Żmijowisko - Wojciech Chmielarz
Tytuł: Żmijowisko
Autor: Wojciech Chmielarz
Wydawnictwo: Marginesy
Premiera: 9 maja 2018 r.
Moja ocena: 10/10
Na moje szczęście lub nieszczęście, "Żmijowisko" przeczytałam zaraz po "Hashtagu" Remigiusza Mroza. I o ile mrozowej książce nie miałam właściwie nic do zarzucenia (nastawiłam się na raczej kiepską lekturę, a miło się rozczarowałam), to zostawiłam sobie w ocenie jeden punkt zapasu, na wszelkie wypadek, gdybym przeczytała lepszy thriller psychologiczny. Nie miałam pojęcia, że ten moment nastąpi tak szybko, a prawda jest taka, że - albo powinnam obniżyć ocenę "Hashtagowi", albo wywalić przyjętą przeze mnie skalę w piz**, bo to, co zaserwował w "Żmijowisku" Wojciech Chmielarz (w odniesieniu do przeczytanych przeze mnie thrillerów psychologicznych i "Hashtagu" przede wszystkim - choć tutaj oceniałam książkę także w kontekście znanej mi twórczości autora), po prostu się w niej nie mieści.
I może wydaje Wam się, że jestem jakaś oderwana od rzeczywistości, bo czytaliście "Żmijowisko" i nie zrobiło na Was aż takiego wrażenia, albo po prostu znacie lepsze książki (tak teraz myślę, że "Nie ufaj nikomu" także powinnam dać wyższą ocenę), ale uwierzcie mi - na świeżo po przeczytaniu tych dwóch książek mam właśnie takie odczucia. Dla "Żmijowiska" w mojej skali ocen po prostu brakło miejsca, a daję dziesiątkę tylko dlatego, że nie przyjęłam wyższej wartości.
"Żmijowisko" opowiada historię zaginionej Ady - piętnastolatki, która wraz z rodzicami i ich znajomymi wyjechała na agroturystyczne wczasy. Choć w sumie tak naprawdę o samej Adzie książka nie traktuje za wiele, a zatem bardziej prawidłowym byłoby stwierdzenie, że opowiada historię Arka i Kamili - rodziców Ady, Adaomy i Roberta - ich znajomych, Asi, Krzysztofa i Szuwara - właścicieli agroturystyki, Damiana - syna Asi i Krzysztofa oraz dalszych znajomych rodziców Ady. Podczas wczasów latem 2016 roku Ada ginie w tajemniczych okolicznościach. Historię poznajemy z trzech okresów (wcześniej, potem, pomiędzy), z kilku punktów widzenia (Arka, Kamili, Adaomy, Roberta, Krzysztofa, Szuwara, Damiana i wreszcie Ady) - wszystkie te elementy są ze sobą pomieszane tak, by wywołać mętlik w głowie czytelnika i dać mu ułudę, że sam powoli odkrywa prawdę o zaginięciu Ady.
Tak naprawdę więcej poznajemy przeszłości naszych głównych i drugoplanowych bohaterów, a akcja z wcześniej, potem i pomiędzy to tak właściwie echo wcześniejszych wydarzeń, uczuć i emocji postaci tego spektaklu.
Nie chcę za wiele zdradzać z fabuły, ale tak szczerze - ciężko jest o niej pisać. Wszystko jest ze sobą tak powiązane, że pisząc cokolwiek, można by za wiele zdradzić. Wczoraj w nocy długo dyskutowaliśmy z mężem o tej książce i stwierdziliśmy, że ta historia jest idealna do zekranizowania (choć wiele wątków musiałoby zostać wówczas pominiętych albo potraktowanych po macoszemu, co byłoby ogromną stratą) i że idealnym reżyserem byłby Wojciech Smarzowski (jego filmy w punkt nam się wpasowują w klimat tej książki, a w pewnym momencie była tam taka rozpierducha jak w "Domu złym", co ostatecznie przesądziło w wyborze tego reżysera). Grunt, że autor trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej kartki, czytelnik cały czas przewraca strony w przekonaniu, że zaraz coś po prostu pierd*****, a niepokój kołacze się bez przerwy z tyłu głowy. Poprowadzone przez Wojciecha Chmielarza wydarzenia prowadzą do zaskakującego finału, po którym zachodzi się w głowę - jak można mieć tak psychopatyczną osobowość? Jak dla mnie ta książka to genialne studium psychologiczne człowieka - autor odwalił kawał dobrej roboty, budując każdą z postaci tej historii, ukazując, jak wielką potęgą jest ludzka psychika i jak wiele od niej zależy - jak z pozoru nic nie znaczące gesty i słowa mogą wywołać efekt motyla.
Myśląc o "Żmijowisku" Chmielarza, mimowolnie nasuwa mi się J.K. Rowling i jej seria o Harrym Potterze czy Cormoranie Strike'u - podobieństwo w pieczołowitości w budowaniu historii i kreacji bohaterów tych dwóch autorów jest dla mnie wręcz uderzające. Wyobrażam sobie, jak obydowje z niebywałą dbałością nanizują na nitkę genialnej fabuły poszczególne elementy charakterystyczne dla każdej postaci, by ostatecznie pokazać światu pełne, kompletne i bez żadnych niedociągnięć dzieło. Wojciech Chmielarz w swojej książce idealnie wyważa elementy opisowe z dialogami - tak, że czytelnik może wyobrazić sobie całą scenerię, w jakiej dzieją się wydarzenia "Żmijowiska", jak również dogłębnie poznać każdą z postaci oraz ich wzajemne powiązania i stosunki. Każde słowo ma swoje miejsce, każda scena do czegoś prowadzi, a każdy szczegół jest istotny, a podpowiedzi serwowane czytelnikowi, by ten mógł sam spróbować rozwikłać zagadkę zaginięcia Ady, nie są nachalne i nie walą wielkim czerwonym alarmem po oczach "TO TUTAJ JEST COŚ NIE TAK".
Przy tym, co napisałam w poprzednim akapicie, to, w jaki sposób została przedstawiona historia i bohaterowie w "Hashtagu", wydaje mi się takie... powierzchowne. Bez głębszego zastanowienia się, z szybkim wyjaśnieniem, z dużą ilością swoistej górnolotności, niepopartej takim zwykłym człowieczeństwem. Wojciech Chmielarz na czymś na pozór zwykłym i pospolitym zbudował coś niesamowitego, budzącego prawdziwą grozę i wprowadzającego czytelnika w stan zadumy nad światem i ludźmi.
I zobaczcie, jak bardzo to, co dotychczas przeczytamy, determinuje nasze wrażenia z każdej kolejnej lektury.
Jestem pod ogromnym wrażeniem "Żmijowiska" i mam nadzieję, że kiedyś zobaczę tę historię na wielkim lub małym ekranie - kunszt i warsztat autora po prostu na to zasługuje.
Znacie twórczość autora? Dajcie znać w komentarzach, co o niej sądzicie ;)
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Marginesy.