czwartek, 31 października 2019

Przy stole z Hitlerem - Rosella Postorino

Przy stole z Hitlerem - Rosella Postorino
Przy stole z Hitlerem - Rosella Postorino




Tytuł: Przy stole z Hitlerem
Tytuł oryginalny: Le assaggiatrici
Autor: Rosella Postorino
Wydawnictwo: W.A.B.
Premiera: 2 października 2019 r.

Moja ocena: 7/10 


II wojna światowa ze względów oczywistych zawsze budzi w nas - Polakach - dużo emocji. Jednak rzadko zastanawiamy się, jakie piętno ta wojna odcisnęła na Niemcach...

Rosa Sauer to 26-letnia Niemka, która mieszka z teściami na wsi. Wyprowadziła się z rozdartego wojną Berlina, by spróbować spokojnie przeczekać wojnę - jej mąż Gregor zaciągnął się do wojska i jedyne, na co może liczyć dziewczyna, to rzadkie listy od niego i nadzieja, że kolejny, który przyjdzie, nie będzie informował o jego śmierci.

Pewnego dnia do domu pukają esesmani i oznajmiają Rosie, że Hitler jej potrzebuje. Jej i jak się później okazuje - jeszcze kilku innych dziewczyn - do roli degustatorek potraw. Hitler obawia się o swoje życie i potrzebuje ludzi, którzy będą kosztować podawane mu posiłki przed nim. Tego dnia życie dziewczyny się zmienia - codziennie autobusem jest zawożona do Wilczego Szańca, by ocierać się o śmierć.

Do napisania książki autorkę zainspirowała historia Margot Woelk jednej z degustatorek posiłków Hitlera. Rosella Postorino nie zdążyła jednak porozmawiać ze swoją inspiracją, lecz na kanwie jej historii ułożyła swoją własną - tak samo przejmującą, niewiarygodną wręcz, rozdzierającą serce. 

Autorka w swojej książce ukazuje próby radzenia sobie bohaterów z rzeczywistością - mogłoby się wydawać, że Rosa zazna już w miarę spokojnego życia, lecz niestety przychodzi nowe - jeszcze gorsze. Początkowo dziewczyna jest przerażona, modli się wręcz o przeżycie kolejnego dnia, by po jakimś czasie oswoić się ze swoim nowym zadaniem i traktować to jako normalną pracę. Oprócz Rosy posiłki degustuje jeszcze kilka innych dziewczyn - wszystkie próbują radzić sobie najlepiej, jak uważają, że w danej sytuacji przetrwają. Do tego dochodzi przecież normalne życie - wychowywanie dzieci, miłosne zauroczenia, relacje międzyludzkie... 

"Przy stole z Hitlerem" czyta się jednocześnie lekko (przez bardzo przystępny styl autorki i lekkość przekazu) i ciężko (przez świadomość, że to nie jest jedynie fikcja literacka). Musiałam znaleźć odpowiedni czas, by w ogóle zacząć czytać tę książkę, ale jak już zaczęłam, nie mogłam jej odłożyć. Autorka wykonała kawał dobrej roboty i cieszę się, że miałam możliwość zapoznać się z jej książką. 

Nie wiem, jak Wam, ale mnie się zawsze ciężko pisze o książkach, które poruszają tematykę II wojny światowej. No bo jak napisać, że książka nam się podobała? Przecież jej tłem jest II wojna światowa! Napiszę więc, że polecam Wam "Przy stole z Hitlerem". Po prostu. Zapoznajcie się z tą historią.


piątek, 25 października 2019

Dziewczyna zwana Jane Doe - Victoria Helen Stone

Dziewczyna zwana Jane Doe - Victoria Helen Stone
Dziewczyna zwana Jane Doe - Victoria Helen Stone




Tytuł: Dziewczyna zwana Jane Doe
Tytuł oryginalny: Jane Doe
Autor: Victoria Helen Stone
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Premiera: 14 sierpnia 2019 r.

Moja ocena: 5/10 


Czytam głównie polską literaturę, ale co jakiś czas mam ochotę sięgnąć po książkę zagranicznego autora. Przypominam sobie wówczas, że kiedyś nie czytałam naszych rodzimych książek i te zagraniczne uważałam za coś niepodrabialnego, bardzo dobrego, na czym warto się wzorować. No i jak tak sobie sięgam po "nie polską" książkę, to zastanawiam się, czy znajdę w niej to, co znalazłabym kiedyś. I odpowiedź zazwyczaj brzmi - nie. 

Tak było między innymi w przypadku "Dziewczyny zwanej Jane Doe". 

Jane zatrudnia się w firmie ubezpieczeniowej. Wydaje się być idealna pod każdym względem - także dla Stevena, który również pracuje w tej firmie. Wkrótce nasi bohaterowie zaczynają się spotykać. Steven jednak nie zdaje sobie sprawy, że Jane prowadzi podwójne życie i nie jest wcale tym, za kogo się podaje.

Od początku wiadomo w tej historii, że Jane chce się zemścić na Stevenie - kolejne kartki odsłaniają przyczynę tej chęci. Można jednak się tego bardzo łatwo domyślić, bo autorka od pierwszych stron sygnalizuje, o co chodzi. Wiemy zatem, co jest celem głównej bohaterki, powoli dowiadujemy się, co takiego zrobił Steven - finał tej historii jest niestety bardzo przewidywalny. Całą fabułę Jane właściwie usidla Stevena i szuka sposobu na zemstę idealną. Niestety zaprezentowane wydarzenia są nudne i nie ma w nich nic nadzwyczajnego - brak zwrotów akcji, zaskoczenia czytelnika. Jakbym miała narysować wykres, przedstawiający fabułę, narysowałabym jedną prostą kreskę. "Dziewczyna zwana Jane Doe" to bardziej studium psychologiczne człowieka (choć przyznam, że jak bohaterka opisywała siebie jako socjopatę, to miałam wrażenie, że opisuje zwykłe cechy zwykłego człowieka...). Odniosłam jednak wrażenie, że zachowania bohaterów - zwłaszcza Stevena, są nienaturalne, nieadekwatne do sytuacji, zbyt oczywiste - jakby autorka chciała bardzo wyraźnie wyłożyć, o co jej chodzi. Nie umiałam się przemóc do żadnego z bohaterów, chyba żadna z postaci nie jest pozytywna. Chociaż nie! Luke! Luke jest postacią, którą polubiłam bardzo i dla mnie to jest najmocniejszy punkt tej historii.

Na plus mogę chyba jeszcze zaliczyć ciekawy styl autorki - nie jest męczący ani przytłaczający. Książkę czytało się szybko, ale jak wspominałam wyżej - bez fajerwerków, bez zaskoczenia, tym samym tempem. No nudą wiało niestety i widzę po opiniach, że nie jestem jedyną osobą, którą ta książka rozczarowała. Na szczęście po niej przeczytałam dwie innych zagranicznych autorów, które odczarowały mi literaturę, która nie pochodzi z naszego podwórka ;)

Znacie tę książkę? A może macie w planach? Dajcie znać w komentarzach ;)


wtorek, 22 października 2019

Znak kukułki - Anna Bichalska

Znak kukułki - Anna Bichalska
Znak kukułki - Anna Bichalska


Tytuł: Znak kukułki
Autor: Anna Bichalska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Premiera: 20 maja 2019 r.

Moja ocena: 3/10 


Kilka słów ode mnie o tej książce powinno się pojawić tutaj już dawno temu. Przyznać jednak muszę, że zupełnie nie szło mi jej czytanie, przez co zaczęłam ją czytać w maju, a skończyłam w październiku...

Przede wszystkim opis na okładce raczej nie oddaje tego, co zastaniemy w środku. Główną bohaterką jest Alina, która została adoptowana jako dziecko - jej przybrany ojciec przed śmiercią zostawia jej list i wycinki z gazet związane z jej odnalezieniem dwadzieścia lat temu (tak swoją drogą to nie do końca ogarniam, czemu nie mogli o tym porozmawiać jak dorośli ludzie, jak Mateusz jeszcze żył). Ponadto Alina cierpi na zaburzenia snu - dziewczyna ma przeczucie, że jej sny coś znaczą, dlatego zapisuje je, dzieląc na odpowiednie kategorie. Co więcej - ojciec Aliny przed laty jako dziennikarz zajmował się sprawą niewyjaśnionych zaginięć dzieci. Alina próbuje rozwiązać zagadkę własnej przeszłości, w czym towarzyszy jej nowa współlokatorka - Greta. I tyle mniej więcej dowiadujemy się z opisu na okładce...

... a w rzeczywistości mamy jeszcze do czynienia m.in. z Marią, Wilczą Dziewczynką, Myszą, Zjawą, Panią Przedsionków... i o ile historię samej Aliny czytało mi się dobrze, tak narracje pozostałych postaci (oprócz Marii) sprawiły mi duży problem. Chyba przede wszystkim miałam problem z wciągnięciem się w opisywane przez nie historie, ale też rozwlekanie przez autorkę fabuły tutaj mi nie pomogło za bardzo... Ponadto te nazwy - jest ich więcej w książce, mających zapewne oddać charakter postaci, czy miejsca, ale ciężko było mi je zidentyfikować, czy odnieść do czegokolwiek mi znanego, żeby choć trochę się wciągnąć w lekturę.

"Znak kukułki" to książka, o której ciężko w sumie cokolwiek sensownego napisać. Nie do końca nawet wiem, jaka była puenta, co autorka chciała nam przekazać. Jest tutaj wiele elementów baśniowych, ale także dla mnie nie do końca zrozumiałych. To znaczy wiem, jakie jest połączenie wszystkich wątków i postaci, ale sposób ich podania... No dla mnie było to nudne i chyba zbyt "doniosłe", egzaltowane. Zupełnie mnie nie wciągnęła ta historia, nie czułam żadnych emocji, a wręcz odczułam ulgę, gdy przewróciłam ostatnią kartkę. 

Oczywiście nie twierdzę, że książka jest zła, ale ona totalnie do mnie nie przemówiła. Może wśród Was są osoby, którym się spodobała? Dajcie znać w komentarzach ;)


Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger