środa, 21 sierpnia 2019

[ZAPOWIEDŹ] Galopem po szczęście - Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska

[ZAPOWIEDŹ] Galopem po szczęście - Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska
Nowa powieść autorek bestsellerowego "Ogrodu Zuzanny"!

Kiedy życie stawia cię na zakręcie, a ty wcale nie chcesz się przekonać, co znajduje się za nim…



Basia czuje, że poniosła życiową klęskę. Właśnie się rozwiodła i nie ma właściwie nic - związku, mieszkania, pieniędzy. Postanawia zabrać 15-letnią córkę Karolinę, trzy walizki, kota w transporterku, komputer i po latach powrócić do rodzinnego Jędrzejowa Podlaskiego. Uciekła z tego miasteczka zaraz po maturze, więc tym bardziej czuje, że wszystko poszło nie tak, jak powinno... Jednak w jej sytuacji propozycja ojca, który jest dyrektorem państwowej stadniny koni i zaproponował jej stanowisko asystentki, wydaje się być jedynym ratunkiem. Basia wchodzi więc na nowo w świat koni, z którego chciała kiedyś uciec.

Musi też skonfrontować się z bliskimi – podporządkowaną mężowi matką, młodszą siostrą Anną, która całe życie marzyła o podzieleniu jej losu i wyrwaniu się w wielki świat, despotycznym ojcem, który w dodatku jest jej szefem, i córką Karoliną, która wyrwana z warszawskich luksusów nie do końca potrafi odnaleźć się na podlaskiej prowincji.

Czy uda jej się odnaleźć szczęście? I jak poskładać życie na nowo?


Justyna Bednarek – z wykształcenia romanistka, a z praktyki zawodowej – dziennikarka i redaktorka. Autorka nagradzanych książek dla dzieci (Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek, Pięć sprytnych kun). Mieszka na warszawskich Bielanach z dziećmi, psami i myszoskoczkami. Założyła kurnik.
Jagna Kaczanowska – psycholog i dziennikarka miesięcznika Twój Styl.Mieszka z rodziną pod Warszawą. Ma trzy psy, trzy koty i konia. W czasie wolnym uwielbia czytać i zajmować się ogrodem, w którym hoduje historyczne odmiany róż i kilkadziesiąt odmian peonii.

Dwie przyjaciółki i niesamowicie sprawny tandem pisarski. Wzięły się do pisania, by wyczarować świat, w którym każda z nich chciałaby żyć. Wspólnie napisały trzy tomy uwielbianej przez czytelników serii Ogród Zuzanny oraz powieść Okruchy dobra, które ukazały się nakładem wydawnictwa W.A.B.  

______________________________________________


Ja już przeczytałam "Galopem po szczęście" i powiem Wam, że jestem zachwycona tą książką ;) Swoimi wrażeniami na pewno podzielę się z Wami bliżej premiery, a ta 18 września ;)


poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Remigiusz Mróz - seria Parabellum

Remigiusz Mróz - seria Parabellum
Remigiusz Mróz - seria Parabellum


Tytuł: 
1. Prędkość ucieczki
2. Horyzont zdarzeń
3. Głębia osobliwości
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data premiery: 17 lipca 2019 r. (wznowienie)

Moja ocena: 9/10


Z twórczością Remigiusza Mroza mam się bardzo różnie, ale to wiecie, jeśli czytacie mojego bloga. O serii Parabellum słyszałam jednak na tyle dużo dobrego, że postanowiłam przekonać się na własnej skórze, co i jak. Okazja nadarzyła się w lipcu, kiedy to seria ta została wznowiona przez Wydawnictwo Czwarta Strona. 

I wiecie co?

To są faktycznie najlepsze książki autora, jakie przyszło mi czytać.

Pomimo że to trylogia, pozwolę sobie napisać jeden post na jej temat - całość to dla mnie właściwie jedna książka, a i sam autor przyznaje, że historię tę tak tratuje.

Na początku pierwszego tomu znajdujemy się w przededniu II wojny światowej. Poznajemy braci Zaniewskich - Staszek przebywa ze swoją narzeczoną Marią (Żydówką) w Warszawie, natomiast starszy Bronek - na południowej linii frontu. Obserwujemy wybuch II wojny światowej, reakcje naszych bohaterów, ich próby poradzenia sobie z nową rzeczywistością, jakże brutalną rzeczywistością. Nasi bohaterowie to patrioci, zrobią wszystko, by walczyć o Polskę, by ratować swoich najbliższych. Staszek za wszelką cenę chce chronić swoją narzeczoną, przez co decydują się - wraz z przyjacielem wuja, człowieka, któremu raczej dobrze z oczu nie patrzy - na ucieczkę na zachód. Udaje im się za pomocą Holzera właśnie (nazwisko tego przyjaciela wuja) zdobyć dokumenty, zgodnie z którymi są szwajcarskimi dziennikarzami, relacjonującymi przebieg wojny. Kto by się bowiem spodziewał, że ktokolwiek z Polaków podejmie się ucieczki na zachód? Wszyscy początkowo pokładali jeszcze przecież nadzieję w Rosji, choć i czas i kolejne tomy tej serii pokazały, że były one tak bardzo złudne... Bronek z kolei broni Polski na południu, wykazując się niesamowitą determinacją i czasem wręcz brawurą. Obu braci w drodze do wolności i szczęścia spotykają chyba wszystkie możliwe sytuacje, jakie można sobie wyobrazić, myśląc o II wojnie światowej. I najgorsze jest to, że nie jest to żadna fikcja literacka. 

Oprócz braci Zaniewskich głównym bohaterem jest Christian Leitner - oficer Wehrmachtu. Jakże szalenie ciekawa jest to postać! Oddany Rzeczy i Wodzowi, widzi jednak, że propaganda sięga zbyt daleko i zbyt szeroko, potrafi dostrzec rysy na obliczu ukochanego kraju i Hitlera. Nie dajcie się jednak zmylić - jest to człowiek niezwykle bezwzględny i surowy. Jego losy przecinają się z losami Staszka i Marii i już do końca ostatniego tomu będą się przenikać. Autor świetnie przedstawił jego kreację, tak niejednoznacznie, ale jednocześnie czytelnik na samym końcu nie może nie czuć sympatii do tego człowieka. Niejako po drugiej stronie barykady mamy Johanna Blankenburga, który nie hołduje żadnym wartościom, zaślepia go władza, a powiedzieć, że jest brutalny, to jak nic nie powiedzieć. Niestety ciągle przewija się przez kartki wszystkich tomów tej serii.

Oprócz wymienionych wyżej bohaterów pierwszoplanowych mamy także do czynienia z ciekawymi postaciami drugoplanowymi, z których na uwagę niewątpliwie zasługuje kapitan Obelt - kapitan Bronka. Jeśli miałabym go opisać jednym słowem - niezłomny. To chyba najlepsze określenie dla Obelta. Zaimponował mi swoją determinacją i odwagą, nie sposób go nie szanować za jego postawę względem Niemców. 

Wszyscy bohaterowie zostali wykreowani w sposób ciekawy, charakterystyczny dla każdego z nich, konsekwentny i logiczny. Niestety wielokrotnie, podczas czytania tej serii bolało mnie serce o każdego z nich - nie zapominajmy, że autor rzucił ich w wir II wojny światowej i o ile bohaterowie mogą być fikcyjni, tak realia wojenne już nie. Jestem pod wrażeniem, z jaką dokładnością i pieczołowitością autor oddał te realia i wydarzenia, jakie miały albo mogły mieć miejsce. Całą historię czyta się z zapartym tchem, mocno kibicuje bohaterom w ich wysiłkach, lecz z tyłu głowy ma się tę myśl, że przecież to spotkało wiele tysięcy Polaków i Żydów... I nawet teraz, pisząc te słowa, mam łzy w oczach. Ciężko pisać tutaj w ogóle o akcji i jej zwrotach... Powszechnie wiadomo, co działo się podczas II wojny światowej, a Remigiusz Mróz wykreował na tej podstawie historię, która chwyta za serce i którą koniecznie trzeba poznać. 

"Parabellum" polecam Wam z czystym sumieniem, bo uważam, że to kawał dobrej roboty autora. 

Znacie tę serię? Dajcie znać, co o niej sądzicie ;)



Za książki dziękuję Czwartej Stronie.

piątek, 16 sierpnia 2019

Adwokat diabła - Andrew Neiderman

Adwokat diabła - Andrew Neiderman
Adwokat diabła - Andrew Neiderman




Tytuł: Adwokat diabła
Tytuł oryginalny: The Devil's Advocate
Autor: Andrew Neiderman
Wydawnictwo: Vesper
Data premiery: 17 lipca 2019 r.

Moja ocena: 9/10


Ta książka ma chyba właściwie wszystko, co stanowi o świetnej lekturze. Właściwie nie dziwię się, że została wzięta "na tapet" przez Taylora Hackforda, choć w sumie sama ekranizacja jakoś wiele wspólnego z literackim pierwowzorem nie ma, choć łączy je pewien ogólny zarys i clue całej tej historii. I o ile - jeśli nie czytaliście książki, a znacie film - sam film jest w moim odczuciu naprawdę dobry, tak książka jest o niebo lepsza i dobitniej oddaje pewne schematy, jakie chciał ukazać autor. 

Kevin Taylor jest świetnym prawnikiem, czuje się jak ryba w wodzie w sprawach karnych. Ma przeczucie, że aktualnie prowadzona przez niego sprawa pozwoli mu wpłynąć na głębsze wody - a nie jest to sprawa prosta, bowiem broni nauczycieli, oskarżonej o molestowanie seksualne uczennicy. Podczas rozprawy sądowej okazuje się, że obserwuje go tajemniczy mężczyzna, który okazuje się być pracownikiem dużej nowojorskiej kancelarii Milton i Wspólnicy. Proponuje Kevinowi pracę w imieniu swojego pracodawcy. O ile jeszcze na początku nasz główny bohater bije się z myślami, gdyż ma nadzieję, że w jego obecnej pracy zostanie doceniony i wskoczy na stołek wspólnika, o ile traci jakiekolwiek skrupuły, gdy okazuje się, że styl, w jakim wygrał tę kontrowersyjną sprawę, nie spodobał się jednak jego pryncypałom. Z ciekawości jedzie więc poznać pana Miltona i dosłownie przepada w nowej rzeczywistości - służbowe mieszkanie, horrendalna pensja, szofer do dyspozycji... Żona Kevina - Miriam - początkowo sceptycznie podchodzi do zmiany pracy swojego męża, ale wystarczy jedna wizyta w Nowym Jorku, by wszystkie jej wątpliwości umknęły gdzieś w cień. Kevin rzuca się w wir pracy, lecz powoli zaczyna dostrzegać pewne niepokojące sygnały, jak choćby ten, że dostaje od Miltona dokumenty do sprawy, jeszcze zanim samo przestępstwo zostaje popełnione...

Przede wszystkim - autor pisze tak genialnie, że nie sposób odłożyć książkę. Wszystko jest tak bardzo obrazowe, że wręcz widziałam czytane przeze mnie aktualnie sceny - a te z sali sądowej to po prostu mistrzostwo. Ilość akcji jest w sam raz, autor w odpowiednich momentach ją zawiesza, by zaciekawić czytelnika i wręcz kazać mu przewrócić następną kartkę. Poprowadzenie tej akcji - logiczne i z ciągiem przyczynowo-skutkowym, nie dopatrzyłam się żadnych luk czy bzdurnych wytłumaczeń przebiegu konkretnych wydarzeń. Bohaterowie - wyraziści, z krwi i kości. Autor bardzo trafnie ukazuje studium ludzkiej psychiki, jak nasi bohaterowie - a właściwie to Kevin i Miriam - ewoluują i zmieniają swoje nastawienie do otaczającej ich rzeczywistości. John Milton, czyli tytułowy diabeł, przerażał mnie - najpierw swoją "troskliwością" względem Kevina i jego żony, tym, że musiał nad wszystkim czuwać, by ostatecznie osaczyć swojego nowego podopiecznego - a w jakim celu, to już nie będę spoilerować. Jedyne, co mogę Wam zdradzić, to to, że w tym miejscu książka i film baaaaaardzo się rozmijają, na plus oczywiście dla książki. Zakończenie i refleksja, jaka płynie z tej książki - jakże interesujące i aktualne w niniejszych czasach - mimo że sam "Adwokat diabła" miał swoją premierę 29 lat temu! To się dopiero nazywa geniusz tego autora!

Jednym słowem - polecam. Bardzo polecam. Znając film - zdziwicie się, jak bardzo został on spłycony w odniesieniu do książki (i to nie tylko w zakresie fabuły, ale także bohaterów). Jeśli jeszcze nie czytaliście, a mogliście tego nie zrobić, bo w Polsce ta książka miała premierę dopiero miesiąc temu - nie wahajcie się i szukajcie "Adwokata diabła" w księgarniach ;)



Za książkę dziękuję wydawnictwu Vesper.

piątek, 2 sierpnia 2019

Ostra jazda - Ryszard Ćwirlej

Ostra jazda - Ryszard Ćwirlej
Ostra jazda - Ryszard Ćwirlej


Tytuł: Ostra jazda
Autor: Ryszard Ćwirlej
Wydawnictwo: Muza
Data premiery: 5 czerwca 2019 r.

Moja ocena: 6/10


Już od bardzo dawna chciałam poznać twórczość Ryszarda Ćwirleja - nie dość bowiem, że pisze "mój" gatunek, to jeszcze słyszałam o jego książkach same pozytywne opinie. Kiedy okazało się, że autor wydaje kolejną książkę, to wiedziałam, że oczywiście po nią sięgnę ;) A jakie są moje wrażenia po lekturze? Niestety dość mieszane, a dlaczego - o tym niżej.

Fabuła kręci się wokół - początkowo oczywiście wydawałoby się, że niczym niezwiązanych ze sobą - kilku wątków. Mamy rok 2015 - wybory parlamentarne i kryzys uchodźczy. Niedaleko szkoły oficerskiej pod Poznaniem zostaje zamordowany jeden z żołnierzy. Kilka tygodni później w lesie zostają znalezione zwłoki młodej kobiety (w dość nietypowej pozie, a ślady wskazują, że została zabita strzałem w głowę z bliskiej odległości, podczas załatwiania potrzeb fizjologicznych). Szybko okazuje się, że dziewczyna mogła być ofiarą handlarzy żywym towarem. W śledztwie, które prowadzi policja w Szamotułach, pomaga młoda policjantka z Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu. Oczywiście problem sięga dużo głębiej, niż mogłoby się wydawać, a nasza bohaterka ma głowę na karku i bystry umysł, więc pełni niebagatelną rolę w rozwiązaniu całej zagadki. To są tylko trzy główne wątki, lecz sama książka zawiera ich o wiele wiele więcej...

I tutaj przejdę do tego, co spowodowało, że mam mieszane uczucia względem tej książki. Przede wszystkim - ilość wątków. Wielokrotnie gubiłam się w przedstawionych przez autora zdarzeniach, a niestety ilość bohaterów, jaka występuje w tej książce, ich podobieństwa względem siebie (nazwiska, stanowiska, przeszłość, funkcje) nie pomagały w połapaniu się w fabule. Zdążyłam się zorientować, że ci bohaterowie występowali już w poprzednich książkach autora, więc osoby, które je znają, na pewno nie będą mieli takich problemów, a co więcej - będzie to dla nich swoisty smaczek, ale dla osoby, która pierwszy raz sięga po twórczość Ryszarda Ćwirleja jest to wyzwanie, by wszystkich spamiętać i ich nie pomylić. W pewnym momencie straciłam zupełnie z pola widzenia istotę książki, często musiałam się wracać kilka kartek, by zrozumieć, co autor opisuje i które postaci biorą udział w tych konkretnych wydarzeniach. Zdałam sobie w ogóle właśnie sprawę, że nie pamiętam nawet imienia tej młodej policjantki, a którą to postać polubiłam najbardziej ze wszystkich. Aneta? Chyba Aneta. No właśnie.

Gdyby nie to, co opisałam powyżej, książka dostałaby ode mnie mocniejszą ocenę. Poza tym chaosem mamy bowiem wszystko, co trzeba, by wciągnąć czytelnika bez reszty w wykreowany świat. I ciekawe tematy (choć może trochę za dużo jak dla mnie było tutaj polityki, ale ja polityką się nie interesuję za bardzo, od tego mam męża ;)), kilku wyrazistych bohaterów, akcja zawieszająca się w odpowiednich momentach, brudne sekrety policji, sarkazm i humor, lekkie pióro (choć częste retrospekcje wytrącały mnie z rytmu), świetne zakończenie. Mam nadzieję, że autor w kolejnych książkach trochę przystopuje z ilością wątków, bo "Ostra jazda" mogłaby spokojnie obdzielić nimi jeszcze co najmniej jedną książkę, bez uszczerbku dla fabuły.

A może są tu fani Ryszarda Ćwirleja i podpowiedzą mi, czy autor tylko w tej książce tak się rozpisał, czy to jest może jego właściwość? :)

Generalnie na "Ostrą jazdę" trzeba sobie zarezerwować zdecydowanie więcej czasu, niż na "statystyczną" książkę i nie jest to raczej pozycja na tzw. odmóżdżenie, bo zdecydowanie trzeba tutaj myśleć i łączyć fakty, by się nie pogubić ;)

Czytaliście "Ostrą jazdę"? A może macie w planach? Dajcie znać ;)



Za książkę dziękuję wydawnictwu Muza.

środa, 24 lipca 2019

[PRZEDPREMIEROWO] Zjazd absolwentów - Guillaume Musso

[PRZEDPREMIEROWO] Zjazd absolwentów - Guillaume Musso
Zjazd absolwentów - Guillaume Musso


Tytuł: Zjazd absolwentów
Tytuł oryginalny: La jeune fille et la nuit
Autor: Guillaume Musso
Wydawnictwo: Albatros
Data premiery: 31 lipca 2019 r.

Moja ocena: 7/10


W książkach Musso zawsze urzekały mnie elementy nadprzyrodzone, o ile można to tak nazwać. Kryminał spod jego pióra czytałam teraz jednak po raz pierwszy i przyznać muszę, że "Zjazd absolwentów" wypadł bardzo przyzwoicie. Słyszałam różne opinie o jego "Dziewczynie z Brooklynu", więc podeszłam do lektury ostrożnie i na szczęście miło się rozczarowałam ;)

Zacznijmy od tego, że akcja jest poprowadzona dwutorowo - raz lądujemy w roku 1992, raz w 2017 i obserwujemy wydarzenia dziejące się na Riwierze Francuskiej z perspektyw kilku bohaterów. Głównym zainteresowanym jest Thomas - absolwent szkoły, do której właśnie przyjechał na obchody jej jubileuszowej rocznicy. Thomas przyleciał aż ze Stanów Zjednoczonych, jest znanym pisarzem - myślicie pewnie sobie, że bardzo musiał kochać swoją szkołę i tęsknić za swoimi przyjaciółmi, skoro pofatygował się taki kawał drogi? Otóż nie. Thomas dostał informację od swojego przyjaciela ze szkoły Maxima, że po obchodach rocznicowych zostanie wyburzona szkolna hala sportowa, budowana 25 lat temu. Sentyment? Otóż też nie. Thomasa i Maxima wydarzenia sprzed 25 lat łączą i dzielą jednocześnie - wynikiem tych wydarzeń jest trup zamurowany w ścianie tej hali. 

Z powyższą historią łączy się jeszcze jedna - w tę samą noc, która skończyła się zamurowaniem ciała, znika Vinca - dziewczyna, w której Thomas jest ślepo zakochany. Wówczas po szkole rozeszła się plotka, że Vinca miała romans z jednym z nauczycieli i to z nim zapadła się pod ziemię. Jaka jest prawda? Co łączy te dwa wydarzenia? Tego dowiecie się, sięgając po "Zjazd absolwentów".

Zacznę może od tego, że książkę czyta się ekspresowo. Ma na to wpływ i liczba stron i ciekawie poprowadzona akcja, zawieszana w takich momentach, że aż trzeba przewrócić kolejną kartkę. Bohaterowie zostali skonstruowani w sposób bardzo różnorodny, przez co nie sposób ich pomylić i się z nimi nudzić. Jak wspominałam wyżej - pierwsze skrzypce gra Thomas, popularny pisarz, jednak nie za wiele wiemy o jego życiu prywatnym. Możliwe, że wydarzenia sprzed 25 lat odcisnęły na nim takie piętno, że właściwie nie ma życia osobistego i przelewając słowa na papier tworzy nowe historie, które pomagają mu uporać się z przeszłością? Maxime z kolei to obecnie znana persona w swoim środowisku, homoseksualista, startujący na radnego. Do tego dochodzi jeszcze koleżanka ze szkoły, obecnie lekarz, wspomnieniowo - ojciec Maxima i rodzice Thomasa. Okazuje się, że każdy w tej historii wtrącił swoje trzy grosze, a całość zamyka się w zgrabnie opisaną fabułę.

Nie mogę powiedzieć, że nie dostrzegłam żadnych minusów tej książki - kilka wątków było przewidywalnych, ale to, co autor w niemalże jednym akapicie wtrącił na sam koniec spowodowało, że miałam mętlik w głowie (oczywiście ten pozytywny). Autor umiejętnie podrzuca czytelnikowi tropy, w jakim kierunku pójdzie ta historia, czasem je myli, a wszystko po to, by na końcu odwrócić wyobrażenie o przebiegu wydarzeń sprzed 25 lat do góry nogami. Taki zabieg satysfakcjonuje mnie jako czytelnika i powoduje, że na pewno sięgnę po kolejne thrillery tego autora.

Autor ma lekki, bardzo przystępny styl pisania, przez co przez książkę wręcz się płynie i nic nie wyrywa z czytelniczego rytmu. Wydarzenia są logiczne, choć czasem trzeba się zastanowić, co i jak i połączyć wyłożone przez Musso fakty. Głowa pracuje, nie wszystko jest podane na tacy, czytelnik nie dostaje kopniaka w brzuch, bo jakiś wątek jest totalnie odrealniony. To thriller, tutaj trupy się ścielą, ale nie powiem Wam, czyje :D

Podsumowując - jestem bardzo zadowolona z lektury i mam nadzieję, że Wy też będziecie ;) Premiera tej książki już za tydzień 31 lipca. Wypatrujcie jej w księgarniach! :)



Za książkę dziękuję wydawnictwu Albatros.

sobota, 13 lipca 2019

Śliska sprawa - Volker Kutscher

Śliska sprawa - Volker Kutscher
Śliska sprawa - Volker Kutscher




Tytuł: Śliska sprawa
Autor: Volker Kutscher
Wydawnictwo: W.A.B.
Seria/cykl: Gereon Rath, tom I
Data premiery: 24 kwietnia 2019 r.

Moja ocena: 5/10


Powiem Wam, że myślałam, że nigdy tej książki nie skończę. Serio! Czytałam ją i czytałam, i czytałam, i skończyć nie umiałam. No dłużyła mi się niemiłosiernie. Zaczynając może jednak od początku - przenosimy się do lat dwudziestych XX wieku, do Berlina. Komisarz Gereon Rath zostaje przeniesiony z Kolonii, gdzie pracował w inspekcji kryminalnej, do Berlina właśnie, gdzie nasz bohater został "zdegradowany" do pracy w wydziale obyczajowym. Nikt nie wie, że Rath w Kolonii przez przypadek zastrzelił syna wysoko postawionej osoby, a jego przenosiny mają niejako zatuszować tę sprawę. Nasz bohater oddaje się w pełni swojemu nowemu zadaniu, lecz gdy z berlińskiego kanału zostają wyłowione zwłoki, postanawia po godzinach prowadzić swoje własne śledztwo. Wówczas jeszcze nie wie, że wkrótce znajdzie się w samym centrum wydarzeń, a ciało wyłowione z berlińskiego kanału nie jest pierwszym, z jakim Rath będzie miał do czynienia.

Pierwsze, co muszę zarzucić tej książce, to superogromny spoiler na tylnej okładce. Uważam, że to, co zostało tam ujawnione, jest dość istotne w całej fabule, a tymczasem można o tym dowiedzieć się już na tzw. "dzień dobry". Jeśli macie zatem w planach tę książkę - nie czytajcie opisu na tylnej okładce! Kolejna rzecz, przez którą ciężko czytało się tę książkę - obszerność i przewlekłość niektórych wątków. Myślę, że spokojnie można było część z nich okroić, a fabuła by na tym nie ucierpiała, a czytelnik by się nie męczył. Po trzecie - tak na dobrą sprawę akcja rozkręca się dobrze po połowie książki, przez co pierwsza część jest zwyczajnie nudna.

Na szczęście, jak już się co nieco rozkręciło, to na dobre i nie można było oderwać się od lektury ;)

Na duży plus muszę zaliczyć interesujących i wyrazistych bohaterów, którzy ratowali jak dla mnie początek tej książki. Główny bohater zyskał moją sympatię i mocno mu kibicowałam, by odkuł się po porażce w Kolonii i zyskał serce mojej drugiej ulubionej bohaterki tej historii - Charly. Dalej - logicznie i z rozmysłem poprowadzone wątki i zakończenie. Naprawdę ukłon w stronę autora za pomysł na całą fabułę i finał tej historii, a do tego dochodzi atmosfera międzywojennych Niemiec - to wszystko razem daje kawał dobrej lektury. 

Niestety te minusy, o których napisałam na początku, nie zrównoważyły mocnych bohaterów i dobrej historii. Chętnie bym sięgnęła po kontynuację tej historii, jeśli jednak będzie tak obszerna, jak pierwszy tom - odpuszczę sobie. Podobno na podstawie "Śliskiej sprawy" powstał bardzo dobry serial - ciekawa jestem, jak tam została przedstawiona ta historia, bo podejrzewam, że niepotrzebne wątki i nudne dywagacje zostały pominięte ;)

Znacie tę książkę? Co myślicie o tej historii? Dajcie znać w komentarzach ;)



Za książkę dziękuję wydawnictwu W.A.B.

środa, 10 lipca 2019

Pchła - Anna Potyra

Pchła - Anna Potyra
Pchła - Anna Potyra




Tytuł: Pchła
Autor: Anna Potyra
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data premiery: 9 lipca 2019 r.

Moja ocena: 7/10


Nareszcie wpadła w moje ręce książką, która tak mnie wciągnęła, że zamiast ją tylko przekartkować, to ją całą przeczytałam :) Mam do niej jednak kilka zastrzeżeń, ale o tym za chwilę. Najważniejsze jest to, że w końcu nie trafiłam na książkę do bólu poprawną albo nudną.

Mamy sobie bowiem Wigilię. Komisarz Adam Lorenz dostaje wezwanie na miejsce zdarzenia - w mieszkaniu zostaje odnalezione ciało młodego mężczyzny, ułożone jak do trumny, z kwiatem róży i starą fotografią wetkniętą mu za pazuchę. Miejsce zbrodni jest wręcz nieskazitelnie czyste, nie ma żadnego punktu zaczepienia i wydaje się, że odnalezienie sprawcy będzie niebywale trudne. Do pomocy w śledztwie zostaje przydzielona profilerka psychologiczna Iza Rawska, która próbuje odkryć, co opowiada znaleziony przez nich obraz na miejscu zdarzenia. Niestety okazuje się, że to nie jest jedyne płótno, jakie przyjdzie im oglądać... Za tą zbrodnią i następnymi kryje się bowiem historia, która bardzo chce zostać opowiedziana.

"Pchłę" czyta się świetnie - autorka ma bardzo lekki styl, a sposób jej pisania i przedstawiania rzeczywistości jest niezwykle wciągający. Sama nie mogłam się oderwać od lektury! Tutaj akcja i jej zawieszenie jest jak dla mnie idealnie wyważona, przyspiesza tam, gdzie trzeba i zwalnia, by w odpowiednim momencie nabrać oddechu. Pomysł na fabułę uważam za bardzo ciekawy, a to, co tak naprawdę robi robotę, to bohaterowie. Adam i Iza to postaci bardzo dobrze wykreowane, logiczne i rzeczywiste, kierujące się logicznymi pobudkami. Nie są mdli, jednakowi i nudni, o nie ;) Na początku bardzo mało dowiadujemy się o Adamie, możemy się jedynie domyślać, jaka była jego przeszłość, a kolejne przewrócone kartki książki odkrywają przed nami jego przejmującą historię. Iza z kolei to taka niezapisana karta, wiemy o niej tylko to, co tu i teraz - jest niezłym polem do popisu, o ile autorka ma zamiar wydać kontynuację tej historii.

Co do wątku fabularnego - pojawia się tutaj II wojna światowa, jej tragedie i wiele ludzkich dramatów. Bardzo spodobał mi się ten motyw przewodni, lecz tutaj zaczną się moje pierwsze zastrzeżenia. Bardziej w sumie chodzi mi o konstrukcję książki - a mianowicie kwestia sprawcy. I teraz uwaga - dalej może pojawić się SPOILER (jego ewentualny koniec zaznaczę, żebyście wiedzieli, gdzie dalej czytać, jeśli chcecie go ominąć). W mojej ocenie ta postać została wprowadzona zbyt późno i tak pojawia się jakby znienacka i właściwie niejako przypadek powoduje, że ją poznajemy. Myślę, że można było to inaczej rozplanować, bo to wyprowadza czytelnika w pole - ten próbuje się od początku domyślić, kto stoi za zbrodniami, a tu okazuje się, że nie ma się czego domyślać, bo ta postać zwyczajnie nie pojawia się jeszcze w fabule. Po drugie - autorka rzuca cień podejrzenia na jednego z bohaterów, ale wyjaśnienie tego wątku jest co najmniej zaskakujące, ale nie w dobrym tego słowa znaczeniu. A zatem - kryminał/thriller przyzwyczaił nas już do tego, że zbrodniarza szukamy wśród znanych postaci i właściwie to wyjaśnienie zagadki ma pozostać dla nas zaskakujące. Czytelnik sam lubi się bawić w śledczego. Tutaj niestety zostaje pozbawiony takiej możliwości, bo - jak pisałam wcześniej - postać sprawcy jest wprowadzona zdecydowanie za późno. KONIEC SPOILERÓW, SPOKOJNIE MOŻNA CZYTAĆ DALEJ. Jednak ze względu na to, że żadna książka mnie tak ostatnio nie wciągnęła, nie postrzegam tego jako ogromnego minusa "Pchły", lecz domyślam się, że niektórym osobom może to przeszkadzać.

Podsumowując - polecam Waszej uwadze "Pchłę" ;) Czyta się ją bardzo płynnie, wręcz wpada się w czytelniczy letarg. Historia wciąga i to jak! Dobrze przemyślany motyw, którego rozwiązanie mogłoby zostać jedynie nieco bardziej dopracowane. Ja jestem bardzo zadowolona z lektury i na pewno sięgnę po kolejne kryminały autorki, a po cichu mam nadzieję, że ta historia doczeka się kontynuacji ;)

Książkę już można znaleźć na księgarnianych półkach, także rozglądajcie się za nią uważnie ;)



Za książkę dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.

poniedziałek, 8 lipca 2019

Matka - S. E. Lynes

Matka - S. E. Lynes
Matka - S. E. Lynes 


Tytuł: Matka
Autor: S.E. Lynes
Wydawnictwo: Vesper
Data premiery: 15 maja 2019 r.

Moja ocena: 6/10


Christopher od zawsze czuje, że coś jest nie tak. Od zawsze wie, że nie należy do tej rodziny. Gdy jego przypuszczenia potwierdzają się, Christopher ma jeden cel - odnaleźć prawdziwą matkę. 

Ta książka napisana została w dość specyficzny sposób - jest opowieścią kobiety, której Christopher zdradził swoją historię. Kobieta przebywa w jakimś ośrodku, jest schorowana, a opisanie swoich doświadczeń ma być formą terapii. Poznajemy zatem historię głównego bohatera właściwie wyłącznie z jego perspektywy, lecz w pewnym momencie dochodzi także punkt widzenia innego bohatera - poznajemy go już w pierwszym rozdziale książki i niestety wiemy, jaki los go czeka. Na końcu do głosu dochodzi nasza narratorka.

Na początku ciężko było mi się wciągnąć w lekturę. Myślę, że wynika to właśnie z tego specyficznego sposobu przedstawienia historii, a może poniekąd także z dość długiego wstępu do niej. Okazuje się, że jest on niezwykle ważny, gdyż przygotowuje czytelnika na końcowe wydarzenia i niejako próbuje tłumaczyć naszego bohatera ze swoich zachowań. Szeroko zostało zakreślone także tło obyczajowe tej historii, które również ma istotne znaczenie w przedstawionej historii. Nie powiedziałabym, że tutaj akcja biegnie wartko i rzuca czytelnika w wir wydarzeń - autorka powoli, pieczołowicie i bardzo realistycznie buduje rzeczywistość wokół głównego bohatera, przez co ma się wrażenie, że bierze się w niej udział. 

Niestety, ale nawet jeśli historia wykreowana przez bohaterkę jest ciekawa i oparta na interesujących fundamentach - dla mnie okazała się przewidywalna. Pozytywnym aspektem "Matki" jest za to świetnie ukazane studium psychologiczne człowieka, jego pragnień i zachowań, do których mogą one doprowadzić. Co ciekawe - czytelnik jest w stanie usprawiedliwić zachowanie głównego bohatera, znając jego dzieciństwo, uczucia i potrzeby. 

Myślę, że w ogólnym rozrachunku jest to książka dobra, po prostu dobra, bez efektu wow i powalenia na kolana. Być może przeczytałam już w swoim życiu za dużo thrillerów i kryminałów i niewiele historii jest mnie w stanie zaskoczyć.

Słyszeliście w ogóle o tej książce? Zauważyłam, że mało się o niej mówi, a szkoda, bo jest to ciekawa propozycja na wieczór, biorąc pod uwagę temat, jaki porusza. Idealna matka, idealna rodzina? Ile byś dał, by taką mieć?



Za książkę dziękuję wydawnictwu Vesper.

poniedziałek, 1 lipca 2019

Zanim zawisły psy - Jens Henrik Jensen (Niels Oxen, tom I)

Zanim zawisły psy - Jens Henrik Jensen (Niels Oxen, tom I)
Zanim zawisły psy - Jens Henrik Jensen




Tytuł: Zanim zawisły psy
Autor: Jens Henrik Jensen
Wydawnictwo: Editio Black
Seria/cykl: Niels Oxen, tom I
Data premiery: 14 marca 2018 r.

Moja ocena: 5/10


Wiele osób zachwyca się kryminałami skandynawskimi. Ja sięgnęłam kiedyś po książkę Jo Nesbo i nie mogłam jej doczytać nawet do połowy. Postanowiłam dać kolejną szansę kryminałom z północnych stron, jak usłyszałam o książkach, które podobno w Danii są fenomenem wydawniczym. Jak widzicie zapewne już po mojej ocenie - nie było to spotkanie zbyt udane. Dlaczego? O tym zwięźle poniżej.

Niels Oxen jest chodzącą legendą - były żołnierz duńskich sił specjalnych, wielokrotnie odznaczany za odwagę. Po powrocie z misji w Afganistanie słuch o naszym bohaterze ginie - zaszywa się on ze swoim przyjacielem psem Mr. Whitem w lesie. Jedyne, czego potrzebuje, to ciszy i spokoju. Niestety, tam, gdzie go poszukuje, dochodzi do morderstwa i Oxen staje się podejrzanym. Żeby zostać oczyszczonym z zarzutów, postanawia znaleźć prawdziwego sprawcę. Sprawa jest o tyle bardziej skomplikowana, że ofiarą jest wpływowy polityk. Oxen zostaje wciągnięty w wir śledztwa i musi przezwyciężyć swoje lęki i wystawić się na widok publiczny. Dla kogoś, kto zmaga się z zespołem stresu pourazowego, jest to ogromny wysiłek, jednak Niels nie może wycofać się w cień, gdyż całe życie byłby poszukiwany jako sprawca morderstwa. 

Dobra, zacznijmy może od tego, że książka porusza bardzo wiele wątków i niestety, ale się w nich gubiłam. Początkowo to nagromadzenie informacji spowodowało, że nie umiałam się wciągnąć w lekturę i porzuciłam ją na kilka długich tygodni. Nie lubię jednak zostawiać niedokończonych książek i jakoś przemęczyłam się do końca. Przemęczyłam to dobre określenie, bo lektura "Zanim zawisły psy" nie dostarczyła mi właściwie żadnychwiększych  emocji, a sama książka została napisana dość topornie i ciężko. No nie płynie się przez lekturę gładko, nie ma tutaj takiego polotu i lekkości, jaka powinna towarzyszyć przyjemnej lekturze. Może to jest taka cecha charakterystyczna skandynawskich kryminałów, a ja nie doceniam tego fenomenu? 

Na plus oceniam kreację głównego bohatera. To nietuzinkowa i zagadkowa postać i została skonstruowana tak, że chęć poznania jej spowodowała, że przeczytałam książkę do końca. Oxen został wyposażony we wszelkie cechy, które są niezbędne do odnalezienia prawdziwego sprawcy, w końcu był żołnierzem duńskich sił specjalnych. Przez to książka ma w sobie dość sporo elementów sensacyjnych, trochę mniej kryminalnych. Myślę, że "Zanim zawisły psy" można bardziej wpasować w political fiction, a nie tego się spodziewałam po książce z jej opisu, więc prawdopodobnie przez to niezbyt się wpasowała w mój gust. Momentami była po prostu nudna - dla mnie oczywiście. Ale ja z polityką nie jestem za pan brat, nie interesują mnie te tematy. 

Myślę, że z tej książki mógłby powstać dobry film sensacyjny, tylko trzeba by okroić tę historię z kilku wątków - i taki film bym chętnie obejrzała. Jednak forma książki była dla mnie zbyt ciężka i toporna. Przede mną druga część tej historii, zobaczymy, może będzie lepsza w odbiorze ;)

Znacie tę książkę? Co sądzicie o tej historii? Dajcie znać ;) Może to ja jestem oporna na skandynawską literaturę?


Za książkę dziękuję Editio Black.

środa, 26 czerwca 2019

(Nie)piękność - Natasza Socha

(Nie)piękność - Natasza Socha
(Nie)piękność - Natasza Socha




Tytuł: (Nie)piękność
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Edipresse
Data premiery: 15 maja 2019 r.

Moja ocena: 8/10


Czy umiesz odpowiedzieć na pytanie - co jest piękne?
Czy moja odpowiedź - różna od Twojej - będzie błędna?
Czy można obiektywnie stwierdzić, że coś jest piękne albo brzydkie?
Od jakich czynników zależy, że coś uważamy za piękne, a coś za brzydkie?
I wreszcie - kto o tym decyduje?

"(Nie)piękność" to kolejna książka Nataszy Sochy, którą miałam ogromną przyjemność przeczytać, a która porusza tak ważny temat. W pierwszej części chodziło o miłość, teraz o piękno - jestem bardzo ciekawa, co autorka weźmie na tapetę kolejnym razem. Wiem jedno - na pewno sięgnę po następną książkę bo to, co autorka serwuje swoim czytelnikom, zasługuje na owację na stojąco.

Nasturcja jest ghostem - w życiu osobistym i zawodowym. Jest brzydka (a przynajmniej tak uważa), nie chce rzucać się w oczy i myśli, że taki stan rzeczy jej odpowiada. Ma dość specyficzną i introwertyczną osobowość. Pogodziła się ze swoją "brzydotą" i konsekwencjami, jakie ona niesie i nawet nie próbuje tego zmienić. Czerpie przyjemność z fikcyjnego życia w Internecie (flirtuje z kilkunastoma facetami) i podglądania przepięknej kobiety, która mieszka naprzeciwko mieszkania Nasturcji. Paulina jest klasyczną pięknością, ale tylko ona wie, ile musi się napracować nad swoją urodą. Nasturcja myśli, że taka kobieta nie może mieć żądnych problemów, no bo w końcu jest piękna. Pewnego dnia drogi tych kobiet się przecinają i tak życie obu pań zaczyna zmierzać na inne tory.

- Naprawdę ta pierś [stara i obwisła] jest dla ciebie okej? - spytała nagle (...)- Tak. - Skinął głową. - Bo należy do szczęśliwej osoby.

"(Nie)piękność" porusza chyba wszystkie możliwe stereotypy związane z pięknem i brzydotą. Autorka w bardzo umiejętny sposób prowadzi wątki, lecz nie znajdziecie tutaj pędzącej akcji, lecz refleksyjne podejście do tematu. Można powiedzieć, że poprowadzenie akcji i narracji jest podobne, jak w "(Nie)miłości" i troszkę więcej się dzieje. Jednak to zupełnie nie przeszkadza w odbiorze powieści, bowiem nie akcja jest tutaj najważniejsza, lecz bohaterowie, którzy są właściwie personalizacją większościowych poglądów społeczeństwa. Na szczęście dwa różne obozy (że tak to ujmę) spotykają się ze sobą (zapomniałam napisać, że do gry dołącza też Karol i Michał) i weryfikują swoje zdanie na wiele kwestii.

Ta książka pozwala spojrzeć na kwestię piękna z kilku perspektyw - a co ważne - także (a może przede wszystkim) nie ze swojego punktu widzenia. Autorka fabułę przeplata ciekawostkami na temat piękna, a i w samym tekście znajdziemy wiele interesujących informacji o obowiązujących dotychczas kanonach piękna i tendencji do ich powstawania. 

Jednak to, co jest najważniejsze - to konkluzja, jaka została zawarta na końcu książki i przesłanie, jakie niesie za sobą "(Nie)piękność". Tego nie da się wyrazić słowami. Wiele zdań już tutaj napisałam i skasowałam, bo nie mogłam uchwycić tego, co chciałabym Wam przekazać. Może napiszę tak - na końcu miałam łzy w oczach. A ostatni akapit to mistrzostwo - krótkie, acz wymowne. Idealny cytat. 

Bardzo polecam Wam sięgnąć po tę książkę. Nie przechodźcie obok niej obojętnie w księgarni. Ta okładka wręcz krzyczy, żeby po nią sięgnąć. Nie pożałujecie.


Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger