Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J.L. Butler. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J.L. Butler. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 marca 2019

Nigdy cię nie opuszczę - J.L. Butler

Nigdy cię nie opuszczę - J.L. Butler
Nigdy cię nie opuszczę - J.L. Butler



Tytuł: Nigdy cię nie opuszczę
Tytuł oryginalny: Mine
Autor: J.L. Butler
Wydawnictwo: Edipresse
Premiera: 13 luty 2019 r.

Moja ocena: 5/10


Ostatnio rzadko sięgam po książki zagranicznych autorów. Jeśli już, to opis musi być naprawdę zachęcający - tak było w przypadku "Nigdy cię nie opuszczę". Przyznam, że ciekawił mnie nawet bardziej angielski system prawny i sposób pracy tamtejszych prawników, a opis fabuły dodatkowo podsycił moją chęć na tę książkę. 

Mamy bowiem główną bohaterkę - Francine, która jest prawniczką procesową, specjalizującą się w rozwodach i podziałach majątku. Pod jej skrzydła trafia Martin Joy, a wraz z nim trudny rozwód i szansa na zdobycie tytułu królewskiego prawnika. Pomiędzy tą dwójką dochodzi do "nieetycznych zachowań" - Francine wdaje się w sekretny romans z Martinem. Jeszcze może nie było by w tym nic, co mogłoby przynieść negatywne konsekwencje, jednak żona Martina nie przychodzi na rozprawę - znika w tajemniczych okolicznościach, a Francicne może okazać się ostatnią osobą, która ją widziała. Na dodatek nasza bohaterka nie pamięta, co robiła w noc, w którą po raz ostatni widziała zaginioną... Ślad po kobiecie znika, a policję wszelkie tropy doprowadzają właśnie do Francine.

Chyba się ze mną zgodzicie, że brzmi to niezwykle interesująco. Tylko co z tego, skoro nie potrafiłam się wciągnąć w tę historię. Zwroty akcji mnie nie zaskakiwały i nie odczuwałam żadnego napięcia, czytając tę książkę. Wszystko było takie poprawne, ale nie ekscytujące - przynajmniej dla mnie. Dla fana kryminałów i thrillerów nuda to najgorsze, co może zaserwować autor - liczyłam na większy dreszczyk emocji...

Pod względem fabularnym bez fajerwerków - spokojnie mogłam przewidzieć kolejne wydarzenia, jak również zakończenie tej historii. Została ona poprowadzona logicznie i ma swój ciąg przyczynowo-skutkowy, jak również czytelnikowi podrzucane są tropy, jakie mogą być dalsze losy naszych bohaterów, co jest niewątpliwie atutem tej książki. Brak logiki i zakończenie jak pięścią w brzuch to chyba najgorsze, co może spotkać czytelnika i na szczęście tutaj nie mamy z tym do czynienia.

Odnośnie do głównej bohaterki - niestety, ale irytowała mnie swoim zachowaniem, a szczytem było wybiegnięcie z sali sądowej w bardzo istotnej dla klienta sprawie, tuż przed wygłoszeniem swoich wniosków (a klient był zapewniany, że lepiej trafić nie mógł) i przed wydaniem orzeczenia przez sędziego. Większą moją sympatię zdobył Martin - on zdawał się rzeczowo oceniać sytuację i twardo stąpać po ziemi. Bohaterowie wydawali się być bardzo "ludzcy" i z krwi i kości - wzbudzający emocje, jak choćby przywołaną wcześniej irytację. Na szczęście zabrakło tutaj nijakich i płytkich postaci ;)

Książkę na szczęście czyta się szybko i dość rytmicznie - autorka ma bardzo przystępny styl pisania, dzięki czemu można czerpać przyjemność z lektury i się po prostu nie męczyć. Narracja jest pierwszoosobowa, zatem nie mamy szans dowiedzieć się, co może być prawdą, a co tylko spekulacją głównej bohaterki, lecz zarazem wraz z nią próbujemy rozwikłać zagadkę zaginionej żony Martina. Narracja ta została wykorzystana w tej książce umiejętnie i nie znajdziemy tutaj żadnych nieścisłości, jak również autorka nie zostawia nas z chaosem w głowie.

Jak widzicie książka jest - jak dla mnie oczywiście - do bólu wręcz poprawna, ale bez efektu wow niestety, na jaki czekałam. Nie twierdzę, że jest zła, ale nie miała tego "czegoś", przez co nie można książki odłożyć, póki się jej nie skończy. Być może, a właściwie to na pewno, każdy z Was odbierze (lub odebrał) tę książkę inaczej, niż ja - dajcie znać, jakie są Wasze odczucia ;)


Za książkę dziękuję wydawnictwu Edipresse.


Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger