środa, 23 stycznia 2019

[ZAPOWEDŹ] Cisza białego miasta - Eva García Sáenz de Urturi

[ZAPOWEDŹ] Cisza białego miasta - Eva García Sáenz de Urturi

Co za książka! Co za napięcie! CO ZA FINAŁ! pisze na Goodreads Sandra. Carmun dodaje: To książka-pułapka, którą nie sposób odłożyć po jednym rozdziale. Polecam wszystkim, którzy cenią mroczne thrillery. Dzięki tysiącom entuzjastycznych opinii, powieść szybko wskoczyła na hiszpańskie listy bestsellerów, sprzedając się w 700 tysiącach egzemplarzy. „Cisza białego miasta” w księgarniach już 27 lutego nakładem Wydawnictwa Muza.


Fascynowała mnie dziwna symetria wydarzeń. Podwójne ofiary, w wieku kończącym się na zero albo na pięć… Zabójca i policjant o identycznym wyglądzie… To, że morderstwa ustały, kiedy Tasio trafił do więzienia, i to, że zostały wznowione, kiedy miał z niego wyjść…

Fascynowała mnie i – przyznam szczerze – spędzała mi sen z powiek”.
[fragment książki]

Mieszkańcami hiszpańskiej Vitorii wstrząsa wiadomość o podwójnym morderstwie, łudząco podobnym do brutalnych, seryjnych zbrodni sprzed dwudziestu lat. Do tego jeszcze na swoją pierwszą przepustkę z więzienia ma wkrótce wyjść skazany za tamte zabójstwa Tasio Ortiz de Zárate. Wracają obawy o bliskich i o własne życie, ludzi zaczyna ogarniać paraliżujący strach.

Unai López de Ayala, „Kraken”, śledczy specjalizujący się w profilowaniu kryminalnym, stara się zapobiec kolejnym zabójstwom. Jego metody śledcze nie podobają się Albie, podkomisarz, z którą utrzymuje dwuznaczne relacje… Czas działa jednak na ich niekorzyść, niebezpieczeństwo czai się za każdym rogiem, a w śledztwie pojawia się coraz więcej zaskakujących zwrotów.

Seryjny morderca dbający o każdy szczegół makabrycznych zbrodni i profiler umiejący dotrzeć do najmroczniejszych zakamarków ludzkiego umysłu. Który wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko?

Cisza białego miasta”, pierwsza część Trylogii białego miasta, to hipnotyzujący i złożony thriller pełen mrocznych rodzinnych tajemnic, baskijskiej kultury i tradycji. Niezwykłą popularność powieść zyskała dzięki setkom pozytywnych recenzji, również w mediach społecznościowych, które wyniosły ją na szczyt hiszpańskich list bestsellerów, zapewniając niebywały sukces. Przyniosła też rozgłos Vitorii, stolicy kraju Basków, która stanowi ważne i malownicze tło śledztwa Krakena. Czytelnicy są zgodni – od tej powieści nie sposób się oderwać. Potwierdzają to doskonałe oceny na Amazonie (4,6/5) i Goodreads (4,33/5).

Porywająca powieść z wartką akcją, która trzyma czytelnika w napięciu, sprawiając, że wstrzymuje oddech i bez spoczynku podejrzewa wszystko i wszystkich
Thebooksdreamland, Goodreads

Bardzo mi się podobała ta historia, nie mogłam się od niej oderwać ani na chwilę: byłam zaintrygowana, rozzłoszczona, przejęta, pełna nadziei… Nieskończoność emocj.
Marita, Goodreads

Jestem zachwycona!!! Bardzo!!! Powieść wciągnęła mnie od samego początku i odchodziłam od zmysłów, próbując dojść, kim był morderca
Maria Sol, Goodreads

Eva García Sáenz de Urturi – hiszpańska pisarka urodzona w 1972 roku w Vitorii, od piętnastego roku życia mieszka w Alicante. Jest dyplomowaną optometrystką, pracowała w zawodzie przez dziesięć lat, następnie zaczęła wykładać na Uniwersytecie w Alicante. Przez trzy lata pisała wieczorami, by ukończyć swoją pierwszą powieść. Początkowo wydała ją samodzielnie na stronie hiszpańskiego Amazona. Dzięki entuzjastycznym recenzjom czytelników powieść szybko stała się bestsellerem i znalazła swojego wydawcę. Na potrzeby „Ciszy białego miasta” ukończyła kurs kryminologii i medycyny sądowej.


________


Do premiery jeszcze ponad miesiąc, ale ja już miałam przyjemność przeczytać tę książkę. Na razie powiem tyle - jest na co czekać ;)



piątek, 11 stycznia 2019

[PRZEDPREMIEROWO] Cokolwiek wybierzesz - Jakub Szamałek (Ukryta sieć, tom 1)

[PRZEDPREMIEROWO] Cokolwiek wybierzesz - Jakub Szamałek (Ukryta sieć, tom 1)
Cokolwiek wybierzesz - Jakub Szamałek





Tytuł: Cokolwiek wybierzesz
Autor: Jakub Szamałek
Wydawnictwo: W.A.B.
Seria/cykl: Ukryta sieć, tom 1
Data premiery: 16 stycznia 2019 r.

Moja ocena: 9/10


Julita Wójcicka to prawie 30-letnia dziennikarka, żyjąca ideałami na studiach, która, by móc cokolwiek włożyć do przysłowiowego garnka, pracuje w portalu plotkarskim. Jej marzeniem jest zostać dziennikarzem śledczym, jednak rzeczywistość mocno mija się z jej wyobrażeniami o wymarzonej pracy dziennikarza i zarabia na życie przeglądając profile społecznościowe znanych osób, by móc napisać klikany "artykuł". W świecie, gdzie sensacja goni sensację, także śmierć celebryty jest tematem na taki artykuł i to właśnie Julicie zostaje przydzielony do napisania wpis o tragicznym wypadku samochodowym, w którym ginie Ryszard Buczek - aktor, celebryta, prowadzący program dla dzieci. Dziewczyna w ekspresowym (a jakże!) tempie wypuszcza klikany tytuł, po czym zaczyna dokładniej przyglądać się nadesłanym przez informatora zdjęciom. Jedno z nich szczególnie zwraca jej uwagę i w głowie Julity zapala się czerwona lampka, że coś zdecydowanie jest nie tak... 

Detektywistyczne zapędy Julity nie pozwalają jej zostawić tematu. Wraz z odkrywaniem kolejnych kart tej historii, wychodzą na jaw przerażające fakty odnośnie do okoliczności śmierci celebryty. Zdarzenie, które wyglądało jak wypadek, może wcale się nim nie okazać. Na dodatek ktoś (kto okazuje się mieć bardzo dużo informacji o głównej bohaterce) próbuje pokrzyżować plany Julity w dojściu do prawdy. Dziewczyna napotyka ogromne trudności, jednak nie zdradzę Wam tutaj, jakiego rodzaju, gdyż stracilibyście całą przyjemność z czytania tej książki. Dość, że znajduje się pewna osoba, gotowa jej pomóc. Ale kto tak naprawdę okaże się w tej historii czarnym charakterem? 

"Cokolwiek wybierzesz" jest genialnie napisanym thrillerem, który wręcz wsysa czytelnika od pierwszej strony. Ja nie mogłam się wręcz oderwać od lektury. Autor posługuje się niebywale trafnym słownictwem - nie sposób nie wychwycić ironii, czy humoru (często czarnego), a jego styl pisania jest niezwykle przystępny i lekki. Wykreowani przez Jakuba Szamałka bohaterowie są charakterystyczni, każdy ma indywidualne cechy charakteru, nie sposób ich nie odróżnić, co wydaje się być przecież oczywiste, ale często autorzy mają problem z wyposażeniem postaci w różne walory, czy to pozytywnie odbierane, czy też nie. Główną bohaterkę polubiłam od razu, natomiast do tego "pomocnika", o którym pisałam Wam wyżej, podchodziłam bardzo ostrożnie... A postać, która w założeniu ma być czarnym charakterem... Aj, miałam niezły mętlik w głowie, oj miałam. No bo zobaczcie - często zdanie na jakiś temat wyrabiamy sobie niemal od razu, nie zapoznając się nawet z faktami - wystarczy nam czyjś pogląd, albo sugestywna opinia przeczytana w Internecie. Tymczasem często trzeba sięgnąć głębiej, poznać czyjeś motywy zachowania - a nam niestety jest tak łatwo oceniać. I piszę powyższe w kontekście chyba wszystkich bohaterów tejże książki, gdyż naprawdę nic nie jest takie, jak nam się wydaje.

Przerażające jest dla mnie to, że autor wykorzystał w "Cokolwiek wybierzesz" motyw, który jest nam wszystkim bardzo dobrze znany i z którym mamy do czynienia na co dzień, a mianowicie nowoczesne technologie. Co jest takiego w tym przerażającego, zapytacie. A ja Wam odpowiem - to, że tak bardzo mało wiemy na ich temat, a tak ochoczo z nich korzystamy, nie zdając sobie sprawy z tego, jakie mogą nieść zagrożenie, jaką mając moc i jakie rzeczy można za ich pośrednictwem robić... Autor wykonał kawał dobrej roboty, wymyślając tę historię i dopinając wszystkie jej szczegóły na ostatni guzik, naprawdę chylę czoła. Nie jestem w stanie zweryfikować tych wszystkich informacji, jakie autor nam dostarczył w tej książce, wierząc w jego wiedzę tudzież rzetelny research, jednak nie dopatrzyłam się w "Cokolwiek wybierzesz" luk czy nieścisłości fabularnych. Co istotne - zwroty akcji nie są przytłaczające, wszystko jest logiczne i konsekwentnie poprowadzone, co znacznie podnosi walory lektury, czyniąc ją niemalże idealną (niemalże, gdyż zawsze zostawiam sobie zapas ;)). 

Narracja została poprowadzona kilkutorowo - z perspektywy nie tylko Julity, ale także świadka wypadku, policjanta, który przybył na miejsce zdarzenia, czy też "pomocnika" naszej głównej bohaterki, dzięki czemu czytelnik zyskuje kompleksową wiedzę na temat czytanej historii. Wraz z upływem przeczytanych kartek coraz szerzej otwiera oczy ze zdziwienia - nie tylko wobec uświadomienia sobie, jak mało wie o Internecie i możliwościach współczesnej technologii, ale także wobec odkrycia kart i motywów sprawcy tego całego zamieszania... Prawda jest przerażająca i pierwsze, co przychodzi na myśl - ale czy możliwe jest takie okrucieństwo? A potem człowiek przypomina sobie te wszystkie historie, o których słyszał w telewizji i to wprawia go w jeszcze większe, wręcz śmiertelne, przerażenie.

Tej książce właściwie niczego nie brakuje. No, może poza kontynuacją :) Można się domyślić po zakończeniu pierwszej części, że kolejny tom ukaże się gdzieś na jesień tego roku., co jest co do zasady dobrą informacją. Przyjdzie nam czekać jedynie kilka miesięcy ;)

Tak, jak wszystkim polecam i wręcz wciskam "Żmijowisko" Chmielarza, tak teraz w pakiecie będę dorzucać "Cokolwiek wybierzesz" Szamałka. Ta książka spełnia moje wszystkie czytelnicze wymagania - jest dobrze napisana, wciąga już od pierwszej strony i trzyma w napięciu do ostatniej. Do tego dochodzą: fenomenalna historia i nietuzinkowi bohaterowie - czego chcieć więcej?

Polecam Wam z czystym sumieniem tę książkę. Taka pozycja to chyba marzenie każdego blogera, by napisać do niej polecajkę, która znajdzie się na okładce, czy też w środku książki. Może kiedyś się spełni ;)

Premiera tej pozycji już w najbliższą środę, 16 stycznia :)



Za książkę dziękuję Wydawnictwu W.A.B.


środa, 9 stycznia 2019

Sponsor - K.N. Haner (tom I)

Sponsor - K.N. Haner (tom I)
Sponsor - K.N. Haner





Tytuł: Sponsor
Autor: K.N. Haner
Wydawnictwo: Editio Red
Data premiery: 14 listopada 2018 r.

Moja ocena: 8/10


Napiszę Wam coś.

Są różne książki.

Odkrywcze, prawda?

Często dobieramy sobie lekturę pod nastrój, ochotę na dany gatunek; by wyłączyć się, nie myśleć, zostać wchłoniętym przez fabułę.

Często także okazuje się, że pozory mogą mylić.

I tak też miałam z tą książką. Po kilku pierwszych scenach pomyślałam sobie, że inspiracje Greyem aż kłują w oczy - i szczerze mówiąc zdenerwowało mnie to. No bo jak - kolejna książka o tym samym, facecie z zapędami do kontrolowania, mającym konkretny plan na swoje życie erotyczne, szukający konkretnego typu kobiet. I ona, wpadająca na niego oczywiście przypadkiem, zbulwersowana propozycją, jak śmiał jej ją złożyć?! Tylko okazuje się później, że powyższe to tylko zalążek historii, a prawdziwe emocje zaczynają się później - w moim przypadku te pozytywne ;)

I chyba raczej nie znajdziecie tutaj opisu fabuły. To jest książka z rodzaju New Adult, zatem wiecie, czego się spodziewać. Jeśli jesteście miłośnikami tego typu literatury to jestem przekonana, że przypadnie Wam do gustu. Jak dla mnie to jest najlepsza książka w tym nurcie, jaką przeczytałam w zeszłym roku. A może w ogóle? Mam wrażenie, że autorka bardzo się rozwinęła, także porównując jej ostatnią książkę "Zapomnij o mnie". "Sponsor" jest jakby delikatniejszy, bardziej życiowy i - co może Was zachęcić - mniej wulgarny. Sceny erotyczne są opisane ze smakiem i nie ma ich zbyt wiele. Styl pisania autorki jest w tej książce bardzo przystępny i przez lekturę naprawdę się płynie. Zwroty akcji też są takie naturalne - czytelnik nie dostaje kopniaka w brzuch znienacka. Oczywiście pewne wydarzenia mogą być ogromnym zaskoczeniem, jednak są one logiczne. Sądząc po wstępie - nie pomyślałabym, że ta książka tak mi się spodoba. Dużą zasługę tutaj przypisuję bohaterom tej historii. Nic mnie w nich nie irytowało, no nic - ich kreacje przypadły mi do gustu. Mam wrażenie, że autorka zadbała o każdy szczegół przy tworzeniu tych postaci, przez co nie ma tutaj nawet nutki fałszywości.

Same ochy i achy, prawda?

Bo ważne jest, by wiedzieć, po jaką książkę się sięga i czego można się po niej spodziewać. 

Ja wiedziałam i przez to jestem naprawdę zadowolona z lektury, a trochę już przeczytałam pozycji w podobnym klimacie.

Jeśli najdzie Was ochota na New Adult (czy Young Adult? gubię się w tych nazwach; a może to coś jeszcze innego?) - śmiało sięgajcie po "Sponsora" ;)



Za książkę dziękuję autorce i Wydawnictwu Editio.






piątek, 4 stycznia 2019

Srebrna zatoka - Jojo Moyes

Srebrna zatoka - Jojo Moyes
Srebrna zatoka - Jojo Moyes


Tytuł: Srebrna zatoka
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Znak/Między słowami
Data premiery: 16 stycznia 2019 r. (wznowienie)

Moja ocena: 6/10


Bez owijania w bawełnę - chyba nie świadczy o książce najlepiej, gdy ma ponad 500 stron, a do 300 wieje wręcz nudą i dopiero po ponad połowie przewróconych kartek fabuła zaczyna czytelnika wciągać. Tak było w przypadku mojej przygody ze "Srebrną zatoką" Jojo Moyes, która doczekała się wznowienia w pięknej okładce, pasującej do reszty książek autorki, wydanych przez Wydawnictwo Znak. W mojej ocenie tak naprawdę spokojnie 1/3 treści tej pozycji jest niepotrzebna... 

Zaczynając jednak od początku - Liza to główna bohaterka tej powieści. Wraz z upływem fabuły dowiadujemy się o niej coraz więcej informacji - cztery/pięć lat temu, wraz z córką Hannah, przeprowadziła się do Australii, do obecnie 76-letniej ciotki Kate, pogromczyni rekinów za młodu. Na początku wiemy jedynie tyle, że jej przybycie do Srebrnej zatoki związane jest z jakimiś strasznymi wydarzeniami i wszystko owiane jest tajemnicą. Tak naprawdę przez te 300 pierwszych stron chciałam się jedynie dowiedzieć, co wydarzyło się kilka lat temu, że doprowadziło do drastycznej zmiany życia dziewczyny. Liza to osoba wycofana, najlepiej czująca się na wodzie, pokazując turystom wieloryby. Za to jej córka, obecnie już 11-letnia, jest rezolutną, wesołą, ciekawą życia dziewczynką, nie do końca rozumiejącą zasady, jakie wprowadziła jej matka (nie wolno jej pływać na wodzie, opuszczać Srebrnej zatoki). Młoda wie, czemu przeorganizowały swoje życie, lecz prócz ciotki Kate nikt nie miał dostępu do tej wiedzy. Ani Liza ani Hannah nie rozmawiają na temat swoich uczuć i emocji, ani ze sobą, ani z nikim innym. Dziewczynka buntuje się wewnętrznie takiemu stanowi rzeczy, gdyż sama potrzebuje oswoić się z wydarzeniami z przeszłości, a brak mówienia o nich otwarcie powoduje, że czuje się coraz bardziej zagubiona.

W pewnym momencie w życiu dziewczyn pojawia się Mike. Czytelnik wie, że zjawił się w Srebrnej zatoce nie po to, by wypoczywać, lecz by robić dokładny research dla swojej firmy, która ma zamiar wybudować w tym miejscu ogromny kompleks wypoczynkowy, obejmujący swoją ofertą także sporty wodne, lecz nie wiedzą tego mieszkańcy Srebrnej zatoki. Istotne jest to, że ciotka Kate prowadzi hotelik, w którym także mieszka Liza i Hannah, a w którym pokój wynajmuje właśnie Mike. Hotelik Kate jest też swoistym centrum życia tutejszych wielorybników, którzy wieczorami, po pracy, spotykają się tam, pijąc alkohol, jedząc przygotowane przez Kate przysmaki oraz omawiając bieżące problemy i zagadnienia. Jednym z nich są ostatnio modne statki wycieczkowe, pływające po zatoce, pełne głośnych turystów i muzyki, a odstraszające delfiny i wieloryby, które nie tylko są atrakcją tego regionu, ale tworzą jego ekosystem. Mike oczywiście zatrzymuje dla siebie prawdziwy powód swojego przybycia. Nie muszę chyba nawet sugerować, wokół czego toczy się zatem główny wątek tej książki i wokół czego koncentrują się wszystkie poboczne. I tak naprawdę akcja, która wciąga, zaczyna się od momentu ujawnienia prawdziwej przyczyny przyjazdu Mike'a do Srebrnej zatoki oraz Liz i Hannah sprzed kilku lat. Tak, jak pisałam wcześniej - akcja nabiera tempa dopiero koło 300-setnej strony, co dla mnie było bardzo nużące i kilkukrotnie zastanawiałam się, czy nie porzucić lektury. Ostatecznie cieszę się, że tego nie zrobiłam, gdyż sposób poprowadzenia akcji od połowy książki zdecydowanie zrównoważył wiejącą nudą pierwszą jej połowę.

Co do bohaterów - można zauważyć świetnie ukazaną przemianę, zarówno Mike'a, jak Liz. Obie kreacje przypadły mi do gustu, choć mam wrażenie, że autorka wyposażyła tę dwójkę w te same cechy charakteru. Jojo Moyes bardzo trafnie oddała nie tylko życiową mądrość ciotki Kate, ale także rezolutność dojrzałej ponad wiek Hannah. Minusem jest jednak styl narracji, który na dobrą sprawę nie różnił się w przypadku bohaterów, czy to narratorką była Kate, czy Hannah właśnie. Sam sposób pisania jest bardzo lekki i przystępny, lecz uważam, że 11-latka nie wypowiada się jak 76-latka i na odwrót i tutaj autorka chyba nie uwzględniła tych różnic. Historia, jak już możecie się domyślić, opowiadana jest z perspektywy kilku bohaterów, co jest moim ulubionym zabiegiem, gdyż ukazuje różne jej aspekty i daje czytelnikowi wiedzę, której nie dałaby narracja pierwszoosobowa tylko jednej postaci. 

Zakończenie jest dla mnie satysfakcjonujące i uważam, że autorka odwaliła nim kawał dobrej roboty. Nie spodziewałam się, że pewne wątki potoczą się w taki sposób i cieszę się że Jojo Moyes w taki sposób je poprowadziła. W ogólnej ocenie myślę, że ta książka ma w sobie więcej obyczajówki, niż romansu. Romansu to tutaj tak trochę jak na lekarstwo. Jednak uczucia wszystkich bohaterów opisane są tutaj w sposób bardzo naturalny, że można wręcz wejść w ich skórę i doskonale zrozumieć, co czują i - co ważne - dlaczego tak czują. Jojo Moyes jest jednak mistrzynią w odzwierciedlaniu emocji, trzeba jej to przyznać :)

Podsumowując - Srebrna zatoka nie jest złą pozycją, w ogólnym rozrachunku jestem zadowolona, że ją przeczytałam, jednak pierwsza jej połowa była dla mnie istną męczarnią. Bardzo mnie nużyła po prostu. Może ktoś ma inne odczucia, a ja jestem jakimś wybrykiem natury? :) W każdym razie autorka nadrobiła tę nudę, nawet z małą nawiązką można rzec, bo później nie mogłam się oderwać od lektury :)

A jakie są Wasze odczucia po lekturze tej książki? A może jeszcze jej nie znacie? Dajcie znać, czy po nią sięgniecie ;)



Za książkę dziękuję Wydawnictwu Znak/Między słowami.


piątek, 21 grudnia 2018

Zapłata - Małgorzata Rogala (Agata Górska i Sławek Tomczyk, tom I)

Zapłata - Małgorzata Rogala (Agata Górska i Sławek Tomczyk, tom I)
Zapłata - Małgorzata Rogala




Tytuł: Zapłata
Autor: Małgorzata Rogala
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data premiery: 31 października 2018 r. (wznowienie)
Seria/cykl: Agata Górska i Sławek Tomczyk, tom I

Moja ocena: 8/10


Ludzie, jakie to było dobre!

Przyznać się jednak muszę, że podświadomie czułam, że tak będzie, gdyż to nie było moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki (mowa o "Kopii doskonałej" - klik). Nie spodziewałam się jednak, że zatracę się w lekturze już od pierwszej strony i wręcz nie będę mogła odłożyć książkę na półkę...

Starsza aspirant Agata Górska i komisarz Sławek Tomczyk prowadzą śledztwo w sprawie śmierci młodego prawnika, syna znanego adwokata. Jest to dla nich nie lada wyzwanie, nie tylko z uwagi na to, czyim był synem, ale również z uwagi na okoliczność, iż jego śmierć ma prawdopodobnie związek ze śmiertelnym pobiciem sprzed ośmiu lat. Sprawa się tym bardziej komplikuje, że w centrum wydarzeń sprzed ośmiu lat znalazła się między innymi przyjaciółka Agaty i po pewnym czasie śledztwo zaczyna zmierzać w bardzo złym kierunku. Jednak powyżej zarysowana jedynie historia o nie wszystko, co otrzymujemy w "Zapłacie". Mamy tutaj także dość obszernie ukazane życie głównej bohaterki, ze szczególnym ukazaniem dzieciństwa i jego wpływu na późniejsze życie pani aspirant. 

Historia, która została opisana w "Zapłacie", została zatem dość głęboko osadzona w rzeczywistości. Nie otrzymujemy tutaj bohaterów, o których wiemy tylko to, co robią tu i teraz, co pozwala czytelnikowi poczuć z nimi więź i zdecydować, czy ich lubi, czy nie. Ja zdecydowanie polubiłam wszystkich głównych bohaterów i mam nadzieję, że o ile "Zapłata" więcej uwagi poświęca Agacie, to w drugiej części autorka odkrywa więcej kart Sławka. Podoba mi się relacja, jaka łączy tę dwójkę, lecz nie do końca jestem przekonana, czy chcę by szła w taką stronę, jak w zakończeniu książki. Nic więcej nie zdradzę i napiszę tylko - nic wyobrażajcie sobie Bóg wie co ;)

Odnośnie do samej fabuły i poprowadzenia akcji - jestem bardzo zadowolona jako czytelnik z nagromadzonych wydarzeń i sposobu, w jaki autorka rozwiązywała poszczególne wątki. Nie otrzymamy tutaj nudy i wlokącej się jak flaki z olejem akcji, co to to nie  ;) Jak pisałam wyżej - książki wręcz nie sposób odłożyć chociaż na chwilkę, co świadczyć może wyłącznie o świetnym poprowadzeniu opisanych w niej wydarzeń, ale ja już się przekonałam przy "Kopii doskonałej", że autorka wie, co robi ;) 

Mamy więc dobrze zarysowanych bohaterów, pędzącą na łeb na szyję akcję (ale nie przesadzoną!) i czego brakuje? Ano niczego, bo autorka ma lekkie pióro i rewelacyjnie się ją czyta ;) Bez zmuszania się, zacięć, domysłów, bez dziur w fabule. Wychodzi na to, że Małgorzata Rogala to autorka idealna, więc dlaczego dałam tej pozycji "tylko" 8? Bo coś tak czuję, że kolejne tomy są tylko lepsze, a ja muszę mieć punkt odniesienia ;)

Jak widzicie, niniejszy post nie jest zbyt wylewny, lecz mam nadzieję, że dostatecznie, by zachęcić Was do sięgnięcia po tę pozycję. Jeśli jesteście fanami kryminałów, to ta pozycja jest zdecydowanie dla Was. A jeżeli nie macie jeszcze prezentów świątecznych dla najbliższych-książkoholików, to wiecie, co robić ;)



Za książkę dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.


piątek, 23 listopada 2018

Love Line II - Nina Reichter

Love Line II - Nina Reichter
Love Line II - Nina Reichter



Tytuł: Love Line II
Autor: Nina Reichter
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 31 października 2018 r.

Moja ocena: 6/10


Na pewno każdy z Was wie, jak to jest czekać na coś z utęsknieniem. Na początku jest faza ekscytacji - chcemy mieć to już, natychmiast. Później przychodzi pogodzenie z losem, że trzeba czekać i tak sobie człowiek trwa w zawieszeniu - wie, że to coś nastąpi, że jeszcze trochę, ale na pewno nastąpi, więc czekanie jest spokojne i znośne. Następnie, tuż przed terminem tego czegoś, napięcie rośnie i emocje sięgają zenitu, by... No właśnie. Albo wręcz eksplodować ze szczęścia, albo się rozczarować. 

Pierwsza część historii Beth i Matta wręcz mną zawładnęła. Moje emocje po lekturze możecie przeczytać tutaj - klik. Nie mogłam się doczekać kontynuacji i gdy już miałam Love Line II w rękach, bałam się po nią sięgnąć, właśnie z tych powodów, o których pisałam wyżej. Bałam się rozczarowania. Love Line zostawiło po sobie wręcz idealne wspomnienie, obawiałam się, że losy naszych bohaterów nie potoczą się tak, jakbym sobie tego zażyczyła, że autorka zmieni sposób budowania napięcia i ukazywania rzeczywistości Beth i Matta, że nie chwyci mnie ta historia za serce.

Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Wszystko pod tym kątem było tak, jak należy.

Jednak na pewno zauważyliście, że oceniłam tę pozycję o wiele niżej, niż jej poprzedniczkę. 

Jest bowiem coś, co znacznie obniżyło moją przyjemność z lektury Love Line II. Możliwe, że to był mój błąd, że powinnam była tuż przed zagłębieniem się w dalsze losy bohaterów przeczytać jeszcze raz Love Line, że mam za słabą pamięć (pierwszą część czytałam rok temu). Jednak nie zmieni to już faktu, że połowę Love Line II domyślałam się, o co chodzi. Pamiętałam jedynie kilka głównych wątków, a szczegóły (jak widać) uleciały mi z pamięci, a były one dość istotne w odbiorze powieści, a to z tego względu, by właśnie nie zachodzić w głowę, o co akurat chodzi w danym dialogu, w danej scenie (a na pewno ma przecież znaczenie). Pewne podpowiedzi pojawiały się już o wiele później, niż pierwszy czy drugi rozdział. Wiecie - często autorzy w kontynuacjach delikatnie na początku pomagają czytelnikowi przypomnieć sobie kluczowe informacje z poprzednich części. Nie jest to streszczenie oczywiście, lecz np. słowo/dwa w myślach bohaterów, czy odpowiednio poprowadzony dialog. Tutaj niestety tego zabrakło i na początku czułam się jak dziecko we mgle. Dlatego moja rada dla osób, które mają Love Line II przed sobą - odświeżcie sobie pierwszą część - to znacznie zwiększy Wasz komfort czytania drugiej.

Jednak jak pisałam wyżej - odnośnie do fabuły - czuję się usatysfakcjonowana tym, jak potoczyły się losy Beth i Matta :) Autorka wycisnęła z tej historii chyba wszystko, co dało się wycisnąć i zrobiła to we właściwy sobie sposób. Skrupulatnie, skupiając się na detalach, które składają się w wypieszczoną całość. Pod tym kątem spokojnie mogę przytoczyć to, co napisałam po lekturze Love Line. Autorka to mistrzyni w budowaniu napięcia i ukazywaniu emocji - aż ciarki przechodzą po plecach, jak czyta się niektóre fragmenty. Nina Reichter potrafi świetnie ukazywać rzeczywistość i pozwala czytelnikowi bez trudu wczuć się w sytuację głównych bohaterów. Jej styl pisania nie jest w ogóle męczący, wręcz przeciwnie - aż chce się czytać. Przez lekturę płynie się lekko i bez zacięć, gdyż autorka pisze w sposób przystępny i atrakcyjny dla czytelnika.

Jako, że opisywana przeze mnie książka jest kontynuacją losów głównych bohaterów, nie sposób jest tutaj przytaczać fabułę, by nie narażać się na spoilery, a zatem tego nie uczynię. Dodatkowo, co mogę napisać, to to, że autorka w Love Line II zawarła wiele pięknych myśli - to kolejna skarbnica dających do myślenia cytatów. Autorka pięknie pisze, więc w sumie nie ma się co dziwić, że znowu pozaznaczałam wiele ulubionych fragmentów ;)

Wszystko to sprawia, że Love Line II jest udaną kontynuacją Love Line. Jeśli jednak nie chcecie tracić przyjemności z czytania, polecam czytać te książki jedna po drugiej ;) Ewentualnie odświeżyć sobie pierwszą część.

A jak Wasze wrażenia po lekturze? Dajcie znać w komentarzach :)



Za książkę dziękuję autorce Wydawnictwu Novae Res.


wtorek, 20 listopada 2018

Zbrodnia w wielkim mieście - Alek Rogoziński

Zbrodnia w wielkim mieście - Alek Rogoziński
Zbrodnia w wielkim mieście - Alek Rogoziński



Tytuł: Zbrodnia w wielkim mieście
Autor: Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Premiera: 3 października 2018 r.

Moja ocena: 10/10


Bez zbędnych wstępów.

"Zbrodnia w wielkim mieście" to majstersztyk w kategorii komedii kryminalnej. Autor dalej tworzy w pieleszach swojego mieszkania, ale doprawdy nie wiem, jak wzniesie się ponad wyżyny swoich możliwości, skoro ta książka przebija wszystkie, które dotychczas wyszły spod jego pióra.

Pierwsze, co przyszło mi na myśl po przeczytaniu tytułu - oczywiście jeden z moich ulubionych seriali, czyli "Sex w wielkim mieście" (oho, już jest dobrze - pomyślałam). Dalej, po zapoznaniu się z opisem z okładki, zaczęłam się zastanawiać, ilu pracowników kupi tę książkę i będzie ją traktować jak poradnik :) Mamy bowiem trzy dziewczyny (Martynę, Iwonę i Sandrę) za główne bohaterki, pracujące w jednej gazecie, których szef (Waldemar) jest tyranem. Wspólne godziny pracy, do tego ekstra robótki wieczorem, tuż przed puszczeniem kolejnego numeru, dodatkowo przy procentowych wspomagaczach, sprzyjają ich inwencji twórczej przy wymyślaniu sposobów na jego pozbycie się. Ostatecznie obmyślają świetny - w ich zapijaczonych w tym momencie umysłach - plan, jednak ciągle pozostaje on w strefie marzeń niezrealizowanych. Ku ich zdumieniu kilka dni później ktoś realizuje ich plan... Dziewczyny tego nie wiedzą, ale potencjalnych morderców jest kilku - obawiają się, że skoro ktoś podsłuchał najwyraźniej, jak planują zabić szefa, równie dobrze może chcieć skierować na nie podejrzenia organów ścigania. Od tego momentu zaczyna się klasyczna, uwielbiana przeze mnie, komedia pomyłek, którą obserwujemy nie tylko z punktu widzenia naszych głównych bohaterek, lecz także innych osób - męża Martyny, dzieci Iwony, Waldemara, jego żony, czy wierzycielki szefa naszych głównych bohaterek. Jak się okazuje, wszyscy mają swój udział w historii zabójstwa Waldemara, a ilość tych postaci może wprowadzać czytelnika w dezorientację, jednak na Alka zawsze można liczyć i na początku książki znajduje się piękny spis postaci, który znacznie ułatwia początkowe czytanie ;) Autor zastosował ponadto zabieg, który ja uwielbiam, a mianowicie nawiązał do swoich innych książek i bohaterów w nich się przejawiających - Róży Krull, jej gosposi i Krzysztofa Darskiego. Takie sztuczki są przeze mnie bardzo pożądane, gdyż czuję się wówczas niemalże, jak w domu, gdy choćby czytam imię znanej mi postaci.

Co do akcji - czytelnik po delikatnym wprowadzeniu co i jak, zamieszaniu związanym z prezentacją postaci, zostaje rzucony w wir wydarzeń, z którego nie można się wydostać, póki nie przewróci się ostatniej kartki. Wydarzenia te, w połączeniu z błyskotliwym stylem pisania autora, ciekawie wykreowanymi bohaterami, niebanalnymi dialogami oraz humorem (w każdej postaci) tworzą zgrabną całość, która prezentuje się niezwykle atrakcyjnie dla miłośników komedii kryminalnej. Nie raz pisałam, że Alek Rogoziński jest niezwykle spostrzegawczym obserwatorem - teraz jeszcze napiszę, że ma niezwykły talent w wykorzystywaniu tego daru w swojej twórczości i umiejętność takiego sposobu przelewania myśli na papier, że zawsze trafia w sedno. Czegokolwiek, ale zawsze jest to sedno. Dodatkowo mi poczucie humoru autora bardzo odpowiada, więc jestem po prostu idealnym celem, do którego można rzucać jego książkami, a ja je zawsze złapię. Umiem być krytyczna (jak choćby w przypadku "Pudełka z marzeniami" klik, które jednak pisał w duecie, w przypadku "Biura M" było znacznie lepiej), lecz tej pozycji nie mam nic absolutnie do zarzucenia. 

"Zbrodnia w wielkim mieście" to pozycja obowiązkowa każdego miłośnika gatunku. Będę ją polecać każdemu, kto potrzebuje odstresować się po ciężkim dniu (niekoniecznie w pracy ;)), przeczytać coś wartego uwagi czy po prostu miło spędzić czas. Autor oferuje wszystko czego oczekuje się od książki, czyli przyjemność z czytania.

Alku - wysoko postawiłeś sobie poprzeczkę (dostałeś jedną z niewielu u mnie dziesiątek ;)). Oby w przyszłości zabrakło mi skali w ocenianiu :)

Znacie tę pozycję? A może zachęciłam Was po jej sięgnięcie? Dajcie znać w komentarzach :)





Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi.
Copyright © 2016 Zakątek czytelniczy , Blogger