Kolory zła. Czerwień - Małgorzata Oliwia Sobczak
Tytuł: Kolory zła. Czerwień
Autor: Małgorzata Oliwia Sobczak
Wydawnictwo: W.A. B.
Data premiery: 4 września 2019 r.
Moja ocena: 6/10
Jeśli chodzi o tę książkę, to zanim jeszcze ukazała się na rynku, była wszędzie wychwalana przez recenzentów. Że świetna, że książka roku, że genialny debiut kryminalny. No i tak rzuciłam się jak szczerbata na sucharek na "Kolory zła. Czerwień" - i choć to jest całkiem dobra książka, to spodziewałam się czegoś bardziej spektakularnego.
Fabuła została poprowadzona dwutorowo - w roku 1996 i 2013. Łączy je zbrodnia, która wstrząsa Sopotem - morze wyrzuca na brzeg ciała młodych dziewczyn, a sposób, w jaki okaleczone zostały oba ciała wskazuje na jednego sprawcę. W 1996 r. ofiarą jest Monika Bogucka, nastoletnia córka sędzi Heleny Boguckiej. Sprawa dość szybko została wówczas umorzona z powodu niewykrycia sprawców. Obecnie - w 2013 r. - sprawą drugiej zamordowanej dziewczyny zajmuje się prokurator Bilski, który ma trochę więcej determinacji, niż ówcześni śledczy, a i przyznać trzeba, że i więcej możliwości.
I tak przeskakujemy sobie z roku 2013 do 1996, by poznać obyczajowe tło tej historii. Jeśli o mnie chodzi - tej "obyczajowości" było nieco za dużo - w pewnym momencie zapomniałam, że czytam kryminał, choć w tle przewijały się kryminalne motywy, to jednak za wiele się w fabule nie działo, gdzieś tak do setnej strony. Potem akcja przyspieszyła i nie zwolniła już właściwie tempa do samego finału. Ciężko jest mnie zaskoczyć, jeśli chodzi o zagadki, które autorzy podrzucają swoim czytelnikom do rozwiązania, także i tutaj przewidziałam, jak to się zakończy, lecz muszę przyznać, że jeden z tych elementów mnie zaskoczył :)
Jeśli chodzi o bohaterów - to, co najbardziej rzuciło mi się w oczy, to sposób przedstawienia osób, które związały swoje życie zawodowe z prawem. Nie do końca podoba mi się utwierdzanie społeczeństwa w stereotypach, że jak adwokat, to - kolokwialnie rzecz ujmując - gnida i prędzej czy później - skorumpowana gnida. Sami bohaterowie zostali wyposażeni w cechy dość charakterystyczne dla każdego z nich, więc na szczęście nie zlewają się w jedną bezkształtną masę. Autorka umiejętnie przedstawia studium psychologiczne każdego z nich, motywując takie a nie inne zachowanie, logicznie ciągnąc ich wątki, uzasadniając postępowanie i przyczynę danego działania. Cała fabuła dzięki temu całkiem zgrabnie i logicznie trzyma się kupy. Do tego dochodzi lekki styl pisania autorki i jak już przeleci ta część "obyczajowa", jak ja to roboczo nazywam, to faktycznie można się wciągnąć w lekturę.
Generalnie uważam, że "Kolory zła. Czerwień" to dobra książka, po którą warto sięgnąć, lecz u mnie nie wywołała efektu WOW - być może przez moje oczekiwania, o których pisałam na początku. Na pewno nie znajdzie się w mojej topce najlepszych kryminałów/thrillerów przeczytanych w 2019 r., niemniej jednak z chęcią sięgnę po kolejne tomy z tej serii, by sprawdzić, jak autorce idzie rozwijanie się w tym gatunku literackim ;)
Dajcie znać, czy macie w planach tę książkę i jakie są Wasze odczucia po jej lekturze ;)
Za książkę dziękuję wydawnictwu W.A.B.