Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 maja 2022

Sen o Glajwic - Wojciech dutka

Sen o Glajwic - Wojciech dutka

Sen o Glajwic - Wojciech Dutka





Tytuł: Sen o Glajwic
Autor: Wojciech Dutka
Wydawnictwo: Lira
Premiera: 18.04.2022 r.

Moja ocena: 10/10


Sięgacie po książki historyczne? Nie reportaże czy dokumenty, lecz np. kryminały retro albo romanse historyczne?

Ja owszem, niezbyt często, ale lubię taką literaturę. Sen o Glajwic - po opisie - wydał mi się bardzo interesującą książka, dlatego chciałam ją przeczytać. Nie spodziewałam się jednak tego, co doświadczę podczas jej lektury.

Mamy bowiem lato 1932 roku i jeszcze wtedy niemieckie Gleiwitz. Pracę w prestiżowej szkole otrzymuje Martin Weber. Szybko zyskuje sympatię uczniów i dyrektora, ale przez swoje poglądy musi mieć się na baczności. Drugim torem biegnie historia współczesnych Gliwic i Marcina Budrygi, który otrzymuje staż w gliwickiej szkole. Zyskuje popularność wśród uczniów, zdobywając jednocześnie wrogów wśród nauczycieli. Pewnego dnia znika jeden z jego uczniów, a Marcin za wszelką cenę próbuje go znaleźć. Czy mu się uda? To już jest istota Snu o Glajwic.

Piszę ten post w wielkich emocjach. Jestem w szoku, że o tej książce praktycznie się tutaj nie mówi, że nie widzę zdjęć z tą okładką. Ta historia jest wprost wspaniała. Nie potrafię oddać słowami, co we mnie wywołała. Jest wielopłaszczyznowa, porusza wiele aspektów, zmusza wręcz do refleksji, a jednocześnie aż boli. Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak autor utkał tę historię i sposobu, w jaki przekazuje w niej wiele prawd, zwykle gorzkich i bolesnych. To rewelacyjne studium - ludzkiej psychiki, filozofii tłumu, koegzystowania ludzi w społeczności, wartości wyznawanych na przestrzeni lat. I zabieg, jaki został tu zastosowany... No nie mam słów, naprawdę. Rzeczywistość wykreowana przez autora tak we mnie wsiąknęła, że aż dziwnie było mi dzisiaj iść do pracy i żyć moim normalnym życiem. Ona naprawdę wsiąka w czytelnika. Uwielbiam tę historię całym sercem i wszystkim będę ją rekomendować!




We współpracy z Wydawnictwem Lira.

czwartek, 14 listopada 2019

Najcenniejszy podarunek - Klaudia Bianek

Najcenniejszy podarunek - Klaudia Bianek
Najcenniejszy podarunek - Klaudia Bianek



Tytuł: Najcenniejszy podarunek
Autor: Klaudia Bianek
Wydawnictwo: We Need Ya
Premiera: 30 października 2019 r.

Moja ocena: 10/10

Twórczość Klaudii to dla mnie jakiś fenomen - jej pierwsza książka (Jedne takie miejsce - klik) wywołała we mnie tyle emocji, jak żadna książka w ostatnim czasie. Nie bez znaczenia pozostaje też fakt, że autorka zagrała na najczulszych strunach mojej duszy - trafiła w takie wspomnienia i uczucia, które wciąż pozostają żywe i bolesne.

"Najcenniejszy podarunek" nie był dla mnie aż tak wzruszający, jak debiut autorki, co nie zmienia faktu, że ta książka jest po prostu świetna. 

Oliwia nie ma lekko w życiu. Jej mama wyjechała za granicę do pracy i już od kilku lat nie przyjeżdża do swojej rodziny. Tata praktycznie cały czas pije i to na Oliwii spoczął obowiązek utrzymania rodziny i opieki nad młodszą, coraz bardziej buntującą się siostrą. Jedynym wsparciem Oliwii jest właściwie jej przyjaciółka. Oliwia pracuje w piekarni, której właścicielami są jej sąsiedzi - ludzie, z którymi jako dziecko utrzymywała bardzo zażyły kontakt i przyjaźniła się z ich synem. Z biegiem czasu jednak ta przyjaźń odeszła w zapomnienie, po pewnym niezbyt przyjemnym dla Oliwii incydencie.

Oskar to właśnie ten przyjaciel z dzieciństwa Oliwii. Tak się życie potoczyło, że z Oliwią stracił zupełnie kontakt, ale za to jest on jak starszy brat dla jej młodszej siostry. Od czasów szkolnych Oliwii zdecydowanie wyprzystojniał i jak się okazuje - skrzętnie wykorzystuje ten fakt w kontaktach z dziewczynami. Pewne wydarzenia powodują, że Oliwia i Oskar zaczynają spędzać więcej czasu w swoim towarzystwie. Nadchodzą Święta i Oliwia za wszelką cenę pragnie zorganizować je w domu - pomimo ciągle pijanego ojca, który stracił właśnie pracę, buntującej się młodszej siostry i matki, która nie odpowiada na jej telefony...

Autorka kolejny raz udowadnia, że można stworzyć piękną historię z nurtu New Adult, świetnie wykorzystując schematy w odświeżonej wersji. Łatwo się domyślić całej relacji Oliwii i Oskara, jednak sposób ukazania jej rozwoju, motywacji działań tych bohaterów zasługuje na ogromne brawa. Klaudia Bianek pisze prosto o sprawach trudnych - nie znajdziecie tutaj pokątnie tłumaczonych zachowań postaci występujących w książce, nielogicznych wątków, czy nieprawdopodobnych zwrotów wydarzeń. Tutaj wszystko jest po prostu jak trzeba. Po prostu i aż. W dzisiejszych czasach ciężko znaleźć książkę, która tak wprost potrafi sięgnąć do najgłębszych zakamarków serca czytelnika - jednocześnie tak jasno rozwijając wątki fabuły. Wszystkie traktowane są z taką samą dbałością i autorka poświęca każdemu należytą uwagę, co wprowadza niezwykłą harmonię w treść. Klaudia Bianek ma niezwykłą lekkość w formułowaniu myśli i przekazywania istoty wątku, który jest aktualnie poruszany. Jestem pod ogromnym wrażeniem jej talentu.

Pomijając te wszystkie jakby techniczne kwestie... Historia Oliwii i Oskara jest jak ciepły plaster miodu na zbolałe własnymi problemami serce. I bardzo, ale to bardzo wprowadza w świąteczną atmosferę - nie tylko z uwagi na czas, w którym toczy się akcja (grudzień), ale i przez nadzieję, którą daje i otula niczym koc w mroźne wieczory.

"Najcenniejszy podarunek".

Jedyny taki podarunek.

Na nadchodzące Święta.

Podarujcie sobie tę historię.


niedziela, 2 czerwca 2019

Jedyne takie miejsce - Klaudia Bianek

Jedyne takie miejsce - Klaudia Bianek
Jedyne takie miejsce - Klaudia Bianek






Tytuł: Jedyne takie miejsce
Autor: Klaudia Bianek
Wydawnictwo: We Need Ya
Premiera: 15 maja 2019 r.

Moja ocena: 10/10


Co mogę napisać o książce, która wywołała we mnie tyle emocji i wspomnień, że nie mogłam opanować płaczu przez dobre pół godziny po skończeniu książki (dobrze, że małżu ucinał sobie popołudniową drzemkę, bo nawet nie byłabym w stanie wyartykułować wówczas, co się dzieje), by następnego dnia chodzić z podpuchniętymi oczami? Czytałam wiele bardzo pozytywnych opinii o "Jedynym takim miejscu", więc spodziewałam się wzruszenia, ale nie tego, co faktycznie nastąpiło... W moim przypadku istotny jest fakt, że jedna z postaci tej książki przypomina bardzo bliską mi osobę, która odeszła 7 lat temu. I to ona, a właściwie wydarzenia z jej udziałem z ostatnich stron książki spowodowały, że odżyły we mnie wszystkie emocje, które ostatnio ucichły, a związane były z moim dziadkiem.

Zacznę jednak od fabuły. Jak na New Adult przystało, głównymi bohaterami są młodzi ludzie - w tym przypadku 18-letnia Lena i 20-letni Alan. Lena w wieku 16 lat urodziła syna Marcela, lecz nikomu nie wyjawiła, kto jest jego ojcem - nawet babci Teresie i żyjącemu po sąsiedzku panu Tadkowi, który był właściwie członkiem ich rodziny. Z kolei Alan jest wnukiem pana Tadeusza i przyjacielem z dzieciństwa Leny - 10 lat temu przestał przyjeżdżać na wakacje do dziadka na wieś - nie z własnej woli, lecz przez ojca. Teraz Alan znowu wraca na wieś - chłopak próbuje poradzić sobie z pewnymi wydarzeniami ze swojego życia, a wieś, w której spędzał wakacje w dzieciństwie, wydaje mu się najlepszym do tego miejscem. Przeżywa szok, gdy znowu widzi Lenę - nie tylko przez dwuletniego chłopca, uczepionego jej nogi... W naszych bohaterach odżywają dziecięce wspomnienia, lecz życie poszło do przodu i wiele się zmieniło. Lena i Alan muszą poradzić sobie ze swoimi uczuciami i zdecydować, co jest dla nich najlepsze. 

Autorka została obdarowana umiejętnością pięknego malowania słowem. Obrazy przez nią zmalowane są tak realne, że aż ma się wrażenie, że się przebywa z bohaterami na wsi. Prawdziwy popis swoich umiejętności Klaudia pokazała jednak przy opisywaniu uczuć i emocji, jakie odczuwają nasi bohaterowie. Czytając "Jedyne takie miejsce" miałam wrażenie, że jestem albo Leną, albo Alanem - to było tak rzeczywiste, że każdą emocję odczuwałam razem z nimi. Czułam gdzieś z tyłu głowy takie "mrowienie", zapowiedź zbliżających się wydarzeń, ale nie spodziewałam się, że autorka wplecie w wątek miłosny jeszcze inny wątek, tak bardzo mi bliski i tak bardzo emocjonalny.

Bohaterowie zostali wykreowani w bardzo naturalny sposób. Alan i Lena równie dobrze mogliby być naszymi sąsiadami. Obydwoje, pomimo młodego wieku, są już poharatani życiem i próbują wszystkiego, by nic znowu ich nie zraniło. Jest to oczywiście trudna droga, zwłaszcza, gdy serce i rozum nie chcą ze sobą współpracować. Autorka bardzo logicznie i konsekwentnie poprowadziła obie postacie, ma się wrażenie, że przyszło jej to niezwykle łatwo. 

A to, co przeżyłam na końcu, miało miejsce tylko przy jednej książce. Nie wiedziałam zupełnie, co ze sobą zrobić, wspomnienia wróciły, serce znowu zaczęło boleć, łzy nie chciały przestać płynąć. Klaudia zakończyła tę historię w jakże piękny, lecz jednocześnie bardzo bolesny dla mnie sposób. Pisząc te słowa mam zaszklone oczy  i znowu wszystko wraca. Nie znajdziecie w tej książce akcji pędzącej na łeb na szyję, zbijających z pantałyków zwrotów akcji, czy nie wiadomo jeszcze jakich wymyślnych trików. Nie. Ta książka to idealny przykład New Adult, które chwyta za serce i trzyma je w garści jeszcze przez długi czas. 

"Jedyne takie miejsce".

Jedyny taki debiut.

Sprawdźcie.

Szkoda, by ominęło Was coś tak wartościowego.



wtorek, 20 listopada 2018

Zbrodnia w wielkim mieście - Alek Rogoziński

Zbrodnia w wielkim mieście - Alek Rogoziński
Zbrodnia w wielkim mieście - Alek Rogoziński



Tytuł: Zbrodnia w wielkim mieście
Autor: Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Premiera: 3 października 2018 r.

Moja ocena: 10/10


Bez zbędnych wstępów.

"Zbrodnia w wielkim mieście" to majstersztyk w kategorii komedii kryminalnej. Autor dalej tworzy w pieleszach swojego mieszkania, ale doprawdy nie wiem, jak wzniesie się ponad wyżyny swoich możliwości, skoro ta książka przebija wszystkie, które dotychczas wyszły spod jego pióra.

Pierwsze, co przyszło mi na myśl po przeczytaniu tytułu - oczywiście jeden z moich ulubionych seriali, czyli "Sex w wielkim mieście" (oho, już jest dobrze - pomyślałam). Dalej, po zapoznaniu się z opisem z okładki, zaczęłam się zastanawiać, ilu pracowników kupi tę książkę i będzie ją traktować jak poradnik :) Mamy bowiem trzy dziewczyny (Martynę, Iwonę i Sandrę) za główne bohaterki, pracujące w jednej gazecie, których szef (Waldemar) jest tyranem. Wspólne godziny pracy, do tego ekstra robótki wieczorem, tuż przed puszczeniem kolejnego numeru, dodatkowo przy procentowych wspomagaczach, sprzyjają ich inwencji twórczej przy wymyślaniu sposobów na jego pozbycie się. Ostatecznie obmyślają świetny - w ich zapijaczonych w tym momencie umysłach - plan, jednak ciągle pozostaje on w strefie marzeń niezrealizowanych. Ku ich zdumieniu kilka dni później ktoś realizuje ich plan... Dziewczyny tego nie wiedzą, ale potencjalnych morderców jest kilku - obawiają się, że skoro ktoś podsłuchał najwyraźniej, jak planują zabić szefa, równie dobrze może chcieć skierować na nie podejrzenia organów ścigania. Od tego momentu zaczyna się klasyczna, uwielbiana przeze mnie, komedia pomyłek, którą obserwujemy nie tylko z punktu widzenia naszych głównych bohaterek, lecz także innych osób - męża Martyny, dzieci Iwony, Waldemara, jego żony, czy wierzycielki szefa naszych głównych bohaterek. Jak się okazuje, wszyscy mają swój udział w historii zabójstwa Waldemara, a ilość tych postaci może wprowadzać czytelnika w dezorientację, jednak na Alka zawsze można liczyć i na początku książki znajduje się piękny spis postaci, który znacznie ułatwia początkowe czytanie ;) Autor zastosował ponadto zabieg, który ja uwielbiam, a mianowicie nawiązał do swoich innych książek i bohaterów w nich się przejawiających - Róży Krull, jej gosposi i Krzysztofa Darskiego. Takie sztuczki są przeze mnie bardzo pożądane, gdyż czuję się wówczas niemalże, jak w domu, gdy choćby czytam imię znanej mi postaci.

Co do akcji - czytelnik po delikatnym wprowadzeniu co i jak, zamieszaniu związanym z prezentacją postaci, zostaje rzucony w wir wydarzeń, z którego nie można się wydostać, póki nie przewróci się ostatniej kartki. Wydarzenia te, w połączeniu z błyskotliwym stylem pisania autora, ciekawie wykreowanymi bohaterami, niebanalnymi dialogami oraz humorem (w każdej postaci) tworzą zgrabną całość, która prezentuje się niezwykle atrakcyjnie dla miłośników komedii kryminalnej. Nie raz pisałam, że Alek Rogoziński jest niezwykle spostrzegawczym obserwatorem - teraz jeszcze napiszę, że ma niezwykły talent w wykorzystywaniu tego daru w swojej twórczości i umiejętność takiego sposobu przelewania myśli na papier, że zawsze trafia w sedno. Czegokolwiek, ale zawsze jest to sedno. Dodatkowo mi poczucie humoru autora bardzo odpowiada, więc jestem po prostu idealnym celem, do którego można rzucać jego książkami, a ja je zawsze złapię. Umiem być krytyczna (jak choćby w przypadku "Pudełka z marzeniami" klik, które jednak pisał w duecie, w przypadku "Biura M" było znacznie lepiej), lecz tej pozycji nie mam nic absolutnie do zarzucenia. 

"Zbrodnia w wielkim mieście" to pozycja obowiązkowa każdego miłośnika gatunku. Będę ją polecać każdemu, kto potrzebuje odstresować się po ciężkim dniu (niekoniecznie w pracy ;)), przeczytać coś wartego uwagi czy po prostu miło spędzić czas. Autor oferuje wszystko czego oczekuje się od książki, czyli przyjemność z czytania.

Alku - wysoko postawiłeś sobie poprzeczkę (dostałeś jedną z niewielu u mnie dziesiątek ;)). Oby w przyszłości zabrakło mi skali w ocenianiu :)

Znacie tę pozycję? A może zachęciłam Was po jej sięgnięcie? Dajcie znać w komentarzach :)





Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi.

piątek, 20 lipca 2018

Żmijowisko - Wojciech Chmielarz

Żmijowisko - Wojciech Chmielarz
Żmijowisko - Wojciech Chmielarz


Tytuł: Żmijowisko
Autor: Wojciech Chmielarz
Wydawnictwo: Marginesy
Premiera: 9 maja 2018 r.

Moja ocena: 10/10


Na moje szczęście lub nieszczęście, "Żmijowisko" przeczytałam zaraz po "Hashtagu" Remigiusza Mroza. I o ile mrozowej książce nie miałam właściwie nic do zarzucenia (nastawiłam się na raczej kiepską lekturę, a miło się rozczarowałam), to zostawiłam sobie w ocenie jeden punkt zapasu, na wszelkie wypadek, gdybym przeczytała lepszy thriller psychologiczny. Nie miałam pojęcia, że ten moment nastąpi tak szybko, a prawda jest taka, że - albo powinnam obniżyć ocenę "Hashtagowi", albo wywalić przyjętą przeze mnie skalę w piz**, bo to, co zaserwował w "Żmijowisku" Wojciech Chmielarz (w odniesieniu do przeczytanych przeze mnie thrillerów psychologicznych i "Hashtagu" przede wszystkim - choć tutaj oceniałam książkę także w kontekście znanej mi twórczości autora), po prostu się w niej nie mieści. 

I może wydaje Wam się, że jestem jakaś oderwana od rzeczywistości, bo czytaliście "Żmijowisko" i nie zrobiło na Was aż takiego wrażenia, albo po prostu znacie lepsze książki (tak teraz myślę, że "Nie ufaj nikomu" także powinnam dać wyższą ocenę), ale uwierzcie mi - na świeżo po przeczytaniu tych dwóch książek mam właśnie takie odczucia. Dla "Żmijowiska" w mojej skali ocen po prostu brakło miejsca, a daję dziesiątkę tylko dlatego, że nie przyjęłam wyższej wartości.

"Żmijowisko" opowiada historię zaginionej Ady - piętnastolatki, która wraz z rodzicami i ich znajomymi wyjechała na agroturystyczne wczasy. Choć w sumie tak naprawdę o samej Adzie książka nie traktuje za wiele, a zatem bardziej prawidłowym byłoby stwierdzenie, że opowiada historię Arka i Kamili - rodziców Ady, Adaomy i Roberta - ich znajomych, Asi, Krzysztofa i Szuwara - właścicieli agroturystyki, Damiana - syna Asi i Krzysztofa oraz dalszych znajomych rodziców Ady. Podczas wczasów latem 2016 roku Ada ginie w tajemniczych okolicznościach. Historię poznajemy z trzech okresów (wcześniej, potem, pomiędzy), z kilku punktów widzenia (Arka, Kamili, Adaomy, Roberta, Krzysztofa, Szuwara, Damiana i wreszcie Ady) - wszystkie te elementy są ze sobą pomieszane tak, by wywołać mętlik w głowie czytelnika i dać mu ułudę, że sam powoli odkrywa prawdę o zaginięciu Ady.

Tak naprawdę więcej poznajemy przeszłości naszych głównych i drugoplanowych bohaterów, a akcja z wcześniej, potem i pomiędzy to tak właściwie echo wcześniejszych wydarzeń, uczuć i emocji postaci tego spektaklu. 

Nie chcę za wiele zdradzać z fabuły, ale tak szczerze - ciężko jest o niej pisać. Wszystko jest ze sobą tak powiązane, że pisząc cokolwiek, można by za wiele zdradzić. Wczoraj w nocy długo dyskutowaliśmy z mężem o tej książce i stwierdziliśmy, że ta historia jest idealna do zekranizowania (choć wiele wątków musiałoby zostać wówczas pominiętych albo potraktowanych po macoszemu, co byłoby ogromną stratą) i że idealnym reżyserem byłby Wojciech Smarzowski (jego filmy w punkt nam się wpasowują w klimat tej książki, a w pewnym momencie była tam taka rozpierducha jak w "Domu złym", co ostatecznie przesądziło w wyborze tego reżysera). Grunt, że autor trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej kartki, czytelnik cały czas przewraca strony w przekonaniu, że zaraz coś po prostu pierd*****, a niepokój kołacze się bez przerwy z tyłu głowy. Poprowadzone przez Wojciecha Chmielarza wydarzenia prowadzą do zaskakującego finału, po którym zachodzi się w głowę - jak można mieć tak psychopatyczną osobowość? Jak dla mnie ta książka to genialne studium psychologiczne człowieka - autor odwalił kawał dobrej roboty, budując każdą z postaci tej historii, ukazując, jak wielką potęgą jest ludzka psychika i jak wiele od niej zależy - jak z pozoru nic nie znaczące gesty i słowa mogą wywołać efekt motyla. 

Myśląc o "Żmijowisku"  Chmielarza, mimowolnie nasuwa mi się J.K. Rowling i jej seria o Harrym Potterze czy Cormoranie Strike'u - podobieństwo w pieczołowitości w budowaniu historii i kreacji bohaterów tych dwóch autorów jest dla mnie wręcz uderzające. Wyobrażam sobie, jak obydowje z niebywałą dbałością nanizują na nitkę genialnej fabuły poszczególne elementy charakterystyczne dla każdej postaci, by ostatecznie pokazać światu pełne, kompletne i bez żadnych niedociągnięć dzieło. Wojciech Chmielarz w swojej książce idealnie wyważa elementy opisowe z dialogami - tak, że czytelnik może wyobrazić sobie całą scenerię, w jakiej dzieją się wydarzenia "Żmijowiska", jak również dogłębnie poznać każdą z postaci oraz ich wzajemne powiązania i stosunki. Każde słowo ma swoje miejsce, każda scena do czegoś prowadzi, a każdy szczegół jest istotny, a podpowiedzi serwowane czytelnikowi, by ten mógł sam spróbować rozwikłać zagadkę zaginięcia Ady, nie są nachalne i nie walą wielkim czerwonym alarmem po oczach "TO TUTAJ JEST COŚ NIE TAK". 

Przy tym, co napisałam w poprzednim akapicie, to, w jaki sposób została przedstawiona historia i bohaterowie w "Hashtagu", wydaje mi się takie... powierzchowne. Bez głębszego zastanowienia się, z szybkim wyjaśnieniem, z dużą ilością swoistej górnolotności, niepopartej takim zwykłym człowieczeństwem. Wojciech Chmielarz na czymś na pozór zwykłym i pospolitym zbudował coś niesamowitego, budzącego prawdziwą grozę i wprowadzającego czytelnika w stan zadumy nad światem i ludźmi.

I zobaczcie, jak bardzo to, co dotychczas przeczytamy, determinuje nasze wrażenia z każdej kolejnej lektury.

Jestem pod ogromnym wrażeniem "Żmijowiska" i mam nadzieję, że kiedyś zobaczę tę historię na wielkim lub małym ekranie - kunszt i warsztat autora po prostu na to zasługuje.

Znacie twórczość autora? Dajcie znać w komentarzach, co o niej sądzicie ;)



Za książkę dziękuję Wydawnictwu Marginesy.


środa, 24 stycznia 2018

Jak zawsze - Zygmunt Miłoszewski

Jak zawsze - Zygmunt Miłoszewski
Jak zawsze - Zygmunt Miłoszewski


Tytuł: Jak zawsze
Autor: Zygmunt Miłoszewski
Wydawnictwo: W.A.B.
Premiera: 8 listopada 2017 r.

Moja ocena: 10/10 (arcydzieło)


Wstyd.

Wstyd, że tyle czasu zabierałam się za tę książkę.

Jak ja mogłam tak po prostu pozwolić jej leżeć na półce?

I czekać na moje łaskawe przeczytanie jej?

JAK?

Bo powiedzieć, że ta książka jest genialna, to jakby nic nie powiedzieć. To jakby stwierdzić, że sushi jest po prostu smaczne, podczas gdy rozpala zmysły, a kubki smakowe wariują i nie mogą uwierzyć, że połączenie ryżu, alg, krewetki w tempurze oraz np. sezamu i serka filadelfia z imbirem i sosem sojowym może TAK smakować, a pamięć o tym smaku pozostaje w pamięci na długo, oj długo. Albo że migrena to po prostu ot taki sobie ból głowy, a tymczasem jak cię dopadnie to kończysz się trzy dni w łóżku z wierną miską u boku i zasłoniętymi roletami zewnętrznymi, by ograniczyć dopływ światła i dźwięku i jakoś przetrwać to cholerstwo.

Tak - niedopowiedzeniem byłoby stwierdzenie, że ta książka jest genialna.

Ona jest bezkonkurencyjna i fascynująca. Co najmniej.

I powiedzcie mi, jak ocenić książkę, która zawiera tak wiele uniwersalnych prawd, czasem tak oczywistych, że aż nie można uwierzyć, że samemu się ich wcześniej nie dostrzegło? Której autor jest pieprzonym mistrzem obserwacji, sięgający swoimi spostrzeżeniami do kręgosłupa wręcz człowieczeństwa, obnażający wszystkie, WSZYSTKIE ludzkie przywary i słabości i bezbłędnie puentując motywację każdego ludzkiego zachowania? Której zakończenie jest takie, że podczas lektury ostatnich stron pokłóciłam się z mężem, bo chłonęłam każdą czytaną literkę, a on śmiał, rozumiecie - śmiał cokolwiek się do mnie odezwać i wytrącił mnie z czytelniczej równowagi?




I jak nie zachwycać się kunsztem pisarskim autora, który w tak lapidarny sposób formułuje zdania, że dwa razy czytasz jedno sformułowanie i za każdym razem dostrzegasz WIĘCEJ? Który w jednej książce potrafi zawrzeć słodko-gorzką prawdę o nas samych i wywołać takie emocje, że ciężko oddychasz i czujesz kamień w klatce piersiowej? Że śmiejesz się, by zaraz pokiwać smutno głową ze zrozumieniem?

Nie napiszę tutaj, że fabuła jest świetna, pomysł niebanalny, a bohaterowie zostali wykreowani w sposób rzeczywisty i mogliby być naszymi sąsiadami, czyta się szybko itepe itede.

Mam wrażenie, że po prostu obraziłabym tym tę książkę i jej autora.

Bo jak zawsze wiem, co chcę napisać, tak teraz po prostu nie wiem.

Nie wiem, co ta książka ze mną zrobiła.



Za egzemplarz serdeczni dziękuję Wydawnictwu W.A.B.




Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger