałek, 16 stycznia 2017

Never, never - Colleen Hoover, Tarryn Fisher

Never, never - Colleen Hoover, Tarryn Fisher


Tytuł: Never never
Autor: Colleen Hoover, Tarryn Fisher

Wydawnictwo: Moondrive
Data premiery: 3 sierpnia 2016 r.

Moja ocena: 8/10 (rewelacyjna)



Znacie to porzekadło, że należy uważać, czego sobie życzysz, bo życzenie to może się spełnić? 

Charlie i Silas to główni bohaterowie książki "Never, never" - chodzą do tej samej szkoły i mieszkają w jednym mieście. Poznajemy ich w dość nietypowej sytuacji - tego samego dnia o tej samej godzinie... Tracą pamięć. Pierwszą relację przekazuje nam Charlie - nie wie, kim jest, gdzie jest, jak wygląda. Nie wie, co się wokół niej dzieje, ale na przykład pamięta słowa piosenek, ale już nie zna drogi do domu. Podobnie dzieje się z Silasem i również z jego perspektywy obserwujemy jego próbę odnalezienia się w "nowej" rzeczywistości.

Wraz z upływem kartek czytelnik poznaje losy głównych bohaterów - na równi z nimi samymi. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie, bowiem mamy okazję jakby "wejść" w głowy Charlie i Silasa, właściwie stać się naszymi bohaterami. Narracja płynie gładko i bez żadnych zacięć, co powoduje, że książkę czyta się wręcz jednym tchem. 

No i historia... Przede wszystkim historia.

Autorki wykreowały niesamowitą fabułę, a jej istota zasługuje na owacje na stojąco. No i niestety nie mogę już nic więcej napisać na ten temat, bo zdradziłabym Wam zbyt dużo, a chciałabym tego uniknąć - w końcu poznajemy przeszłość bohaterów wraz z nimi, więc jaki byłby sens, gdybym choć trochę zdradziła Wam na temat Charlie i Silasa? Ponadto książka zawiera swego rodzaju baśniowość, a ja uwielbiam, gdy ta baśniowość przenika się ze światem realnym, a lektura zostawia czytelnika z pewną nutą refleksji. 

Czy to, jak żyjemy, ma sens?

Czy czyny innych ludzi mogą determinować naszą postawę i zachowanie?

Co jest ważniejsze - prawda, czy konieczność chronienia bliskich?

Na te pytania znajdziecie odpowiedzi w "Never, never".

I naprawdę okazuje się, że należy uważać, czego sobie człowiek życzy. Przez to Charlie i Silas stracili pamięć...

Bardzo się cieszę, że mogłam wreszcie mieć przyjemność przeczytania tej książki. Czekałam na nią dość długo w bibliotece, ale zdecydowanie było warto. Tego rodzaju powieści na długo pozostają w pamięci czytelnika i sprawiają, że aż chce się sięgać po kolejne pozycje danego autora. To z pewnością więc nie jest moja ostatnia przygoda z Colleen Hoover.


Jakie jest Wasze zdanie na temat tej pozycji? Podobne do mojego, czy może zupełnie odwrotne?





Książka bierze udział w wyzwaniu WyPożyczone.


6 komentarzy:

  1. Tej książko Hoover nie czytałam, ale miałam styczność z innymi pozycjami jej autorstwa. Słyszałam, że jest nieco gorsza, ale i tak muszę kiedyś ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro ta jest nieco gorsza, to koniecznie muszę sięgnąć po inne :)

      Usuń
  2. Witaj :) Mi również książka się bardzo podobała, choć muszę przyznać szczerze, że inne książki Colleen Hoover spodobały mi się bardziej.
    "Hopeless", "November 9", "Ugly Love", cykl "Pułapka uczuć" mają w sobie coś na tyle urzekającego, że wspominam je z ogromnym wzruszeniem.
    Z moją opinią o "Never Never" można zapoznać się u mnie na blogu: http://tworze-czytam-fotografuje.blogspot.com/2017/02/never-never-colleen-hoover.html

    Dla porównania wrzucam jeszcze swoją recenzję o "November 9": http://tworze-czytam-fotografuje.blogspot.com/2017/02/november-9-colleen-hoover.html

    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hopeless również zrobiło na mnie duże wrażenie, innych książek już nie czytałam. Teraz mam oko na twórczość Tarryn Fisher :)
      Dziękuję za linki, na pewno odwiedzę :)

      Usuń
  3. Zbieram się, by ją przeczytać, bo inne tej autorki bardzo mi się podobały. Dużo dobrego słyszałam o tej książce. Dzięki za recenzję :) Mam nadzieję, że równie mocno mi się spodoba! :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger