piątek, 15 marca 2019

Śmierć w blasku fleszy - Alek Rogoziński

Śmierć w blasku fleszy - Alek Rogoziński



Tytuł: Śmierć w blasku fleszy
Autor: Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Edipresse
Premiera: 13 marca 2019 r.

Moja ocena: 8/10


Na każdą książkę autora czekam z wielką niecierpliwością. Kto mnie zna, albo czyta mojego bloga, ten wie, że jego twórczość niezwykle mi pasuje. Nie inaczej było i tym razem, i oto 13 marca (równy rok po premierze "Kto zabił Kopciuszka?" i pół roku po "Zbrodni w wielkim mieście" - to chyba jakieś cykle wydawnicze, co pół roku książka, autor niedługo będzie jak Mróz ;)) do księgarń trafiła jego najnowsza książka - "Śmierć w blasku fleszy". Fabularnie niezwiązana z żądnymi poprzednimi, które wyszły spod pióra Alka Rogozińskiego, choć głównym bohaterem jest Mario - właściciel agencji eventowej, którego mogliśmy poznać bodajże przy okazji historii Róży Krull (choć miałam cichą nadzieję, że autor postawi na Cecylię, gosposię Róży, no ale może następnym razem ;)).

Wspomniany Mario, wraz ze swoją przyjaciółką Dominiką, prężnie rozwija swój biznes. Ich obecne zlecenie to organizacja pokazu mody najpopularniejszych polskich projektantów, przy czym jeden z ich ma całkiem odważną wizję swojego pokazu - łącznie z udawanym na zakończenie morderstwem. Mario i Dominika stają na rzęsach, by wszystko zorganizować, jak należy - zatrudniają najlepszych modelów z najlepszej agencji, którego właścicielką jest Krystyna Rośnicka, zdobywają prawdziwą broń (która oczywiście ma być oczywiście załadowana ślepakami), ściągają na pokaz celebrytów wszelkiej maści itp. Mario pragnie, by ten pokaz został zapamiętany w towarzyskich kręgach i jego marzenie się w sumie spełnia, lecz nie do końca tak, jakby sobie tego wymarzył... Pokaz kończy się morderstwem znanej modelki, córki Krystyny, a potencjalnych zabójców jest całkiem spore grono, gdyż modelka miała sporo za uszami.

Chcąc nie chcąc, Mario i Dominika znajdują się w centrum wydarzeń, nie tylko z uwagi na organizację tragicznego pokazu, ale także wobec okoliczności, że organy ścigania na muszkę biorą ich pracownicę Iwkę (swoją drogą niedawno zatrudnioną). Iwka to obok pani Stefanii (matki Dominiki) najbarwniejsza i najzabawniejsza (z pewnością nie dla Maria) jak dla mnie postać tej historii. Dziewczyna jest kompetentną asystentką niestety wyłącznie w swoim przekonaniu, a swoją niefrasobliwością doprowadza głównego bohatera do szewskiej pasji - dla pracodawcy taki pracownik to koszmar, a dla postronnego obserwatora dostarczyciel rozrywki, ale niestety znam w swoim otoczeniu takie przypadki, więc sytuacje opisane w książce niestety nie są wyssane z palca ;) Stefania za to to taka matka, która niby chce dla swojego dziecka jak najlepiej, ale okazuje to w dość specyficzny sposób... Dominika jest do tego przyzwyczajona, jednak nie raz było mi za nią przykro. I w ten sposób gładko przeszliśmy do bohaterów "Śmierci w blasku fleszy" - jak w każdej książce autora jest ich dość sporo i narracja poprowadzona jest z wielu perspektyw, ale na szczęście na początku mamy spis postaci, dzięki czemu przy najmniejszym tylko zagubieniu szybko można przypomnieć sobie któż zacz i po kiego grzyba. Część postaci może wydawać się przerysowana, jednak taki jest urok komedii kryminalnych, albo się to akceptuje, albo nie. Ja lubię i akceptuję, choć wiem, że nie do każdego trafia ten gatunek i wiele osób on najzwyczajniej w świecie męczy.

Autor nie zawiódł mnie jeśli chodzi o humor - "Śmierć w blasku fleszy" w niego obfituje (czy to słowny, czy sytuacyjny) i jest on podany w taki sposób, że nie przeszkadzają mi dygresje i dygresje od dygresji (generalnie takie zabiegi mnie męczą w książkach, jeśli nie są po coś - tutaj tym czymś jest zdecydowanie rozbawienie czytelnika). Wielokrotnie podkreślałam, że poczucie humoru Alka mi odpowiada, być może dlatego, że mam podobne, więc czytając jego najnowszą książkę niejednokrotnie parsknęłam śmiechem i chichrałam się w skrytości serca. W tej kwestii mam pełne zaufanie do autora i wiem, że mnie po prostu nie zawiedzie.

Odnośnie do samej książki - odniosłam wrażenie, że została nieco inaczej skonstruowana, niż poprzednie autora. Zwykle chyba trup był gdzieś na początku historii, tutaj natomiast wiemy, że takowy będzie (choćby z okładki), jednak na jego pojawienie się w tej formie (martwej) trzeba troszkę poczekać. Także podział czasowy na dni przed pokazem, dni po pokazie - nie kojarzę czegoś takiego z wcześniejszych książek autora (a przynajmniej takiego nagromadzenia), ale mnie poprawcie, jeśli się mylę. Nie piszę tego w kontekście jakichś wad książki, zupełnie nie, ale to już dziesiąta książka autora, kilka poprzednich przeczytałam, więc nie da się uniknąć porównań.

Co do natomiast samej historii - w skali "podobania się mi" stawiam ją na równi z "Kto zabił Kopciuszka?", czyli ex aequo zajmują brązowe pudło na podium - złoto to "Zbrodnia w wielkim mieście", a srebro - "Lustereczko, powiedz przecie" (stąd ocena, ledwo 8 gwiazdek na 10 ;)). Książka już stoi na półce, obok innych autora, choć lekko mnie boli serce, patrząc na jej rozmiary, zupełnie niekompatybilne z pozostałymi. 

Podsumowując - fani komedii kryminalnych nie będą zawiedzeni najnowszą książką Alka Rogozińskiego. Dla mnie tutaj wszystko jest w sam raz, przez co nie można się lekturą zmęczyć, lecz wyłącznie miło spędzić przy niej czas.

Mam nadzieję, że macie tę pozycję w planach, a jeśli dotychczas nie mieliście - że zwrócicie na nią uwagę ;) Dajcie znać, czy przypadła Wam do gustu ;)



PS Odpowiadając Alku na Twoje pytanie, zadane na końcu książki - mam nadzieję, że nie za szybko, bo ja chcę jeszcze czytać o Mario i ekscesach Iwki ;)


Za książkę dziękuję wydawnictwu Edipresse.


8 komentarzy:

  1. Muszę wreszcie poznać twórczość autora. ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że mogłabym się na nią skusić. :)

    Pozdrawiam serdecznie ♥♥
    Nie oceniam po okładkach

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele dobrego słyszałam o twórczości autora. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się sięgnąć po jego książki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję - zawsze warto się samemu zapoznać i wyrobić sobie opinię ;)

      Usuń
  4. Pod koniec marca wybieram się na spotkanie autorskie z Alkiem do Poznania, tym bardziej wstyd się przyzanć że jeszcze nie przeczytałam żadnej jego książki. Z biblioteki wypożyczyłam "Pudełko z marzeniami", które napisał w duecie z Magdaleną Witkiewicz

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż wstyd mówić, ale twórczość Alka jeszcze przede mną

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger