Pokazywanie postów oznaczonych etykietą book tour. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą book tour. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 maja 2017

[BOOK TOUR] Dziewczyna, która przepadła - Katarzyna Misiołek

[BOOK TOUR] Dziewczyna, która przepadła - Katarzyna Misiołek
Dziewczyna, która przepadła - Katarzyna Misiołek


Tytuł: Dziewczyna, która przepadła
Autor: Katarzyna Misiołek
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Data premiery: 26 października 2016 r,

Moja ocena: 9/10 (wybitna)

Po książkę autorstwa Katarzyny Misiołek "Dziewczyna, która przepadła" sięgnęłam dzięki Dorocie z bloga Przeczytanki (klik), która zorganizowała book tour z tą właśnie pozycją. Opis książki mnie tak zahipnotyzował, że po prostu musiałam ją przeczytać, a recenzja Doroty tylko mnie utwierdziła w moim postanowieniu. Jestem po lekturze i właściwie mogłabym napisać tylko jedno - WOW.

Nie słyszałam wcześniej o Katarzynie Misiołek i nie czytałam żadnej z jej książek, dlatego trochę się wystraszyłam, jak zobaczyłam na tylnej okładce informację, że "Dziewczyna, która przepadła" jest kontynuacją "Ostatniego dnia roku". Poczytałam jednak co nieco na temat obu pozycji i okazało się, że książka, którą miałam w ręku, pisana jest z innej perspektywy, niż jej "prequel". Odetchnęłam z ulgą i zasiadłam do lektury.

"Dziewczyna, która przepadła" opowiada historię Moniki, prowadzącej pozornie szczęśliwe życie u boku swojego męża - Jakuba, która cóż... Znalazła się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie. Dlaczego akurat ona, dlaczego tam i dlaczego wtedy? Na to składa się właśnie pozorność jej szczęścia. Jej próba empatii i pomocy kończy się dla Moniki tragicznie - zostaje porwana. Ta chwila przesądza o całym jej przyszłym życiu - od tego momentu jest zdana na łaskę swojego porywacza, który ma co najmniej nierówno pod sufitem... Pozostaje w zamknięciu i odosobnieniu przez ponad osiem lat.

Osiem lat.

Osiem lat tortur. Fizycznych i psychicznych. Powracającej nadziei, prób pogodzenia się ze swoim losem, przemyśleń odnośnie do własnych działań i przeszłości, poczucia straty i beznadziei... Dopiero właściwie przypadek i dziwne zrządzenie losu sprawiają, że Monika zyskuje szansę na powrót do normalności. Bo Monika nie wraca już do świata, z którego została brutalnie wyrwana osiem lat temu...

Postać głównej bohaterki, wydarzenia przedstawione w książce i portret Józefa - psychopaty zostały przez autorkę wykreowane w tak rzeczywisty sposób, że chyba nie chcę wiedzieć, co było dla niej inspiracją. Całą historię poznajemy z perspektywy głównej bohaterki - jesteśmy w jej głowie, słyszymy jej myśli, poznajemy jej historię, marzenia i pragnienia. Monika jest postacią tak rzeczywistą i wiarygodną, że mogłaby być naszą siostrą, koleżanką z pracy, czy sąsiadką. Pomimo wad, kibicujemy jej i razem z nią chcemy uciec z domu, w którym jest przetrzymywana przez Józefa. 

A Józef... Autorko... Jak to się stało, że wykreowałaś jego postać tak, że odniosłam wrażenie, że tylko osoba o psychopatycznych skłonnościach byłaby w stanie w tak prawdziwy sposób przedstawić tego typu bohatera? Ogromny ukłon w stronę tak wielkiego talentu. Uwierzyłam we wszystko. Historia psychopatycznego porywacza została skonstruowana w tak spójny i rzetelny sposób, że nie sposób jest dopatrzeć się jakichkolwiek nieścisłości, groteski czy wyolbrzymienia. Katarzyna Misiołek nie dość, że kreuje bohaterów z krwi i kości, to jeszcze pisze w taki sposób, że po prostu nie można oderwać się od lektury.Wydawać by się mogło, że opis przeżyć porwanej kobiety, próbującej odnaleźć się w nowej rzeczywistości po uwolnieniu, będzie być może melodramatyczna, przez co nieco łzawa i nuda, ale w przypadku "Dziewczyny, która przepadła" nic bardziej mylnego. Książka wciąga od pierwszych stron i nie wypuszcza ze swoich objęć do ostatniej przewróconej kartki.

Jestem zachwycona książką i sposobem pisania Katarzyny Misiołek. Z pewnością wrócę do jej twórczości nie raz i jestem pewna, że z gwarancją dobrze spędzonego czasu. "Dziewczynę, która przepadła" można spokojnie przeczytać bez znajomości "Ostatniego dnia roku", gdyby ktoś miał wątpliwości ;) Podejrzewam, że między książkami jest mnóstwo powiązań, których nie mogłam wyłapać bez znajomości "Ostatniego dnia roku", jednak nie przeszkadzało mi to w najmniejszym stopniu w odbiorze "Dziewczyny, która przepadła".

Wiecie, co jest najgorsze? Że to, co spotkało Monikę, może spotkać każdego z nas. Józef nie stosował żadnego klucza w procesie wyboru swojej ofiary - wygrał zwykły przypadek, chwila, rzucone od niechcenia spojrzenie. A takie historie niestety zdarzają się nie tylko w wykreowanej fikcji literackiej...

Znacie twórczość Katarzyny Misiołek? Co sądzicie o "Dziewczynie, która przepadła"? Jeśli jeszcze nie znacie tej pozycji to mam nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po nią ;)



Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, bo polskie.


sobota, 4 lutego 2017

[BOOK TOUR] Liliowe dziewczyny - Martha Hall Kelly

[BOOK TOUR] Liliowe dziewczyny - Martha Hall Kelly
Liliowe dziewczyny - Martha Hall Kelly


Tytuł: Liliowe dziewczyny
Tytuł oryginalny: Lilac girls
Autor: Martha Hall Kelly
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data premiery: 27 września 2016 r.

Moja ocena: 9/10 (wybitna)


KL Ravensbrück - niemiecki obóz koncentracyjny dla kobiet, funkcjonujący w latach 1939-1945. Kobiety były wykorzystywane do niewolniczej pracy na rzecz Rzeszy. Stare i chore "jednostki" od razu po przybyciu do obozu były "likwidowane", niewygodne znikały w "niewyjaśnionych okolicznościach", a co jakiś czas przeprowadzano w barakach selekcje. Przez cały okres funkcjonowania obozu szacuje się, że zginęły ok. 92 tysiące kobiet (źródło). 

Obóz "sławę" zyskał dzięki eksperymentalnym badaniom, które były w nim przeprowadzane od 1942 roku, gdy w wyniku zakażenia zgorzelą gazową zmarł szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Reinhard Heydrich. Zlecono wówczas przetestowanie środków przeciw temu zakażeniu lekarzowi przybocznemu Himmlera, SS-Gruppenführerowi prof. Karlowi Gebhardtowi. Eksperymenty rozpoczęto od próby wywołania w warunkach sztucznych (poprzez nacięcie skóry i wprowadzenie tam odpowiedniej ilości bakterii), zakażenia zgorzelą gazową. U zdrowych osób wywoływano takie rany, jakie odnosili niemieccy żołnierze i celowo wprowadzano do nich bakterie, które miały spowodować jednostki chorobowe. Następnie próbowano je leczyć - prowadzono badania nad skutecznością działania sulfonamidów, czyli leków mających zahamować zakażenie bakteriami beztlenowymi i ropotwórczymi. Oprócz powyższych działań, lekarze obozu podejmowali się również masowej sterylizacji osadzonych w nim kobiet (źródło).

Caroline Ferriday - była aktorka brodway'owska, w momencie wybuchy II wojny światowej bliska współpracownica konsula Francji w Nowym Jorku. Przez cały okres jej trwania była zaangażowana w pomoc francuskim dzieciom, które utraciły rodziców w wyniku działań wojennych. Później, po zakończeniu wojny, za wszelką cenę próbuje pomóc polskim więźniarkom KL Ravensbrück, tzw. królikom, czyli kobietom, które zostały poddane medycznym eksperymentom (postać autentyczna).

Herta Oberheuser - pełna ideałów Niemka, lekarka obozowa w Ravensbrück, przeprowadzająca na królikach eksperymenty z leczeniem sulfonamidami, osądzona i skazana na 20 lat pozbawienia wolności w procesie Norymberdzkim, zwolniona z odbywania kary za dobre sprawowanie (postać autentyczna).

Kasia Kuśmierczyk - 16-letnia działaczka na rzecz podziemia, aresztowana wraz z matką i siostrą oraz osadzona w KL Ravensbrück, jedna z królików, której udało się przeżyć i która otrzymała pomoc zorganizowaną przez Caroline Ferriday (postać oparta luźno na Ninie Iwańskiej, króliku KL Ravensbrück).

Powyższe było niezbędne, by przybliżyć Ci - drogi czytelniku - tematykę, jaką porusza książka "Liliowe dziewczyny". Książka opisuje losy Caroline, Herty i Kasi, a wszystko spaja KL Ravensbrück. 

Opisywana pozycja nie jest lekturą na "jedno posiedzenie". Nawet nie na dwa i nie na trzy. Spędziłam z nią kilka wieczorów, nie mogąc czasem czytać, zastanawiając się nad losami bohaterek, pełna świadomości tego, że to nie jest zwykła fikcja literacka. Autorka wykreowała trzy wyraźne postaci, wierne swoim ideałom, choć każda bohaterka innym. Dzięki temu możemy poznać historię z różnych perspektyw - punkt widzenia działaczki podziemnej i więźniarki KL Ravensbrück zderza się z ideologiczną wizją obozowej lekarki, a zupełnie obok obserwujemy wojnę oczyma osoby niezwiązanej z nią bezpośrednio. Jest to świetny zabieg, który pozwala na globalne podejście do poruszanego przez autorkę, jakże bolesnego tematu.



"Liliowe dziewczyny" nie tylko opisują przebieg II wojny światowej i jej postrzeganie przez nasze bohaterki, próbę przetrwania zarówno Kasi, jak i Herty, czy ich dzieje po zakończeniu tego dramatu. Ukazuje również nasze zwykłe człowieczeństwo - że pomimo takich wydarzeń każda z bohaterek kocha, tęskni, zazdrości i planuje. Opisywane przez autorkę drobiazgowo rozterki głównych bohaterek tylko potęgują poczucie niesprawiedliwości, które pojawia się w głowie każdego z nas, gdy myślimy o wojnie.

Odnośnie do bohaterek - najbardziej polubiłam Caroline, choć czasem może zbyt dużo kartek było poświęconych na jej działalność charytatywną, a która niewiele wnosiła do fabuły. Kasia początkowo urzekła mnie swoją dziewczęcością i - mimo młodego wieku - determinację w walce przeciwko Niemcom, lecz z upływem czasu znielubiłam ją za jej coraz większy egoizm i postawę "ja mam najgorzej". Natomiast Herta... Ona z założenia nie będzie raczej lubianą postacią, choć autorka próbuje postawić się również w jej sytuacji i tłumaczyć jej zachowanie, a w pewnym momencie cóż... Nie było już odwrotu.

Niesamowity jest sposób, w jaki autorka podeszła do pomysłu na książkę, jaki narodził się w jej głowie. Przez długi czas zbierała stosowne informacje na temat postaci, których losy chciała opisać na kartkach swojej powieści, nawet odwiedziła Polskę i rozmawiała z żyjącymi jeszcze wówczas więźniarkami KL Ravensbrück. "Liliowe dziewczyny" jawią się jako kawał dobrej, rzetelnej roboty, a przejawia się to wręcz na każdej stronie tej książki. Autorka z wielką dbałością przedstawiała najmniejszy nawet szczegół, wiernie oddała wydarzenia historyczne, a jakiekolwiek odstępstwa wyjaśniała w przypisach. Część losów bohaterek pokrywa się z ich rzeczywistymi dziejami, a część to wariacja autorki na temat ich życia. Jestem pod ogromnym wrażeniem "Liliowych dziewczyn" i z pewnością jeszcze długo będę rozpamiętywać tę pozycję.

"Liliowe dziewczyny" to książka, która zapadnie w serca wielu czytelnikom. Koło takiej pozycji po prostu nie da się przejść obojętnie. Cieszę się bardzo, że miałam okazję przeczytać ją w ramach book tour organizowanego przez Ewelinę z bloga Ruda recenzuje (klik). 

Znacie tę pozycję? Jaki jest Wasz stosunek do poruszanej w książkach tematyki II wojny światowej?


wtorek, 10 stycznia 2017

[BOOK TOUR] Ponad wszystko - Nicola Yoon

[BOOK TOUR] Ponad wszystko - Nicola Yoon
Ponad wszystko - Nicola Yoon


Tytuł: Ponad wszystko 
Tytuł oryginału: Everything, everything
Autor: Nicola Yoon 
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data premiery: 18 maja 2016 r.

Moja ocena: 7/10 (bardzo dobra)


Poznajcie Maddy - siedemnastolatkę o egzotycznej urodzie i pięknych długich ciemnych lokach. Pewnie teraz pomyślicie, że Maddy jest bohaterką kolejnego romansu dla młodzieży o sztampowej fabule i przewidywalnym zakończeniu. Nic bardziej mylnego, moi drodzy. Otóż nasza bohaterka od dziecka nigdzie nie wychodzi. Tak, dokładnie - siedzi cały czas w domu, a jej jedynymi towarzyszkami są: mama i pielęgniarka. Dom posiada odpowiednie zabezpieczenia, by nie dostał się do środka żaden niepożądany pyłek, ziarnko piasku, czy w sumie nie wiadomo co - bo Maddy jest uczulona na wszystko. Nie wiadomo, jaki alergen może wywołać u niej ostrą reakcję, a może to być wszystko - przyprawa, uścisk dłoni osoby, która umyła wcześniej ręce mydłem, kurz, naprawdę cokolwiek. Maddy żyje w bańce, nieświadoma otaczającego ją świata i tego, co ją  życiu omija.

Pewnego dnia, do pustego domu w bezpośrednim sąsiedztwie domu Maddy, wprowadza się rodzina - małżeństwo z córką i synem - oboje są mniej więcej w wieku naszej bohaterki. Jak nietrudno się domyślić, Maddy nawiązuje relację z chłopakiem - Ollym, a w dziewczynie zaczynają się budzić nieznane jej dotychczas uczucia.


Tytuł książki jest wielowymiarowy - oddaje to, co jest w stanie poświęcić główna bohaterka, by choć przez chwilę poczuć, że żyje; ukazuje trudną miłość matki do swojej jedynej już córki i jej poświęcenie, by chronić ją przed niebezpieczeństwem (w swoim pokręconym rozumieniu tego słowa); wreszcie przedstawia patologiczne oddanie drugiemu człowiekowi w imię pokracznie pojętych zasad lojalności.

Tego jestem pewna: jedno pragnienie rodzi kolejne. To jak studnia bez dna.

Czytając "Ponad wszystko" moje serce płakało nad losem Maddy. Autorka w piękny sposób przedstawiła uczucia bohaterki, jej przemyślenia, bystre postrzeganie świata, rodzące się uczucie i poczucie pokrzywdzenia oraz niesprawiedliwości. Książka napisana jest lekkim piórem, co sprawiło, że przeczytałam ją w jedno popołudnie i wieczór. Bardzo spodobało mi się to, że autorka wiele treści przekazywała poprzez zamieszczone wśród tekstu rysunki.


Jak widać, "Ponad wszystko" to nie jest typowe młodzieżowe romansidło. Zarys fabuły ukazuje kaliber podjętego przez autorkę tematu, ale to nie wszystko... Prawdziwym wstrząsem dla czytelnika okazuje się bowiem dopiero zakończenie książki, którego zaczęłam domyślać się gdzieś w połowie lektury. Nie chcę zbyt wiele zdradzać, ale... Cóż, ludzka psychika pozostanie chyba do końca niezbadana. 

Na okładce książki widnieje informacja, że prawa do ekranizacji tej książki zostały już wykupione - bardzo się cieszę, że historia zostanie pokazana na dużym ekranie, gdyż niewątpliwie na to zasługuje.

Wszystko niesie ze sobą pewne ryzyko. Nierobienie niczego też jest ryzykowne.

"Ponad wszystko" przedstawia piękną, ale i trudną historię, przez co wdziera się do głębi serca i wiem, że pozostanie ze mną na długo. Autorka w taki sposób oddała uczucia głównej bohaterki, że sama odczuwałam jej żal, rozgoryczenie, smutek i nadzieję. Naprawdę dawno nie czytałam tak emocjonującej książki.

Znacie autorkę i jej "Ponad wszystko"? 



Książka bierze udział w Book Tour organizowanym przez Olę z bloga Zaczytana Iadala (klik).

piątek, 6 stycznia 2017

[BOOK TOUR] Podróże ze śmiercią - Max Bilski

[BOOK TOUR] Podróże ze śmiercią - Max Bilski
Podróże ze śmiercią - Max Bilski



Tytuł:
1) Hotel w Lizbonie
2) List z Watykanu
3) Dubrownik, czyli zgon do poduszki
4) Wielka draka w Londynie
Autor: Max Bilski
Wydawnictwo: Videograf
Data premiery:
1) 15 lipca 2015 r.
2) 14 października 2015 r.
3) 27 października 2015 r.
4) 2 czerwca 2016 r.
Cykl: Podróże ze śmiercią, tom I-IV

Moja ocena: 6/10 (dobra)


2017 rok pragnę zacząć od przedstawienia Wam tych oto pozycji, które przeczytałam w ramach Book Tour, organizowanego przez Justynę z bloga Książki lubię, a któremu patronuje Wydawnictwo Videograf. Książki, które wędrują w ramach Book Tour są wydania kieszonkowego i szczerze powiedziawszy chyba pierwszy raz czytałam książkę w tym formacie (albo sobie nawet tego nie przypominam). Po tym doświadczeniu jedno wiem na pewno - ta forma wydania nie do końca przypadła mi do gustu - mały rozmiar = mała czcionka, co nie do końca wpływa dobrze na oczy, które patrzą na świat przez dodatkowe soczewki.

No ale wracając do samych książeczek i historii, którą przedstawiają - Joanna i Michał Zawadzcy to para polskich dziennikarzy, których pasją są podróże. Czytelnik ma okazję po raz pierwszy towarzyszyć Joannie i Michałowi podczas wycieczki do Portugalii - nasza bohaterka wygrała ją, losując odpowiednią zdrapkę w totolotku. Michał już pierwszego dnia obserwuje dziwne zachowanie przewodniczki ich grupy, a kolejne dni przynoszą cóż... Nieboszczyków. Yep, w liczbie mnogiej. Autor rozpoczyna serię z mocnym przytupem, w kolejnych częściach (przynajmniej tych, które przeczytałam) trup nie ściele się już tak gęsto. Oczywiście w każdym miejscu, w którym się znajdują, lądują w centrum wydarzeń, a Michał próbuje sam rozwikłać tajemnice otaczających go śmierci i ich głównych beneficjentów.

Bohaterowie są dość specyficznym małżeństwem - Michał na każdym kroku ironizuje, zdaje się mieć lekceważące podejście do świata, a jego przemyślenia i uwagi na mało istotne tematy zajmują czasami zbyt dużą część narracji. Natomiast Joanna to według mnie rozchwiana emocjonalnie trzpiotka, która irytowała mnie niemalże na każdym kroku. Cóż poradzić - w realnym życiu raczej nie przypadłybyśmy sobie do gustu. 

Odnośnie do przedstawionych przez autora historii - oczywiście wszystkie wydają się być nieprawdopodobne. No bo wyobraźcie sobie - gdzie nie jedziecie, otaczają Was trupy, a co trup, to Wasze życie jest dziwnym zbiegiem okoliczności zagrożone. Trzeba jednak pamiętać, że komedia kryminalna rządzi się takimi właśnie prawami i jest to wpisane w gatunek, więc albo się to lubi, albo nie. Ja lubię, więc przymykałam oko na absurdalność zaprezentowanych wydarzeń. Książki czyta się szybko - autor ma lekkie pióro, a i zauważyłam, że potrafi pisać różnymi stylami, w zależności od poprowadzonej narracji (która ewoluuje w poszczególnych tomach), za co autor ma ode mnie duży plus. 

Bieg wydarzeń jest raczej schematyczny, a autor zostawia czytelnikowi dość jasne wskazówki do typowania mordercy - tutaj obywa się bez większych niespodzianek. 

Mnie najbardziej przypadła do gustu druga część serii - List z Watykanu. Z tego, co zdążyłam się zorientować, autor wydał jeszcze trzy tomy - Podarunek z Texasu, Złą krew i Sezon na śmierć. Tak sobie właśnie myślę, że szkoda, że tytuły szóstego i siódmego tomu nie kontynuują podpowiadania czytelnikowi, gdzie odbywa się akcja książki [EDIT: otrzymałam sprostowanie, iż Zła krew i Sezon na śmierć to thrillery, a nie kryminały, stąd tytuły są niegodne z serią Podróże ze śmiercią; ja podałam informację, że są to kolejne tomy tej serii za znanym serwisem książkowym].

W ogólnym rozrachunku stwierdzić muszę, że książki z serii Podróże ze śmiercią są idealną pozycją na odstresowanie się i spędzenie niezobowiązująco wolnego czasu. Nie jest to lektura zmuszająca do refleksji i zadumy nad własnym życiem, ale można z nią miło zmarnować wolną chwilę :)



Książki biorą udział w Book Tour "Podróże ze śmiercią" - tutaj (klik) znajdziecie link do regulaminu akcji. 



Książki biorą również udział w wyzwaniu Czytam, bo polskie.


sobota, 10 września 2016

Jak powietrze - Agata Czykierda-Grabowska

Jak powietrze - Agata Czykierda-Grabowska
Jak powietrze - Agata Czykierda-Grabowska



Tytuł: Jak powietrze
Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Wydawnictwo: OMGBooks
Data wydania: 20 lipca 2016 r.

Moja ocena: 7/10 (bardzo dobra)


Kojarzycie ten wiersz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej?
Tak, ten. Na pewno kojarzycie.

Nie widziałam cię już od miesiąca.

I nic. Jestem może bledsza,
Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,
Lecz widać można żyć bez powietrza.

To było moje pierwsze skojarzenie, gdy tylko usłyszałam tytuł tej książki. Pomyślałam sobie jeszcze - to chyba niezbyt dobrze świadczy, że książka jest reklamowana jako pierwsza polska powieść New Adult. Ta "przechwałka" została umieszczona na okładce i szczerze mówiąc nie wiedziałam za bardzo co o tym myśleć. Odrzuciłam moje wątpliwości na bok i przyjrzałam się samej okładce, która ma przyjemny design i zachęca, by zapoznać się z wnętrzem książki. Potem przypomniałam sobie, jaką burzę wywołała ta pozycja w blogerskim światku - jedni ją kochają bezwarunkowo, inni krytykują za każde najmniejsze choćby niedociągnięcie.

A ja? W którym obozie znajduję się ja po lekturze "Jak powietrze"? Wychodzę z założenia, że można mieć własne zdanie na temat książki dopiero po jej przeczytaniu, dlatego z czystym umysłem zasiadłam do lektury i pozwoliłam się zabrać w świat wykreowany przez Agatę Czykierdę-Grabowską.

Każdy, kto choć trochę orientuje się w literackich trendach kojarzy, o co chodzi w New Adult. W skrócie - chłopak i dziewczyna, oboje z trudną/burzliwą przeszłością, próbują się odnaleźć w otaczającej ich rzeczywistości, eksplorując jednocześnie swoją seksualność - to tak w dużym skrócie. Naszą dziewczyną w tej historii jest Oliwa, a chłopakiem - Dominik. Oboje pochodzą z różnych światów - ona z Żoliborza, on z Pragi. Ona jest córką lekarza i pieniędzy jej nie brakuje, on wie, co to głód i walka o każdy dzień. Oboje są nieszczęśliwi, oboje mają swoją historię - każde z nich wiele przeszło, próbując radzić sobie na różne sposoby z przytłaczającą ich rzeczywistością. Prawda stara jak świat, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia (choć w tej historii bardziej od świadomości pewnych rzeczy i przeżytych wydarzeń) pozostaje aktualna. Oliwia i Dominik zmagają się na co dzień z wieloma problemami, z którymi niejeden "dojrzały" dorosły mógłby sobie nie poradzić, a te problemy są różnego rodzaju, chociaż tego samego ciężkiego kalibru (w tym miejscu muszę dodać, iż w historii mamy do czynienia z dwudziestojednolatką i dwudziestodwulatkiem). 

I w życie naszej Oliwii pewnego dnia w sposób dość brutalny wdziera się nasz Dominik. Los chce, by nasi bohaterowie zostali ze sobą na dłużej i chcąc nie chcąc, Oliwia zostaje w pewien sposób zmuszona do tego, by żyć w rzeczywistości Dominika. Obie nasze dusze są skrzywdzone i wydaje się, że mogą się nawzajem uleczyć, lecz by do tego mogło dojść, muszą jeszcze wielokrotnie zostać poranione. 

Muszę Wam zdradzić, że po słowach krytyki, które przeczytałam na temat tej książki w Internecie, podchodziłam do niej z lekką rezerwą. Podczas lektury szukałam tych wszystkich wad, które zostały autorce bezlitośnie wytknięte. Faktycznie - książka jest przewidywalna, ale jakby mogło być inaczej? Tym charakteryzuje się nurt, w którego duchu została napisana. Sposób, w jaki została napisana, jest dla mnie bardzo rzeczywisty i w autentyczny sposób oddaje sposób w jaki młodzi ludzie mówią i myślą. Ja tak mówię i myślę, dlatego tym bardziej naturalna wydała mi się kreacja głównych bohaterów. W "Jak powietrze" znajdziemy wiele patetycznych przemyśleń i filozoficznych wywodów, dlatego czasem raziło mnie, gdy po finezyjnie sformułowanych myślach jednego czy drugiego bohatera natknęłam się na najbardziej potoczną nazwę damskiej części ciała skrywanej w bieliźnie. Czasem to po prostu nie pasowało do ogólnego wydźwięku całej książki. Być może kreacja bliźniąt była trochę oderwana od rzeczywistości, ale nie znam żadnych pięciolatków, więc nie jestem w stanie porównać, czy Hania z Kacprem nie byli aż nadto dojrzali i poważni jak na swój wiek. Samo zakończenie mnie usatysfakcjonowało, gdyż lubię zamknięte historie i gdy nie muszę sobie dopowiadać, co było dalej. Opowiedzenie historii z dwóch perspektyw jest dla mnie strzałem w dziesiątkę - autorka świetnie ukazała, jak wiele problemów człowiek stwarza sobie sam - wyłącznie sam, przebywając za długo z własnymi myślami. Książka zawiera również humor sytuacyjny, który bardzo przypadł mi do gustu. Mam jedno poważniejsze zastrzeżenie - UWAGA! będzie na biało, żeby nie spoilerować osobom, które lekturę "Jak powietrze" mają dopiero przed sobą - całowanie się po tym, jak dosłownie chwilę wcześniej rzygało się jak kot wskutek jelitówki jest dla mnie niewyobrażalne. Nie wiem autorko, dlaczego uznałaś, że to świetny pomysł... :) Nie zmienia to jednak faktu, że książka zrobiła na mnie dobre wrażenie i uważam, że autorka wykonała kawał dobrej roboty.

Widzicie zatem, że nie należę zdecydowanie do przeciwników "Jak powietrze", lecz nie wyśpiewuję również na jej cześć pieśni pochwalnych. Można jednak przyjąć, że bliżej mi do tych drugich, niż pierwszych :) I zdecydowanie jest to powieść New Adult, a sama książka porusza naprawdę ciężkie tematy i jeden z nich był mi dość bliski. I tak jak Oliwia nie mogłam znaleźć ukojenia w niczym, co robiłam i co inni robili dla mnie - dopiero sny, a konkretnie jeden sen pozwolił pogodzić mi się z tym, co już się dokonało. W powieści znajdziecie wiele prawd, których czasem nie można zrozumieć, póki samemu nie przyjdzie nam się z nimi zmierzyć. "Jak powietrze" to mądra i dojrzała książka, która pozwala ukierunkować swoje myśli na to, co naprawdę jest ważne, a często człowiek dochodzi do pewnych wniosków, gdy los postawi go przed faktem dokonanym. I nie mam tutaj na myśli wyłącznie głównego wątku, który w pewnym momencie stał się dość ckliwy - ta pozycja to nie tylko historia Oliwii i Dominika. Ona jest jakby wypadkową innych, które spowodowały, że ta dwójka w sposób dość burzliwy wparowała do swojego życia. 

Wracając natomiast do wiersza, który zamieściłam na początku tego posta - dochodzę do wniosku, że jednak nie można żyć bez powietrza.

Doceńcie to, że macie czym oddychać.

PS Książka bierze udział w Book Tour organizowanym przez Przeczytanki, a "Jak powietrze" już leci do następnej uczestniczki, której życzę miłej lektury :)

Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger