![[PRZEDPREMIEROWO] Martwa jesteś piękna - Belinda Bauer](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj1mZbvZddEPcmhQ-mf_dY_XpsgODvsQQUvjDmVxZG8723NrHkht6GLOyktBtqH8YE09tiyhJa1SRH5n9xaSFjeDh6b924RupAnvHb_6savOjj1iT-n1QT53sBNqXTFi3Tic1VmD4Z7FAI/s320/28275372_1710001119022793_496577030_o.jpg)
Martwa jesteś piękna - Belinda Bauer
Tytuł: Martwa jesteś piękna
Tytuł oryginalny: The Beautiful Dead
Autor: Belinda Bauer
Wydawnictwo: Muza S.A.
Data premiery: 28 lutego 2018 r.
Moja ocena: 8/10 (rewelacyjna)
"Martwa jesteś piękna" Belindy Bauer to tego typu książka, o której jest głośno na długo przed jej premierą. Wiele osób o niej słyszy i wiele chce przeczytać - jej opis nie pozwala przejść obok tego tytułu obojętnie. Ja, gdy tylko usłyszałam o tej książce, wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać - skojarzenie z Hannibalem Lecterem nasuwało się samo (może w nieco innym wymiarze, ale jednak - morderca zafascynowany główną bohaterką), a ja nie dość, że lubię kryminały i thrillery, to także Hannibala. I te motyle na okładce... Przeczytałam tę książkę w niecałe dwa dni - ta historia jest tak dobra, że nie mogłam się od niej oderwać.
Ale od początku.
A na początku jest tytuł. "Martwa jesteś piękna" może zapowiadać wiele rzeczy - zwłaszcza po tym, jak się przeczyta opis. Eve jest dziennikarką kryminalną - jej codziennością jest relacjonowanie wydarzeń z miejsca zbrodni. Jej przełożony kładzie ogromny nacisk na to, by ich newsy były "najnewsiejsze" ze wszystkich i właściwie można powiedzieć, że stosuje wobec Eve mobbing w tym zakresie. 1 grudnia to jej zwyczajny dzień pracy - relacja z miejsca zbrodni - zamordowana została młoda dziewczyna w nowym biurowcu tuż pod nosem tłumu przechodniów. Eve Singer jeszcze nie wie, że ta relacja zwróci na nią uwagę mordercy, który od tego momentu będzie robił wszystko, żeby nawiązać z dziewczyną kontakt. Wydaje się, że Eve jest obsesją mordercy, stąd "Martwa jesteś piękna" może sugerować, że nasza bohaterka jest jego kolejnym celem.
Jednak narracja poprowadzona jest wielotorowo - nie tylko z punktu widzenia Eve Singer, ale także mordercy. Dzięki temu dowiadujemy się, że tytuł może sięgać głębiej - w przyczynę jego szaleństwa.
Autorka w świetny sposób wykreowała głównych bohaterów - zwłaszcza naszego szaleńca. Belinda Bauer ukazała jego naturę w sposób wywołujący ciarki na ciele - logicznie i realnie oddała jego motywację (na ile logiczne może być postępowanie chorego człowieka...). Odnajduję tutaj też taką swoistą próbę usprawiedliwienia go i odnalezienia istoty tego szaleństwa. Moment, w którym upatrzył sobie Evie i której podporządkował kolejne wystawy był wręcz genialny. No tak - musicie wiedzieć, że morderca jest artystą i "unieśmiertelnia innych przez sztukę". Organizuje wystawy, w których główną rolę gra śmierć, a eksponatami są przypadkowi ludzie. Za każdym razem, gdy ma się ona odbyć, rzeczywistość ukazana jest z perspektywy tego "eksponatu" - nie sama wystawa, lecz wszystko, co ma miejsce przed. Poznajemy tych ludzi, ich problemy, tajemnice i marzenia - przez co dla nas, czytelników, każda wystawa jest jeszcze bardziej szokująca. Podobnie wygląda sposób przedstawienia głównej bohaterki - narracja jest poprowadzona w takim sposób, że czytelnik po prostu bardzo się z nią zżywa - przynajmniej ja tak miałam. Jej historia, problemy, reakcje i odczucia - to wszystko sprawia, że Eve wydaje się być jak żywa, jakby była naszą koleżanką, sąsiadką, dziewczyną, którą spotyka się codziennie w autobusie. Tak, niewątpliwie realni i logiczni (dokładnie tak, nie odnajdziecie tutaj ani krztyny chaosu i niekonsekwencji) bohaterowie to ogromny atut tej książki.
Podobnie jak fabuła i sposób, w jaki poprowadzona została akcja. Książka podzielona jest na trzy części, a każda z nich na mniejsze rozdziały, z których każdy stanowi jeden z grudniowych dni. Na początku sytuacja rozwija się oczywiście powoli, by wkrótce zagęścić atmosferę i nie pozwolić czytelnikowi odłożyć tej książki. Co do zakończenia - generalnie mnie usatysfakcjonowało, lecz brakło mi kilku kwestii, które w mojej ocenie uczyniłyby tę historię pełniejszą. Wydaje mi się, że "Martwa jesteś piękna" została zakończona tak, że nie będzie już jej kontynuacji, choć brak pewnych opisów, o których pisałam wyżej, być może jest celowe i sugeruje coś zupełnie przeciwnego? :)
Czasu spędzonego z tą książką na pewno nie można nazwać zmarnowanym. Co to, to nie! Ta historia jest po prostu fascynująca i niemalże idealna (w moim odczuciu) pod każdym względem - kreacji bohaterów, budowania napięcia, sposobu poprowadzenia akcji. Ostatnio mam naprawdę duże szczęście, bo nie trafiam na złe książki! Także jeśli zobaczycie tę pozycję na półce w księgarni albo będziecie mieli możliwość ją od kogoś pożyczyć, czy też zasili ona zasoby Waszej biblioteki - polecam ją Waszej uwadze.
Premiera już pojutrze!
Jednak narracja poprowadzona jest wielotorowo - nie tylko z punktu widzenia Eve Singer, ale także mordercy. Dzięki temu dowiadujemy się, że tytuł może sięgać głębiej - w przyczynę jego szaleństwa.
"Podniósł rękę i delikatnie dotknął jej czoła.(...)I z każdym dniem stawała się coraz piękniejsza".
Autorka w świetny sposób wykreowała głównych bohaterów - zwłaszcza naszego szaleńca. Belinda Bauer ukazała jego naturę w sposób wywołujący ciarki na ciele - logicznie i realnie oddała jego motywację (na ile logiczne może być postępowanie chorego człowieka...). Odnajduję tutaj też taką swoistą próbę usprawiedliwienia go i odnalezienia istoty tego szaleństwa. Moment, w którym upatrzył sobie Evie i której podporządkował kolejne wystawy był wręcz genialny. No tak - musicie wiedzieć, że morderca jest artystą i "unieśmiertelnia innych przez sztukę". Organizuje wystawy, w których główną rolę gra śmierć, a eksponatami są przypadkowi ludzie. Za każdym razem, gdy ma się ona odbyć, rzeczywistość ukazana jest z perspektywy tego "eksponatu" - nie sama wystawa, lecz wszystko, co ma miejsce przed. Poznajemy tych ludzi, ich problemy, tajemnice i marzenia - przez co dla nas, czytelników, każda wystawa jest jeszcze bardziej szokująca. Podobnie wygląda sposób przedstawienia głównej bohaterki - narracja jest poprowadzona w takim sposób, że czytelnik po prostu bardzo się z nią zżywa - przynajmniej ja tak miałam. Jej historia, problemy, reakcje i odczucia - to wszystko sprawia, że Eve wydaje się być jak żywa, jakby była naszą koleżanką, sąsiadką, dziewczyną, którą spotyka się codziennie w autobusie. Tak, niewątpliwie realni i logiczni (dokładnie tak, nie odnajdziecie tutaj ani krztyny chaosu i niekonsekwencji) bohaterowie to ogromny atut tej książki.
Podobnie jak fabuła i sposób, w jaki poprowadzona została akcja. Książka podzielona jest na trzy części, a każda z nich na mniejsze rozdziały, z których każdy stanowi jeden z grudniowych dni. Na początku sytuacja rozwija się oczywiście powoli, by wkrótce zagęścić atmosferę i nie pozwolić czytelnikowi odłożyć tej książki. Co do zakończenia - generalnie mnie usatysfakcjonowało, lecz brakło mi kilku kwestii, które w mojej ocenie uczyniłyby tę historię pełniejszą. Wydaje mi się, że "Martwa jesteś piękna" została zakończona tak, że nie będzie już jej kontynuacji, choć brak pewnych opisów, o których pisałam wyżej, być może jest celowe i sugeruje coś zupełnie przeciwnego? :)
Czasu spędzonego z tą książką na pewno nie można nazwać zmarnowanym. Co to, to nie! Ta historia jest po prostu fascynująca i niemalże idealna (w moim odczuciu) pod każdym względem - kreacji bohaterów, budowania napięcia, sposobu poprowadzenia akcji. Ostatnio mam naprawdę duże szczęście, bo nie trafiam na złe książki! Także jeśli zobaczycie tę pozycję na półce w księgarni albo będziecie mieli możliwość ją od kogoś pożyczyć, czy też zasili ona zasoby Waszej biblioteki - polecam ją Waszej uwadze.
Premiera już pojutrze!
Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza S.A.