niedziela, 14 kwietnia 2019

Indygo - Camille Galle

Indygo - Camille Galle



Tytuł: Indygo
Autor: Camille Galle
Wydawnictwo: Poligraf
Premiera: 31 stycznia 2019 r.

Moja ocena: 6/10


Uwielbiam debiuty polskich autorów. Kiedyś wzbraniałam się przed takimi książkami, czytałam głównie zagraniczne tytuły, a teraz te proporcje zdecydowanie się odwróciły. Jeśli chodzi o "Indygo" - nie sugerujcie się okładką i nazwiskiem autorki - zaręczam Wam, że jest Polką i więcej - że ta książka to jej bardzo udany debiut! Nie obędzie się oczywiście bez kilku zastrzeżeń z mojej strony, jednak w ogólnym rozrachunku książkę oceniam bardzo na plus i cieszę się, że to dopiero początek tej historii.

Świat, w którym autorka umiejscowiła bohaterów "Indygo" większości jest znany - mamy tutaj do czynienia z nieludźmi wszelkiej maści - wampiry, wilkołaki, czarownicy itp., a samą książkę należy zaliczyć do paranormal romance, graniczącego z urban fantasy. Taki gatunek rządzi się swoimi prawami i nie inaczej jest w przypadku tej historii. Główna bohaterka to 30-lenia (powiem Wam, że odkąd skończyłam 30 lat WSZĘDZIE bohaterami książek, które czytam, są trzydziestolatkowie :D) Skye - agentka nieruchomości, która próbuje poukładać sobie życie po niedawnym rozwodzie. Pewnego dnia do jej agencji wchodzi (oczywiście) nieziemsko przystojny i charyzmatyczny mężczyzna, którego wymagania co do nowego domu są niezwykle osobliwe. Daniel okazuje się być wilkołakiem. Pewien splot wydarzeń powoduje, że na jaw wychodzą interesujące umiejętności Skye... Stawia ją to w niebezpieczeństwie, przed którym skłonny jest ją chronić nie tylko Daniel. Do równania dochodzi bowiem wampir Dante i inny wilkołak z watahy Daniela. Wydarzenia pędzą właściwym sobie rytmem, by dotrzeć do sedna tej historii, w której Skye ma swój niemały udział. 

"Indygo" czyta się z niesamowitą lekkością - autorka ma bardzo przystępny styl, a przez lekturę się właściwie płynie. Narracja poprowadzona jest z punktu widzenia głównej bohaterki, więc mamy wgląd tylko w jej myśli i odczucia - Skye czasem może irytować swoją naiwnością (która powinna być właściwa dla nastolatki) i brawurą, ale w gruncie rzeczy jest to babka z krwi i kości, która znalazła się w takim momencie życia, w którym na nowo musi poukładać sobie w głowie. Można wręcz rzec, że Daniel zjawił się we właściwym momencie. Daniel, Dante, Tristan... Autorka chyba trochę za dużo testosteronu podrzuciła Skye, bo w pewnym momencie biedna sama nie wie, co do kogo czuje. Panowie za to doskonale wiedzą, czego chcą ;) Wszystkie ich kreacje przypadły mi do gustu, w sumie chyba nie umiałabym wybrać swojego ulubieńca. Oczywiście w historii przewijają się też inne postacie, grające w różnych zwrotach akcji główne skrzypce. Zapomniałam dodać, że nieludzie nie żyją w ukryciu, nie są to czasy "Zmierzchu", lecz bardziej Mercedes Thompson - nieludzie wyszli z ukrycia, lecz nie wszyscy się ujawnili. W każdym razie w świadomości ludzi funkcjonują wilkołaki i wampiry jako część ich rzeczywistości. Zabrakło mi w tej historii wyjaśnienia "politycznych" kwestii tego ujawnienia się - czy został powołany jakiś rząd/urząd/organ dla nich właściwy, czy mają z ludźmi jakieś umowy, jakie panują zasady w ich koegzystencji., w jaki sposób się ujawnili. Wprawdzie pojawia się kwestia polityki, jednak dużo później i bez większego zagłębienia się w temat, tak jakby autorka zakładała, że czytelnicy "Indygo" mieli za sobą twórczość Patricii Briggs, a przecież nie możemy zakładać, że wykreowane przez nie światy są tożsame. 

Nie zmienia to jednak faktu, że "Indygo" czytałam z zapartym tchem, póki jej nie skończyłam. Autorka umie tak pisać, że nawet swoiste nastoletnie rozdarcie głównej bohaterki pomiędzy trzema (!) facetami nie przeszkadza i chce się wiedzieć, co będzie dalej. Tak to jest, że czytanie ma sprawiać przyjemność, a lektura tej książki zdecydowanie taką przyjemnością była. Spodobał mi się pomysł na fabułę, poprowadzenie akcji i zakończenie książki, a kwestie, które poruszałam wyżej, są jedynie techniczne, a i każdy czytelnik inaczej może je odebrać. Autorka umiejętnie prowadzi akcję, by zakończyć ją w takim momencie, że natychmiast chce się wiedzieć, co będzie dalej. 

Podsumowując - gratuluję autorce debiutu i czekam na kolejną książkę ;)

Jeśli lubicie paranormal romance to ta pozycja jest z pewnością dla Was. Dajcie znać, czy czytaliście, a może po tej opinii macie ją w planach?




Za książkę dziękuję autorce.

11 komentarzy:

  1. Teraz mam dylemat, bo nie jest to mój gatunek, ale z drugiej strony lubię wspierać debiuty, więc może skuszę się na tę książkę. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się przekonać, może akurat ta książka z tego gatunku przypadnie Ci do gustu ;)

      Usuń
  2. Twoja recenzja jest zachęcająca, ale to zupełnie nie moja tematyka. Nie znam nawet Zmierzchu. Chyba bym się w tym nie odnalazła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest właśnie taki gatunek, dość specyficzny, nie każdy lubi ;)

      Usuń
  3. Czytałam ,polecam fajnie się czyta.Mam nadzieję że kolejna część będzie miała taki klimat (humoru i romansu)

    OdpowiedzUsuń
  4. Paranormal romance to zupełnie nie moja bajka, fajnie jednak że debiutujacy autorzy próbują swoich sił w tym klimacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to bardzo cieszy - że nie tylko w kryminałach i obyczajówkach ;)

      Usuń
  5. Ja także ostatnim czasem uwielbiam debiuty polskich autorów. W tym wypadku chyba jednak odpuszczę, gdyż mam już dość książek z gatunku paranormal romance :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a co ostatnio ciekawego przeczytałaś w tym gatunku? Co polecasz?

      Usuń
  6. Nie słyszałam o książce wcześniej, ale dowiem się o niej nieco więcej

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger