wtorek, 11 października 2016

Naczelne z Park Avenue - Wednesday Martin

Naczelne z Park Avenue, Wednesday Martin


Tytuł: Naczelne z Park Avenue
Tytuł oryginalny: Primates of Park Avenue
Autor: Wednesday Martin
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data premiery: 14 września 2016 r.

Moja ocena: 7/10 (bardzo dobra)

Kiedy otrzymała propozycję zrecenzowania tej oto pozycji, nie zastanawiałam się dwa razy. Jej opis mnie na tyle zaintrygował, że wiedziałam, że muszę ją przeczytać. I że będzie to bardzo udana lektura.

I wiecie co? Nie pomyliłam się :)

A opis "Naczelnych" brzmiał następująco:

Kiedy autorka tej książki wraz z mężem i synkiem przeprowadziła się z zachodniego na wschodni Manhattan, sądziła, że zmienia jedynie adres. Okazało się jednak, że trafiła do całkowicie odmiennej kultury.
Nagle otoczyło ją plemię bajecznie bogatych, eleganckich kobiet, których świat opierał się na ścisłej hierarchii. Choć w pierwszej chwili instynkt podpowiadał jej ucieczkę, postanowiła walczyć. Aby zrozumieć zasady działania społeczności, w której się znalazła, i wreszcie odnaleźć w niej dla siebie miejsce, wykorzystała swoją znajomość antropologii.
Z uwagą obserwowała rytuały godowe mieszkanek Upper East Side, walkę o dominację w stadzie, sezonową migrację w kierunku kurortów i rytualne dbanie o ciało. Piła eliksiry, którym jej otoczenie przypisywało niezwykłe właściwości, takie jak koktajl z jarmużu, a także uległa pragnieniu posiadania fetysza w postaci słynnej torebki.
Dzięki jej spostrzeżeniom i poczuciu humoru "Naczelne z Park Avenue" to opowieść o świecie z pierwszych stron kolorowych magazynów, którą czyta się z równą fascynacją, co najlepsze reportaże podróżnicze z najodleglejszych krańców Afryki czy Azji.
Opis dużo obiecuje i na szczęście nie są to czcze obietnice :)

Książka faktycznie jest fascynująca - autorka w bardzo ciekawy sposób porównuje życie matek wychowujących swoje dzieci na Manhattanie do zwyczajów panujących w świecie przyrody. I cóż... Mają ze sobą wiele wspólnego :) Sama autorka jest niezwykle spostrzegawcza, a wszelkie niuanse i niuansiki opisuje czasem aż nazbyt fachowym językiem. Widać, że Wednesday Martin jest osobą wykształconą i profesjonalistką w swoim fachu.

Trochę przerażające jest to, że opisywana przez autorkę rzeczywistość naprawdę istnieje. Że posiadanie jednej konkretnej torebki może zmienić czyjąś pozycję w stadzie. Że to, z kim się zadajesz, ma wpływ na to, czy Twoje dzieciaki są lubiane przez inne dzieciaki. Że jak nie jesteś fit mamą, to co tak naprawdę wiesz o macierzyństwie? 

Opisywane przez autorkę sytuacje niejednokrotnie mnie śmieszyły. A potem zdawałam sobie sprawę, że istnieją setki kobiet, które żyją w tej rzeczywistości i zmagają się z nią na co dzień (z wyboru, czy też z przymusu). W sumie nie dziwię się więc, że ta książka rozwścieczyła Manhattan. W końcu wyszły na jaw tajemnice klubu mamusiek z Upper East Side, skrywane przez pokolenia. Co ciekawe - Wednesday Martin początkowo odcinała się od tego światka, próbując pokazać, że żyjąc na wschodnim Manhattanie, nie musi iść z prądem tamtejszego stylu życia. Chciała być na bakier z panującymi tam zwyczajami, pokazać, że ta rzeczywistość jej nie dotyczy. A na co dzień przebywała z mamuśkami z Upper East Side i musiała uporać się z wieloma problemami, które wcześniej jej nie dotyczyły. I jak myślicie, jak to się skończyło? :)

"Naczelne z Park Avenue" są świetną rozrywką na długi jesienny wieczór z lampką wina i psem grzejącym stopy. Maniakalne mamuśki, dla których dzieci są właściwie jedynym celem w życiu i środkiem do wszystkiego, potrafią pokazać pazurki a i pokajać się, kiedy zachodzi taka potrzeba. 

Dobrze, że nas ta rywalizacja nie dotyczy.

Bo nie dotyczy?

6 komentarzy:

  1. Jakoś nie czuje się zainteresowana fabułą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie musisz czuć się nią zainteresowana :) Gusta są różne :)

      Usuń
  2. Po opisie i recenzji przypomniał mi się serial, który w zasadzie miał swoją premierę wczoraj w Stanach - American Housewife, bardzo opis pasuje mi do tego krótkiego serialu komediowego. Może nie jest to typowo książka dla mnie, możliwe, ze kiedyś się skuszę.. jak znajdę na to CZAS, którego ciągle brak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz sobie wygooglam ten serial, prawdopodobnie przypadnie mi do gustu :) Czas - słowo klucz książkoholika :D

      Usuń
  3. Nie ciągnie mnie jakoś ta książka, ale przyznam, że recenzję miło się czyta :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się - staram się, by miło się czytało :)

      Usuń

Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger